Opowiadanie numer dwa/ Rozdział 19

-Przestań się tak denerwować.- powiedziała Sakura, łapiąc mnie za rękę. Jechaliśmy wraz z zespołem do hotelu, w którym odbywał się konkurs.
            Od samego rana bolał mnie brzuch, a dłonie pociły niczym wodospad Niagara. Bałam się, że kiedy tylko wyjdę na scenę, zwymiotuję na ludzi stojących w najbliższym rzędzie.
-Ja się wcale nie denerwuję. To trema przed występem.- mruknęłam i poczułam ścisk w żołądku.
-To się właśnie nazywa zdenerwowanie. Przestań! Jesteś znakomita! Każdy to zauważy.
-Mam nadzieję, że nie wygramy. Mam nadzieję, że wygra zespół Sasuke.- powiedziałam.
-Zasłużyłaś na wygraną! Wszyscy zasłużyliście.
-Akurat tu zgodzę się z Sarą. Jeśli chodzi o zachowanie Keity w stosunku do niej, też wolałbym, aby w żaden sposób nie musiała mu być wdzięczna.- zauważył Itachi.
-On już myśli, że ma wobec niego dług wdzięczności.- zauważyła Sakura.
-Słuchajcie, chcę tam pójść, zaśpiewać, wrócić do domu, a potem udawać, że nic się nie stało. Nie chcę wygrać. Zdobyłam już wystarczającą ilość nagród w swoim życiu i nie potrzebuję kolejnej. Dla was muzyka to również coś bardziej jak hobby.- wzruszyłam ramionami.
-Owszem. I wcale specjalnie na wygraną nie liczymy. Jednak pamiętaj, co te dupek powiedział. Podeśle agentów,  żeby w razie potrzeby podpisali z tobą kontrakt.
-Nie chcę podpisywać kontraktów! Chcę skończyć szkołę i iść na studia, a dopiero potem, ewentualnie, zająć się muzyką. Chcę mieć normalne życie, którego przez długi okres nie miałam. Naprawdę. Bez żadnych sław i nie wiem czego jeszcze.- mruknęłam i mocno wtuliłam się w siedzenie samochodu.
            Wystarczył mi stres związany z tym, że musiałam oglądać Keite i to po tym, jak kilka tygodni wcześniej wysłał mi poniżający, moim zdaniem, list, w którym jasno dał do zrozumienia, że chce mnie zaciągnąć do łóżka. Na dodatek Gaara nie mógł się pojawić na konkursie przez swojego wujka, z którym pojechał do Osaki na jakieś ważne spotkanie. Życzył mi tylko powodzenia i to przez telefon, ponieważ wcześniej nie mieliśmy okazji się spotkać. To z kolei powodowało, że byłam smutna.

            Po próbie zostaliśmy oddelegowani do naszej garderoby. Zaczęłam się szykować, a Sakura mi w tym pomagała.
-Razem z Itachim śpiewasz Cover. Na pewno świetnie wam pójdzie.
-Zwróć uwagę na to, że śpiewamy jako ostatni. Siedzenie tutaj przez kilka godzin i słuchanie jak świetnie poszło ludziom przede mną jest marną motywacją i działaniem przeciw stresowi.- mruknęłam

            Przysłuchiwaliśmy się występom z korytarza, gdzie umieszczono kilka ekranów, na których można było oglądać występy. Pierwszy zespól zaśpiewał swoją piosenkę wykonując ją po Japońsku. Drugi szarpnął się na swoje wykonanie w języku angielskim. Trzeci z kolei wykorzystał możliwość wykonania coveru. Wokalistka śpiewała Adele (moim zdaniem skrzywdziła ten utwór nieodwracalnie). Czwarty zespół również przerobił piosenkę. Tym razem The Rolling Stones. Piąty z kolei zespół z młodziutką wokalistką został zdyskwalifikowany, kiedy okazało się, że dziewczyna użyła fonogramu. Szósty zespół zaśpiewał The Kill Thirty Second to Mars. Siódmy- złożony z samych dziewczyn- szarpnął się na Britney Spears i Toxic. Ósmy w wykonaniu Purple Rain, Prince wypadł według mnie znakomicie. Dziewiąta była dziewczyna śpiewająca solo. Wykonała piosenkę Back to December Taylor Swift. Dziesiąty zespół wykonywał piosenkę po francusku. Wtedy zdałam sobie sprawę z tego, że konkurs znalazł się na półmetku. Ogłoszono pół godziny przerwy, aby jury mogło odpocząć.
-Wszyscy ci ludzie są świetni.- powiedział Sasuke, który przyszedł do nas.
-Wy też będziecie, Sas.- powiedziałam. Czułam silny ścisk w gardle.- Śpiewacie jako numer piętnasty, prawda?
-Tak. Przykro mi, że nie ma tu Gaary. Na pewno dodałby ci otuchy.- powiedział mój kuzyn.
-Cóż, są rzeczy ważne i ważniejsze. Ja też nie mogłam mu towarzyszyć w konkursie karate, ponieważ odbywał się w innym mieście.- wzruszyłam ramionami.
-Dasz radę. Skoro ten dupek nagiął dla ciebie regulamin, to znaczy, że naprawdę dostrzegł w tobie potencjał.- Sasuke objął mnie ramieniem.
-Głupku, nie mów jej tego! Nie widzisz, że i bez tego jest zestresowana?- Sakura fuknęła na Sasuke, a ten się zaśmiał.
-Widzę, że moja dziewczyna też ma dzisiaj bojowy nastrój.- Sasuke zaśmiał się głośno, a laski będące z nami na korytarzu zaczęły się ślinić na jego widok.
            Tak! Uwaga! Sasuke Uchiha, zimny drań i koleś, który nie lubił się angażować, związał się z moją najlepszą przyjaciółką! Ku zdziwieniu i jednoczesnej radości naszych przyjaciół i rodziny.
-Po prostu niepotrzebnie stresujesz Sarę. I tak jest kłębkiem nerwów. Może powinnaś wypić coś mocniejszego?- zapytał Naruto, a ja wykrzywiłam usta w kwaśnym uśmiechu.- A fakt, nie pijesz. Przepraszam, zapomniałem.
-Naruto, ja się nie gniewam. Nie przepraszaj za takie coś. Nazwij to po imieniu. Zapomniałeś, że miałam rodziców alkoholików i ćpunów.- wtedy po korytarzu rozniósł się dźwięk oznaczający koniec przerwy.
-Pójdziemy się przygotować. Za niedługo wchodzimy. Wam też radzę się przygotować. Zamykacie cały występ, więc będą co do was wymagania.
-Sasuke! Idź już sobie!- fuknęła moja przyjaciółka. Sasuke jedynie pocałował ją na pożegnanie, a potem odszedł ze swoim zespołem.

            Zespół numer jedenaście zaśpiewał piosenkę japońskiej wokalistki AZU. Zespół numer dwanaście popisał się piosenką Rascal Flatts, którą kojarzyłam z filmu Hannah Montana. Solista z numerem trzynaście wykonał piosenkę Justina Timberlake'a What goes around, comes around. A chłopak z numerem czternaście zaśpiewał i zagrał na fortepianie Diamond Rihanny. Nigdy w życiu nie sądziłam, że facet może to zaśpiewać lepiej od pierwowzoru. Kiedy przyszedł czas na Sasuke mocno zacisnęłyśmy kciuki na szczęście.
            Kiedy rozbrzmiały pierwsze dźwięki wysoko uniosłam brwi do góry.
-Co to za piosenka?- zapytała Sakura.
            My również byłyśmy przekonane, że Sasuke miał zamiar wykonać utwór Marylina Mansona, ponieważ to najczęściej ćwiczyli. Ja jednak od razu rozpoznałam stary utwór zespołu Bon Jovi "Always", który sama uwielbiałam. Sasuke śpiewał go trochę niżej niż oryginał, ale i tak jego wykonanie było świetne. Dziewczyny na sali piszczały jak głupie, a grupa złożona z samych przystojniaków i opięta koszulka oraz czarne spodnie, które mieli na sobie wszyscy członkowie tylko ten hałas potęgowały. Naruto robił za wokal wspomagający, a Sasuke mocno wczuwał się w tekst. Kiedy kamera robiła zbliżenie na jego czarne oczy musiałam przyznać, że śpiewając o miłości w taki sposób i z takim spojrzeniem, sama mogłabym się w nim zakochać. Sakura wpatrywała się w ekran z szeroko rozszerzonymi oczami i dłońmi przy ustach. Zapewne odebrała wykonanie Sasuke bardzo osobiście. Dlaczego? Ta piosenka była jej ulubioną ze wszystkich jakie tylko świat wypuścił, a ja w końcu zrozumiałam dlaczego Sasuke wybrał akurat ją. Kiedy w końcu skończyli, wszyscy na holu bili brawo.
            Numer szesnaście zaśpiewał Desert Rose, Stinga (sama nie miałam pojęcia skąd wytrzasnęli prawdziwego chłopaka z Indii, który wyciągał okropnie wysokie dźwięki w intro), siedemnastka popisała się świetnym wykonaniem I'll be missing you P.Diddy. Osiemnastka walnęła popis przy Amy Winehouse. Dziewiętnastka z kolei popisała się świetnym wykonaniem Far Away, Nickelback.
-Nasza kolej.- powiedział Itachi, a ja głęboko odetchnęłam. Poszłam w stronę schodów prowadzących na scenę idąc tuż za moim kuzynem.
            Stanęłam przed mikrofonem i kiedy zauważyłam jak wiele osób się we mnie wpatruje, poczułam silne mdłości. Mocno zacisnęłam dłonie i głęboko odetchnęłam. Itachi założył sobie na szyję gitarę, a potem usiadł na małym krześle. Dzisiejszego dnia Pain zamienił klawisze na skrzypce, które były nam potrzebne przy intro i solówkach.
-Panie i panowie, to ostatni zespół dzisiejszego wieczoru. The Clouds.- tak, nazwa zespołu pozostawiała zdecydowanie wiele do życzenia, jednak wymogiem w papierach było, aby zespół miał nazwę. Wymyśliliśmy to, kiedy podczas narady wszyscy nabijaliśmy się, że Deidara ma głowę w chmurach.
            Na sali rozbrzmiały brawa, a Itachi zaczął grać i śpiewać.
https://www.youtube.com/watch?v=hPC2Fp7IT7o
            Kiedy tylko otworzyłam usta, cały świat zniknął. Istniała tylko muzyka, którą słyszałam i mój własny głos niosący się po sali, do którego czasem dołączał głos Itachiego. Wbrew sile płci, to mój głos był silniejszy niż Itachiego. Wybraliśmy tą piosnkę, ponieważ doskonale wiedzieliśmy, że dzięki temu możemy pokazać potencjał i mój i jego. Jako, że Itachi grał na gitarze, to ja mogłam rządzić sceną.

            Po skończonym występie po sali poniosły się bardzo głośne brawa, ludzie krzyczeli i piszczeli. Ukłoniliśmy się, a potem szybko zeszliśmy ze sceny. moje serce waliło jak szalone, kiedy wchodziłam po schodach, żeby schować się bezpiecznie w garderobie.
            Krzyknęłam, kiedy na kogoś wpadłam. Impet uderzenia sprawił, że się przewróciliśmy.
-Aż tak się spieszyłaś, żeby mnie zobaczyć?- poznałam głos Keity, a kiedy zdałam sobie sprawę z tego, że leżę na nim, wstałam najszybciej jak byłam w stanie.
-Liczyłam na to, że w ogóle cię nie spotkam.- powiedziałam twardo.
-Przypomnę ci, że mam wobec ciebie plany. Przy okazji świetny występ. Moim zdaniem najlepszy ze wszystkich dzisiejszego wieczoru. Nagięcie zasad specjalnie dla ciebie było dobrym wyborem.- Keita złapał pukiel moich włosów w swoje palce i uśmiechnął się. Jego postawa była arogancka. Bardzo arogancka.
-Radzę ci, zabierz od niej ręce, albo gorzko pożałujesz.- powiedział Itachi. Złapał mnie za ramiona i odsunął krok do tyłu. Znalazłam się poza zasięgiem Keity.
-Sara jest dorosła. Umie za siebie decydować. Ma prawo sama decydować co chce robić.
-Chodźmy już do garderoby. Powinnaś przebrać się w coś cieplejszego.- zauważył Itachi. Miał rację. Miałam na sobie dziurkowaną bluzkę i spodnie ze sztucznej skóry.
-Ja jeszcze nie skończyłem rozmowy z moją przyjaciółką. Jeśli chcecie idźcie. Ja mam do Sary kilka spraw.- jego oczy błysnęły niebezpiecznie.
-Sara na pewno woli iść z nami.
-Tak. Idziemy.- powiedziałam i odwróciłam się na pięcie zostawiając Keitę samego.

            Ogłoszenie wyników odbyło się na scenie, gdzie stanęli wszyscy wykonawcy. Jury podawało miejsce od ostatniego (zdyskwalifikowana dziewczyna ze swoim zespołem) do miejsca dziesiątego. Drogą eliminacji numer: 1, 2, 3, 5, 10, 11, 13, 16, 17 (moim zdaniem zdecydowanie niesprawiedliwie) i 18. Tak więc drogą eliminacji zostały zespoły z numerami: 4, 6, 7, 8, 9, 12, 14, 15, 19 i 20.
-A więc tak. Finałowa dziesiątka. Wielkie brawa dla nich! Czas wyłonić finałową piątkę, a po tym nastąpi rozdanie nagród za podium!- krzyknął konferansjer prowadzący program.
-Nasza finałowa piątka to: numer 8, za świetne wykonanie Piosenki Prince! Drugą osobą z finałowej piątki jest nasz solista z wykonaniem What Goes around, comes around, z numerem 13! Trzecim miejscem w tym zestawieniu może pochwalić się nasz grający na fortepianie niczym diamenty pan z numerem 14!
            Zdałam sobie sprawę, że do finałowej piątki mogą wejść jeszcze tylko dwa zespoły, a została nas siódemka. Głośno przełknęłam ślinę. Nie chciałam wygranej, ale z drugiej strony mój zespół napracował się przy tym nagraniu jak nikt i zasługiwał na miejsce w finałowej piątce.
-Kolejnym zespołem znajdującym się w finałowej piątce są nieprzyzwoicie przystojny młodzieńcy z numerkiem 15, którzy zaczarowali nas piosnką "Always"!- Sasuke się udało!!!- A ostatnim zespołem, który ma miejsce w tym gronie jest... Uwaga, uwaga! Zostaje nam tu jedyna dziewczyna, która razem z członkiem zespołu czarowała nas piosenką Broken, numer 20!!!
            Po sali poniosły się gromkie brawa. Osoby, które nie zostały wyczytane zeszły ze sceny robiąc nam miejsce. Byłam w tak ciężkim szoku, że ledwo udało mi się zrozumieć ostatnie słowa konferansjera. Byłam w finałowej piątce. Świat przed oczami wirował.
-Jako, że jest to najbardziej wyczekiwany przez wszystkich moment, pozwolę go chwilę przedłużać. Chciałbym zaprezentować państwu tą cudowną finałową piątkę. Jako, że mamy tu jeden zespół z niewieścią częścią, zacznę od niego. Prosiłbym żebyś przedstawiła siebie i swój zespół oraz w kilku zdaniach wyjaśniła, dlaczego według ciebie powinniście wygrać.
            Facet podał mi mikrofon do ręki, a mnie wcięło. Nie spodziewałam się, że będę musiała wygłaszać jakąkolwiek mowę.
-Hej wszystkim.- zaczęłam nieśmiało, a po sali poniosły się brawa. Czułam, że mam sucho w gardle, a język kleił mi się do podniebienia, kiedy próbowałam coś powiedzieć.- Mój zespół nazywa się the Clouds, a ja jestem główną wokalistką. Mam na imię Sara, a cała reszta moich przyjaciół to Itachi, Pain i Deidara. Przyznam szczerze, że nie mam pojęcia, dlaczego chcielibyśmy wygrać. Nie spodziewaliśmy się, że zajedziemy, aż tak daleko. Jeśli mam być szczera myślę, że dlatego, że wszyscy kochamy muzykę, stanowi ona dla nas jedną z najważniejszych rzeczy w życiu i łączy nas. Pozwala zapomnieć o problemach, jest zawsze obecna w naszym życiu. Otacza nas z każdej strony. I przyznam szczerze, że czy wygramy czy nie, nadal będziemy się nią zajmować. Ponieważ to część naszego życia.
-Wow! Chyba nikt wcześniej nie powiedział tu nic równie głębokiego. Uwierz, że kiedy stałaś tam na scenie razem ze swoim zespołem z tym silnym głosem, myślałem, że jesteś dużo wyższa, a ty jesteś drobniutka. Wiesz, że o Christine Aguilerze, też mówili mała dziewczynka z wielkim głosem?- zaśmiałam się do mikrofonu.
-Tak, słyszałam. Porównanie do Christiny Aguilery jest dla mnie wyróżnieniem. To jedna z moich ulubionych piosenkarek. Podziwiam ją.- powiedziałam.
-Dobrze, w takim razie przejdźmy dalej.

            Po przedstawieniu ostatniego zespołu ktoś z obsługi przyniósł konferansjerowi złotą kopertę, gdzie znajdowały się wyniki od jury. Facet stanął kawałek od nas i otworzył ją.
-Cóż, skoro mamy tu pięć zespołów, zacznę od dwójki która niestety, ale nie stanie na podium. Wykonawcą, który nie dostał się do finału jest zespół numer 8. Przykro nam. Najwidoczniej Prince nie chwycił naszych jurorów za serce tak bardzo, jak wykonanie reszty uczestników. Drugim wykonawcą lub zespołem, który nie stanie dzisiaj na podium jest numer...- poczułam, że moje serce staje. Nie chciałam, żeby odpadł Sasuke. Absolutnie tego nie chciałam. Uważałam, że zasługiwał na wygraną bardziej od nas.- 13! Młody Timberlake również nie złapał naszych jurorów za serce. Także znamy już skład finałowej trójki! Jest to Mikochi Saoni z numerem 14, The Nightmare z numerem 15 oraz The Clouds z numerem 20!
            Teraz to dopiero zrobiło mi się słabo! Byliśmy w finałowej trójce!!! Razem z Sasuke.
-Jako, że nasz konkurs dobiega już końca pragniemy podziękować wszystkim uczestnikom biorącym udział w dzisiejszym przedsięwzięciu. Jest to zawsze niesamowity czas, kiedy poznajemy kolejne młode talenty z naszego kraju, dzięki którym możemy być tylko dumnymi obywatelami Japonii. Dziękujemy wam i życzymy dalszych sukcesów! A przechodząc do sedna sprawy. Trzecie miejsce w naszym konkursie zajmuje zespół lub zawodnik z numerem... 14! Wielkie brawa dla Mikochiego Saoni z Okinawy!- cholera! A więc z Sasuke zajęliśmy razem 1 i 2 miejsce. Spojrzałam na mojego kuzyna, który był tym faktem zaskoczony równie mocno co ja. Naprawdę dopiero teraz poczułam jak bardzo nie chcę wygrać. Nie, kiedy moje stosunki z Sasuke tak bardzo się poprawiły.- Tak więc zwycięzcą w tegorocznym konkursie na największy młody talent w Japonii zostaje zespół... The
-Stop!!!- byłam zdziwiona, kiedy te słowa wyszły z moich ust. W dodatku w asyście słów Sasuke. Spojrzeliśmy się na siebie bardzo zdziwieni, ale miny jury i konferansjera nic nie mogło pobić.
-Co jest? Nie chcecie wiedzieć, które z was zdobywa nagrodę i kontrakt z Tokio Music Center?- podeszliśmy do konferansjera. Sasuke zabrał mu kopertę z ręki i przedarł ją na pół. Ja z kolei zabrałam mikrofon z jego rąk.
-Nie. Nie chcemy. Przynajmniej na pewno ja nie chcę.- spojrzałam na Sasuke, który również kiwnął głową.- Obydwoje nie chcemy.
-To jakieś żarty?! O tym konkursie marzą setki jak nie miliony młodych ludzi.
-Tu nie chodzi o żaden konkurs ani pokaz siły!!! Chodzi o muzykę! Sasuke, wokalista zespołu The Nightmare jest moją rodziną, moim kuzynem. Kiedy cztery miesiące temu dowiedzieliśmy się, że oba nasze zespoły wystąpią w konkursie marzyliśmy tylko o tym, żeby pokazać drugiej stronie, które z nas jest lepsze. Każde chciało utrzeć nosa drugiemu. Jednak... Jednak dzięki muzyce zbliżyliśmy się do siebie i zakopaliśmy topór wojenny. Nie dzięki wygranym konkursom, kontraktowy tylko właśnie dzięki muzyce. Razem z Sasuke nienawidziliśmy się jako dzieci. Teraz w końcu jesteśmy rodziną. To o to w tym wszystkim chodzi. Nie o to, kto stanie na podium, ani kto będzie nagrywał płyty. Muzyka ma łączyć ludzi, dawać im nadzieję i wspierać. Ludzie płaczą przy muzyce, śmieją się, kochają. Jedna piosenka, która kojarzy nam się z jakimś ważnym momentem może przywołać całą masę wspomnień- tak bolesnych jak i tych szczęśliwych. Nie chcę, żeby Broken, jedna z moich ulubionych, kojarzyła się z czyjąkolwiek porażką. Uważam, że wygrałam więcej niż mogłabym sobie wymarzyć. Wygrałam zaufanie i miłość mojego kuzyna, który stał się dla mnie rodziną i podporą w ciężkich chwilach. Jeśli to ja miałam wygrać, nie chcę tej nagrody. Jeśli Z kolei zespół The Nightmare, chyba nigdy w życiu nie byłam z nikogo bardziej dumna niż teraz.- powiedziałam, a Sasuke wpatrywał się we mnie szeroko otwartymi oczami. Mocno złapał mnie za rękę i przytulił do siebie.
-Chyba nie mogłaś tego lepiej ująć, siostra.- powiedział do mnie, a ja po prostu zaczęłam płakać.- Ja również nie chcę tej nagrody. Wiadomo, że jedno z nas miało ją otrzymać. Sara zrezygnowała. Ja i mój zespół również. W takim razie pozostaje nam pogratulować panu z numerem czternaście, który drogą eliminacji został nowym największym talentem w Japonii.- powiedział Sasuke, a biedny chłopak zrobił się blady jak kreda.
-Panie i panowie! To pierwszy raz w historii program, kiedy wydarzyło się coś takiego! W takim razie brawa dla numeru czternastego, który został oficjalnie nowym podopiecznym Tokio Music Center! Wielkie gratulacje!!!

            Kiedy weszliśmy do garderoby Sakura rzuciła się mi na szyję.
-Dobry Boże! To co zrobiliście razem z Sasuke było szalone! Oddaliście nagrodę!
-Wydaje mi się, że nasza relacja nie jest warta tej nagrody.- powiedziałam i uśmiechnęłam się do niej.
-A ja myślę, że dzisiaj dostaniesz kolejną nagrodę.- mruknęła mi na ucho i odwróciła w stronę kąta, gdzie stały nasze torby.
            Stał tam mój facet. Z bukietem, ogromnym bukietem, soczyście czerwonych róż.
-Gaara!!!- pisnęłam jak dziecko i przeskakując wszystkie przeszkody na swojej drodze wpadłam w jego ramiona, zawieszając mu ręce na szyi i na ślepo szukając jego ust.
-Przepraszam, że nie zdążyłem na występ, ale nasz samolot miał opóźnienia na lotnisku w Osace. Śnieg sypał tam jak głupi.- Gaara wzruszył ramionami.
-To na przeprosiny?- wskazałam na bukiet róż.
-Tak. Oraz na wyrażenie mojej miłości do ciebie. Jestem dumny z tego, że mam taką mądrą dziewczynę, która bez wahania oddała nagrodę. I równocześnie dumny z tego, że intelektem w końcu popisał się mój przyjaciel.- Gaara uśmiechnął się do Sasuke.
-Chyba dawno nie dostałeś ode mnie po pysku, co Sabaku?- Sasuke podszedł do Gaary. Podali sobie męską grabę i poklepali po plecach.- Dobrze cię widzieć. Przez związek z moją kuzynką zupełnie o nas zapomniałeś.
-Przykro mi, ale Sara jest dużo ładniejsza od ciebie. Nie dziw się, że wolę spędzać z nią czas.
-Wiecie co, wracajmy już do domu. Jak dla mnie było tu dzisiaj za dużo atrakcji.- powiedziała Sakura i zaczęła podawać mi ubrania, które ja zaczęłam na siebie narzucać.
-Nie wstydzisz rozbierać się tak przy wszystkich?- zapytał Itachi, kiedy Sasuke i jego zespół poszli do swojej garderoby zabrać swoje rzeczy.
-Itachi, wszyscy widzieli mnie w stroju kąpielowym. W dodatku Gaara dość często widuje mnie nago. Czego mam się wstydzić?- zapytałam i nałożyłam bluzkę na głowę.
-Ty serio jesteś jak z innej planety.- zaśmiał się Deidara, zrzucając z siebie podkoszulek.

            Idąc do aut wszyscy śmialiśmy się najgłośniej jak potrafiliśmy. Śnieg sypał się z nieba, a nasze oddechy tworzyły parę przed naszymi twarzami, ale jak miałam być szczera nigdy żaden wieczór nie był dla mnie tak bardzo wyjątkowy jak ten. Jeszcze nigdy tak bardzo nie czułam się częścią rodziny. Rodziny, którą my sami stworzyliśmy. Dwa niesamowite zespoły. Jednak wielka drużyna niesamowicie utalentowanych ludzi o różnych charakterach. Wyjątkowi ludzie, dla których warto było cierpieć i pomagać im nieść cierpienie. Kiedy poczułam ciepłą dłoń Gaary w swojej, miałam wrażenie, że znalazłam swój mały Raj na ziemi.
-O czym myślisz, kochanie?- zapytał i pocałował mnie w policzek.
-O tym, że życie nigdy nie było lepsze.
-Masz na myśli nas?
-Mam na myśli was wszystkich, Gaara. Jesteście moją rodziną.- powiedziałam i mocno wtuliłam się w jego ramię.

            Tak. Zdecydowanie dzisiejszego wieczora odnalazłam swój mały Raj na ziemi.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Opowiadanie numer dwa/ Rozdział 6

Opowiadanie numer dwa/ Rozdział 11

Opowiadanie numer dwa/ Rozdział 8