Rozdział 22
Leżałam na łóżku z uśmiechem od ucha do ucha. Kiedy tylko
zamykałam powieki widziałam ten błysk w oczach Gaary, kiedy ze sobą
rozmawialiśmy. Jej! Muszę ubrać na siebie coś ładnego! Chociaż nie mam pojęcia
co może mu się spodobać. To znaczy, wiem! Ale nie mam zamiaru ubierać się na
naszą pierwszą oficjalną randkę, tak jak na spotkanie w firmie. Muszę ubrać się
w miarę luźno, ale jednocześnie ładnie. O rany! Wujek miał racje, że przydałby
mi się osobisty stylista!
Obudziłam
się około godziny 11. Kiedy przejrzałam się w lustrze nie spodobałam się sobie!
Miałam podpuchnięte oczy, włosy w nieładzie. Postanowiłam wziąć szybki
prysznic, po którym miałam nadzieję poczuć się lepiej.
Kiedy
wyszłam spod prysznica złapałam za swój telefon. Miałam 2 nieodebrane
połączenia od wujka. Wybrałam jego numer. Odebrał po 2 sygnale.
-Cześć Saro! Słuchaj, mam do ciebie sprawę. Mogłabyś udać
się dzisiaj na spotkanie w firmie?-w tle słyszałam dość mocny wiatr i chyba
szum morza.
-Zależy na którą godzinę.-powiedziałam. Wyciągnęłam z
szafki kubek, wsypałam do niego łyżeczkę zielonej herbaty.
-Na 18.-powiedział wujek. Jego głos chyba nie znosił
sprzeciwu. Ja miałam jednak inne plany. Nie zamierzałam ich przekładać tylko
dlatego, że wujek miał takie widzimisię.
-Mam już plany. Nie mogę.-powiedziałam zgodnie z prawdą.
-Wybierasz się gdzieś?-jego ton zmienił barwę. Był ostry.
-Oczywiście. Jestem nastolatką. Mam do tego
prawo.-rzuciłam luźno.
-Z kim?
-Nie twoja sprawa. Zajmij się swoją
narzeczoną!-krzyknęłam i rzuciłam słuchawką.
Zbliżał
się wieczór. Postanowiłam ubrać się w czarne jeansy i biały dopasowany top.
Dobrałam do tego biały sweterek. Moimi butami były conversy. Pomalowałam się
bardzo delikatnie, a włosy ułożyłam w fale. Wyglądałam nawet dość dobrze.
Wzięłam ze sobą duże okulary przeciwsłoneczne. Będzie to pewnie wyglądać dość
komicznie, ale mam już dość prasy. Zrobiłam się na nią przewrażliwiona. Do
spotkania zostało mi jeszcze pół godziny. Gaara powiedział, że przyjdzie po
mnie. Zaczęłam więc przeglądać papiery, które wczoraj ze sobą przyniosłam.
Dotyczyły umowy z firmą Naruto. Zaczęłam czytać wszystko bardzo dokładnie. Parę
razy musiałam podrapać się po głowie. Te umowy były jakoś kiepsko sprecyzowane.
Wzięłam telefon i wybrałam numer do Naruto.
-Cześć Saro! Hinata wróciła! Mieliśmy w planie cię
odwiedzić!!!-musiałam odsunąć słuchawkę od ucha.
-Naruto, to miło z waszej strony, ale jestem już
umówiona. Słuchaj, mam pytanie. Czytałeś może umowy, które nasze firmy muszą
podpisać? Są strasznie nieścisłe.-powiedziałam.
-Aaa! No tak! Jiraiya pisał to na kacu. Być może to
dlatego. Spokojnie, możemy się jutro spotkać w mojej firmie i na spokojnie
napisać je od nowa, co ty na to? A tak w ogóle, to z kim się
umówiłaś?-poczułam, że pąsowieje.
-Z Gaarą.-powiedziałam cicho.
-Yeeee!!! Wiedziałem! Wiedziałem!!!-zaczęłam się śmiać.
-Tak wiedziałeś i co? Oj Naruto, nie zaczynaj ze
mną!-usłyszałam dzwonek domofonu.-Naruto, Gaara przyszedł! Miłego dnia!
-Dobrze! Miłej randki. Cześć!
Kiedy
zeszłam na dół, o mało nie padłam z wrażenia. Gaara wręcz nie przypomniał
samego siebie. Zaczęłam żałować, że nie ubrałam się trochę mniej luźno.
-Czemu tak intensywnie mi się przyglądasz?-czemu? O mamo!
On się mnie jeszcze pyta o takie rzeczy?! Wyglądał super! Miał na sobie czarne
adidasy, dopasowane czarne jeansy i do tego beżowy sweter. Wieczory nie
należały już do najcieplejszych. Zbliżał się koniec sierpnia. Włosy miał
zmierzwione. Poczułam, że się rumienię.
-N... nic. chodźmy już.-powiedziałam. Gaara się
uśmiechnął. Założyłam okulary na nos.
-Rozumiem. Myślisz, że te okulary sprawią, że staniesz
się niewidzialna dla fotoreporterów tak?-Gaara się zaśmiał. Ja z kolei
zarumieniłam się jeszcze bardziej.-Myślałem z początku, żeby pojechać
autobusem, jednak teraz myślę, że fajnie byłoby się przejść. Do filmu mamy
jeszcze ponad godzinę.
-No to... prowadź! Oddaję się w twoje ręce!-powiedziałam.
Gaara uśmiechnął się pod nosem. Skierowaliśmy się do bramy. Dziwne było dla
mnie poruszanie się po mieście bez auta. Robiłam to może ze 2 razy od czasu,
jak przeprowadziłam się do Tokio.
Przechodziliśmy
właśnie przez park, który znajdował się niedaleko centrum miasta. Było tu
bardzo spokojnie.
-Twój wujek pewnie się wścieknie.-zauważył Gaara.
-Dzwonił do mnie dzisiaj rano. Chciał, żebym na 18 poszła
do firmy na jakieś spotkanie. Odmówiłam. Powiedziałam, że jestem już umówiona.
Nie powiem żeby był tym zachwycony.
-Nie powiedziałaś na pewno, że idziesz ze mną, tak więc
jeszcze nie miał powodów, żeby się wściekać.-zauważył Gaara. Wkurzało mnie
trochę to, że znał mnie na tyle, że wiedział takie rzeczy.
-Podejrzewam, że gdybym mu powiedziała, że idę z tobą, od
razu wsiadłby w samolot i przyleciał do Tokio. Chcę mu to powiedzieć w 4 oczy.
I nie chcę, żebyś ponosił jakiekolwiek konsekwencje. Muszę dać mu to jasno do
zrozumienia.
-Spokojnie. Yuto jakoś nie za bardzo przejmuje się twoim
wujkiem. Prosił mnie tylko, żebym nie zachowywał się jak przy reszcie
klientek.-uniosłam wysoko brew.-W sensie, żebym nie szedł z tobą do łóżka.
Przynajmniej nie za szybko.
-Yuto wiedział o wszystkich twoich tego typu
kontaktach?-zapytałam.
-Nie. Ale o kilku musiałem mu przecież powiedzieć.
Inaczej by mnie nie przeniósł.-fakt. Mówił o tym wczoraj.
-Twój przełożony martwi się o ciebie. Wcale mu się nie
dziwię. Jesteś jeszcze bardzo młodym chłopakiem. Ja również nie chciałabym,
żebym mojemu podopiecznemu przydarzyło się coś takiego.-powiedziałam zgodnie z
prawdą.
-Saro, nie chcę żeby to miało teraz jakiś wpływ na nasze
kontakty. Wiem, że nie ucieknę od tego, ale chcę wiedzieć, czy ty widzisz we
mnie tylko kolesia, który wykorzystuje i zostawia dziewczyny?-spojrzał mi w
oczy.
-Gdybym za takiego cię uważała, nie chciałabym się z tobą
spotykać. A jednak jestem tutaj. Więc powinna to być odpowiedź sama w
sobie.-jego uśmiech powiedział mi wszystko.
Kiedy
doszliśmy do kina musiałam zdjąć okulary. Zauważyłam, że parę osób zaczęło nam
się przyglądać z zaciekawieniem. Miałam ochotę wystawić im środkowego palca.
Mój humor od razu się popsuł.
-Hej, co to za mina królewno?-delikatnie ruszyłam głową w
stronę ludzi, którzy się nam przyglądali. Co gorsza kilka dziewczyn przyglądało
się Gaarze. I to na pewno nie z powodu mojej obecności. Zrobiłam nadąsaną minę.
Gaara z kolei zaczął się śmiać. Złapał mnie za rękę i pociągnął do kasy.
Widziałam zazdrość tych dziewczyn. W środku zaczęła rozpierać mnie pewność siebie.-Poprosimy
2 bilety na (...)
Gdybym
wiedziała, że Gaara ma zamiar zabrać mnie na horror, postarałabym się o
towarzystwo Hinaty, lub którejś z dziewczyn. Dochodziła 22. Gaara zaczął
ciągnąć mnie w stronę tego parku.
-Gaara, możemy jechać autobusem, proszę? Nogi mnie
bolą.-skłamała. On z kolei zaczął się śmiać.
-Siedziałaś przez ostatnie 2 godziny. Śmiem stwierdzić,
że panna Iregiro boi się.
-To nie prawda!!!-krzyknęłam. Gaara miał ze mnie niezły
ubaw. Zrobiłam się czerwona chyba po same czubki uszu. Jednak przeszło mi kiedy
poczułam dłoń Gaary w swojej.
-Chodź. Nie ma się czego bać. Jestem z tobą.
Kiedy
znaleźliśmy się pod moim blokiem zupełnie zapomniałam o strachu. Gaara cały
czas zabawiał mnie rozmową. Parę razy przelatywało mi przez głowę nasze pierwsze
spotkanie. To uczucie strachu, kiedy mnie obserwował. Przynajmniej teraz
wiedziałam, dlaczego pojawiał się w najmniej spodziewanych momentach. Nie
chciałam mu tego mówić, przynajmniej nie do czasu, aż poznamy się trochę
lepiej. Miałam wrażenie, że teraz poznaje zupełnie innego człowieka. I ta
wersja podobała mi się. Co prawda lubiłam też Gaarę-Pana-Tajemniczego, ale mała
odmiana nie zaszkodzi.
-No to muszę podziękować za miłe towarzystwo. Mam
nadzieję, że za jakiś czas powtórzymy takie spotkanie.-Gaara zachowywał się
strasznie grzecznie. Było to aż dziwne.
-Oczywiście. Ja też mam nadzieję na
powtórkę.-powiedziałam. Zastygliśmy na dłuższą chwilę. Przez moje myśli
przelatywała w sumie jedna prośba. "Pocałuj mnie do licha!"
-No to wtedy do zobaczenia! Zadzwonię do ciebie jutro!
Dziękuję za spotkanie!-powiedział. Odwrócił się na pięcie i poszedł!
Kiedy
weszłam do mieszkania poczułam się sfrustrowana jak nigdy! Och!!! Co to miało
być! Nagle postanowił zachowywać się wzorowo?! Wolałam kiedy rzucał się na mnie
bez żadnego uprzedzenia! Bałam się, że powoli przestaje mu się podobać.
Następnym razem będę musiała ubrać się trochę mniej grzecznie. Może wtedy go to
ruszy! Poszłam szybko pod prysznic, a potem zaczęłam opracowywać dalszy ciąg
dokumentów. Zaczęłam coraz bardziej wkurzać się na wujka. Nie dość, że obarczył
mnie taką robotą, to jeszcze był na tyle bezczelny, że zabronił Gaarze spotykać
się ze mną! Znowu rozbolała mnie głowa. Doszłam do wniosku, że powinnam się
przespać. Wtedy rozdzwonił się mój telefon. Na wyświetlaczu pokazał się numer
Naruto.
-Mój drogi, czy ty wiesz, która jest godzina?-w tle
słyszałam bardzo głośną muzykę.
-Jesteśmy w klubie! Nie masz ochoty się do nas
przyłączyć?! Wiem, że jest późno, ale łudziłem się, że jednak jeszcze nie
śpisz. To jak?
-Podaj mi nazwę klubu. Za pół godziny będę na
miejscu!-powiedziałam. Kiedy zapisałam adres na czystej kartce, szybko zerwałam
się z miejsca i zaczęłam szykować. Miałam ochotę wyglądać jak bogini seksu.
Zajechałam
pod klub. Miałam na sobie czarne szpilki, czarne rurki i koronkową bluzkę.
Narzuciłam na to marynarkę w cielistym kolorze. Już przy wejściu zaczęłam
zwracać na siebie uwagę. Zdecydowanie to chciałam osiągnąć. Moi znajomi czekali
na mnie przy wejściu, tak jak obiecali.
-Super wyglądasz!-powiedziała Sakura.
-Dziękuję! To co?! Podbijamy parkiet?!-musiałam bardzo
głośno krzyczeć. Od muzyki wszystko wręcz się trzęsło. Kiedy z dziewczynami
ruszyłyśmy na salę taneczną, większość facetów pożerała nas wzrokiem.
Stanęłyśmy w kółku i zaczęłyśmy wywijać.
Tańczyłam
chyba z 5 z kolei chłopakiem. Dawno się tak nie bawiłam. Zdawałam sobie sprawę
z własnej atrakcyjności. Kiedy piosenka dobiegła końca poszłam do moich
znajomych. Sakura miała dla mnie wodę z lodem. Kiedy tylko wzięłam
łyka poczułam niesamowitą ulgę w gardle.
-Tego mi było trzeba.-Sakura uśmiechnęła się do mnie.
Zaczęłam oglądać chłopaków. Trzeba przyznać, że wielu z nich było
nieprzyzwoicie przystojnych. Upatrzyłam sobie chłopaka, który również mi się
przyglądał. Był to wysoki brunet. Miał na sobie białą koszulkę sięgającą do
łokci i dopasowane jeansy w granatowym kolorze. Uśmiechnęłam się do niego.
Dziewczyny machnęły do mnie ręką i pokazały uniesiony kciuk. Podeszłam do
chłopaka.
-Cześć. Hiro.-powiedział.
-Sara. Miło mi.-chłopak podał mi rękę i wskazał głową na
parkiet. Poszliśmy tańczyć. Chłopak świetnie się ruszał.
Kiedy w
końcu Hiro wypuścił mnie z objęć byłam już zgrzana. Ten chłopak świetnie się
ruszał! Ludzie robili nam miejsce na parkiecie, kiedy widzieli nasze ruchy.
Pomachałam mu, żegnając się w ten sposób. Znalazłam moich znajomych przy barze.
Żywo o czymś dyskutowali.
-Czy coś mnie ominęło?-zapytałam. Wzięłam od Sakury
szklankę z sokiem pomarańczowym.
-Naruto zaprosił Gaarę. Powiedziałam, że nie powinien
tego robić!- krzyknęła Sakura. Zmarszczyłam brwi.
-Powiedz, że nie przyjdzie?-zapytałam Naruto.
-Przyjdzie. Zaraz będzie tu ze swoimi kolegami.-no cóż.
Będę musiała się trochę pomęczyć. W końcu nikt nie może zabronić mi tańczyć z
innymi facetami.
-Zabawimy się.-powiedziałam. Zaciągnęłam dziewczyny do
łazienki. Poprawiłam makijaż i fryzurę.
-To się nazywa zmiana.-zaśmiała się Ino. Dałam
dziewczynom puder, a sama wyszłam i skierowałam się do baru. Naruto, Sasuke i
Sai stali w tym samym miejscu. Naruto komuś pomachał. Domyśliłam się, że to
pewnie Gaara i jego ekipa. Nie myliłam się.
-Cześć Naruto! Dzięki za zaproszenie.-usłyszałam z
daleka.
-Chłopcy, idziemy na parkiet, czy chcecie zaczekać na
dziewczyny?-zapytałam. Gaara i jego koledzy wywalili na mnie oczy. O to mi
chodziło.
-Zaczekamy. Zaraz przyjdziemy. A ty?-Sasuke uniósł brew.
-Ja idę na parkiet.-powiedziałam, a potem zaczęłam
poruszać się jak kotka w stronę parkietu. Widziałam jaką uwagę przykuwam.
Podobało mi się to. Odnalazłam wzrokiem Hiro. Uśmiechnął się do mnie, a ja ten
uśmiech odwzajemniłam.
Kiedy w
końcu poczułam się zmęczona odeszłam na chwilę na bok. Poczułam w talii czyjeś
dłonie.
-Nie lubię, kiedy ktoś zabiera mi zabawki.-przeszły mnie
przyjemne ciarki.
-Nie mam metki, ani napisu na czole.-powiedziałam. Dłonie
Gaary mocniej zacisnęły się na moich biodrach.
-Widzę, że lubisz sobie pogrywać. Dobrze.
Chodź.-powiedział i pociągnął mnie na parkiet. Jednym ruchem obrócił mnie tak,
że stałam twarzą do niego. Jego oczy błyszczały dziko. Za takim spojrzeniem
tęskniłam. Przyciągnął moje biodra do swoich i zaczął się powoli poruszać.
Dostałam takich dreszczy, jak nigdy. W miarę rozkręcania się piosenki, nasze
ciała coraz intensywniej się o siebie ocierały. Moje serce waliło jak oszalałe,
ciało było wrażliwe na najmniejszy dotyk. Zupełnie odcięłam się od świata. Nie
słyszałam muzyki, krzyków i śmiechów innych ludzi. Miałam w nosie, że inni
zapewne się na nas patrzą. Liczył się ten chłopak, z którym teraz tańczyłam.
Jego ręce zjechały na mój krzyż. Twarz wtulił w moje włosy. Nie wiem, jak długo
tańczyliśmy. Jednak kiedy Gaara w końcu oderwał się ode mnie, oboje byliśmy
spoceni, mieliśmy niesamowite wypieki. Postanowiliśmy iść do baru po picie.
Nasi znajomi stali tam i wesoło rozmawiali. Kiedy nas zobaczyli, uśmiechali się
głupkowato.
-Powiem wam, że do dzisiaj nie wiedziałem, że można
uprawiać seks w tańcu.-powiedział Sasuke. Poczułam, że robię się czerwona. Więc
nasz taniec tak wyglądał z boku.
-To było bardzo interesujące.-przyznał kolega Gaary.
Muszę w końcu nauczyć się ich imion! Spojrzałam na zegarek. Dochodziła 4 rano!
-Wiecie co, ja się zmywam. Jest już późno. Muszę rano
jechać do firmy. Dziękuję za zaproszenie. Dawno się tak nie bawiłam!-przyznałam
szczerze.
-Odprowadzę cię do auta.-powiedział Gaara.
Kiedy
znaleźliśmy się przy moim samochodzie Gaara mocno mnie przytulił, a w sumie
przygniótł do boku auta.
-Chciałaś, żebym nauczył cię kochać. To była lekcja numer
1.-uśmiechnęłam się do niego.
-A lekcja numer 2, kiedy?-zapytałam. Zagryzłam dolną
wargę. Gaara złapał ją i uwolnił spomiędzy moich zębów. Schylił się i musnął
moje usta.
-W swoim czasie. Jedź. Jest już późno. Jutro do ciebie
zadzwonię. Sam zaraz zbieram się do domu. Rzeczywiście jest już późno.-szepnął
w moje usta. Wsiadłam do auta i szybko odjechałam w stronę swojego domu.
Komentarze
Prześlij komentarz