Rozdział 43
Potrzebowałam kilku głębszych oddechów zanim
otworzyłam drzwi.
-Wydaje mi się, że pomyliłeś dzielnice.
Mieszkasz gdzie indziej.-powiedziałam dość jadowicie.
-Tak mi dziękujesz za informacje na temat
rozprawy z Gabrielem i Nanako? Wiedziałem, że się wywyższasz, ale nie, że aż
tak.-czarne oczy Sasuke przeszywały mnie na wylot. Nie było to w żaden sposób
przyjemne. Po plecach przeszedł mnie dreszcz.
-Podziękowałam ci w szkole. Nie wiem czego
jeszcze chcesz.-starałam się z całych sił żeby mój głos brzmiał twardo. Sasuke
rozgościł się jak u siebie.
-Masz na pewno nieruchomości w Stanach
Zjednoczonych, prawda?
-Tak, ranczo w Iowa. Planuję też kilka
inwestycji w Kolorado i Waszyngtonie. Jednak nie rozumiem skąd cię nagle naszło
na coś takiego?
-Otóż w ramach podziękowania potrzebowałbym
twojego rancza na kilka dni.
-Słucham? Chyba sobie żartujesz?
-Jestem poważny w stu procentach. Nie pytaj po
co mi ono. Po prostu daj klucze.
-Z tego co wiem w Stanach siedzi twój brat. Na
co ci więc moje ranczo?
-Mówiłem żebyś się nie interesowała.
-Sasuke, nie. Nie ma mowy. Nie rozmawiamy ze
sobą od ponad pół roku. Byłoby to bardzo podejrzane gdybym nagle udostępniła ci
dom. Nawet gdyby był to gest dawnej przyjaźni.-nie rozumiałam tego, w co ten
chłopak pogrywa. Chciałam dowiedzieć się po co mu moje ranczo, lub raczej
dlaczego w ogóle wyjeżdża do USA.
-Dobrze. W takim razie załatw mi spotkanie z
Sakurą.-na chwilę zapomniałam o oddechu. Zaczęła narastać we mnie wściekłość.
-Ty to masz tupet baranie jeden!!! Nie odzywasz
się do nas wszystkich ponad pół roku, zaczynasz zadawać się z Karin i tą jej
bandą. Zostawiasz Sakurę bez słowa wyjaśnienia, a teraz mam ci zorganizować
spotkanie z nią?! Nie ma mowy! Sakura nadal nie jest w stanie do końca poradzić
sobie z waszym rozstaniem. Nie będę narażać jej na niepotrzebne
nerwy.-widziałam przelotny uśmiech na twarzy bruneta. Nie podobało mi się to.
-Przewidywalna jak zawsze Iregiro. Cóż, nie
chcesz pożyczyć mi rancza, trudno. Nie chcesz zorganizować mi spotkania z
Sakurą, jak by co, sam je sobie zorganizuję. Jednak do twojej wiadomości. W
moim zasięgu znajduje się coś, a raczej ktoś, kto jest dla ciebie bardzo, ale
to bardzo ważny. Nie wiem, czy pamiętasz, ale miał ostatnio mały wypadek i
troche pomieszało mu się w główce. Oczywiście cała klasa obiecała, że nie będą
mu nic na siłę przypominać. Jednak ja nie ręczę za siebie. Tu coś powiem, tam
napomknę, opowiem jakiś fragment, oczywiście nieświadomie, a Gaara sam wyszuka
dalsze informacje na ten temat, i dojdzie do tego, że zrozumie iż Sara Iregiro
była dla niego kimś więcej, niż tylko dziewczyną z jednej klasy.-cholera!
Sasuke mówił poważnie. Był gotowy namieszać, byle tylko dostać to co chce!
Skoczyło mi ciśnienie.
-Możesz go skrzywdzić. Jeżeli jego pamięć...
-Nie dbam o to czy skrzywdzę jego, ciebie, czy
samego cesarza. Chcę czegoś. A dopóki tego nie dostanę, będę robił wszystko,
byle tylko uprzykrzyć ci życie. Masz 2 dni na podjęcie decyzji. Inaczej zacznę
działać.-nie zdążyłm wydusić z siebie słowa. Sasuke szybko wstał i wyszedł.
Leżałam
z podniesionym ciśnieniem. Nadal po głowie krążyły mi słowa Uchiha. Nie
chciałam, aby Sakura się z nim spotykała. Za dużo razy już płakała przez tego
drania. Z drugiej strony nie chciałam też dawać mu wstępu na ranczo. Jednak
stawka była bardzo wysoka. Chodziło o Gaarę. O szok, jakiego mógłby doznać.
Wybrałam numer do wujka.
-Wujku, czy ktoś obecnie przebywa w Iowa na
naszym ranczu?-zapytałam. Starał się brzmieć jak najbardziej naturalnie.
-Nie. Ja również nie planuję tam póki co
wyjeżdżać. Po co ci te informacje?
-Myślałam o wyjeździe na kilka dni w trakcie
ferii świątecznych.-skłamałam.
-Chcesz jechać sama? My z Harumi nie będziemy
mogli ci towarzyszyć. Zostaliśmy zaproszeni na bal z okazji świąt.
-Tak, spokojnie. Chcę jechać sama. Potrzebuję
ucieczki od tego wszystkiego. Jestem już zmęczona.
-Wiesz, że nie powinnaś uciekać, prawda?
Kłopotów ci od tego nie ubędzie.
-Wiem wujku, ale ile można?! Chcę po prostu
trochę sobie odpocząć. Za miesiąc mam przerwę świąteczną, więc nikt mi nie
zarzuci, że opuszczam szkołę.
-Dziecko, rób jak uważasz. Dobrze wiesz, że
ranczo zawsze na ciebie czeka. A teraz przepraszam, ale muszę wrócić do
dokumentów. Same się nie podpiszą.-wujek się rozłączył, ja z kolei wściekle
cisnęłam poduszką w szafkę. Zbiłam wazon, który na niej stał. Bliska łez
zaczęłam szybko sprzątać szkło, co zaowocowało rozcięciem ręki. Zaczęłam
siarczyście przeklinać, i moim jedynym marzeniem w tamtym momencie był długi
wyczerpujący trening. Spojrzałam na zegarek. Dochodziła 17. Szkoła już dawno
opustoszała. Zdezynfekowałam rękę, owinęłam ją w bandaż, a potem poszłam po
swoją torbę treningową.
Pod
szkołą byłam około 17:30. Ochroniarz powitał mnie skinieniem głowy, a potem
wrócił do swoich zajęć, czyli konkretnie wpatrywał się w mały talk-show, który
leciał w jego małym telewizorze. Ja skierowałam kroki do sali od aerobicu.
Podłączyłam telefon do głośników i zaczęłam się rozgrzewać.
Po
około godzinie czułam się błogo. Cały stres wyparował jak za dotknięciem
magicznej różdżki. Byłam zgrzana, serce w piersi waliło jak szalone. Jednak
odzyskałam zdolność panowania nad sobą. Zapomniałam o całym złym świecie. O
Gaarze, o Sasuke, o firmie. O Gabrielu, Nanako i wszystkim co ostatnio
zaśmiecało mi głowę. Czułam się jak bogini seksu w swoim tańcu i tego
najbardziej brakowało mi do szczęścia. Kiedy muzyka ucichła, szybko poszłam pod
szkolny prysznic żeby doprowadzić się do porządku.
Wyszłam
ze szkolnej łazienki odświeżona i jakby bardziej szczęśliwa. Kierowałam się do
wyjścia dość leniwym krokiem. Miałam słuchawki na uszach, w których
rozbrzmiewały dość skoczne kawałki Rihanny. Nuciłam je pod nosem. Wtedy ktoś
rzucił mnie czymś w głowę. Wyrwałam słuchawki z uszu i dosłownie w jednej
chwili odwróciłam się za siebie.
-Cześć Mała! Dawno się nie widzieliśmy!!!
-Rio?! Rany, ale mnie wystraszyłeś!!! Chwila...
To znaczy, że jesteście na próbie?-zapytałam. Rio kiwnął głowa.
-Gaara znalazł swoje piosenki. Koniecznie
chciał wrócić na salę prób. Nie sądziłem, że cię tu spotkamy. Czyżbyś czegoś
zapomniała?
-Nie. Tańczyłam. Miałam dzisiaj przykrą
wizytę... Rio mógłbyś prześwietlić dla mnie Sasuke?
-Sasuke? Po co? To on cię odwiedził? Zrobił ci
coś?-Rio zmarszczył brwi.
-Nie, nic mi nie zrobił. Chciałabym jednak,
żebyś go dla mnie sprawdził. Ma chyba jakieś problemy rodzinne. Przynajmniej
tak mi się wydaje.-powiedziałam. Wtedy usłyszałam kilka różnych głosów.
-Rio, ile można siedzieć w kiblu?! Stary
no!!!-Joe wyszedł na hol. Kiedy mnie zobaczył uśmiechnął się szeroko.
-Witaj królewno! Jak ci życie leci?
-Jakoś leci. Teraz mam chyba ten gorszy czas.
Mało co się układa.Jednak mam nadzieję, że to okres przejściowy.-powiedziałam
zgodnie z prawdą.
-Ułoży! Tobie się zawsze układa! Idziesz do
nas? Posłuchasz nowego kawałka. Gaara napisał go kiedy...-Joe w ostatniej
chwili ugryzł się w język.
-Co wy tam robicie?! Joe ty też znalazłeś
wejście do Narnii?! Rany!!!-tym razem był to głos Gaary. Czułam, że wszystkie
mięśnie mocno mi się napięły. Kiedy go zobaczyłam moje serce zaczęło walić jak
szalone. On z kolei bardzo ucieszył się na mój widok.-Widzę, że obaj
znaleźliście coś lepszego niż wejście do Narnii. Cześć królewno. Dawno się nie
widzieliśmy.
-Od wczoraj.-powiedziałam krótko. Gaara
podszedł bardzo blisko mnie. Głośno przełknęłam ślinę i spuściłam wzrok na
czubki swoich butów.
-To długo. Bardzo długo. Podobno miałaś jakieś
problemy ze zdrowiem. Przyszłaś odrobić dzisiejsze zajęcia?-w jego oczach
widziałam rozbawienie.
-Nie. Przyszłam potańczyć. Muszę już iść. Rio,
obiecaj mi, że zrobisz to, o co cię prosiłam.-Rio kiwnął głową. Potem skierował
się do łazienki. Joe wrócił do sali muzycznej. Chłopcy byli irytujący.
Wiedziałam, że zrobili to specjalnie. Gaara podszedł tak blisko, że dosłownie
mogłam zobaczyć każdy najdrobniejszy szczegół na jego twarzy. Zaczęło brakować
mi powietrza. Mój mózg dosłownie krzyczał, że mam uciekać najdalej jak
potrafię, nogi jednak odmawiały posłuszeństwa.
-Tańczyłaś, tak? Mógłbym poprosić o jakiś
prywatny seans?-oddech. No właśnie oddech. Jak powinno się to robić? Ratunku!!!
-Wiesz, to nie jest najlepszy pomysł. Powinnam
do końca tygodnia leżeć w domu. Dzisiaj po prostu potrzebowałam odstresowania.
Także wszystko już ok. Nie potrzebuję większej dawki wysiłku.-próbowałam ominąć
Gaarę, jednak on zwinnie chwycił mnie za rękę, przyparł do szafki, a potem
położył mi obie dłonie po obu stronach twarzy. Był za blisko. Widziałam jak
ciemnieją mu tęczówki.
-Chcesz to pomogę ci się odstresować. Znam
bardzo fajny sposób.-kiedy na jego ustach pojawił się łobuzerski uśmiech
czułam, że miękną mi kolana. Moje ciało przestało słuchać się rozumu.
-Nie, dziękuję. Świetnie radzę sobie ze stresem
sama.-wydukałam. Nawet głos odmawiał mi posłuszeństwa!
-Jesteś pewna? Może jednak? Mała chwila
zapomnienia.-Gaara zaczął wodzić nosem po mojej szyi. Dostałam dreszczy.
Przyznam, że było to bardzo irytujące uczucie, aczkolwiek z drugiej strony
bardzo mi tego brakowało. Zaczynałam odczuwać charakterystyczne rwanie w dole
brzucha. Moja temperatura robiła się wyższa.
-Tak. Poradzę sobie. Naprawdę.-Gaara zsunął mi
ramiączko swetra i przejechał po nim nosem. Głośno wciągnęłam powietrze do
płuc. Odsunęłam go od siebie. Przynajmniej starałam się. Stawiał opór.
-Nie ma tak łatwo. Jesteś bardzo interesująca.
Indywidualistka, która chodzi własnymi ścieżkami. Wydajesz się być niewinna i
pruderyjna, a w oczach masz diabła. Wytłumacz mi to.
-Nie oceniaj książki po okładce.-skwitowałam.
Gaara naparł na mnie całym ciałem. Teraz nie miałam szans się stąd wydostać.
Stykaliśmy się czubkami nosów. Miałam płytki oddech. Było mi gorąco.
-Nie mam zamiaru. Wolę zacząć ją czytać.-jęknęłam
kiedy Gaara mnie pocałował. Miałam ochotę wciągnąć go do szkolnej toalety i
wyładować całe napięcie seksualne, które zgromadziło się we mnie przez prawie 5
miesięcy. Wplotłam mu palce we włosy i delikatnie pociągnęłam. Zamruczał mi w
usta. Podnieciło mnie to. Przysunął biodra do moich bioder i zaczął nimi
pocierać. Cicho westchnęłam. Po jakiejś chwili poczułam jego dłoń na moim
pośladku. Zaczął go ściskać. Czułam, że powinnam to przerwać, jednak absolutnie
tego nie chciałam. Moje ciało tego nie chciało. Zapewne gdyby nie to, że do
ładu doprowadził nas gwizd Rio, na pewno wylądowalibyśmy w tej szkolnej
toalecie.
-Idźcie w bardziej ustronne
miejsce.-zasugerował Rio. Gaara dość ostro na niego warknął.
-Mógłbyś zająć się czubkiem własnego nosa? Coś nam
przerwałeś.
-Nie, Rio ma rację. Z resztą muszę uciekać.
Obowiązki mnie wzywają.-powiedziałam. Szybko odepchnęłam Gaarę z całych sił.
Tym razem ustąpił. Wzięłam z podłogi swoją torbę i ile sił w nogach pognałam do
samochodu. Dopiero kiedy do niego wsiadłam zaczęłam uspokajać oddech.-Sara! Co
ty robisz?! Przestań, albo wleziesz w niezłe bagno.
Wieczorem
znowu zaczęły trapić mnie myśli dotyczące Sasuke. Z ciężkim serce wybrałam
numer do Sakury, a potem wytłumaczyłam jej wszystko. Wściekła się. Jednak powiedziała,
że jeżeli to jedyny sposób, aby Sasuke trzymał gębę na kłódkę, to jest gotowa
spotkać się z nim. Ja z kolei powiedziałam, jakie mam zamiary. Po dłuższej
chwili milczenia powiedziałam jej także o tym, co zaszło na szkolnym holu.
Najpierw słyszałam w jej głosie zdziwienie, a potem pisk radości.
-Więc on wszystko sobie przypomina?!
-Nie Sakura, niestety nie. Jego coś do mnie
ciągnie, ale na pewno nie są to wspomnienia. W pewnym sensie będzie zdobywał
nowe.
-Ulegniesz?-Sakura jak zwykle była bardzo bezpośrednia.
-Powiem ci, że nie. Mam nadzieję, że nie.
Jednak tak strasznie brakuje mi bliskości z mężczyzną, że moje ciało samo
szaleje. Dzisiaj nie byłam w stanie go od siebie odepchnąć, kiedy tylko mnie
pocałował. Nawet nie wiesz jak bardzo było to irytujące!!!-powiedziałam z nutą
rozpaczy w głosie.
-Zaufaj mi, że coś wiem na ten temat. Jak
widać, będziemy musiały pilnować cię na zmianę z dziewczynami. Nie widzę innej
opcji. Jeżeli znowu zostaniesz z nim sam na sam, to ulegniesz. Niestety jestem
tego pewna.-zagryzłam dolną wargę. Ja również byłam tego pewna. Gaara, nawet
jeżeli nie pamiętał tego, co było między nami, nadal jest cholernie
pociągający. Mnie z kolei podniecał też fakt tego, że nie byłam już tą samą
niedoświadczoną i nieśmiałą dziewczynką, z którą Gaara miał do czynienia.
Dzięki niemu zamieniłam się w świadomą swoich wdzięków kobietę. Nauczyłam się
kochać siebie. Znałam również swoje potrzeby i nie bałam się wyrażać ich. Było
to dla mnie bombową mieszanką. Kusił mnie fakt, że gdybym teraz mogła kochać
się z moim byłym chłopakiem, na pewno byłoby to bardzo namiętne. Na samą myśl
dostawałam dreszczy.
-Dzięki Sakura. Cieszę się, że was poznałam.
Serio robicie dla mnie bardzo dużo.-powiedziałam ze szczerością w głosie.
-Nie martw się. Wy zbierałyście mnie do kupy po
rozstaniu z Sasuke, teraz czas pozbierać ciebie. Musimy na pewno odizolować cię
od pana "cudowny ze mnie kochanek" Gaara, a powinno być lżej. Musisz
również pisać do nas, gdyby składał ci niezapowiedziane wizyty.-chciałam coś powiedzieć,
jednak jak na zawołanie zadzwonił dzwonek. Podeszłam do drzwi i zobaczyłam
Shinę!
-Sakura, oddzwonię do ciebie. Mam coś do
załatwienia.-rozłączyłam się, a potem otworzyłam drzwi.-Co tu robisz?
-Odwal się od Gaary!-uniosłam do góry jedną
brew.
-To nie twoja sprawa. Wynoś się.
-Mówię ci. Odwal się od niego. On już nie
należy do ciebie!-w jej oczach paliła się istna furia.
-Nie należy do mnie? On do nikogo nie należy. Z
resztą gdyby nawet teraz miał wybierać, raczej byłabyś na straconej pozycji.
Wyjdź z mojego domu, albo zadzwonię po ochronę. Moja cierpliwość już się
kończy.-powiedziałam stanowczo.
-W końcu pozbyłam się ciebie w piękny sposób.
Gaara po prostu wymazał cię ze swojego życia. Ten wypadek to najlepsza rzecz,
jaka mogła się zdarzyć. W końcu wielkiej Iregiro coś się nie udało! W końcu los
dał mi drugą szansę i uwierz, że jej nie zmarnuję! Nie wygrasz. nie tym razem.
-Cóż, jakby na to spojrzeć z innej strony, to
już wygrałam. Gaara lgnie do mnie. Nadal mam w sobie to coś, co urzekło go na
samym początku. Pogódź się z tym, że nigdy nie byłaś kimś więcej, niż swego
rodzaju zabawką do jego potrzeb. Nigdy nie zasypiał i nie budził się przy twoim
boku. Nigdy nie powiedział ci, że jesteś tą dziewczyną. Nie zwierzał ci się z
sekretów swojego życia, nie planował z tobą przyszłości. Nigdy. Byłaś tylko
laską, która wskoczyła mu do łóżka. O mnie musiał walczyć. Zasypiałam w jego
objęciach, budziły mnie jego pocałunki. Wiele razy słyszałam, że jestem
"tą", mówił, że myślał o tym, jaki kolor oczu lub włosów będą miały
nasze dzieci. Powiedział mi, że liczę się dla niego jako ktoś więcej. Nie jako
dziewczyna do seksu. Nawet, gdybyś bardzo, ale to bardzo się starała, nie
wygrasz ze mną. Bo chociaż Gaara nie pamięta, jestem wręcz pewna, że ego serce
owszem. Gaara jest moim facetem, i żadna inna dziewczyna nie ma prawa położyć
na nim rąk. Spróbuj, a gorzko pożałujesz.-powiedziałam twardo. W oczach Shiny
widziałam łzy. Wiedziałam, że zabolały ją moje słowa. Wiedziałam, że od czasu
jak tylko poznała Gaarę, liczyła na to, że on ją pokocha. Niestety tak się nie
stało. Dziwnym trafem Gaara wybrał mnie.
-Mogłabym pytać chyba z tysiąc razy, zapyta
więc tysiąc pierwszy. Dlaczego ty? Dlaczego akurat ty musiałaś stanąć na drodze
Gaary i tak go omotać? Dlaczego nie ja, albo jakakolwiek inna dziewczyna?
-Bo los tak chciał. Bo wszystko na tym świecie
sprzyjało temu, żebyśmy się poznali.-powiedziałam. Wtedy w moim sercu na nowo
rozpalił się ogień uczucia do Gaary. Tak, musiałam przywrócić mu wspomnienia.
Musiałam, choć wiedziałam, że będzie to bardzo bolesne, tak dla niego, jak i
dla mnie. Czułam jednak, że będzie warto. Choćby dlatego, że dzisiejszy dzień
uświadomił mi jak bardzo się pragniemy, i jak bardzo, bez względu na
okoliczności, potrafimy się wzajemnie przyciągać.
Komentarze
Prześlij komentarz