Rozdział 64
Czułam
się jak w jakimś śnie. Gaara poświęcał mi niemal całą swoją uwagę. Od rana do
popołudnia szwędaliśmy się po parkach, centrach handlowych, ulicach i wszędzie
tam gdzie nas nogi poniosły. Wieczorem siedzieliśmy w domu wspólnie gotując,
wygłupiając się lub kochając bardzo namiętnie. Czułam się tak, jakbym zakochała
się po raz pierwszy.
-Oszukujesz!
Twój pionek stał w tym miejscu! Przesunąłeś go, kiedy nie patrzyłam!!!-graliśmy
w monopol. Gaara miał właśnie kupić Madisone Avenue.
-Nie
prawda! Mój pionek stał DOKŁADNIE w tym miejscu!!!-ktoś obserwujący to z boku
miałby niezły ubaw.
-Mam
inny pomysł. Czekaj chwilkę.-poszłam do naszej sypialni i wygrzebałam siatkę
spod łóżka. Kiedy Gaara załatwiał coś na komisariacie ja chodziłam po sklepach
zabijając czas. Raz trafiłam do sex shopu i zrobiłam bardzo konkretne zakupy.
Jeden z nich właśnie trzymałam w rękach. Wróciłam do pokoju.-Choćbyś chciał, w
tym nie możesz oszukiwać.
-Co
to jest?-podałam mu pudełko, a kiedy przeczytał napis na wieczku, szeroko się
uśmiechnął.-Kiedy to kupiłaś? Na pewno nie jest moja.
-Cóż.
Uznałam, że małe urozmaicenie nie jest złe. Kiedyś bardzo takie rzeczy
lubiliśmy.
-Kiedyś?
Nadal lubię. No dobrze, monopol już mi się znudził. Zobaczmy co to za cudo.
-Nie
tu! Gaara!!! Haha! Wiesz, że mam tu łaskotki!!!-próbowałam wyrwać się z mocnego
uścisku, ponieważ mój mężczyzna dostał za zadanie polizanie jakiejś części
ciała. Wybrał sobie mój kark, pomimo tego, że wiedział jak bardzo tego nie
lubiłam.
-No
nie uciekaj! Daj mi dokończyć!!!-był rozbawiony. Dawno nie widziałam go w takim
stanie.
-Moja
kolej... Wykonaj erotyczny taniec zdejmując jakąś część ubrania... O nie. Nie
mam zamiaru...
-Oszukujesz!
Mówiłaś, że w tej grze nie można oszukiwać, a sama to robisz!-chodziło mi
raczej o to, że kiedy ostatnio robiłam striptiz miałam niecałe 18 lat i godziny
treningów za sobą.
-Jesteś
irytujący...-wstałam, puściłam z telefonu jakąś przyjemną muzykę i zaczęłam
tańczyć. W poprzedniej rundzie musiałam zdjąć spodnie, także teraz pozbyłam się
bluzki. Wodziłam dłońmi po swojej skórze, zapominając o tym, że to tylko gra.
-Zdecydowanie
to mi się podobało. Dobrze co teraz ja mam... Opowiedz o najbardziej erotycznej
fantazji jaką kiedykolwiek miałeś. Hm. Pomyślmy. Wiążę cię i robię z tobą
bardzo niegrzeczne rzeczy, a ty jesteś na mojej łasce. Chociaż mam tego w
głowie bardzo dużo...-poczułam, że robi mi się gorąco.
-Co
jeszcze?-moje ciało zaczęło delikatnie drżeć.
-Chciałbym
oglądać cię jak się pieścisz. Chciałbym mieć film erotyczny z tobą w roli
głównej. No i wiele innych.
-Rio
mówił, że masz dużo fantazji. Nie spodziewałam się, że takich.
-Nigdy
nie ukrywałem przed tobą, że jestem zboczony.-wzruszył ramionami. Jego ciemne
oczy błyszczały wesoło. Wpadłam na pewien pomysł. Wstałam i podeszłam do jego
policyjnego ekwipunku wiszącego na kołkach przy wejściu.-Co robisz?
-Proszę.-rzuciłam mu kajdanki pod nogi. Widziałam, że jego źrenice się rozszerzyły. Zakręciłam kółkiem.-Jeśli ty i partner jesteście już rozgrzani, możecie się kochać. O jak miło. Gramy dalej?
-Proszę.-rzuciłam mu kajdanki pod nogi. Widziałam, że jego źrenice się rozszerzyły. Zakręciłam kółkiem.-Jeśli ty i partner jesteście już rozgrzani, możecie się kochać. O jak miło. Gramy dalej?
-Zdecydowanie
wystarczy.-Gaara wręcz rzucił się na mnie, wziął na ręce i zaniósł do sypialni.
Następnego dnia obudziłam się sama.
Gaara dostał wezwanie na komisariat, które Michael określił jako pilne. Czułam
się jak pijana. Na ustach miałam szeroki uśmiech, zupełnie tak, jakbym łyknęła
pigułkę szczęścia. Spojrzałam na swoje nadgarstki, na których miałam czerwone pręgi.
Zrobiło mi się gorąco na wspomnienie tego, co Gaara ze mną wyprawiał. Poszłam
pod prysznic i orzeźwiłam się. Wzięłam telefon i zadzwoniłam do niego.
-Nie
mogę teraz za bardzo rozmawiać. Coś się stało?-miał zdenerwowany głos.
-Chciałam
tylko zapytać, o której wrócisz. Myślałam o tym, żeby pójść dzisiaj do firmy.
-Dobrze.
Tylko uważaj na siebie... Mamy ciężką sprawę. Nie wiem, czy wrócę na
noc.-westchnęłam.
-No
to koniec miesiąca miodowego, a było tak pięknie. No cóż. Nie przeszkadzam.
Kocham cię.
-Też
cię kocham.-rozłączył się, a ja przez chwilę siedziałam smutna. To była jego
praca. Wiedziałam na co się piszę. Zadzwoniłam do oddziału mojej firmy.
-Dzień
dobry, firma Iregiro, czym mogę służyć.
-Z
tej strony Sara Iregiro. Jestem właśnie w Chicago, i złożę dzisiaj wizytę w
firmie. Prosiłabym, żeby przekazała to pani mojemu wicedyrektorowi.
-Prosiłabym
o pani numer identyfikacyjny.-lekko zirytowana podałam jej ciąg kilku cyferek,
który określał status w firmie. Był uniwersalny, dlatego nie ważne było czy znajdowałam
się w Japinii, USA, czy w Chinach.-Witamy w Stanach pani Iregiro i będziemy
oczekiwać pani wizyty.
Kiedy w końcu usiadłam za biurkiem i
dostałam w rękę dokumenty poczułam się jak w swoim żywiole. Jednak kiedy sama
zaczęłam robić rozliczenia okazało się, że gdzieś przepadła wartość 100000$.
Zagotowałam się i kazałam wezwać mojego zastępcę.
-Zechcesz
mi wyjaśnić gdzie podziało się 100000 tysięcy z konta firmy, czy nie? Ponieważ
zastanawiam się, czy najpierw zwolnić ciebie, czy naszego księgowego!!!
-Nie
mam pojęcia co stało się z tymi pieniędzmi! Przysięgam!!!
-Jeżeli
nie chcesz skończyć na ulicy, do końca tygodnia, czyli masz całe 3 dni, jeśli
pieniądze się nie znajdą, polecą głowy. W pierwszym rzucie twoja, księgowego i
bankiera, który prowadzi naszą filię w Stanach. Czy my się zrozumieliśmy?
-Tak
pani Iregiro.-facet ukłonił się i wyszedł, a ja wykonałam szybki telefon do
wujka wyjaśniając mu całą sytuację. Później w internecie wyszukałam adres
jakiegoś dobrego ginekologa i umówiłam się na wizytę z samego rana.
Potrzebowałam recepty na pigułki, ponieważ opakowanie, które miałam już się
kończyło.
Wróciłam do domu obładowana
zakupami. Odreagowując stres wpadłam do kilku butików, kupiłam również
jedzenie. Dochodziła 18, a Gaary nadal nie było. Rzeczywiście miał rację, że
może nie wrócić na noc. Wzięłam więc komputer i zadzwoniłam na skype do Sakury.
-Cześć!!!
Co tam u ciebie?-była cała w skowronkach.
-Co
ci tak wesoło? Stało się coś?
-Sasuke
był wczoraj u mnie. Zaprosiłam go na kolację, no i tak się złożyło, że został
na śniadanie. Jak życie w Amerykańskim Śnie? Codziennie uprawiasz seks,
dostajesz śniadanie do łóżka i inne?
-Amerykański
sen dzisiaj się skończył i czekał mnie powrót do szarej rzeczywistości. Gaara
wróci pewnie jutro z samego rana. Miał jakąś bardzo pilną sprawę u siebie na
komisariacie. Ja byłam u siebie w firmie, zginęło gdzieś 100 tysięcy dolarów.
Jeśli się nie znajdą, będę musiała zwolnić ludzi.
-Jej,
powrót do rzeczywistości musi być bardzo bolesny. Wiesz już kiedy przyjedziesz?
Aaa! Właśnie! Hinata trafiła dzisiaj pod obserwację! Miała lekkie skurcze!
Widzisz! Zapomniałabym ci powiedzieć! Naruto dzwonił kilka godzin temu.
-To
cudownie! W końcu mały Uzumaki. Wiesz, nie mam pojęcia kiedy wrócę. Siedzę tu
od ponad tygodnia, tęsknię za domem i za wami, ale nie chcę zostawiać Gaary.
-Boisz
się, że mógłby cię zdradzić?
-Nie.
Boję się tego, że jakbym wróciła do niego, padłabym.-Sakura wybuchła gromkim
śmiechem.
-Widzę,
że masz tam bardzo dobrze! Odbijaj sobie!
-Zgodziłabyś
się na domowy film erotyczny, gdyby to było fantazją twojego chłopaka?
-Czemu
nie. Chociaż wiesz... Musiałabym baaardzo mu ufać i zabezpieczyć to w taki
sposób, żeby nikt oprócz nas nie miał do niego dojścia.
-A
co sądzisz o tym, że facet chce oglądać to, jak sama się pieścisz?
-Normalne.
Facet jest wzrokowcem. Ich kręcą takie rzeczy. Wiem z doświadczenia, sama tak
robiłam. Na początku jest trochę dziwnie, ale potem... Petarda! Jesteś dorosła,
nie musisz się wstydzić tego, że masz na coś ochotę, prawda?
-To
znaczy... Wczoraj graliśmy w taką grę erotyczną. Gaara dostał właśnie pytanie o
fantazje. Jedną zrealizował.-pokazałam jej czerwone obwódki na nadgarstkach-Ale
chciałabym spróbować też innych.
-Dobrze
wiesz, że z nim możesz sobie pozwolić na wszystko. To nie Naoki. I myślę, że
jemu również spodobałaby się twoja inicjatywa.-zrobiło mi się gorąco. Kiedy
miałam te 17-18 lat zupełnie inaczej postrzegałam współżycie. Było to dla mnie
przyjemne, ale i wstydliwe. Nie potrafiłam tak otwarcie o tym mówić, czy
fantazjować. Teraz chciałam nadrobić to w jakiś sposób.
-Wiesz
co Sakura, chcę iść w jedno miejsce. Zadzwonię do ciebie później.
-Będę
czekać z niecierpliwością!!! A, dobrze zajmuję się twoim mieszkaniem, jakby co.
-Dobrze.
I tak mnie tam nie ma. Ok, uciekam. Ucałuj wszystkich i napisz mi sms-a co z
Hinatą!-Sakura pomachała mi, a potem rozłączyła się.
Kiedy wróciłam do domu Gaary nadal
nie było. Żeby zabić czas zaczęłam przymierzać wszystkie ciuchy, które kupiłam.
Musiałam wybrać coś do pracy na rano. Więc po 23 położyłam się spać. Dziwnie
cię czułam pierwszy raz zasypiając sama. Musiałam się jednak przyzwyczajać.
Wybrałam sobie faceta z bardzo ruchomymi godzinami pracy.
Obudziły mnie szmery. W pierwszej
chwili czułam się zdezorientowana i potrzebowałam kilkunastu sekund żeby
ogarnąć gdzie jestem. Usiadłam na łóżku i przetarłam oczy. Poraziło mnie
światło z korytarza. We framudze zamajaczyła mi sylwetka Gaary. Ściągał kurtkę.
-Przepraszam,
nie chciałem cię obudzić.-spojrzałam na zegarek. Dochodziła 3.
-Nic
nie szkodzi.-z powrotem położyłam się na poduszki i zamknęłam oczy. Po chwili
poczułam twarde mięśnie jego klatki piersiowej na plecach. Pachniał dymem
tytoniowym. Odgarnął mi włosy z karku i pocałował.
-Dobrze
znowu być w domu.-objął mnie.
-Nie
wiem czy to dobra godzina, ale czemu tak długo cię nie było? nie to żebym
podejrzewała cię o jakiś romans czy coś, ale...-Gaara cicho się zaśmiał.
-Dobrze
wiedzieć, że ty też potrafisz być zazdrosna. Mieliśmy problem. Na nocnym
patrolu doszło do strzelaniny. Zginął młody policjant, który niedawno zaczął
pracę. Byłem jego przełożonym. Musiałem uzupełnić dokumentację sądową, pojechać
do jego żony i powiedzieć jej o tym, co się stało, potem pozałatwiać sprawy
związane z pogrzebem. Na dodatek robiliśmy nalot na tego gościa, który go postrzelił.-mój
oddech mimowolnie przyspieszył.
-Ile
lat miał ten chłopak?-zapytałam drżącym głosem.
-23.
Pół roku temu skończył akademię.-zaczęłam myśleć o tym, że to mógł być Gaara.
Ścisnęło mi się gardło.
-Myślisz
o tym, że to mogłem być ja, prawda?-odwróciłam się do niego twarzą. Pocałował
mnie w czoło. Uwielbiałam te małe gesty czułości.
-Nie
przeczę, ale... to twoja praca. Muszę się z tym pogodzić. Chociaż będzie mi
pewnie trochę ciężko.
-Jak
było w pracy?-wybił mnie trochę tym pytaniem.
-Z
kasy firmy zginęło 100000 tysięcy dolarów. Do końca tygodnia dałam czas mojemu
wicedyrektorowi, księgowemu i bankierowi na znalezienie tych pieniędzy. Jeśli
im się nie uda, będę musiała ich zwolnić.
-Widzę,
że też nie miałaś dzisiaj lekko.
-Hinata
trafiła dzisiaj pod obserwację. Zaczęła mieć skurcze. Na świat pcha się mały
Uzumaki. Rozmawiałam z Sakurą.
-Super.
Oby wszystko było dobrze.
-Na
pewno będzie. Hinata była pod ścisłym okiem mojego ginekologa. Jest jednym z
najlepszych w Tokio. Rodzi w prywatnym szpitalu. Wiesz, że Naruto nie
pozwoliłby żeby coś im się stało.
-Tak
sobie myślę... Dziecko to dobry pomysł, nie uważasz?-drgnęłam.
-Ale,
że my? Jakoś w najbliższej przyszłości?
-Tak.
Chyba, że nie chcesz... Dobra, zapomnij o tym. Fakt, to póki co głupi
pomysł.-aż usiadłam w wrażenia na łóżku. Od czasu poronienia nie zastanawiałam
się nad tym, czy w ogóle chciałabym mieć dziecko. Chyba bałam się tego, że
kolejne ciąże skończą się tak, jak ta pierwsza.
-Daj
mi trochę czasu żeby się nad tym zastanowić, dobrze? To jest zbyt poważna
decyzja żeby podjąć ją w tej chwili.
-Spokojnie,
nie spieszy nam się. Ładna koszulka.-spojrzałam na siebie. Fakt, satynowa w
czarnym kolorze.
-Dziękuję,
dzisiaj kupiłam... Nie myśl o tym. Idę rano do ginekologa.-Gaara zaczął się
śmiać.
-Zaufaj
mi, że jestem już tak zmęczony, że nawet jeśli bym chciał, nie miałbym siły.
-W
takim razie idziemy spać.-położyłam się i mocno wtuliłam w ramię Gaary.
Rano zadzwonił mój budzik. Wstałam i
poszłam pod prysznic. Potem zaczęłam robić śniadanie dla siebie i dla Gaary.
Kiedy zjadłam wróciłam do sypialni po ubrania i znowu kurs do łazienki.
Zrobiłam makijaż, włosy. Gaara z wielkim uśmiechem powitał mnie przy kuchence.
-Zrobiłam
ci śniadanie.-powiedziałam zdyszana, skacząc na jednej nodze i próbując ubrać
kozaki na szpilce.
-Wiem,
ale mam jeszcze ochotę na jajecznicę. Twoje kanapki zabiorę do pracy, na pewno
mi się przydadzą... Idziesz do biura tak ubrana?-miałam na sobie skórzaną
spódniczkę do połowy uda i białą bluzkę z koronkowymi rękawami.
-Przeszkadza
ci to?-uniosłam wysoko brwi.
-Nie,
przynajmniej dopóki jakiś facet nie będzie się ślinił na twój widok... Tak
przeszkadza, bo na pewno któryś to zrobi.-uśmiechnęłam się szeroko.
-Spokojnie.
Jadę do biura tylko na kilka godzin, nie mam również żadnych spotkań biznesowych.
O której wrócisz?
-Nie
wiem. Na pewno późno. Nadrabiam zaległości z urlopu. Mam do ciebie prośbę.
Dostałem zaproszenie na bal z okazji Halloween. Mogę zabrać osobę towarzyszącą.
-Rozumiem,
że to nie jest pytanie tylko delikatna sugestia, że mam się rozejrzeć za
kostiumem?
-Dokładnie.
Ja przebieram się za pana ciemności.
-Błagam,
nie mów, że ubierzesz tandetne rogi migające na czerwono, a do ręki weźmiesz
widły.
-Nie.
Zobaczysz w dniu balu. Dobra, muszę powoli się zbierać. Michael będzie tu za
pół godziny. Przez twoją obecność trochę się rozstroiłem.-wziął tost do ręki, a
potem przelotnie pocałował mnie w usta i zniknął za drzwiami łazienki. Ja
spakowałam najbardziej potrzebne rzeczy i wyszłam z mieszkania.
Czekały mnie dzisiaj ciężkie rozmowy
z księgowym i bankierem. Nie chciałam zbytnio się denerwować, ale nie było
rady. Okazało się, że wicedyrektor bez wiedzy mojej i wujka, zakupił dla kilku
pracowników bardzo drogi sprzęt elektroniczny w ramach nagrody za pracę.
Księgowy miał zrobić mały myk w taki sposób, żeby nikt się o tym nie
dowiedział. Byłam wściekła. Niesamowicie wściekła.
-Panu
daję miesięczny okres wypowiedzenia. Dostanie pan ode mnie bardzo dobre
rekomendacje jeżeli chodzi o to, w jaki sposób prowadził pan moją firmę.
Niestety za tego typu oszustwo nie mogę zostawić pana na obecnym stanowisku. Co
do pana... Jest pan świetnym księgowym, ale bardziej chylę się do pana
zwolnienia. Nie mam pewności, czy tego typu rzeczy nie powtórzą się w
przyszłości. Przykro mi. Pan również dostaje miesięczny okres wypowiedzenia.
-Ale
pani Iregiro, ja tylko wykonywałem rozkazy...
-Mógł
pan powiadomić mnie, lub mojego wujka! Nie są to dla mnie argumenty za, aby
zostawić pana na obecnym stanowisku. Jeżeli chodzi o bankiera poproszę o
przyznanie kogoś innego, bardziej zaufanego od banku. Sekretarka da panom
wymagane dokumenty, które do jutra chcę widzieć na swoim biurku. To wszystko co
mam panom do powiedzenia.-wicedyrektor siny z wściekłości wyszedł z gabinetu.
Księgowy ukłonił się grzecznie i również wyszedł. Spojrzałam na zegarek.
Dochodziła 12. Na 13 miałam umówionego lekarza. Spakowałam więc dokumenty do
przejrzenia, pożegnałam się z sekretarką i wyszłam.
Lekarz okazał się bardzo
sympatycznym mężczyzną w wieku około 40 lat. Zbadał mnie, a potem wypisał
receptę na tabletki. Chciałam zadać mu kilka pytań.
-Panie
doktorze, chciałabym dowiedzieć się czegoś ważnego.
-Słucham.
Jestem tu po to żeby udzielić pani jak najbardziej konkretnych informacji.
-Chodzi
o to, że... w wieku 18 lat zaszłam w ciążę, którą poroniłam. Teraz razem z
partnerem myślimy o tym, żeby powoli powiększyć rodzinę. Ja jednak boję się, że
ta ciąża również może skończyć się w taki sposób, jak ta pierwsza.
-To
zrozumiałe. Niestety nie jestem w stanie powiedzieć pani, czy tą ewentualną
ciążę będzie pani w stanie donosić. Szanse są wydaje mi się 50 /50. To bardzo
dużo. Oczywiście czynniki takie jak stres, przemęczenie, słabe zdrowie, to
również ma jakiś wpływ. Jednak jeśli już zdecydowałaby się pani na dziecko,
zrobiłbym wszystko, żeby udało się pani tą ciąże donosić. Od razu mówię, że
przez około trzech miesięcy od odstawienia polecam nie starać się o dziecko.
Organizm musi dojść do siebie po hormonach.
-Dobrze.
To w sumie wszystko, co chciałam wiedzieć.-dłonie, które trzymałam na kolanach
były wręcz sine od ściskania.
-Powiem
pani tak. Znam wiele przypadków, w których dochodziło do poronień. Każda
kobieta bała się ponownie zajść w ciążę. Ten strach jest czymś normalnym.
Jednak teraz są szczęśliwymi matkami. Powinna pani tak na to spojrzeć.-lekarz
ciepło się do mnie uśmiechnął, co dodało mi otuchy. Podziękowałam i wyszłam z
gabinetu.
Siedząc w samochodzie wykonałam
szybki telefon do Gaary. Teoretycznie własnie teraz trwała pora lunchu.
-Możesz
rozmawiać?-zapytałam na wstępie.
-Tak,
mam teraz chwilę przerwy. Jak lekarz.
-Przystojny
mężczyzna po 40 z poczuciem humoru.
-Może
powinnaś poszukać innego doktora?-wybuchłam śmiechem.
-Słuchaj,
skoro masz przerwę, to może wpadnę o ciebie z kawą co? Opowiem ci wszystko.
-Jasne,
jeśli chcesz.-pojechałam do Starbucksa i kupiłam duże kubki kawy oraz pączki.
Na komisariacie było trochę pusto.
Michael i Gaara stali na środku przejścia i żywo o czymś dyskutowali. Michael
pierwszy mnie zobaczył i szeroko się uśmiechnął. Szturchnął Gaare, a ten
spojrzał się na mnie.
-No
to ja się zmywam. Zostawię was samych.-Mike poszedł do jakiegoś boksu, a Gaara
z uśmiechem na twarzy podszedł do mnie i pocałował mnie na powitanie.
-Jak
się czujesz?
-Bardzo
dobrze. Zapraszam na kawę i pączki.
-Chodź
do mojego gabinetu. Tam będziemy mieli chwilę spokoju.-zabrał ode mnie paczki i
ruszył przodem. Zamknął drzwi i usiadł przy biurku. Ja oparłam się o blat i
wzięła swoja kawę do ręki. Jednak Gaara pociągnął mnie na swoje kolana.-Tu ci
będzie wygodniej. No więc jak ten twój przystojny lekarz? Mam się bać
konkurencji?
-Chyba
uderzyłeś się w głowę. Rozmawiałam z nim na temat dziecka.-Gaara się spiął.
-Mówiłem,
żeby na spokojnie to przemyśleć...
-Powiedział,
że szanse na to, że nie poronię tej drugiej ciąży są pół na pół. Mój tryb życia
może przeważać na niekorzyść.
-No
cóż. Nie zamknę cię w domu na cztery spusty i nie zmuszę do leżenia plackiem
przez 9 miesięcy. Jak uznamy, że to odpowiedni czas, wtedy pomyślimy. Nie myśl
teraz o tym.
-Wiesz,
mamy po 25 lat. Ty zaraz 26. Wydaje mi się, że to idealny wiek na to, żeby o
tym myśleć.
-Dopiero
jeśli ty będziesz tego chciała.-pocałował mnie. Poczułam przyjemne mrowienie w
okolicy pępka.
-Rozumiem,
że w związku z przerwą na lunch raczej mało kto będzie coś od ciebie chciał?
-Przez
najbliższe pół godziny na pewno. Czemu pytasz?-usiadłam okrakiem na jego
biodrach.
-Po
prostu zastanawiam się, czy nadal jesteś baaardzo zmęczony?-pocałowałam go
bardzo namiętnie.
Wychodząc od Gaary z pracy miałam
dużo lepszy humor niż rano. Postanowiłam rozejrzeć się za kostiumem na
Halloween. Wiedziałam, że w Japonii tego święta praktycznie nie obchodzono. Z
kolei w USA było bardzo ważne. W każdej witrynie sklepowej migotały do mnie
kolorowe dynie, czarownice na miotle i trupie czaszki. Weszłam do jakiegoś
sklepu z kostiumami i poprosiłam sprzedawczynię o pomoc.
Po przymierzeniu około dwudziestu
strojów w końcu znalazłam taki, który by do mnie pasował. Skoro Gaara planował
przebrać się za pana ciemności, ja świetnie czułabym się jako anielica.
Tworzylibyśmy na pewno ładny kontrast. Wróciłam do domu i zaczęłam
przygotowywać kolację. Byłam nakręcona. Te pół godziny odważnych pieszczot na
komisariacie zdecydowanie mnie rozluźniło. Wzięłam telefon i zadzwoniłam do
Naruto podśpiewując i dosłownie tańcząc w kuchni.
-Cześć
Saro! Słyszałem od Sakury o tym, co się stało! To świetnie!-uśmiechnęłam się
szeroko.
-Wiem
Naruto! Dawno nie byłam aż tak szczęśliwa. Jak Hinata? Urodziła już?
-Nie.
Nadal jest pod obserwacją lekarzy. Trochę się martwię. Chciałbym, żeby nasze
dziecko już się urodziło. Nie mogę się doczekać bycia ojcem.
-Odechce
ci się kiedy tylko dziecko nie pozwoli wam przespać nocy.-Naruto się zaśmiał.
-Moja
kochana przyjaciółko, wiem, że nie będzie kolorowo, ale ja się cieszę. Nawet
jeśli to oznacza nieprzespane noce i zmienianie pieluch. Ty z kolei na pewno
miło spędzasz czas nadrabiając zaległości.
-Nie
powiem, żeby było źle. Tylko teraz i ja i on wróciliśmy do swoich obowiązków.
Była zmuszona zwolnić dzisiaj dwie osoby i jedną przekierować gdzie indziej.
Zaufaj mi, że było to mało przyjemne.
-Wiem
o czym mówisz. Ja też zwolniłem ostatnio jednego pracownika. Dorosłość jest
jednak przereklamowana
-Wiem
o czym mówisz!-wybuchliśmy śmiechem. Usłyszałam szczęk zamka w drzwiach. Z
zaciekawieniem spojrzałam na zegarek. Dochodziła 18.-Oj daj spokój! Teraz ty
zajmiesz się chowaniem malucha i zobaczysz jak szybko z kogoś, kto ma 25 lat,
staniesz się kimś, kto będzie miał 50!
-Iregiro!
Nie pomagasz!
-A
co ci tak wesoło? Z kim rozmawiasz?-Gaara opierał się o futrynę. Miał ciemne
błyszczące oczy.
-Rozmawiam
z Naruto. Uzumaki, chcesz porozmawiać z Gaarą?
-Jasne,
daj mi go do telefonu!-pocałowałam Gaare w policzek i poprosiłam żeby
przypilnował danie, które szykowałam. Ja poszłam do sypialni. Już jakiś czas
temu planowałam ubrać na siebie cudo, które kupiłam w Victoria Secret. Teraz
miałam okazję. Kiedy wyszłam z sypialni szybko zerknęłam w małe lustro, które
wisiało w salonie. Słyszałam, że Gaara nadal rozmawiał przez telefon.
-(...)
chyba głowa cię boli, że pozwolę sobie na coś takiego! (...) jasne, że bym
chciał! Pamiętasz doskonale jaki świetny w tym byłem!-stanęłam na środku
kuchni. Gaara zauważył mnie dopiero po chwili i jego twarz przybrała dziki
wyraz.-Naruto, zdzwonimy się później. Muszę kończyć, to pilne.
-Podoba
się?-wyszczerzyłam do niego zęby i obróciłam się wokół własnej osi.
-Zdecydowanie.-od
tego wwiercania we mnie wzroku zrobiło mi się gorąco.
-To
świetnie! Chciałam ubrać to pod bluzkę jutro do pracy. Przynajmniej wiem, że
dobrze w tym wyglądam. Dzięki za twoją opinię.
-Nie
ma takiej opcji, że ubierzesz to do pracy.-podszedł do mnie i złapał za pasek
od pończochy. Sprawnie go odpiął.
-Jeszcze
7. Co potem?
-Zobaczysz.-właśnie
za to go uwielbiałam. Za to, że w jednej chwili z grzecznego chłopca potrafił
zamienić się w troskliwego faceta, lub namiętnego kochanka. Zdecydowanie teraz
potrzebowałam tego ostatniego. Kiedy byliśmy już bardzo rozgrzani, zadzwonił
dzwonek do drzwi.
-Nie
otwieraj.-szepnęłam mu do ucha.
-Nie
ma najmniejszego zamiaru.-powiedział i wrócił do całowania mnie. Jednak dzwonek
do drzwi był nieustępliwy. Gaara warknął ze złości. Idąc do drzwi rzucił mi
szlafrok. Ubrałam go na siebie.
-Cześć
komendancie. Chciałam z tobą porozmawiać.-ten głos należał do Liz. Pamiętałam
go bardzo dobrze.
-Poczekaj
chwilkę, dobrze.-Gaara przymknął drzwi. Byłam wściekła.
-Przyszła
powiedzieć ci, że jest z tobą w ciąży?-warknęłam.
-Nie
spałem z nią. Nie wiem o co chodzi. Przebierz się i przyjdź. Idę ją
wpuścić.-miałam ochotę go zabić!
Doprowadzając się do porządku
wyszłam do nich. Liz zmierzyła mnie nienawistnym spojrzeniem.
-Więc
to jednak prawda... Mówi o tym cały komisariat. Komendant w końcu znalazł
dziewczynę.
-Raczej
wrócił do byłej.-rzuciłam. Usiadłam na podłokietniku kanapy. Olewałam
przepraszające spojrzenie Gaary. Ta wojna toczyła się między mną, a Elizabeth.
-Myślę,
że dobrze się złożyło. Komendant wie, że jesteś zaręczona z Naokim?
-Już
nie jestem. Zerwałam zaręczyny.-jak widać tym musiałam ją zaskoczyć.
-Sprytny
ruch. Trzeba ci przyznać, że masz tupet.
-Liz,
jeśli chcesz obrażać Sarę...
-Gaara,
milcz! Niech powie to, co leży jej na wątrobie. Mam wrażenie, że ma kompleks
każdej panny, którą odrzuciłeś, pod tytułem, czemu ona, a nie ja.Przerobiłam to
z Shiną, Lalą i Nanako. Jestem w stanie przerobić z każdą inną. Co dziewczynko,
przyszłaś powiedzieć komendantowi, że ci na nim zależy? Dlatego nie załatwiłaś
tego na komisariacie. Masz zmowę z Monic? Chcecie zobaczyć, której z was się
uda?
-Jak
na bogatą laskę masz coś w głowie.-Liz otarła policzki i stanęła na przeciwko
mnie. Była wyższa o 3/4 głowy. Jednak nie czułam strachu.
-Zaraz,
więc nie masz problemu? Rany...
-Raczej
myślę, że wymyśliła sobie, że na smutnego przyjdzie do ciebie i uda jej się coś
ugrać. Wiesz, wszystkie laski takie jak ty drażnią mnie. Byłam w związku z
Gaarą łącznie jakieś 1,5 roku. Nie zrezygnuję z niego, choćbym miała po kolei
walczyć z każdą z was. Przekalkuluj sobie dlaczego to ja siedzę z nim, a nie ty
czy inna panna. Może wtedy uznasz, że lepiej nie próbować.-Liz wysoko uniosła
głowę. Widziałam, że musiałam uderzyć w ego.
-Przekonamy
się jeszcze!-warknęła i poszła do drzwi. Kiedy tylko się za nią zatrzasnęły
spojrzałam się wilkiem na Gaare.
-Mam
tego powoli dosyć! Chciałabym żebyś nie uwodził wszystkich dziewczyn, z którymi
pracujesz. Nie mam ochoty tłumaczyć im potem, że jednak startowanie do ciebie
to głupi pomysł.-podeszłam do torebki i wyciągnęłam papierosy. Otworzyłam okno
i zaczęłam palić. Poczułam się trochę lepiej. Gaara stanął za mną i położył mi
ręce na biodrach. Wyrwałam się.-Nie mam ochoty. Chcę iść spać. Jeżeli masz
ochotę dopal, jak nie to dobranoc.
-O
co ci znowu chodzi?! Nawet je nie przytuliłem!-rozłożył bezradnie ręce.
-Zastanawia
mnie ile razy musiałeś flirtować z praktykantkami, a z iloma doszło do czegoś
więcej. Wiem, jaki jesteś.-przyjęłam wyzywającą pozycję.
-Chcesz
wiedzieć? Mówiłem ci, że leczyłem się romansami więc nie spodziewaj się, że
była to liczba zamykająca się w liczbie do 3.
-Gaara,
nie chcę wiedzieć! Rozumiesz! Podejrzewam, że gdybym się dowiedziała ile miałeś
dziewczyn w swoim życiu poczułabym się dziwnie. Wszystko zamyka się od czasu
jak byliśmy ze sobą, do tej przerwy i znowu do teraz. Po prostu się boję!
-Czego?!
-Że
mnie zostawisz! Że w końcu i tak któraż z tych dziewczyn wyda ci się ciekawsza
ode mnie!
-Chyba
coś jest z tobą ostatnio nie tak... Nie nie mam tego w planach. Ja... miałem
nadzieję, że to oczywiste ile dla mnie znaczysz.-przetarł zmęczone oczy.
-Chciałabym
żebyś postawił sobie granice co do flirtu z dziewczynami. Wiem, że nie mogę
tego żądać, ale w tym momencie chyba muszę. Przemyśl to sobie. Ja śpię dzisiaj
na kanapie.-odwróciłam się na pięcie i zaczęłam iść do pokoju.
-Dobrze!
Zrobię to! Przestanę flirtować w pracy! Poczekaj chwilę.-zirytowana zatrzymałam
się w pół kroku. Gaara podszedł do szuflady i wyciągnął małe prostokątne
opakowanie. Dał mi je.-To są wszystkie listy i piosenki, które do ciebie
pisałem. Wszystkie. Przeczytaj je.
Płakałam jak małe dziecko. W tych
tekstach zostało zamkniętych 6 lat tęsknoty i cierpienia. Niektóre z nich
ciężko było mi czytać choćby dlatego, że Gaara nie wypowiadał się o mnie zbyt
pochlebnie. Wiedziałam jednak, że zasłużyłam na to.
-Dotarło
do ciebie?-nie byłam w stanie wydusić z siebie słowa. Gaara zabrał pudełko i
schował je z powrotem w szafce. Dłonie miał splecione na plecach.
-Trochę
tak.-jęknęłam.
-Powiem
ci ta, chciałem to zrobić po imprezie z okazji Halloween, ale chyba nie ma co
czekać. Tak, czy tak powinienem był zrobić to dawno temu. Nie wiem, czy takie
masz o tym wyobrażenie, ja miałem inne. Kolacja czy coś... Eh.
-O
czym mówisz?-zapytałam przecierając policzki. Gaara wyglądał na spiętego.
Kleknął na jedno kolano i przełożył ręce do przodu. W jednej z nich miał małe
czerwone pudełko w kształcie serca.
-Mówię
o tym, że nie mam zamiaru drugi raz cię stracić. Wiem, że nie załatwiłaś do
końca wszystkich spraw związanych z poprzednimi zaręczynami w Japonii, ale nie
dbam o to. Samym przyjazdem tutaj udowodniłaś mi, że mnie kochasz. Powiedziałaś
mi o tym... Kiepski ze mnie mówca, więc przejdę do rzeczy. Kocham cię i chcę
żebyś została moją żoną. Nie obchodzi mnie zdanie innych, jakieś głupie
gadanie, że nie pasujemy do siebie. Wiem czego chcę od życia, wiem, że chcę iść
przez nie z tobą. Tylko teraz pozostaje pytanie, czy ty tego chcesz?-to
oczekiwanie w jego oczach było czymś okropnym i cudownym jednocześnie. Już raz
obiecałam komuś, że za niego wyjdę. Wtedy powiedziałam tak tylko dlatego, że
wiedziałam, iż wszyscy zebrani tego ode mnie oczekują. Teraz jedynymi świadkami
tego wszystkiego byliśmy my sami. Gaara otworzył pudełko z pierścionkiem. Był
to drobny srebrny pierścionek z małym brylantowym oczkiem. Właśnie taki zawsze
chciałam dostać.-Nie jest to taki brylant, jaki miałaś poprzednio, ale niestety
nie jestem Naokim czy innym facetem...
-Nie
chcę żebyś był Naokim. Nie chcę żebyś był Konou, Akihito czy innym facetem, z
którym kiedykolwiek miała do czynienia. Bądź sobą. Proszę cię, zostań sobą.-mój
głos cały drżał. Wzięłam pierścionek w pudełka. Zaczęłam go oglądać.-Wyjdę za
ciebie.
-Co?
-Wyjdę
za ciebie! Tak chcę wyjść za ciebie! Chcę zostać twoją żoną!-krzyknęłam na
wypadek gdyby źle mnie usłyszał. Gaara wsunął mi pierścionek na palec lewej
ręki, a potem namiętnie mnie pocałował. Mocno mnie do siebie przytulił.
-Nawet
nie wiesz jak się martwiłem, że powiesz nie.-zaczęłam się śmiać.
-Wiesz
co? Zostawiłam dla ciebie Japonię. Decyzja o tym, czy powiem ci tak jest jedną
z rzeczy, co do których byłam pewna. Myślę, że powinniśmy powiedzieć o tym
kilku osobom. Włącz komputer.-nawiązaliśmy połączenie na skype. Mieliśmy to
szczęście, że wiara zebrała się w domu Naruto. Hinata nadal nie urodziła.
-Co
tam gołąbki?! Naruto mówił, że rozmawiał z tobą Gaara. Byłeś czymś bardzo
zaaferowany!-uśmiechnięta twarz Sakury wręcz promieniała szczęściem.
-Sara
skutecznie oderwała mnie od rozmowy. Właśnie, ubrałabyś to piękne body i
pończochy jeszcze raz? Nie miałem okazji się napatrzeć.-Sakura się zaśmiała.
-Dobrze
tam wam, widzę. Musicie przyjechać do Japonii!
-Dobrze
by było gdybyście zdążyli na narodziny mojego dziecka!-gdzieś w tle krzyknął
Naruto.
-Iregiro,
zabiję cię jak wrócisz! Nic nie mówiłaś, że spotkałaś Gaarę! Chociaż wasza
historia przypomina wszystkie filmowe romanse!-Ino wepchała się do kamery.
Sakura wściekła zaczęła ją odpychać. Gaara mnie szturchnął.
-Ustawcie
się jakoś przy ekranie co! Chciałabym zobaczyć wasze uśmiechnięte gęby
wszystkie, a nie pojedynczo.-kiedy zobaczyłam ich wszystkich pomachałam
uśmiechnięta.
-Otwórzcie
szampana!-krzyknął Gaara.
-Niby
po co?! Nie jesteś aż taki wspaniały żeby to robić!-zaśmiał się Sasuke. Dawno
nie widziałam go śmiejącego się. Przystawiłam dłoń z pierścionkiem do kamerki.
-Właśnie
po to!-dziewczyny pisnęły ta głośno, że aż zakryłam uszy. Chłopcy zaskoczyli
dopiero wtedy, kiedy Sakura wydarła się jak szalona.
-Zgodziłaś
się!!! O rany!!! Wychodzisz za Gaare!!!
-Tak,
wychodzę za niego. Nieźle się nagimnastykował pytając o to, więc co miałam
robić.
-Ja
ci dam! Nagimnastykował się!-pocałował mnie. W komputerze rozległy się oklaski.
-Gratulujemy!
Saro, mamy nadzieję, że teraz wybrałaś właściwego narzeczonego!-krzyknął Sai.
-Tak
Sai! Teraz na pewno!-dawno nie czułam się tak szczęśliwa. Tak naprawdę chyba
nigdy.
Komentarze
Prześlij komentarz