Rozdział 38

Całą noc nie spałam. Ilekroć zamykałam oczy widziałam tą przeklętą teczkę opatrzoną policyjną pieczątką. Zaczęłam zastanawiać się, kto może być aż takim draniem, żeby donosić na swojego.Tęskniłam. To mnie wkurzało. Miałam jednak ochotę sama porządnie rąbnąć Gaarę. Miałam przeczucie, że dzięki temu poczułabym się lepiej.

            Przez następne 2 dni nie wydarzyło się absolutnie nic ważnego, co mogłoby pomóc mi w znalezieniu byłego chłopaka. Gabriel również się nie odzywał. Doprowadzało mnie to do istnej furii, ponieważ zdawałam sobie sprawę z tego, że Gaara ma coraz mniej czasu, o ile w ogóle jeszcze żyje. Ta myśl powodowała u mnie silne mdłości. Nie miałam z kim o tym porozmawiać. Sakura korzystała z ostatnich dni wakacji i wjechała z rodzicami na jakąś wycieczkę, Naruto i Hinata byli zajęci sobą, z resztą tak samo, jak Ino i Sai. Zdesperowana wybrałam więc numer do Temari. Rio powiedział, że nie powinnam z nią rozmawiać na ten temat, ponieważ biedna ledwo się trzymała. Jednak ja też. Miałam wrażenie, że tylko ona będzie w stanie mnie zrozumieć. Odebrała po 3 sygnale.
-Cześć. Co chciałaś?
-Mogłabyś się spotkać? Dawno się nie widziałyśmy.-powiedziałam.
-Dobrze. Nie mam nic w planach.
-Za pół godziny będę u ciebie.-rozłączyłam się, a potem szybko zaczęłam ogarniać.

            Temari otworzyła mi drzwi, i trzeba było przyznać, że Rio miał racje. Temari wyglądała jak strzępek nerwów.
-Hej. Jak się czujesz?-zapytałam. Postawiłam na blacie siatkę z zakupami. Chciałam zrobić jakiś pseudo udany wieczór. Kupiłam jakieś przekąski, coś do picia.
-Nie jest źle. Jednak mogłoby być lepiej.-widziałam, że ta rozmowa jest wymuszona. Oparłam się o blat i głośno wypuściłam powietrze z płuc.
-Wiecie już coś o miejscu jego pobytu?-spojrzałam się na Temari. Widziałam, że w jej oczach na chwilę zagościły łzy. Jednak powstrzymała je.
-Nie. Nikt nic nie wie. Saro, jakim cudem oni dowiedzieli się o tym, że Gaara robi w policji? Przecież przez wzgląd na swój młody wiek nie obnosił się z tym. Co za głupek! Nie wierzę, że wpakował się w coś takiego!
-Oni doskonale wiedzieli kim jest Gaara.-Temari wysoko uniosła brwi. Opowiedziałam jej o tych kilku dniach, kiedy starałam się zdobyć od Gabriela informacje, które mogłyby być pomocne. Na początku przyjęła to ze spokojem, jednak w miarę tego, jak moja opowieść się rozwijała, Temari była coraz bardziej zdenerwowana.
-Co za szuje! Ktoś donosi temu całemu Gabrielowi?! Dlaczego wybrałaś, aż tak niebezpieczny sposób?! Wiesz jak Gaara się wścieknie?! Wolałby, żeby lali go, niż żeby jego dziewczyna podstawiała się takiemu bucowi! A jeśli to wszystko zaszłoby za daleko i musiałabyś się z nim przespać, to co?
-Przespałabym się. Jeżeli od tego miałoby zależeć bezpieczeństwo Gaary, oczywiście.-Temari zrobiła wielkie oczy.
-Serio musi ci na nim bardzo zależeć, skoro aż tak bardzo chcesz go znaleźć.-nie skomentowałam tego. Wstałam i poszłam do niego do pokoju.

            Wszystko wyglądało tak, jak zawsze. Tak, jakby Gaara miał za chwilę wrócić do domu po próbie zespołu. Jego łóżko było pościelone, na biurku leżała sterta książek, gitara stała na stojaku, jego bluza i spodnie wisiały na oparciu krzesła. Głęboko wciągnęłam powietrze do płuc. Uderzyła we mnie woń jego ciała wymieszana z perfumami, których używał. Uwielbiałam ten zapach. Wzięłam z krzesła jego bluzę i mocno do siebie przytuliłam. Zapiekły mnie oczy. Miałam ochotę krzyczeć tak głośno, jakby miał mnie usłyszeć. Położyłam się na łóżku i wtuliłam głowę w poduszkę, na której Gaara z reguły spał. Zaczęłam przypominać sobie wszystkie nasze chwile spędzone razem. Leżałam i wyłam jak bóbr.
-Gdzie ty jesteś? Błagam cię, wróć.-jęknęłam żałośnie.

            Następnego dnia miałam parszywy humor. Razem z Temari, która jakąś chwilę po moim wielkim lamencie przyszła do pokoju brata, rozryczałyśmy się jak głupie. Zostałam u niej na noc. Bez żadnych rzeczy na zmianę, jedynie z wielkim mętlikiem w głowie. Kiedy więc zajechałam do domu, zdziwiłam się widząc przed blokiem auto Gabriela. Najwidoczniej czekał na mnie. Zaparkowałam na parkingu przy bloku, a potem wyszłam do niego.
-Co tu robisz?-rzuciłam wściekle.
-Spokojnie. Chciałem zobaczyć co u ciebie. Patrząc na to, jak niechlujnie wyglądasz, zapewne nie spałaś w domu. Więc gdzie byłaś?-głośno wciągnęłam powietrze do płuc.
-Nie twój interes.-Gabriel momentalnie wysiadł z samochodu.
-Mój. Nie lubię, kiedy ktoś podbiera mi zabawki. Tak więc bądź grzeczną dziewczynką i powiedz, gdzie byłaś.-odwróciłam się na pięcie. Chciałam wejść do klatki, jednak Gabriel mocną mną szarpnął i przycisnął mnie do ściany.-Zapytam ostatni raz, gdzie byłaś?
-Odwal się ode mnie.-syknęłam. Byłam zmęczona, głodna. Dostawałam świra przez brak informacji o Gaarze. Mój policzek zaczął piec. Dopiero po chwili zdałam sobie sprawę z tego, że Gabriel mnie uderzył.
-Wiem, gdzie byłaś i bardzo mi się to nie podoba. Z resztą do twojej wiadomości JEGO tam nie ma. Z kolei ty należysz teraz do mnie. Idziemy na górę i dokończymy to, co zaczęliśmy kilka dni temu.-moje serce zaczęło walić jak szalone. Gabriel wiedział, gdzie jest Gaara!
-Jego siostra chce wiedzieć w jakim stanie obecnie jest. Zaprowadź mnie do niego.-syknęłam. Gabriel uśmiechnął się do mnie.
-Dobrze. Za 15 minut widzę cię z powrotem. Zapewne chcesz się wystroić na spotkanie z byłym chłopakiem.-zmrużyłam oczy. Gabriel, już jesteś skończony.

            Zeszłam na dół zrobiona jak gwiazda filmowa. O dziwo zdążyłam nawet wykonać telefon do mojego cichego wspólnika. Poprosiłam go o pomoc.
-No, no. Widzę, że jego opinia nadal się dla ciebie liczy.
-Liczy się dla mnie moje samopoczucie. Jedźmy już.-powiedziałam. Zrobiło mi się gorąco.

            Zajechaliśmy pod ogromną willę. Zapewne był to dom tej całej Nanako. Kiedy wysiadłam z auta miałam miękkie kolana. Ledwo trzymałam się na nogach. Weszliśmy do środka. Powitała nas sama gospodyni. Zmierzyła mnie nienawistnym spojrzeniem. Ja z kolei nie mogłam uwierzyć, że dziewczyna z okładek i ta, która w tamtej chwili stała przede mną, to jedna i ta sama osoba.
-To jest Sara Iregiro.-dziewczyna zmrużyła oczy, gdy Gabriel mnie przedstawiał.
-Ja jestem Nanako Soga.-syknęła w moją stronę. Dodała mi tym pewności siebie. Wiedziałam, że czuje się bardzo niekomfortowo w moim towarzystwie.
-Ty jesteś Nanako Soga? Mogłabym przysiąc, że jesteś kimś zupełnie innym. Jak widać photoshop robi swoje, nieprawdaż?-uśmiechnęłam się kpiąco w jej stronę. Widziałam, że musiałam ją tym bardzo zdenerwować. Gabriel przyciągnął mnie do siebie.
-Spokojnie piękna. Chodź. Coś ci obiecałem.-Gabriel pociągnął mnie za rękę. Skierowaliśmy się w stronę piwnicy.

            Kiedy stanęliśmy przed dużymi stalowymi drzwiami, czułam się jak na widzeniu w więzieniu. Głośno przełknęłam ślinę. Ochroniarz zrobił nam przejście. Weszłam do małego pomieszczenia. Na środku stał mały stół z różnymi dziwnymi rzeczami. Zrobiło mi się słabo. Od razu przypomniałam sobie, jak Kakashi opowiadał o narzędziach tortur oraz o sposobie ich wykorzystywania. Zemdliło mnie, jednak w duchu dodawałam sobie odwagi. Przynajmniej bardzo się starałam.
-To małe pomieszczenie o tu, to jego cela. Idź. Poczekam na zewnątrz.-uniosłam wysoko brwi. Jednak o nic więcej nie pytałam. Pociągnęłam za klamkę. Znalazłam się w bardzo małej klitce bez okien. W kącie ktoś siedział. Podeszłam bliżej. Poznałam te płomienne włosy niemal od razu.
-Gaara.-szepnęłam. Gaara poderwał głowę do góry. Był pobity, miał rozwalony łuk brwiowy, podpuchniętą i posiniaczoną twarz. Na ustach widziałam zaschniętą krew. Miałam ochotę płakać.
-Co ty tu robisz do jasnej cholery?!-ryknął na mnie.-Czy nie wyraziłem się jasno na temat naszej relacji?!
-Okłamałeś mnie. Tyle wiem.-powiedziałam to bezbarwnym tonem. Kucnęłam na przeciwko niego. Zobaczyłam w rogu kamerę. Zrozumiałam, że musi tu być również podsłuch.-Jak na kogoś, kto był tak inteligentny łatwo dałeś się podejść. Myślałam, że będziesz lepszy w te klocki.
-Pff. Znalazła się znawczyni szpiegostwa. Pytam, co tu robisz? Nie powinnaś siedzieć teraz w biurze i zajmować się swoimi sprawami?-Gaara parsknął śmiechem. Jednak na jego twarzy pojawił się grymas bólu. Od razu pomyślałam o połamanych żebrach.
-Właśnie zajmuję się swoimi sprawami. Chciałam cię poinformować, że zamienienie mnie na Nanako, raczej wyszło ci bokiem. A może się mylę? Spójrzmy prawdzie w oczy. Ty, zamknięty w tej klitce, na dodatek w tak beznadziejnym stanie. Ja, spotykająca się z Gabrielem Aristowem. Nie muszę chyba głośno mówić, kto z nas ma lepiej.
-Pieprzysz się z nim? Ha! A to dobre! Ty, która kilka miesięcy temu mówiłaś, że to nie dla ciebie! To jednak chyba ja mam lepiej.-owszem, cieszyłam się, że ta rozmowa tak przebiega. Wyglądała dzięki temu dość przekonywająco. Podeszłam do Gaary i usiadłam na nim okrakiem. Złapałam się oparcia krzesła.
-Cóż, może i się z nim pieprze, a może nie. Jednak to nie ja siedzę zamknięta, nie ja mam poobijaną buzię. Widzisz kochanie, nie podobał mi się sposób w jaki ze mną skończyłeś. Ze mną nie wolno tak postępować, wiesz. Z resztą zabrałeś sobie coś bezprawnie, teraz po to przyszłam.-pocałowałam go. Jego usta momentalnie zmiękły. Chwilę to przedłużyłam, jednak wiedziałam, że nie mogę igrać sobie za bardzo. Gabriel widział to wszystko i słyszał.-Teraz jesteśmy kwita.
-I co planujesz? Szczęśliwe życie przy boku Aristowa?-w jego głosie słyszałam kpinę.
-Może. Na pewno moja bajka będzie lepsza od twojej. Przyznaj się, ile razy myślałeś o mnie po naszym zerwaniu?-spojrzałam mu w oczy. Nigdzie indziej na pewno nie byłabym w stanie znaleźć odpowiedzi, której szukałam.
-Ani razu. Miałem Nanako.-jego oczy zaczęły błyszczeć. Dostałam swoją odpowiedź.
-No cóż Gaara, myśląc o tym, kto z nas ma szczęście, śmiało mogę powiedzieć, że ty go na pewno nie masz. Żegnam.-udawałam, że musiałam wspomóc się oparciem krzesła. Dzięki temu mogłam szybko szepnąć Gaarze na ucho.-Kocham cię.
-Dziękuję za podsumowanie mojego kiepskiego położenia. Również.-jego oczy były pełne bólu. Wyszłam z sali ledwo powstrzymując się od płaczu oraz odwrócenia głowy. Gabriel czekał na mnie za drzwiami.
-Zadowolona?-kiwnęłam głową. Moje serce waliło jak szalone. Gabriel mocno mnie do siebie przyciągnął. Zaczęliśmy kierować się w stronę wyjścia. Na korytarzu czekała na nas Nanako. Rozmawiała z kimś. Kiedy ta osoba odwróciła się do nas bokiem, zrobiło mi się słabo.
-Yuto?!-krzyknęłam. Facet zerwał się jak oparzony. Kiedy mnie zobaczył cała krew odpłynęła mu z twarzy. Nie spodziewał się chyba takiego obrotu sprawy. Wyrwałam się Gabrielowi i zaczęłam biec do wyjścia.
-Złapcie ją!-wybiegłam na podjazd. Próbowałam biec najszybciej jak się dało, jednak cała ochrona jak na rozkaz zaczęła biec w moją stronę. Nie miałam dokąd uciec. Brama wjazdowa była zamknięta. Ochrona przyprowadziła mnie z powrotem do rezydencji.-Jakim cudem doszłaś, aż tak daleko? Rio mówił, że powiedział ci o sprawie, ale zabroniłem im dalej drążyć temat. Wszyscy się posłuchali. Oprócz ciebie.
-Jakby nie patrzeć nie pracuję w policji ośle. Zakaz mnie nie dotyczył.-dostałam siarczystego policzka.
-Co to ma znaczyć Yuto? Skąd ją znasz?-obrót sprawy był zdecydowanie niezaplanowany.
-Sara to była dziewczyna Gaary. Ten głupek zerwał z nią na mój rozkaz. Jednak po jego zaginięciu biedny i nieświadomy Rio poszedł do niej i wszystko jej powiedział. Sara doskonale wie czym zajmujesz się ty i Nanako. Chciała odnaleźć Gaarę. Jednak nie sądziłem, że jej się to uda. Brawo. Byłabyś dobrym szpiegiem.-uśmiechnęłam się tryumfująco, pomimo tego, że to ja byłam w kiepskim położeniu.
-Czy to prawda?-Gabriel kucnął na przeciwko mojej twarzy. W jego oczach paliła się wściekłość. Nie odezwałam się.-Pytam, czy to prawda. Zaraz stracę cierpliwość.
-Nie wierzę, że byłeś na tyle głupi, że uwierzyłeś w moje zainteresowanie.-dostałam kolejnego siarczystego liścia.
-Zabierzcie ją do tego pachołka. Nie mam ochoty jej oglądać.-Gabriel był wkurzony. Bardzo, ale to bardzo wkurzony.

            Kiedy ochroniarze otworzyli drzwi i wepchnęli mnie do środka miałam ochotę głośno się roześmiać. Dosłownie chwilę temu mówiłam Gaarze, że to on jest w kiepskim położeniu.
-Zapomniałaś czegoś?-Gaara był zdziwiony.
-Tak jakby. Zapomniałam ci powiedzieć, że twój szef to dupek, który cię wrobił.-kucnęłam i przełożyłam ręce do przodu. Opłacało się być wysportowanym.-Kajdanki nijak pasują do mojego stroju! Och!
-Zdajesz sobie sprawę, że raczej nie zwracają tu uwagi na to, jak wyglądasz?-uśmiechnęłam się do Gaary. Miałam bardzo drobne ręce. Na dodatek wiele lat temu wybiłam sobie kciuk. Teraz potrafił wyginać mi się bardzo nienaturalnie przy dość solidnym ciosie. Uderzyłam więc w kant krzesła Gaary. Zabolało, jednak osiągnęłam swój cel. Udało mi się ściągnąć jedną bransoletę. Mocno szarpnęłam kciuk do siebie, żeby wrócił na swoje miejsce.-To obrzydliwe.
-Kontuzja sprzed jakiś 10 lat.-zaczęłam chodzić po celi. Musiałam coś wymyślić żeby nie dostać świra. Skonfiskowano moją torebkę. Łącznie z tym telefon. Mogłam liczyć tylko i wyłącznie na tego gościa z baru. Nie miałam innej opcji. Jednak szczerze wątpiłam, że facet zostawiłby swoje obowiązki, dla kogoś takiego, jak ja. Na początek jednak musiałam zasłonić kamerę. Szybko ściągnęłam stanik i zawiesiłam go na obiektywie. Dzięki temu dałam nam trochę czasu.
-Chciałem cię przed tym uchronić. Po to z tobą zerwałem.-podeszłam do krzesła Gaary. Zauważyłam, że jego ręce były przywiązane do krzesła bardzo grubym sznurem. Na nadgarstkach miał sporej wielkości rany od otarć. Zaczęłam je rozplątywać.
-Wydaje mi się, że nie jest to rozmowa na teraz. Porozmawiamy o tym u mnie w mieszkaniu. Najlepiej przy butelce dobrego wina. Podejrzewam, że wtedy staniesz się bardziej rozmowny.-sznur puścił. Gaara zaczął rozmasowywać nadgarstki.
-Jak ty się w to wszystko wplątałaś głupolu? Miałem nadzieję, że będziesz bezpieczna, kiedy cię zostawię.
-Możesz podziękować Rio. Z resztą, nie zrobiłam tego tylko dla ciebie. Po naszym rozstaniu miałam ochotę wymazać cię z życia, jednak twój przyjaciel uświadomił mi, że może mi być ciężko. Powiedział, że zaginąłeś i nie ma z tobą kontaktu. Nie pytaj, jak Temari martwi się od tych 6 dni, jak cię nie ma. Na początku myślałam, że zwinąłeś się z tą Nanako. Dopiero później dowiedziałam się wszystkiego. O brudnych interesach jej i Gabriela, o tym, że nasza firma może zostać w to zamieszana nawet bez naszej wiedzy. O tym, że zerwałeś ze mną, bo ten Yuto donosiciel ci kazał. Och! Skopię go moimi czerwonymi szpilkami, kiedy tylko się z tego wydostanę. Powiedz mi, dlaczego nasze relacje opierają się na porwaniach i różnych dziwnych rzeczach? Nie mogliśmy być bardziej normalną parą?
-Nie ma takiej opcji. Ty-bogata właścicielka dużej firmy, ja-chłopak, którego kiedyś takie dziewczyny kręciły.
-Już nie kręcą?-zirytowałam się.
-Nie zachowujesz się jak typowa bogata panienka. Także wyleczyłaś mnie z tego. Pamiętaj. Tam liczył się seks. Tu liczysz się ty.
-Serio musimy porozmawiać o tym przy winie. Co powiesz na kolację jakoś w weekend?-zapytałam.
-Dobrze.
-Ty gotujesz.-Gaara lekko się uśmiechnął. Złapałam kawałek bluzki i oderwałam dość dużą ilość materiału. Owinęłam Gaarze wokół krwawiącego nadgarstka. Potem usiadłam na podłodze i zaczęłam wysilać mózg na tyle, na ile pozwalała mi sytuacja. Byliśmy w kropce. Żadne z nas nie miało przy sobie nic, czym moglibyśmy skontaktować się ze światem zewnętrznym. Wyciągnęłam pasek ze spodni. Podejrzewałam, że za jakiś czas ktoś przyjdzie sprawdzić co stało się z kamerą. Być może będzie to jakaś broń.
-Daj mi go. Lepiej go wykorzystam.-Gaara razem z paskiem podszedł do drzwi. Tak jak mówiłam. Nie minęło 15 minut, kiedy w drzwiach szczęknął zamek. Otworzyły się. Stanął w nich  młody chłopak. Jednak kiedy zobaczył, że jestem sama, szybko się zreflektował. Jednak nie za szybko. Gaara ścisnął pasek na jego szyi i mocno ścisnął. Coś chrupnęło. Koleś stał się bezwładny.
-Nie żyje?-zapytałam cicho. Gaara potwierdził mi to jednym kiwnięciem głowy. Zabrał z paska chłopaka broń i magazynek. Potem mocno złapał mnie za rękę.
-Uważaj. Teraz zrobi się niebezpiecznie.

            Gaara szybko poradził sobie z dwoma ochroniarzami, którzy pilnowali wejścia do naszej celi. Później staraliśmy się poruszać dość ostrożnie. Dom był obwarowany jak forteca. Cicho przebiegliśmy na górę. Weszliśmy do pierwszego otwartego pomieszczenia.
-To pokój Nanako.-powiedział Gaara. Przyjrzałam się dokładnie wystrojowi wnętrza. Dziewczyna była córeczką tatusia, co można było wywnioskować ze wszystkich zdjęć jakie miała. Ściany pomalowane były na pastelowy róż. Praktycznie wszystko w tym pokoju było różowe!
-Nie mogę uwierzyć, że byłeś w stanie kochać się z kimś w takim miejscu.-rzuciłam kąśliwie.
-Nie mogę uwierzyć, że spałaś z Akihito i Gabrielem.
-Nie spałam. Wiedziałam jednak co jest w stanie cię zdenerwować. Inni faceci, którzy mogliby mnie dotykać.
-Zdenerwować? Wpadłem w szał, kiedy wtedy u mnie powiedziałaś, że sypiasz z Akihito. Miałem ochotę rozwalić drania.
-Gaara, zostawmy to na kiedy indziej dobrze. Nie wiem czy zauważyłeś, ale sytuacja nie jest najlepsza do omawiania tego typu tematów. Musimy się stąd wydostać. I to w jednym kawałku.
-Prawda jest taka, że mamy małe szanse. Jeden pistolet nie wystarczy na wszystkich ochroniarzy. Obiecaj mi, że jeżeli uda nam się z tego wyjść, zapomnisz o mnie. Nie będę cię więcej na coś takiego narażał.
-Nie mogę ci tego obiecać. Prawda jest taka, że włączając się do poszukiwań  doskonale wiedziałam na co się piszę. A ty gdybyś był inteligentny nie zerwałbyś ze mną. Jako mój chłopak powinieneś był mi o wszystkim powiedzieć.-Gaara miał skwaszoną minę.
-Nie mógłbym być z Nanako. Z resztą Yuto...
-Yuto cię oszukał! Oszukał wszystkich w policji! Sam czerpie zyski z przemytów! Ale jeżeli tak bardzo chciałeś być z Nanako, to czemu nie zerwałeś ze mną już na samym początku, tylko czekałeś prawie pół roku?! Mało ci było?!-ochrzaniłam go.
-Musiałem być z Nanako, a nie chciałem! Chciałem być z tobą. Jednak kiedy dowiedziałem się o tym, że Aristow i Soga mogą cię wmieszać w przemyt narkotyków wściekłem się. Yuto kazał mi rozstać się z tobą, związać z Nanako i śledzić ich ruchy. Ona głupia mi wierzyła. Aż pewnego razu po prostu napuściła na mnie swoich goryli. Dopiero teraz ty powiedziałaś mi, że to Yuto. Tylko skąd wiesz, że mieli o mnie informacje.
-Kilka dni temu byłam u Aristowa. W szufladzie z podwójnym dnem znalazłam dokumenty dotyczące miejsc przemytu prochów. Byłam tam twoja teczka opatrzona policyjną pieczęcią. Wtedy udało mi się wszystko ze sobą powiązać. Zrozumiałam, że ktoś od samego początku cię wrabiał. Myślałam nawet przez chwilę o Rio. Jednak dzisiaj wszystko się wyjaśniło. Musimy się stąd wydostać. I to jak najszybciej.-powiedziałam. Serce waliło mi jak szalone. Żadnego telefonu, żadnego komputera.
-Ty jesteś szalona. Specjalnie dla mnie się narażasz. Rany, z kim ja się związałem.-uśmiechnęłam się pod nosem.
-Ze mną. Dobrze Gaara, musimy jak najszybciej coś wymyślić. Nie sądzę żeby ucieczka nie została zauważona. Z resztą zabiłeś 3 ochroniarzy. To na pewno też nie umknie niczyjej uwadze.


-Okno w łazience znajduje się nad garażem. Wydaje mi się, że możemy się tak wydostać. Chodź.-poczułam silne mdłości. Miałam nadzieję, że Gaara wie co robi, i że wyjdziemy cało z tej chorej sytuacji.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Opowiadanie numer dwa/ Rozdział 6

Opowiadanie numer dwa/ Rozdział 11

Opowiadanie numer dwa/ Rozdział 8