Rozdział 27

W dzień imprezy u Lali byłam cała zestresowana. Bałam się, że może tam dojść do jakiegoś głupiego incydentu z jej strony. Gaara mówił mi, że dziewczyna zaczęła bardzo na niego naciskać, kazała zaprosić się na randkę. Zapewne było to związane z tym, że miała wyjeżdżać, a Gaara od kilku miesięcy jest odporny na jej uroki. No cóż. Ma mnie.

            Szykowałam się właśnie na bankiet. Włosy ułożyłam w luźne fale i upięłam w luźnego koka, zrobiłam sobie delikatny makijaż, podkreślający urodę. Bałam się, że jeżeli przesadzę, będę wyglądać jak Lala. Harumi dowiozła mi sukienkę, którą wybrałam sobie od projektanta. Miałam nadzieję, że spodoba się Gaarze. Zostało mi tylko pomalowanie paznokci i mogłam wychodzić. Umówiłam się z Gaarą o 20 pod budynkiem starego teatru. Bankiet miał odbyć się właśnie w tym miejscu.

            Kiedy zajechałam w umówione miejsce, przed wejściem stał tłum fotoreporterów. Na schodach zauważyłam Lalę, która szczerzyła się do nich. Poczekałam na spokojnie, aż wejdzie do środka razem ze swoją świtą. Kiedy to zrobiła, wzięłam głęboki oddech i otworzyłam drzwi. Przeszłam kilka kroków po rozłożonym dla gości czerwonym dywanie... Jej, to przyjęcie serio jest wystawne.
-Hej! To Sara Iregiro! Saro, spójrz tutaj!!!-postanowiłam zachować się profesjonalnie. Zaczęłam pozować fotoreporterom z uśmiechem na ustach. Obracałam się kilka razy, żeby każdy miał dobre ujęcie. Dzięki temu paparazzi nie byli aż tak nadgorliwi. Tym razem żaden nie szarpał mnie za ręce, ani żaden z nich nie podszedł za blisko. Kiedy w końcu doszłam do wejścia poczułam ulgę. Ochroniarz zapytał mnie o dane osobowe, a kiedy zgadzały się one z listą gości, przepuścił mnie. Oniemiałam, kiedy dostrzegłam wystrój wnętrza. Odniosłam wrażenie, że przeniosłam się w czasie. Pomimo tego, że zamieniono to miejsce w pewnego rodzaju klub, wystrój zachował się w XIX wiecznym klimacie. Na suficie wisiały kryształowe żyrandole, a ściany wyłożone były aksamitem. Podłoga pokryta była marmurem, po środku sali stały meble z ciężkiego drewna. Kiedy w końcu przełknęłam ten widok, zauważyłam, że tu również byli paparazzi. Zapewne Lala pozwoliła kilku z nich wejść do środka, żeby mogli uwiecznić imprezę. Weszłam na schody. Zaczęłam modlić się żeby Gaara pojawił się jak najszybciej, ponieważ znowu zwróciłam na siebie uwagę fotoreporterów. Olali Lalę i przybiegli robić mi zdjęcia.
-Saro! Czy to prawda, że jest tu również twój obecny chłopak?! Powiedz, czy to Akihito?! Przyłapano cię na kilku spotkaniach z nim. Wiele razy wychodziłaś również z jego wytwórni nagraniowej! Czy to miłość?!-jeden facet podstawił mi mikrofon pod nos i czekał na moją odpowiedź.
-Akihito jest tylko moim wspólnikiem od interesów. Firma Iregiro została współwłaścicielem wytwórni muzycznej, która go wykreowała. Nie ma tu żadnego romansu.-powiedziałam spokojnie.
-A co z Konou Yokachimą? Podobno zaraz po rozstaniu zaczęłaś spotykać się z kimś innym. O co chodzi z tym domniemanym porwaniem? Czy nie był to najzwyklejszy gest chłopaka, który cię kochał?-powoli zaczęły opadać mi ręce. Nie byłam przygotowana na taki grad pytań.
-Konou to przeszłość. Nie mam zamiaru dementować plotek o tym, co stało się w sierpniu.-ucięłam krótko. Gaara, do cholery, gdzie jesteś?! Starałam się powoli schodzić na dół, jednak paparazzi uniemożliwiali mi to. Poczułam czyjeś ręce w pasie. Miałam ochotę uderzyć tego kogoś, jednak poznałam ten znajomy zapach, a krew szybciej zaczęła krążyć mi w żyłach.
-Przepraszam, że musiałaś czekać. Musiałem odeskortować Lalę do stołu. Jednak wyglądasz tak olśniewająco, że nie mogłem już dłużej czekać-uśmiechnęłam się do niego, a potem, pomimo tego, że otaczali nas fotoreporterzy i goście Lali, pocałowałam go. Chyba sam się tego nie spodziewał, ponieważ kiedy się od siebie oderwaliśmy, miał zdziwioną minę, ale jego oczy całe się śmiały.
-Ciesze się, że w końcu jesteś.-złapaliśmy się za ręce. Jednak nie na długo. Gaara musiał objąć mnie ramieniem żebyśmy nie spadli. Staliśmy się niezłą pożywką dla tych hien. Na znak Gaary otoczyli nas jego koledzy i bezpiecznie odeskortowali do stołu i do innych gości. Tam paparazzi nie mięli już wstępu.

            Gaara na spokojnie przedstawiał mnie swoim kolegom, którzy razem z nim opiekowali się Lalą. Chociaż dzisiaj wszyscy mieli mieć wolne, mój chłopak jakimś dziwnym trafem musiał odprowadzić tą panienkę do stołu. Kiedy w końcu miałam okazję poznać samą zainteresowaną, widziałam, że nie jest zadowolona z faktu, że przyszłam. Nie dość, że byłam z chłopakiem, z którym ona zapewne chciała, to na dodatek wzbudzałam większe zainteresowanie. Gaara miał rację Jej suknia wyglądała na robotę dobrych Paryskich projektantów, jednak przerażała ilością falbanek i tiulu. Była w kolorze pastelowego różu, na dodatek w wielką kokardą z lewej strony. Rękawy były całe bufiaste. W pierwszej chwili modliłam się, żeby nie wybuchnąć śmiechem. Jednak opanowałam się.
-Lalo, to jest Sara. Moja lepsza połowa. Saro, to jest Lala. Dziewczyna, którą obecnie ochraniam.-wymieniłyśmy szybki uścisk dłoni. Lala zmierzyła mnie wzrokiem od góry do dołu. Widziałam jakie błyskawice we mnie ciskała. Ja postawiłam na coś odwrotnego niż ona. Miałam na sobie suknie w kolorze czerwonego wina, która współgrała z moją lekko brązową karnacją. Suknia była asymetryczna. Sięgała do połowy uda z lewej strony, z kolei już z prawej była długa do samej ziemi. Miałam ładny, nie za głęboki, dekolt w kształcie litery V, który pięknie podkreślał piersi. Musiałam zrezygnować ze stanika, ponieważ sukienka nie miała pleców i była wycięta aż do krzyża. Rękawy były długie, całe wykonane w koronki. Suknia idealnie przylegała do mojego ciała. Podejrzewałam, że to dlatego musiałam wzbudzić takie zainteresowanie.
-Cześć. Jestem Sara.
-A ja Lala.-i tyle było z naszego przywitania. Kiedy zaczęto podawać kolację, usiadłam obok Gaary, który wyszeptał mi do ucha.
-Wyglądasz pięknie. Mam ochotę zdjąć z ciebie tą sukienkę.-przeszły mnie bardzo przyjemne ciarki. Zaczęłam wiercić się na krześle. Musiałam odchrząknąć. Wtedy usłyszałam głos, który bardzo dobrze znam, a którego nie byłam w stanie strawić od samego początku.
-Przepraszam za spóźnienie. Wytwórnia mnie przetrzymała. Lalo! Wspaniały bankiet. A ty oczywiście wyglądasz olśniewająco!-myślałam, że padnę! Co tu do cholery robił Akihito! Nie miałam pojęcia, że zna się z Lalą! No to już po całej imprezie!
-Ależ dziękuję Akihito! Nic się nie stało. Zapewne znasz wszystkich. Przedstawię cię tylko dziewczynie mojego ochroniarza. Poznaj proszę...
-Sara?! A co ty tu robisz?! Nie miałem pojęcia, że znasz Lalę!-uśmiechnęłam się sztucznie, a potem wstałam z miejsca, żeby móc przywitać się z Akihito. Kiedy zmierzył mnie od góry do dołu, poczułam się strasznie niezręcznie.
-Cześć Akihito. Jestem tu ze swoim chłopakiem.-Akihito chyba dopiero po chwili dostrzegł Gaarę. Zmarszczył nos. Panowie tylko grzecznie kiwnęli sobie głowami, a potem mój wspólnik poszedł na drugi koniec stołu. Bardzo mi to odpowiadało.

            Około godziny 22 impreza zaczęła się rozkręcać. Ludzie zaczęli chodzić na parkiet. Wyproszono ostatnich paparazzi. Jaki widać Lala miała dość ich obecności, a przede wszystkim tego, że fotografowali mnie, a nie ją. Siedzieliśmy z Gaarą przy stole, trzymaliśmy się za ręce. Pech chciał, że siedziałam po jego prawej, a więc miał świetny dostęp do mojej nogi, ponieważ akurat ta strona sukni była krótka. Kiedy czasem przejechał mi po niej dłonią, myślałam że się rozpłynę.
-Czy już ci dzisiaj mówiłem, jakim jestem szczęściarzem, że jesteś moją dziewczyną?-uśmiechnęłam się do niego. Pokiwałam przecząco głową.-W takim razie mówię. Jestem szczęściarzem, że jesteś moją dziewczyną.
-Za bardzo mi pan schlebia.-pokazałam mu rząd moich zębów. Poczułam na ustach lekkie muśnięcie. Przeszły mnie ciarki.
-Za to pani jest za skromna. Chodź zatańczyć.-powiedział, a potem pociągnął mnie na parkiet.

            Tańczyliśmy chyba 4 z kolei piosenkę. Przysięgam, że nie miałam pojęcia o tym, że mój chłopak jest tak wspaniałym tancerzem. Parkiet należał do nas. Największe zamieszanie wprowadziliśmy, kiedy puszczono tango argentyńskie. Ludzie zrobili wokół nas miejsce i obserwowali. My z kolei nie widzieliśmy świata poza sobą. Nasz taniec musiał zapewne przypominać grę wstępną. Kiedy skończyliśmy tańczyć ludzie zaczęli bić brawo. Zarumieniłam się, ponieważ dopiero w tamtej chwili zdałam sobie sprawę z tego, że biedna Lala musi pękać z wściekłości. Zapewne nie tak wyobrażała sobie ten wieczór. I na pewno nie spodziewała się, że wygryzie ją dziewczyna jej ochroniarza.

            Dochodziła 2 w nocy. Powoli odczuwałam zmęczenie. Marzyłam tylko o tym, żeby jechać do domu i położyć się spać. Gaara tańczył właśnie z dziewczyną swojego kolegi. Postanowiłam iść do łazienki. Chciałam odświeżyć makijaż oraz musiałam zrobić siusiu. Kiedy w końcu znalazłam się w łazience, zdałam sobie sprawę, że jeszcze nigdy moje oczy nie były tak szczęśliwe. To zapewne za sprawą Gaary.
-Dobrze czujesz się z tym, że odebrałaś mi chłopaka, i rozwaliłaś moją imprezę?-przeniosłam oczy na wejście. Stała tam Lala. Ciskała we mnie gromy.
-Odebrałam ci chłopaka? Wydawało mi się, że Gaara był ze mną zanim poznał ciebie. Więc to chyba o tobie mogę to powiedzieć. A co do imprezy, cóż. To nie ja wyglądam jak wielka różowa beza.-stwierdziłam. Poprawiłam upięcie.
-Gdyby nie ty, to ja byłabym z Gaarą! Chcę go, a ty mi w tym nie przeszkodzisz!!!-krzyknęła wściekła. Wyglądała komicznie. Podeszłam do niej. Byłyśmy mniej więcej równego wzrostu, poza faktem, że ja miałam na sobie niebotycznie wysokie szpilki, a Lala baleriny.
-Posłuchaj mnie barbie. Spójrz w lustro. Popatrz na mnie, popatrz na siebie. W porównaniu do ciebie, mam klasę. Nie pcham się facetom do łóżka, bo to nie w moim stylu... Tak, wiem o tym, co gadałaś mojemu chłopakowi, i masz szczęście, że zdaje sobie sprawę z tego, że nie stanowisz dla mnie żadnego zagrożenia. Gdyby nie to, że Gaara musi się tobą zajmować, wątpię, że mogłabyś liczyć na jakiekolwiek zainteresowanie z jego strony. Niestety w pewnych kwestiach pieniądze bogatego tatusia nie są w stanie pomóc. A teraz przepraszam. Wracam na salę. Czeka tam na mnie MÓJ chłopak.-specjalnie zaakcentowałam słowo mój. Lala stała w ciężkim szoku. Nie była w stanie wykrztusić słowa. Już miałam wychodzić, kiedy usłyszałam jak pociąga nosem.
-W... w czym ty jesteś lepsza ode mnie, że Gaara mnie nie chce?-zapytała. Wyglądała żałośnie.
-We wszystkim.-odpowiedziałam i wyszłam. Głośno wypuściłam powietrze z płuc. Kosztowało mnie to nieziemskie opanowanie. Wiedziałam, że przesadziłam. Zachowałam się podle. Jednak miałam nadzieję, że dzięki temu ten pustak, zostawi mojego chłopaka w spokoju.

            Kiedy wróciłam na salę Gaara siedział przy stole, i kiedy tylko mnie zobaczył, uśmiechnął się. Odwzajemniłam ten uśmiech.
-Moglibyśmy wracać do domu? Jestem już zmęczona.-Gaara kiwnął głową. Poszedł tylko do któregoś ze swoich kumpli, powiedział mu kilka słów, a potem razem wyszliśmy z budynku i skierowaliśmy się do mojego samochodu.

Jechaliśmy w milczeniu. Gaara prowadził. Ja nie miałam siły. Rozmowa z Lalą mnie zmęczyła, zmęczyły mnie tańce. Cały ten dzień mnie zmęczył. Kiedy w końcu zajechaliśmy pod moje mieszkanie poczułam ulgę. Marzyłam o gorącym prysznicu i ciepłym łóżku.
-Chcesz zostać na noc?-zapytałam.
-Tak. Nie chce mi się wracać do centrum.

            Weszliśmy do mojego mieszkania. Zapaliłam światło. Rzuciłam torebkę na kanapę, buty zostawiłam przy drzwiach wejściowych. Usiadłam na krześle i zaczęłam rozmasowywać sobie stopy. Gaara w tym czasie nalał nam wody do szklanek. Kiedy przełknęłam zimny płyn, poczułam cudowne orzeźwienie.
-Jesteś dziwnie milcząca. Coś się stało?
-Miałam konfrontację z Lalą. Powiedziałam jej kilka słów. Mam nadzieję, że nie będziesz miał przez to kłopotów.-zaczęłam rozmasowywać sobie kark. Byłam cała spięta. Gaara z kolei uśmiechnął się do mnie, stanął za moimi plecami i delikatnie dotknął moich ramion. Zaczął je uciskać. Jednak nie mocno. Zamruczałam.
-Przyjemnie?
-Bardzo.-jego dotyk sprawiał mi niesamowitą przyjemność. Poczułam rozluźnienie, które było mi potrzebne.
-Mówisz, że nagadałaś Lali? To dobrze.-przyznał, a potem pocałował mnie w kark. Przeszły mnie ciarki.
-Mam nadzieję, że teraz da nam spokój.-odchyliłam głowę na bok, kiedy jego usta stały się natarczywe.
-A. Jeśli. Nie?-zapytał pomiędzy pocałunkami, które składał na mojej szyi.
-To porozmawiam z nią inaczej.-ledwo to powiedziałam. Trzęsłam się. Złapałam Gaarę za włosy, i przyciągnęłam jego usta do swoich. Jęknął. Ja z resztą też.
-Nie, nie nie. Nie mam przy sobie zabezpieczenia. Nie ma mowy, że wrobię cię w ciąże.-uśmiechnęłam się do niego promiennie.-No co?
-Od dwóch miesięcy biorę tabletki.-widziałam jego zdziwioną minę.
-Jak to bierzesz tabletki?
-No biorę. W październiku umówiłam się do lekarza. Stwierdziłam, że i tak to zrobimy, i tak. Wolałam być przygotowana. Ja też póki co nie planuję zostać mamą.-jak widać musiałam mocno go zdziwić. W sumie nic dziwnego. Nie chciałam jednak absolutnie żadnej ciąży. Wolałam dmuchać na zimne.
-Widzę, że panna Iregiro jak zwykle zapobiegawcza.-jego oczy miały kolor ciemnego nieba. Zbliżył swoją twarz do mojej. Pocałował mnie delikatnie w usta, potem w podbródek. Zjechał na moją szyję, a na samym końcu pocałował mnie w łączenie między piersiami. Przeszły mnie ciarki. Jego dłonie powędrowały na moje ramiona. Zaczął powoli zsuwać rękawy. Pociągnął mnie do siebie, czym zmusił do wstania. Kiedy to zrobiłam, suknia najzwyczajniej w świecie powoli sobie ze mnie zjechała. Musiałam tylko wyplątać dłonie z rękawów i zostałam w samych majtkach. Zrobiło mi się gorąco. Opuściłam wzrok. Cholera, stałam przy nim praktycznie nago.-Czy kiedyś przestaniesz się wstydzić?
-Nie.-szepnęłam. Słyszałam jego śmiech. Przyciągnął do siebie moją twarz. Położył mi dłonie na swojej klatce piersiowej. Dał mi tym znak, że mam zaczął rozpinać mu koszulę. Robiłam to bardzo nieprecyzyjnie, powoli. Jednak jak widać jemu nigdzie się nie śpieszyło. W czasie, kiedy ja go rozbierałam, ona delikatnie pieścił moje plecy, brzuch, piersi, pośladki. Raz po raz wzdychałam. W końcu udało mi się zdjąć z niego koszulę. Spodnie ściągnął sobie sam, co bardzo mi odpowiadało. Zostaliśmy w samych majtkach. Gaara mocno przycisnął mnie do siebie, a potem poderwał do góry. Odruchowo oplotłam go nogami w biodrach. Zawędrowaliśmy do mojej sypialni.

            Leżeliśmy na łóżku namiętnie się całując. Gaara pieścił mnie po całym ciele. Byłam rozpalona i gotowa na to, żeby się z nim kochać. Jednak jemu nigdzie się nie śpieszyło. Dotykał mnie od obojczyków do samego pępka. W końcu przeszedł do pieszczot w miejscach intymnych. Musiałam wstrzymać oddech, kiedy mnie tam dotknął. Jednak nadal leżeliśmy w bieliźnie. To psuło całą atmosferę. Odsunęłam się na chwilę od niego. Wstałam z łóżka i starając się przełamać wstyd, bardzo powoli zaczęłam zsuwać z siebie majtki. Widziałam wzrok Gaary. Kiedy w końcu stałam przed nim tak, jak mnie matka natura stworzyła, przestałam się przejmować swoją nagością. Oczy mojego chłopaka wyrażały to, jak bardzo mnie pragnie. Wyciągnął do mnie ręce, a kiedy za nie złapałam, przyciągnął mnie do siebie i pocałował z taką zawziętością, jak nigdy. Teraz jego pieszczoty były dużo intensywniejsze. Cicho pojękiwałam. Kiedy w końcu Gaara skończył z grą wstępną, sam do końca się rozebrał, a potem spojrzał mi w oczy, jakby pytając o pozwolenie. Delikatnie kiwnęłam głową. Gaara mnie pocałował, delikatnie przejechał dłońmi po całym moim ciele, i powoli rozchylił mi uda. Poczułam jak zaczął we mnie wchodzić. Bolało. Napięłam całe ciało i jęknęłam. Nie tego się spodziewałam.
-Co się dzieje?-jego twarz wyrażała niepokój.
-Boli.-jęknęłam. Gaara próbował odsunąć się ode mnie, jednak go przytrzymałam. Wiedziałam, że jeżeli pozwolę mu wyjść, to nie będzie chciał więcej próbować.
-Nie zmuszaj się do tego.-powiedział.


-Nie zmuszam. Gaara, chcę to z tobą zrobić.-szepnęłam i pocałowałam go. Pociągnęłam go na siebie. Nie przerywając pocałunku starał się delikatnie we mnie wchodzić. Bolało. Jednak rozluźniłam się dzięki tym pocałunkom, i w końcu nie było to takie nieprzyjemne. Kiedy Gaara wszedł do końca zaczął się powoli poruszać. Wtedy poczułam, że ból ustępuje. Jego ruchy robiły się szybsze, słyszałam jego przyśpieszony oddech. O dziwo mój oddech również zaczął przyśpieszać. Zaczęłam błądzić dłońmi po jego plecach. Nie wiedziałam co powinno się robić podczas takich sytuacji. Wtuliłam więc głowę w ramię Gaary i mocno do niego przylgnęłam. Zaczynało być mi przyjemne. Czułam ciepło, głośno oddychałam. Gaara wykonywał dość szybkie ruchy. W pewnym momencie głośno jęknął, zaczął szukać moich ust. Namiętnie mnie pocałował, a potem powoli wyszedł ze mnie i położył się obok. Głośno oddychał. Ja na szczęście już doszłam do siebie. Gaara przyciągnął mnie do siebie i pocałował w czoło. Mocno mnie do siebie przycisnął. Zaczęłam odczuwać bardzo dziwne zmęczenie, które rozchodziło mi się po ciele. Wsłuchiwałam się w bicie serca mojego chłopaka i sama nie wiem kiedy zasnęłam jak dziecko.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Opowiadanie numer dwa/ Rozdział 6

Opowiadanie numer dwa/ Rozdział 11

Opowiadanie numer dwa/ Rozdział 8