Rozdział 32
Zbliżała się połowa maja. Wiosna na dobre zagościła na
ulicach Tokio, tak samo, jak pozmieniały się nastroje nas wszystkich. Nie
kłóciłam się już tak często z Gaarą, chociaż nadal mieliśmy gorsze momenty...
jak to na parę przystało. Sakura rozstała się z Sasuke, i tak naprawdę nikt do
dzisiaj nie wie dlaczego. Sasuke z kolei zaczął trzymać się z Karin i jej
bandą. Próbowałam dowiedzieć się czegoś od Gaary, ponieważ tak naprawdę Sasuke
tylko z nim rozmawiał. Niestety Gaara wiedział tak samo mało, jak my wszyscy.
Siedzieliśmy
właśnie na zajęciach z historii, kiedy do sali wpadła Shizuko.
-S... Sara Iregiro. Do gabinetu.-podniosłam na nią
zdziwiony wzrok. Powtórka z rozrywki z zeszłego roku się kłania.
-Proszę pani teraz nie mogę, ponieważ...
-Ale już! Odwiedziło cię dość dziwne
towarzystwo...-ścisnęłam dłoń w pięść. Nie wiedziałam o kogo chodzi, a zaczęłam
czuć lekki strach.
-Dobrze. Przepraszam panie profesorze.-powiedziałam.
Zebrałam swoje rzeczy jak najszybciej mogłam i poszłam za Shizuko do gabinetu
dyrektorki. Jak się okazało rzeczywiście czekało na mnie dziwne towarzystwo.
Chłopak, z którym mój wujek od jakiegoś czasu prowadzi interesy, i jakieś 2
kobiety razem z nim. Skojarzyłam go po dziwnym ubiorze, jednak ani razu nie
byłam w stanie zamienić z nim nawet słowa.
-Sara Iregiro. Twój wujek powiedział, że cię tu znajdziemy.
Masz dla nas dokumenty, które wczoraj miałaś podpisać.-wszystko byłoby super,
gdyby nie fakt, że facet gadał do mnie po rosyjsku!
-Dlaczego nie jest pan teraz w firmie? Mój wujek powinien
dogadać z panem umowy. Przeszkadza mi pan w szkole.-odpowiedziałam mu płynnie
po rosyjsku.
-Ależ bardzo mi przykro! W takim razie poczekamy na
ciebie przed szkołą! Zaraz powinnaś mieć przerwę, czyż nie?-kiwnęłam mu głową.
Nie rozumiałam co ci ludzie tu robią. Nie podobało mi się to. Jednak
najbardziej przeraziłam się, kiedy koleś się do mnie uśmiechnął. W jego oczach
kryło się coś bardzo niedobrego.
-D... dobrze. Ja wracam na lekcje.-wydukałam i szybko
wybiegłam z gabinetu. Kiedy wróciłam do sali Kakashi coś tłumaczył.
-Wszystko dobrze? Jesteś blada jak ściana.-kiwnęłam tylko
głową i udałam się na swoje miejsce. Z przerażeniem zauważyłam, że trzęsą mi
się ręce.
-Saro, wszystko w porządku?-zapytała Sakura.
-N... nie. Nie do końca.-z wielkim strachem zaczęłam
odliczać minuty do dzwonka.
Kiedy w
końcu skończyliśmy lekcje, nie miałam ochoty wychodzić na dwór. Wiedziałam, że
czeka tam na mnie ten rusek razem z tymi kobietami. Przygotowałam mu dokumenty,
które powinien zawieźć do firmy.
-Saro, co się dzieje? Wyglądasz, jakbyś przynajmniej szła
na spotkanie ze śmiercią.
-T... to dziwne towarzystwo, to nasi nowi wspólnicy.
Pochodzą z Rosji, tak myślę. Jednak ten chłopak wcale mi się nie
podoba.-powiedziałam. Wyszłam razem z dziewczynami na schody prowadzące przed
budynek. Na parkingu stał zaparkowany nowy Bentley w czarnym kolorze.
Dziewczynom prawie oczy wyszły na wierzch. Chłopak stał oparty o maskę i głupio
się do mnie uśmiechał.
-No, no. Widzę, że każda bogata księżniczka musi mieć
głupie koleżanki do obstawy.
-Przynajmniej nie są to tanie dziwki. I moje przyjaciółki
nie są głupie. Lepiej spójrz w lustro. Oto dokumenty, o które prosiłeś. Nie
przyjeżdżaj więcej do mojej szkoły, bo inaczej sobie
porozmawiamy.-rozmawialiśmy po rosyjsku. Cieszyłam się, że dziewczyny nie mogą
tego zrozumieć. Kiedy podeszłam do chłopaka wręczyć mu plik papierów głupio się
do mnie uśmiechał. Podałam mu kartki, a on szybko mnie do siebie przyciągnął i
przycisnął do maski samochodu.
-Mówisz tanie dziwki? A ile ty kosztujesz, co? Mogę mieć
każdą kobietę, a ty wydajesz mi się interesująca.-chłopak był niebezpiecznie
blisko.
-Hej ty! Zostaw moją dziewczynę!!!-Gaara wyrósł nie
wiadomo skąd. Kolesia nagle wcięło, a mi przed oczami pojawiła się twarz
mojego chłopaka.
-Co to za parobek?-koleś podszedł do nas.
-To nie żaden parobek, tylko mój chłopak. Zabieraj się
stąd! Wywołujesz już za duże zamieszanie!-krzyknęłam. Chłopak uśmiechnął się
pod nosem.
-Hahaha! Japońska królewna bogaczy zdaje się ze zwykłym
plebsem!!! I ty myślisz głupia, że to przetrwa? Bogaty zdaje się z bogatym.
Takie są zasady. Więc lepiej od razu zostaw tego parobka.
-Wynoś się! Prowadzisz interesy z moim wujkiem, nie ze
mną! Nie chcę cię więcej widzieć na oczy!!!-krzyknęłam. Mocno przytuliłam się
do Gaary. Rosyjski chłopak schował się do swojego samochodu i odjechał.
-Kto to był? Bardzo pewny siebie.-Gaara nie był
zadowolony z tego faktu.
-To nowy wspólnik wujka. Zdążyłam się zorientować, że na
pewno nie pochodzi z Japonii. Wszystko ok?
-Ze mną tak, a z tobą? Nie podoba mi się ten typek.
Wolałbym żebyś go unikała.Albo jeżeli to konieczne, żebyś widywała go
najrzadziej jak tylko możesz. Nie chcę się za bardzo o ciebie martwić.
-Saro, skąd znasz rosyjski?-najwidoczniej dziewczyny były
zdziwione. Fakt, nigdy nie musiałam używać tego języka w szkole.
-Uczyłam się go od 13 roku życia. Nasi główni wspólnicy
to właśnie Rosjanie, Japończycy, Chińczycy i Amerykanie. Nie dziwcie się więc,
że muszę znać te języki. Jak widać nauka nie poszła w las. Ale ten chłopak. Nie
podoba mi się. Ma manię wyższości...
-Nie rozumiałam co mówicie, ale wywnioskowałam to po jego
zachowaniu. Nie podoba mu się, że zadajesz się z nami, prawda?-zapytała Hinata.
-Tak. Nie podoba. Ale mam to w nosie. Nie jest moim
ojcem. Dla mnie to obcy chłopak. Jedziemy? Miałyśmy dzisiaj spędzić dzień w
centrum handlowym.-uśmiechnęłam się. Jednak w mojej głowie nadal echem odbijały
się słowa tego chłopaka. "Bogaci zadają się z bogatymi". Hikary też
kiedyś zabronił Gaarze spotykać się ze mną. Dokładnie z tego powodu.
Wieczorem
siedziałam nad książkami. Egzaminy dosłownie zawaliły cały plan. Na całe
szczęście wujek odciążył mnie w związku z firmą. Nie musiałam robić nic innego,
jak tylko podpisywać dokumenty. I szło mi to dość sprawnie. Zadzwonił mój
telefon.
-Sara Iregiro, słucham.-starałam się nauczyć genetyki.
Było to dość trudne zważywszy na to, że nasz nauczyciel był bardzo wymagający.
-Cześć Skarbie. Idziemy na spacer? Dawno nie mieliśmy
okazji pobyć w swoim towarzystwie.-spojrzałam szybko na zegarek. Dochodziła 20.
-Za 20 minut pod moim blokiem.-powiedziałam. Gaara
rozłączył się, a ja zaczęłam szykować na spacer.
Zeszłam
pod klatkę. Gaara już czekał z tym swoim uśmiechem łobuza. Rzuciłam się mu na
szyje i namiętnie pocałowałam.
-Miłe powitanie.-Gaara odwzajemnił pocałunek. Złapaliśmy
się za ręce i poszliśmy w stronę parku.
-Dlaczego nie uczysz się na jutrzejszy test z genetyki?
To ostatnia klasówka przed końcem roku.
-Taaaak wiem. Ale udało mi się to ogarnąć. Robiąc
krzyżówki, myślałem w taki sposób. Skoro Sara ma niebieskie oczy i ja mam
niebieskie oczy, to nasze dzieci też będą miały niebieskie oczy. Z grupą krwi
też myślałem w ten sposób. Szybko się nauczyłem. Reszta przyszła sama.
-Robiłeś krzyżówki, żeby wiedzieć jak będą wyglądały
nasze dzieci?-uśmiechnęłam się pod nosem. Nigdy nie poruszaliśmy tematu
wspólnej przyszłości, ale jak widać Gaara musiał o tym myśleć.
-Byłem ciekawy czy będą ładne po mamusi czy po tatusiu.
Nic więcej.-zaśmiałam się.-I tak w ogóle wszystkiego najlepszego.
-Hm? Urodziny mam w lipcu.-zaczęłam się zastanawiać nad
inną okazją. Imieniny, jakiś dzień życzliwości. Cóż...
-Dzisiaj mija równo 9 miesięcy od czasu jak jesteśmy
razem.-wcięło mnie. Nawet ja o tym zapomniałam.
-Fakt... Jej. To już 9 miesięcy? Jakim cudem nie
pozabijaliśmy się jeszcze?
-Ponieważ jestem tak cudowny, przystojny, inteligentny,
szarmancki, wysportowany, romantyczny, cudowny ze mnie kochanek...
-I jesteś też bardzo skromny.-przytuliłam się do jego
klatki piersiowej.
-Dlatego, że w końcu mogę się przyznać sam przed sobą, że
jakaś dziewczyna mnie usidliła i nie płaczę z tego powodu.-zrobiło mi się
ciepło na sercu.
-Uwierz, że jak przypomnę sobie nasze pierwsze spotkanie,
to miałam ochotę uciekać gdzie pieprz rośnie.-Gaara założył mi niesforny kosmyk
za ucho. Pocałowaliśmy się. Czułam, że dzięki Gaarze odkryłam w sobie taką
część mnie, o której wcześniej nie miałam pojęcia. Z reguły byłam taka, że nie
przywiązywałam się do ludzi i miejsc. Wiedziałam, że i tak za jakiś czas będę
musiała ich zostawić. Teraz, w Tokio, znalazłam przyjaciół, chłopaka. Wszystko
nabrało dla mnie nowych kolorów. Chciałam tu zostać.-Idziemy później do mnie?
-To jakaś propozycja?-uśmiechnęłam się do niego z
błyskiem w oku.-Najpierw spacer. Dawno nie mieliśmy dla siebie czasu.
Kiedy w
końcu znaleźliśmy się u mnie długo nie musiałam czekać, aż Gaara położy na mnie
ręce. Dosłownie po chwili byłam już naga od pasa w górę. Wylądowaliśmy na
kanapie, a potem namiętnie się kochaliśmy. Miałam nadzieję, że sąsiedzi nie
słyszą moich jęków. Tak, Gaara miał rację. Jest świetnym kochankiem. Chociaż
sama nabrałam przy nim dużo doświadczenia, z czego on z kolei się śmiał. Często
słyszałam, że staje się bardzo wymagająca, albo że zaczyna powoli tęsknić za tą
nieśmiałą wersją mnie. Fakt. Przestałam się wstydzić, chciałam uczyć się nowych
rzeczy i eksperymentować. Kilka razy korzystaliśmy nawet z tej mojej śmiesznej
Kamasutry. W takich chwilach cieszyłam się, że jestem aż tak wysportowana. Było
to przydatne!
Leżałam
na moim chłopaku i starałam się wyrównać oddech. Przyjrzałam się jego twarzy.
Miał rumieńce, błysk w oczach i zmierzwione włosy. Położyłam mu dłoń na sercu i
słuchałam dzikiego rytmu jaki wybija. Poczułam jak Gaara obejmuje mnie
ramieniem.
-W końcu padnę przy tobie na zawał. Zrobiłaś się...
-Bardzo wymagająca. Wiem.-zaśmialiśmy się. Zapadła między
nami cisza, lecz żadnemu z nas to nie przeszkadzało. Nauczyłam się już, że
gadanie na siłę wcale nie jest potrzebne.
-Poprosiłem Yuto żeby znalazł informację o tym chłopaku z
Rosji.-nagła zmiana tematu zaskoczyła mnie. Podciągnęłam się na łokciach.
-Jakim cudem udało ci się go prześwietlić. Nie znam nawet
jego imienia.
-Uwierz, to nie było trudne. Rodzice tego chłopaka to
niezłe szychy. Jego ojciec zajmuje się sprzedażą komputerów, a matka ma swoje
salony kosmetyczne i drogerie. Nie byle jakie. Markowe kosmetyki jak Dior,
Chanel. On sam nazywa się Gawrił Aristow. Ma jeszcze młodszą siostrę Anżelę.
Jest w naszym wieku. On z kolei skończył w lutym 23 lata. Jak widać rodzice
powoli uczą dzieci biznesu.
-Ich imiona... Gabriel i Aniela. Rodzina musi być chyba
jakoś głęboko wierząca. Coś jeszcze o nich wiesz?
-Chłopak prowadzi dość rozrywkowy tryb życia. Pojawia się
na praktycznie każdej większej imprezie. Parę razy prowadził po alkoholu,
spowodował nawet wypadek, ale oczywiście sprawę umorzono.
-Czyżby tatuś i jego pieniądze maczały w tym palce?-Gaara
się zaśmiał. Wiedziałam, że mam rację.
-Pewnie tak. Mogę się założyć, że ma na koncie dużo
więcej niż tylko to, ale wpływy rodziców są bardzo duże. W końcu jakby to
wyglądało, gdyby synek z tak szanowanej rodziny musiał iść za kratki. Coś muszą
zrobić, a jak widać pieniędzy im nie szkoda.
-Wiesz co, podejrzewam, że mojemu wujowi też nie byłoby
szkoda, gdyby trzeba było przykryć jakiś przykry incydent. Chociaż na całe
szczęście nie musi korzystać z tego typu rzeczy. Nie lubię tego typa. Dzisiaj
tak dziwnie się na mnie spojrzał. Ma manię wyższości. "Bogaci zadają się z
bogatymi." Tak mi powiedział.-moje serce niespokojnie zabiło. Czułam, że
jeżeli chodzi o tego chłopaka, to prawdziwe kłopoty dopiero się zaczną.
-Nie dziwię się, że ma manię wyższości. W prezencie od
rodziców dostał już najnowsze Lamborghini, własny jacht, samolot. I dużo
dużo więcej. Zapewne myśli sam o sobie, że jest jakimś wybrańcem bogów.-Gaara w
ciągu jednego dnia zgromadził o nim więcej informacji, niż o kimkolwiek
wcześniej.
-Cóż, jego imię go Gabriel... Kochanie, czyżbyś był
zazdrosny? Działasz tak szybko, jak odrzutowiec.-Gaara się zaczerwienił.
Wyglądało to dość uroczo.
-Też byś była, gdyby jakiś obcy koleś nagle podwalał ci
się do twojej dziewczyny. Na dodatek tak bezczelnie, jak on. Yuto jest moim
przełożonym, więc pozwolił mi trochę pogrzebać. Wystarczyło wpisać w
wyszukiwarkę najbardziej znanych rosyjskich milionerów, i proszę bardzo. Nie
pozwolę, żeby taki głupek podwalał się do mojej panny.-pierwszy raz widziałam
Gaarę w takim stanie. Gorzej, że przez niego nie przemawiała zazdrość. W jego
oczach czaił się strach.
-Myślisz, że ktoś taki będzie w stanie mnie zauroczyć?
Gaara. Przestań.-pocałowałam go. Chciałam choć trochę go uspokoić.
-No cóż. Nie wiem. Mam nadzieję, że nie. Tak czy owak,
mam wrażenie, że twój wujek nie do końca wie, z kim ma zamiar prowadzić
interesy. Powinniście być uważni. Nie mamy pojęcia do czego ten chłopak i jego
rodzina są zdolni, ale patrząc na niego, jest gotowy dać dużo, żeby osiągnąć to
co chce.
-Uprzedzę wujka. Sama też dowiem się czegoś o tym
Gawrile. Miałeś racje, że powinnam się trzymać od niego możliwie jak
najdalej.-czułam, że to naprawdę dopiero początek historii z rodziną Aristow.
Komentarze
Prześlij komentarz