Opowiadanie numer dwa/ Rozdział 37
Kiedy zbliżała się
połowa grudnia razem z Sakurą czekałyśmy na listy z uczelni, na które
składałyśmy aplikację. Była sobota, godzina dziesiąta rano. Gaara i Sasuke
jeszcze spali po imprezie, na której byli dzień wcześniej.
-Rany, dlaczego to
tyle trwa?! Nie mogliby przynieść nam tych dokumentów jak najszybciej? Tak
strasznie się boję, że mnie nie przyjmą.- Sakura wyglądała jak siedem
nieszczęść. Od kilku dni bardzo źle spała i chodziła podminowana.
-Pewnie dużo ludzi
składało aplikacje na uczelnie. Tak czy tak papiery na pewno do nas dojdą.
-Tak, ale z jaką
odpowiedzią?- Sakura nerwowo przygryzła kciuk.
-Tego nie wie nikt.
Dobra, ja muszę przygotować śniadanie dla Gaary. Za niedługo muszę go budzić.
Jest umówiony ze znajomymi ze studiów na robienie jakiegoś projektu.-
powiedziałam i wyjęłam garnek z szafki.
-Nie denerwuje cię
to, że ostatnio tak często wychodzi? Jesteś jego żoną. Powinnaś więcej mu
zabraniać.
-Powiem ci tak, mi
to jest bardzo na rękę. Po tym, jak wczoraj podpity dobierał się do mnie
myślałam, że coś mu zrobię.- warknęłam, kiedy przypomniałam sobie jak mój mąż
zaczął smyrać mnie po pośladku, kiedy położył się do łóżka.
-Rzeczywiście po
ślubie robi się to raz w tygodniu żeby odbębnić małżeński obowiązek?- zapytała
Saki, a ja przewróciłam oczami.
-Ile jeszcze
ciekawych rzeczy słyszałaś o porównaniu przed i po ślubie? Jakoś nie
zauważyłam, żeby tak było. Może dlatego, że za nami dopiero cztery miesiące
małżeństwa. Tak czy owak przekonasz się sama, kiedy kiedyś weźmiesz ślub. Tak
przy okazji, czy tobie właśnie nie minęła pierwsza rocznica z Sasuke?-
zapytałam i badawczo się jej przyjrzałam.
-Tak. Dwa dni temu.
Minął calutki rok. Całe 365 dni bycia ze sobą... A on nadal żyje. Stałam się matką
miłosierdzia.- parsknęłam śmiechem.
-Idąc takim tokiem
rozumowania Gaara powinien zabić mnie już trzy dni po tym jak zaczęliśmy być ze
sobą.
-Jesteś chyba
jedyną znaną mi dziewczyną, gdzie związek zaczął się od seksu, a skończył na
ślubie.
-Widzisz. Jak
kiedyś ktoś zapyta się ciebie o definicję cudu pokaż mu mnie i Gaare i powiedz,
że związek tej pary zaczął się od seksu, a skończył przed ołtarzem. I to bez
czynnika nazywanego potocznie wpadką.- przybrałam poważny ton i minę, a Sakura
zaczęła śmiać się tak mocno, że aż podkuliła nogi pod brzuch.
-A co tu się
dzieje?- odwróciłyśmy się w stronę drzwi, kiedy zaspany głos Gaary doszedł do
naszych uszu.
Mój facet stał we framudze i ziewał.
-Sara śmiała się,
że ty i ona to definicja cudu.- powiedziała Sakura, a Gaara zmarszczył czoło.
-My definicją cudu?
A to dlaczego?- zapytał i podszedł do lodówki, skąd wyjął sok pomidorowy. Wypił
buteleczkę jednym tchem.
-Nie mów nawet, że
masz kaca.- powiedziałam.
-Lekkiego chyba na
pewno. Daliśmy wczoraj czadu.- powiedział i znowu głośno ziewnął.-A tak przy
okazji dzień dobry kochanie. Chciałem zapytać dlaczego mam ślady palców na
przedramieniu. Ktoś mnie wczoraj szczypał?
-A ty nie pamiętasz
jak próbowałeś wsadzić mi tą rękę pod koszulę nocną i zmierzałeś w rejony,
które po pijaku są dla ciebie niedostępne?- zapytałam i pogroziłam mu łyżką,
którą miałam w ręku.
-Dobierałem się do
ciebie? Widzisz jak cię pragnę.- wyszczerzył się do mnie.
-Gaara, wiesz jak
brzmiały twoje zaloty? Aszem ja ci tak uuu dam. A jak ja lube sze kocac z toba.
Czy mam cytować dalej, czy raczej nie chcesz? Uwierz, że gdybyś był lekko
podchmielony to jeszcze może bym się skusiła. Zwykle wtedy jesteś po prostu
bardziej nakręcony. Ale ty nie byłeś podchmielony, tylko nawalony w trzy dupy.
-Aaa! To dlatego
razem z Sasuke wchodziliśmy po schodach na czworaka! Wydawało mi się, że ciocia
je po prostu wypastowała i nogi mi się przez to rozjeżdżają.
-Co zrobiłeś razem
z Sasuke?- zapytałam i szeroko otworzyłam oczy.
-Wchodziłem z nim
po schodach.- Gaara uśmiechnął się jak niewiniątko.
-Ominąłeś tam
jakieś słowa.- wierciłam dziurę w brzuchu.- Tak przy okazji, czy razem z
przyjaciółmi ze studiów również zamierzasz dzisiaj pić? Bo jak tak, to lepiej
wróć do domu swojego wujka, a nie tutaj.
-Nie. Dzisiaj nie
ma żadnego picia. I tak będę zdychał przez cały dzień. Wystarczy mi na cały
tydzień.- powiedział, a ja przewróciłam oczami i wyjęłam mu tabletki na kaca z
szafki.- Och, moja żono, mówiłem ci już jak bardzo cię kocham?
-Tak. W nocy co
chwila to słyszałam, kiedy pchałeś mi ręce pod ubranie.
-Mam przerąbane
przynajmniej do końca roku.- Gaara mruknął pod nosem, a my z Sakurą znowu
wybuchnęłyśmy głośnym śmiechem.
Gaara umówił się na odrabianie
zadania w bibliotece swojego uniwersytetu. Jako, że jechałam z Sakurą do centrum
handlowego obiecałam, że go podrzucę. Ubrałam się bardzo seksownie, tak, jak
czasem bardzo lubiłam. Kiedy wyszłam z łazienki Gaara aż wytrzeszczył na mnie
oczy.
-Idziesz na zakupy
ubrana w to?- wskazał na moje obcisłe rurki, bluzkę z koronki i szpilki.
-Tak. Mam dzisiaj
potrzebę zwracania na siebie uwagi.- powiedziałam i poprawiłam włosy. Gaara z
kolei zrobił mi zdjęcie mojego tyłu.- Co ty robisz?
-Skoro od dawien
dawna nie byliśmy na randce i nie miałem okazji oglądać cię w czymś takim będę
mógł pocieszyć oczy chociaż w ten sposób!- powiedział, a ja błysnęłam
oślepiającym uśmiechem. Lekko zsunęłam spodnie z bioder i pokazałam Gaarze
majtki, które na sobie miałam. Głośno przełknął ślinę.- Czy ty masz na sobie
bieliznę, którą ja uwielbiam, kiedy ją masz?
-Tak. Idealnie
pasuje mi do tych spodni. Za każdym razem kiedy zdejmę spodnie w przymierzalni
będę nakręcona jak nie wiem.- zakręciłam biodrami
-Może pójdę z tobą
na te zakupy?- zapytał i dalej mierzył mnie rozpalonym spojrzeniem.
Podeszłam do łóżka leniwym, ale
pewnym krokiem i usiadłam na biodrach Gaary okrakiem. Pochyliłam się nad jego
twarzą tak nisko, że czułam ciepły oddech na ustach.
-Nie. Nie
pójdziesz. Saki i ja mamy dzisiaj babskie wyjście. Musimy kupić wam, zimnym
draniom, prezenty na święta. I chcemy się trochę odstresować.- Gaara położył mi
dłonie na pośladkach.
-Ja mogę cię
odstresować już teraz. Daj mi piętnaście minut i będziesz w niebie.- próbował
mnie pocałować, ale szybko cofnęłam głowę.
-Nie. Ale... Mam
dla ciebie propozycję.- posłałam mu niegrzeczne spojrzenie.
-Słucham?
-Im szybciej
skończysz, tym więcej czasu będziemy mięli na tą przyjemność. Jutro jest
niedziela, także możemy poświęcić cały dzień na odpoczynek, a całą dzisiejszą
noc na zabawy.
-Obiecujesz?-
zapytał, a ja namiętnie go pocałowałam.
-Obiecuję. A teraz
chodźmy na dół. Sakura na pewno zastanawia się co robimy tyle czasu.
W centrum handlowym spędziłyśmy bite
trzy godziny. Trzy godziny chodzenia od sklepu do sklepu, żeby wybierać dla
wszystkich prezenty. W końcu padłyśmy na krzesła naszej ulubionej knajpki gdzie
zamówiłyśmy sobie świąteczną wersję kawy z goździkami i pomarańczą.
-Jakie zakupy
potrafią być męczące.- Sakura głośno westchnęła.
-Poszłabyś ze mną
do sklepu z bielizną? Chciałabym kupić sobie coś seksownego.- powiedziałam i
odrzuciłam włosy na plecy.
-Szykuje się
romantyczny wieczór z mężem?- uśmiechnęła się do mnie szeroko.- Byłaś kiedyś w
sexshopie?
-Ja i sexshop? W
jakimś ty świecie żyjesz?- zapytałam i przewróciłam oczami.
-W takim razie to
nasz następny przystanek zakupów dzisiaj. Wypijemy kawę i pójdziemy do sklepu z
bielizną, a potem pojedziemy do sexshopu. Tam pomogę ci wybrać naprawdę świetny
prezent.- uśmiech Sakury jasno dał mi do zrozumienia, że nie żartowała.
W sklepie z bielizną to ja czekałam
w przymierzalni, a Sakura co rusz donosiła mi tylko jakieś seksowne części
garderoby, których za nic na świecie nie chciałam przymierzyć, ponieważ jak dla
mnie były aż nazbyt odkryte.
-Przestań marudzić!
Mam większe doświadczenie w tym, co podoba się facetom. W porównaniu do ciebie
jestem weteranką! Zobaczysz, że Gaara padnie jeśli zdecydujesz się ubrać na
siebie ten komplet.- Sakura pokazywała mi własnie koronkowe body. Z tym
wyjątkiem, że to body było CAŁE koronkowe, łącznie z miseczkami na piersi.
-Sakura, błagam
cię, coś co będzie bardziej zakryte.- mruknęłam.
-Nie. Masz to
przymierzyć! Inaczej przyniosę ci inne rzeczy podobne do tych i dopiero wtedy
się zawstydzisz!- warknęłam pod nosem, ale spełniłam rozkaz Sakury.
Kiedy stałam w body przed lustrem
musiałam przyznać, że rzeczywiście body leżało bardzo ładnie. Pokazałam to
mojej najlepszej przyjaciółce-suce, którą kochałam ponad wszystko, a ona aż
klasnęła w dłonie uradowana.
-Widzisz! Wyglądasz
obłędnie! Teraz przymierzaj to!- powiedziała i wepchnęła mi w ręce pełno
bielizny.
Kiedy siedziałyśmy w końcu w aucie
Sakura wyglądała na BARDZO zadowoloną z siebie.
-Teraz jedziemy do
sexshopu! Jedź powoli, żebyśmy nie minęły przypadkiem jakiegoś sklepu!
-Saki, a czy nie
uważasz, że to co mam jest wystarczające?- zapytałam i spojrzałam na trzy pełne
siatki zakupów ze sklepu z bielizną.
-To? To dopiero
początek. Sprawimy, że twój mąż nie będzie chciał przez najbliższy miesiąc
chodzić na żadne imprezy, tylko z tobą do łóżka!- Sakura wyglądała jak ktoś,
kto dostał wymarzony prezent pod choinkę, a w jej oczach dosłownie palił się
ogień zwycięstwa.
-Boże, niech ten
dzień się już skończy.- powiedziałam i oparłam głowę o kierownicę.
Sexshop znalazłyśmy dopiero po
jakiejś godzinie. Sakura weszła do niego jakby to był najzwyklejszy sklep
spożywczy, ja z kolei dawno nie byłam tak czerwona. W środku przywitała nad
kobieta około czterdziestki. Ja z kolei próbowałam odwrócić wzrok od ścian
zapełnionych pejczami, wibratorami i innymi sex-zabawkami.
-Dzień dobry. W
czym mogę pomóc?- zapytała ekspedientka, a mi zaschło w ustach.
-Dzień dobry.
Szukamy czegoś do urozmaicenia życia łóżkowego. Co mogłaby nam pani polecić?-
zapytała Saki i szeroko się uśmiechnęła. Myślałam, że przewrócę się z wrażenia.
-A to zależy co
panie lubią. I co lubią partnerzy.
-Mój facet lubi
wszystko. Od zwykłego seksu po naprawdę ostre rzeczy. Ja też nie mam z tym
problemu.- otwartość Sakury o mały włos nie doprowadziła do tego, że
przewróciłam się na regał z grami erotycznymi.
-W takim razie
będzie w czym wybierać. A pani czego poszukuje?- zapytała.
-Ja?- zapytałam
bardzo wysokim głosem, który sprawił, że Sakura pisnęła.
-Moja przyjaciółka
należy do tych trochę bardziej nieśmiałych, ale z tego co mówiła, jej mąż lubi
przebieranki, wiązanie i klapsy.- miałam ochotę zemdleć, kiedy Sakura to
powiedziała.
-Tu też na pewno
coś znajdziemy.- kobieta uśmiechnęła się do nas, a wtedy ja odetchnęłam.-
Proszę za mną.
-Saki, zabiję cię.-
warknęłam do mojej przyjaciółki.
-Chyba raczej jutro
rano podziękujesz za orgazm stulecia. A przy okazji przestań się wstydzić. Do
tej kobiety codziennie przychodzą setki osób o dużo dziwniejszych upodobaniach
niż twoje. Uwierz, że my jesteśmy dla niej wersją light.- Sakura poklepała mnie
po plecach, a potem wyszczerzyła od ucha do ucha.
Kobieta zaprowadziła nas do drugiej
części sklepu, gdzie przygotowała dla mnie i dla Sakury kilka rzeczy. Przy czym
górka Sakury była zdecydowanie większa niż moja. Spojrzałam na to, co
przygotowała dla mnie. Były tam kajdanki z czarnym futerkiem, opaska na oczy z
satyny w tym samym kolorze, pejcz, tandetny strój panterki oraz coś, co
wyglądem przypominało wielką rajstopę na ciało z otworem na głowę i miejsca
intymne.
-Ooo! Bodystocking!
Czy ja też mogłabym prosić o jakiś ładny dla mnie?- wytrzeszczyłam oczy na
Sakurę, a kobieta uśmiechnęła się i zniknęła na zapleczu.
-Bodyco?- zapytałam
i przyjrzałam się opakowaniu.
-Nie pytaj co,
tylko bierz. Jeśli twój facet lubi koronki zaufaj mi, że grę wstępną masz
dzisiaj z głowy. Kochanie, zaufaj mi, że wiem co mówię. Gaara może i różni się
od Sasuke, ale to też facet. Facet to wzrokowiec. Wzrokowiec, kiedy na czymś
się skupi, mogłabyś mu mówić o tym, że właśnie odkryłaś istnienie nowej
galaktyki, co może ci zapewnić nagrodę Nobla , a on i tak będzie skupiał się
tylko na tym, że widzi coś co mu się podoba, i będzie bardzo chciał dotknąć
tego czegoś. Kiedy przebieram się dla Sasuke, on nigdy nie słucha mnie przed
seksem. Robi to dopiero później jak już obydwoje się odprężymy.
-Sakura, uwierz, że
dałaś mi już dzisiaj taką bombę emocji, że nie wiem czy w ogóle mam ochotę na
ten seks wieczorem, bo jedyne co póki co czuję, to niezłe zażenowanie całą tą
sytuacją.
-O! Mają tu
czekoladę do ciała!!! Chcesz jedną?- zapytała ignorując to, co do niej mówię.-
A może chcesz czekoladę z truskawkami? Masz tester.
-Saki, daj mi...-
zaczęłam, a wtedy ona wepchnęła mi palec usmarowany jadalnym masażerem do ust.
Musiałam przyznać, że było to bardzo smaczne.- Mmm. Weź mi jeden czekoladowy i
jeden truskawkowo-czekoladowy.
-W końcu! Dzięki ci
Boże, że Sara w końcu ustępuje!!!- Sakura klasnęła w dłonie, a ja zaczęłam się
bardzo głośno śmiać.
Wróciłyśmy do domu dość późnym
popołudniem. Gaara wysłała mi sms'a, że postara się zdążyć do dwudziestej. Co w
praktyce oznaczało, że nie będzie go przynajmniej do 23...
Weszłyśmy do domu, a ja zdziwiłam
się widząc buty Hinaty i Ino oraz reszty naszych znajomych. Weszłam do salonu
obładowana zakupami.
-Hej! Co was tu
sprowadza?- zapytałam i odstawiłam siatki pod ścianę.
-Myślałyśmy, że
będziesz w domu. Chciałyśmy przećwiczyć układ i piosenkę, którą Kurenai kazała
nam przedstawić w pełni dopracowaną zaraz po przerwie świątecznej.- Hinata
siedziała wtulona w Naruto.
-Jasne. Macie ze
sobą rzeczy? Będzie nam wygodniej w dresach.- dziewczyny wskazały torby, które
stały przy ich nogach.- Za 10 minut w salonie.
Rzuciłam torby na łóżko i jak
wariatka zaczęłam rozbierać się, a potem ubierać w dres. Zbiegłam na dół.
Dziewczyny już na mnie czekały. Wszystkie meble wylądowały pod ścianami tak, że
miałyśmy miejsce do tańczenia. Puściłam z telefonu piosenkę, którą dała mi
Kurenai i zaczęłam śpiewać. Potem razem z dziewczynami zaczęłyśmy tańczyć.
Potrafiłyśmy już ponad połowę układu, jednak połączenie szybkiego śpiewania i
tańca sprawiało, że w pewnym momencie traciłam oddech i nie byłam w stanie
dobrze zaśpiewać ostatniej zwrotki, która wymagała ode mnie bardzo dużego
wytężania głosu. Znowu musiałyśmy przerwać w tym samym miejscu.
-Mam jedno
pytanie.- Naruto podniósł rękę.
-Słuchamy.-
powiedziałam.
-Czy wy macie
tańczyć to na zakończeniu roku? Ja nie chcę żeby Hinata tak się wyginała.
Podejrzewam, że reszta moich kolegów też nie chce żeby ich dziewczyny tak się
prężyły.
-Naruto, to tylko
szkolne przedstawienie. Uwierz, że dawno nie wkładałam w nic tak mało serca.
-Poza tym to Gaara
ma najbardziej przerąbane z was wszystkich. Sara znowu całuje się w tegorocznym
przedstawieniu i tym razem jej partnerem na deskach wcale nie będzie jej mąż.-
Sakura szybko potrafiła poprawić komuś humor.
-Zgodziłaś się?-
zapytał zdziwiony Sai.
-Nie miałam
wyjścia. Ten głupi pocałunek jest momentem kulminacyjnym całej tej popapranej
historii. Kiedy przeczytałam scenariusz skojarzyłam fabułę z filmem Burleska.
Pamiętacie jak w zeszłym roku dowaliłam Ayo, śpiewając piosenkę na swoich
pierwszych zajęciach? To własnie z tego filmu pochodzi większość piosenek jak i
większość fabuły. Oprócz tego, że tu pocałunek następuje dopiero na koniec
przedstawienia. I nie ma żadnych scen łóżkowych.- wytłumaczyłam.
-Poza tym partner
Sary jest od niej młodszy i nawet nie stał obok Gaary na półce przystojniaków.
Także Sabaku nie ma się czego obawiać.- powiedziała Ino.
Kiedy nasi znajomi sobie poszli była
godzina dziewiętnasta. Jako, że nie spodziewałam się Gaary zbyt wcześnie
rozpakowałam ubrania, ktore kupiłam i upchnęłam je do szaf, a potem, z
ciekawości wzięłam rzeczy, które kupiłam z Sakurą w sexshopie. Wysypałam całą
zawartość siatki na łóżko i zaczęłam czytać etykietki. Najbardziej spodobał mi
się rozgrzewający żel do masażu o smaku pomarańczy oraz oliwka z ekstraktem z
róży. Oprócz tego smakowe czekolady do ciała również trafiły w mój gust.
Wzięłam kajdanki, opaskę na oczy i z czystej ciekawości karty do gry z różnymi
pozycjami. Kiedy przejrzałam niektóre z nich złapałam się za głowę, że coś
takiego w ogóle jest możliwe. Na końcu wzięłam do ręki dwa pudełka z
bodystockingiem, na które namówiła mnie Sakura. Wypakowałam je z pudełka,
kartony upchnęłam pod łózko, a sama zabrałam stroje do łazienki, gdzie zaczęłam
je przymierzać.
Przyjrzałam się sobie w lustrze
kiedy byłam w pierwszym stroju. Czułam się bardzo, ale to bardzo dziwnie. W
dodatku przez prysznic, który brałam chwilę wcześniej nie miałam na sobie nawet
grama makijażu. Szybko wyjęłam kosmetyczkę i zaczęłam nakładać pierwsze warstwy
pudru.
Po jakiś dwudziestu minutach
wyglądałam zdecydowanie lepiej. I czułam się lepiej. Uznałam, że strój wcale
nie jest taki zły, ale namówienie mnie, żebym założyła go do łóżka specjalnie
dla Gaary postanowiłam odwlec na czas bliżej nieokreślony.
Wyszłam z łazienki i o mały włos nie
padłam na zawał.
Gaara zamykał właśnie drzwi do
pokoju, a kiedy mnie zobaczył zaniemówił. Jego oczy rozszerzyły się ze
zdziwienia, a usta dosłownie opadły do samej ziemi. Ja z kolei zarumieniłam się
po same czubki uszu.
-Co to jest?-
wykrztusił, kiedy w końcu odzyskał głos.
-Ja... Dałam
namówić się Sakurze na zakupy w sexshopie. Już się przebieram. Daj mi dwie
minuty.- powiedziałam i podeszłam do szafy, żeby wybrać sobie coś do ubrania.
Pisnęłam, kiedy Gaara mocnym
szarpnięciem przyciągnął mnie do siebie, a potem zaniósł na łóżko. Ułożył się
między moimi udami.
-Chcesz to zdjąć?
Absolutnie ci nie pozwalam. Uwierz, że bałem się, że będę zbyt zmęczony, żeby
wywiązać się z naszej dzisiejszej umowy, ale kiedy tylko cię w tym zobaczyłem
zapomniałem co to zmęczenie.- powiedział.
Dawno nie widziałam go w takim
stanie. Wyglądał jak prawdziwy napalony facet. Facet, który pragnął mnie
bardziej niż czegokolwiek innego.
-A jak ktoś
wejdzie?- zapytałam.
-Zamknąłem drzwi na
klucz. Z tego co widziałem wujka i cioci nadal nie ma w domu, a Saki i Sas
raczej nie zajmują się oglądaniem filmów skoro w sypialni Sasuke jest ciemno.
Przy okazji co jeszcze kupiłaś w sexshopie?- zapytał, a ja głośno przełknęłam
ślinę.
-Opaskę na oczy.-
Gaara pocałował mnie, a po chwili delikatnie przygryzł mi dolną wargę.
Jęknęłam, a po moim ciele przeszedł dreszcz.- Kajdanki.
-Kajdanki? Chcesz
mnie skuć?- zapytał i zaśmiał się. Klęknął nade mną i szybko zdjął z siebie
sweter i koszulkę, którą pod nim miał.
-Nie. Chcę żebyś to
ty skuł mnie.- Gaara zatrzymał się i spojrzał na mnie.
-Na pewno?-
kiwnęłam głową.- Co jeszcze chcesz żebym zrobił?
-Pamiętasz jak
kiedyś dałeś mi klapsa podczas seksu? Chcę żebyś dzisiaj też to zrobił.- Gaara
ze świstem wciągnął powietrze do płuc.
-Sara, ja już jestem
tak nakręcony, że dzisiaj mogę mieć problem z kontrolowaniem siły.- zażartował,
a ja chwyciłam go za ramiona i pociągnęłam na siebie.
-Dzisiaj nie ma
żadnych granic. Ufam ci. Wiem, że nie posuniesz się dalej niż to, na co ci
pozwolę.- pocałowałam go i zaczęłam odpinać pasek w jego spodniach.
Rano obudziłam się cała zgrzana.
Gaara spał wtulony w moje piersi a jego ręka była bezwładnie przewieszona przez
mój brzuch. Delikatnie oswobodziłam się z jego uścisku i usiadłam na łóżku.
Niemal natychmiast podskoczyłam, kiedy poczułam ból w miejscach intymnych.
Wstałam i spojrzałam na Gaare. Miał na plecach piękne czerwone kreski od moich
paznokci.
Kiedy rozczesywałam włosy czułam się
obolała na całym ciele, ale uśmiech nie schodził mi z ust. Sakura miała rację, że
będę musiała podziękować jej za to, że wczorajszej nocy przeżyłam najlepszy
seks w życiu.
Wyszłam z łazienki i spojrzałam na
bałagan, który wczorajszej nocy zrobiliśmy. Bodystocking, koronkowe body i
komplet czerwonej bielizny leżały porozrzucane w różnych kątach pokoju. Tak
samo jak czekolada do jedzenia, kajdanki i karty z pozycjami. Narzuciłam na
siebie koszulkę Gaary i cicho zaczęłam wszystko zbierać.
Kiedy klęknęłam obok łóżka, żeby
zebrać do kupy wszystkie karty, poczułam chwyt na nadgarstku. Podniosłam wzrok,
a wtedy napotkałam rozanielone spojrzenie mojego męża. Gaara pociągnął mnie na
łóżko, a potem tak, że leżałam na nim.
-Dzień dobry.-
mruknął i mnie pocałował.
-Dzień dobry
śpiochu. Jak się spało?- zapytałam i oparłam brodę na jego klace piersiowej.
-Dawno tak dobrze
nie spałem.- uśmiechnął się.- A tobie jak się spało?
-Bardzo dobrze.
Gorzej z pobudką.- powiedziałam, a Gaara zmarszczył czoło.
-Ktoś cię obudził?
-Nie. Gaara, nie
wiem co ty mi zrobiłeś, ale ledwo chodzę.- powiedziałam, a Gaara ryknął
śmiechem.
-Muszę przyznać, że
rzeczywiście popuściliśmy wczoraj hamulce. To pewnie od tego. Chcesz to mogę
pomasować, żeby nie bolało.- pocałował mnie w czoło, a ja przewróciłam oczami.
-Żadnego masażu.
Czas wstać. Dochodzi dziesiąta, a ja chciałabym pójść na jakiś spacer razem z
moim mężem. Nie wiem czy widziałeś, ale spadł śnieg. Tokio dawno nie wyglądało
tak pięknie.
-Wyganiasz mnie na
mróz?- jęknął i nakrył głowę poduszką.
-Sam się wczoraj
żaliłeś, że dawno nie byliśmy na randce, więc dzisiaj jest świetny czas, żeby
na nią iść. Wstawaj i nie marudź.- dźgnęłam go w bok, a on się wykręcił.
-Dobrze, już
wstaje! Matko, jako moja żona zrobiłaś się strasznie upierdliwa!- zaśmiał się.
-Za to ty jako mój
mąż leniwy!
Zastałam Sasuke i Sakurę w salonie
przy późnym śniadaniu.
-Dzień dobry.-
powiedziałam i zajęłam miejsce przy stole.
-Dzień dobry nasza
wielka odkrywczyni.- Sakura wyszczerzyła się do mnie, a ja od razu wiedziałam
do czego pije.
-Tak. Miałaś rację.
Orgazm wszech czasów. Dziękuję ci kochana przyjaciółko, że mnie na to
namówiłaś.- powiedziałam i wytknęłam jej język.
-Macie z Gaarą
jakieś plany? Muszę przyznać, że pogoda za oknem jest piękna.
-Tak. Chcę go
wyciągnąć na spacer. Przez studia cały czas biega tylko między biblioteką,
swoim starym domem, domem Naokiego i naszym domem. Będzie dobrze jeśli spędzimy
dzisiaj dzień na zewnątrz.- powiedziałam i wzięłam do ręki kawałek tosta, a
potem zamoczyłam go w miodzie.
Razem z Gaarą wsiedliśmy do metra i
pojechaliśmy do Shibaura. Przeszliśmy się nad zatokę. Dawno nie spędziłam z nim
tak normalnego dnia. Trzymaliśmy się za ręce, tuliliśmy do siebie, dawaliśmy
buziaki. Po południu poszliśmy do małej knajpki, gdzie zjedliśmy późny obiad, a
kiedy zrobiło się ciemno poszliśmy zobaczyć Tęczowy Most podświetlony na
niebiesko-pomarańczowo.
Przy barierkach Gaara zostawił mnie
na chwilę samą, a potem wrócił z kandyzowanymi jabłkami na patyku i gorącą
herbatą z puszki.
-Dziękuję.-
powiedziałam i dałam mu całusa, a potem wzięłam jabłko i zaczęłam lizać cukrową
warstwę.
-Wiesz jaki dzisiaj
dzień?- zapytał, stanął za moimi plecami i objął mnie.
-Dzisiaj?
Niedziela.- powiedziałam niepewnie.
-Dzisiaj szesnasty
grudnia. Godzina siedemnasta. Dokładnie cztery miesiące temu stałaś się moją
żoną.- powiedział, a potem pocałował mnie w czubek głowy.
-To już cztery
miesiące.- mruknęłam pod nosem.
Czas leciał bardzo szybko. Czułam
się tak, jakbym dosłownie wczoraj stała przed ołtarzem i składała przysięgę
małżeńską z Gaarą, a okazało się, że minęły już cztery miesiące od tej chwili. Odruchowo
spojrzałam na obrączkę na swoim palcu.
-Chcesz z tej
okazji zrobić jakieś podsumowanie zysków i strat?- zapytałam.
-Podsumowanie? Może
tylko takie, że kocham cię jeszcze bardziej niż wtedy, nawet jeśli nieziemsko
mnie denerwujesz. No i cieszę się z każdego wspólnie spędzonego dnia, a takich
jest ostatnio jak na lekarstwo przez moje studia.- jego głos był zdenerwowany.
-Rozumiem to.
Studia prawnicze nie są łatwe, ale chcę żebyś spełniał swoje marzenia. Nawet
jeśli masz dużo obowiązków, po prostu do tego przywykłam. Jestem z ciebie
dumna, że tak ciężko pracujesz na swój sukces i wiem, że staniesz się kiedyś
najlepszym prokuratorem w kraju.- powiedziałam, odwróciłam się do niego i
poprawiłam kołnierz jego płaszcza.
-Ty z kolei
staniesz się najbardziej rozchwytywanym prawnikiem w kraju i nasze nazwisko
będzie najbardziej szanowane w kręgach prawniczych.- obydwoje się zaśmialiśmy,
a ja spojrzałam na mojego męża jak na najcudowniejszego mężczyznę na ziemi.
-Jak pojawią się
dzieci przez pewnie czas nie będę chciała pracować w zawodzie. Chciałabym zająć
się nimi, poczekać aż pójdą do przedszkola i wtedy wrócić.
-Rozumiem to. Ale
najpierw studia. Obiecaliśmy sobie i twoim wujkom, że najpierw zajmiemy się
szkołą, a dopiero potem powiększaniem rodziny.
-Wiem, wiem. Nie
mówię o dzieciach w czasie teraźniejszym. Nie ma opcji. Mówię o dość odległej
przyszłości.- wspięłam się na palce i pocałowałam Gaare.
-Sara Iregiro i
Gaara Sabaku, a to niespodzianka!- oderwaliśmy się od siebie bardzo zdziwieni.
Po mojej lewej stała profesor
Kurenai razem z... Profesorem Asumą! Kurenai była już w dość widocznej ciąży.
Mi i dziewczynom pochwaliła się tym, że miała urodzić córeczkę, ale aż do teraz
nie miałam pojęcia, kto jest ojcem jej dziecka.
-Profesor Asuma,
profesor Kurenai!- uśmiechnęłam się bardzo szeroko widząc ich.- Widzę, że was
również pogoda zaprosiła na spacer.
-Kurenai nie chce
siedzieć w domu, kiedy za oknem jest tak pięknie. Przez ten jej zmysł artysty
szuka tego piękna nawet w deszczu, a ja nie mam pojęcia jak wyperswadować jej
takie pomysły z głowy.- zaśmialiśmy się.- Nie wiedziałem, że jesteście parą.
Nikt w szkole nawet o tym nie pisnął.
-Najwidoczniej w
końcu uznałem, że trzymanie tego w sekrecie będzie najlepszym wyjściem.- Gaara
podrapał się w tył głowy bardzo zakłopotany.
-Właśnie. Saro,
dzisiaj jest szesnasty grudnia. Czyżbyście świętowali czwarty miesiąc
małżeństwa?- zapytała profesor Kurenai, a ja spojrzałam na nią zdziwiona. Nie
miałam pojęcia, że zapamiętała datę, kiedy mówiłam jej o tym, że wzięliśmy
ślub.
-M... Małżeństwa?!-
profesor Asuma wytrzeszczył na nas oczy.- Ale... Ale... Zaraz. Sara dalej
figuruje na liście uczniów jako Iregiro. Przestańcie wkręcać starego faceta.
Kochanie, co ty opowiadasz? Na pewno źle powiedziałaś i chodzi ci o
miesięcznicę.
-Panie profesorze,
pani profesor mówi prawdę. Od czterech miesięcy oficjalnie jestem Sarą Sabaku.
Jednak przez wzgląd na... Plotki w szkole, nie zaniosłam do sekretariatu
dokumentów o zmianie nazwiska. Nie chcę tego robić, żeby niepotrzebnie nie
wzbudzać sensacji.- tym razem to ja czułam się zakłopotana.
-Cóż, w takim razie
pozostało mi jedynie obiecać wam, że to zostanie tajemnicą. I tak samo życzę
wam wszystkiego dobrego na wspólnej drodze życia.-powiedział Asuma, a my
podziękowaliśmy mu nieśmiałymi uśmiechami.- A co do mnie i Kurenai, powinniśmy
się zbierać. Nie chcę żeby niepotrzebnie marzła i złapała przeziębienie.
-Daj spokój! Na
pewno nie pochoruję się od tego, że wyszłam na spacer. Przestań obchodzić się
ze mną jak z jajkiem. Jestem w ciąży, a nie cierpię na śmiertelną chorobę.-
pierwszy raz widziałam profesor Kurenai wyprowadzoną z równowagi.
-To nic. Gaara,
kiedy Sara kiedyś zajdzie w ciążę zrozumiesz moje słowa. Kurenai, idziemy.
Zrobię ci w domu ciepłej herbaty i nakryję kocem. Saro, do zobaczenia jutro w
szkole.- Asuma złapał Kurenai pod rękę i zabrał ją w stronę stacji metra
szybciej, niż my zdążyliśmy się pożegnać.
-To było dziwne.-
powiedział Gaara.
-Nie wiedziałam, że
to on jest ojcem dziecka Kurenai. Nie wiedziałam, że oni w ogóle są razem.- zauważyłam.
-Takie plotki
krążyły w szkole co jakiś czas, ale nigdy nie zostały potwierdzone. Asuma i
Kurenai nigdy nie obnosili się ze swoim uczuciem, więc po prostu nikt w to nie
wierzył. A tu proszę. Machnęli sobie dzidziusia. Sasuke padnie, kiedy się dowie.
-My też powinniśmy
wracać do domu. Jest już dziewiętnasta. Zanim wrócimy do domu będzie po
dwudziestej. Mam do zrobienia kilka zadań na jutro.
-A ja muszę
dokończyć pracę zbiorową. Masz rację, wracajmy.- powiedział i złapał moją dłoń.
Kiedy staliśmy w metrze i czekaliśmy
na pociąg ciągle trzymaliśmy się za ręce i dawaliśmy sobie buziaki. Jako, że
było już dość późno, na dworcu nie było zbyt wiele osób. Kiedy pociąg
przyjechał staliśmy objęci i czekaliśmy, aż ludzie z niego wysiądą. Ostatnie
osoby opuszczały wagon, kiedy nagle stanęliśmy twarzą w twarz z trzema
dziewczynami z równoległej klasy z mojego liceum.
-Iregiro? A co ty
tu... Gaara Sabaku?!- krzyknęły chórem, kiedy zobaczyły kto mnie obejmuje.
Ja z kolei zamarłam. Te dziewczyny
uganiały się za Gaarą i Sasuke, kiedy ci chodzili jeszcze do liceum.
-Iregiro i Sabaku?-
głos jednej z nich brzmiał tak, jakby ktoś zdzielił ją czymś ciężkim w głowę.
-A więc to Sara
Iregiro jest tą tajemniczą dziewczyną Gaary Sabaku, o której wszyscy mówili,
ale nikt nie miał pojęcia kto nią jest. A to ci dopiero. Dlatego Ayo tak cię
nienawidziła. Wiedziała o tym, prawda?- jedna z dziewczyn posłała mi jadowity
uśmiech.
-To nie wasza
sprawa. To co działo się pomiędzy nami i Ayo to tylko i wyłącznie sprawa naszej
trójki. A teraz przepraszam, ale za chwilę ucieknie nam pociąg.- powiedział
Gaara i pociągnął mnie za rękę do środka wagonika. Odprowadziły nas uważne
spojrzenia dziewczyn.
Cały cudowny nastrój w jakim byłam
na randce z Gaarą ulotnił się jak powietrze z przekłutego balonika.
-No to koniec tajemnicy.- mruknęłam, a coś zakuło mnie w żołądku z
nerwów, kiedy tylko wyobraziłam sobie jutrzejszy dzień w szkole.
Komentarze
Prześlij komentarz