Opowiadanie numer dwa/ Rozdział 5
Leżąc
na łóżku słuchałyśmy skomponowanej przez chłopaków muzyki. Były to dość mroczne
klimaty.
-Rany,
czuję się trochę tak, jakbym poszła na kiepski koncert.
-Brakuje
temu trochę delikatności. Pamiętasz to nagranie z Titanica, które tak namiętnie
kiedyś grałam?
-My
heart will go on? Chyba każdy to zna...-zaczęła oglądać swoje paznokcie
pomalowane na intensywną żółć.
-Nie.
Rose coś tam... Rany chodź do salonu. Przypomnę ci.-mruknęłam i zwlekłam
się z łóżka narzucając na siebie długą koszulkę Martina. Sakura zwlekła się z
łóżka za mną.
-Nie
będziemy przeszkadzać chłopakom? Nadal tam siedzą.-zapytała schodząc za mną po
drewnianych stopniach.
-Mam
ich w nosie...-mruknęłam. Otworzyłam drzwi, a hałas rozmów i śmiechów uderzył w
moje uszy. W pomieszczeniu pachniało pizzą.
-Co
chcecie?-zapytał Sasuke i wyłączył konsolę, na której grał z Naruto.
-Chwilowego
dostępu do fortepianu. O ile to nie problem.-mruknęłam splatając przed sobą
ręce.
-Dla
mnie nie. Pytanie jak dla reszty.-uśmiechnął się i spojrzał za swoje plecy.
Zauważyłam czerwonowłosą lafiryndę, z którą migdalił się w kuchni kilka dni
temu oraz dziwnego chłopaka z czerwoną grzywą i jego towarzystwo. Wszyscy
wzruszyli ramionami dając mi wolną rękę.-Proszę. Nie krępuj się.
-Sakura
siadaj gdzie chcesz.-uśmiechnęłam się do przyjaciółki, a ona wskoczyła na
pokrywę od fortepianu. Zawsze w taki sam sposób towarzyszyła mi przy grze w
szkole.
-Bez
nut?-zapytała, a ja postukałam się w skroń.
-Wszystkie
są tutaj.-uniosłam klapę na klawiszach i chwilę poruszałam palcami w powietrzu
chcąc je rozruszać, a potem nacisnęłam kilka klawiszy. Czysty melodyjny
dźwięk.-Dawno tego nie robiłam.
-Jeśli
ty nie dasz rady, nikt inny tym bardziej.-trzepnęła mnie w czoło, a ja zaczęłam
się śmiać.
Głośno wypuszczając powietrze z płuc
nacisnęłam pedały i uderzyłam w klawisze. Przez krótką chwilę musiałam patrzeć
na klawiaturę, ale widząc przyjaciółkę, która z zamkniętymi oczami słuchała
mojej gry szybko dałam się ponieść. Przymknęłam powieki i wciskałam każdy
klawisz. Gdyby ktoś kazał narysować mi zapis nutowy z pamięci zrobiłabym to
bezbłędnie.
https://www.youtube.com/watch?v=OSZCFFpix2g
Muzyka była moim powietrzem, moim
światem. Zupełnie zapomniałam o obecności wszystkich ludzi w pokoju, o
obecności Sakury. Jedynymi dźwiękami docierającymi do moich uszu była muzyka
wychodząca spod moich rąk. Lekkie muśnięcia, lub pewniejsze uderzanie w
klawisze wyzwalało we mnie wszystkie emocje. Czułam się lekka, wolna. Czułam
się jak przenoszony w powietrzu dźwięk.
Otworzyłam oczy dogrywając ostatnie
takty. Sakura przyglądała mi się z szerokim uśmiechem na ustach, a kiedy
skończyłam przybiła ze mną głośną piątkę.
-Chyba
nie tylko na mnie podziałała twoja gra.-zaśmiała się wskazując mi głową mojego
kuzyna. Siedział z przymkniętymi powiekami.-Cóż chyba własnie znalazłyśmy
sposób na złagodzenie kawałka Itachiego.
-Po
to cię tu przyprowadziłam mentalna blondynko. Co o tym sądzisz?-Sakura
spojrzała w sufit.
-Myślę,
że mam ochotę na mrożoną herbatę. Albo w sumie zimną colę.-wzruszyła ramionami,
a ja westchnęłam głośno. Zatrzasnęłam pokrywę klawiszy i wstałam z krzesła.
-I
co jeszcze do tego?-zapytałam i odwróciłam się w stronę mojego kuzyna.-Dzięki
Sasuke.
-Nie
miałabym nic przeciwko przystojniakowi w samych spodenkach, który podałby mi tą
herbatę. Najlepiej w postaci Channinga Tatuma. A na poważnie, tylko mrożona
herbata.
-Chodź
marudo. Zrobię ci tej mrożonej herbaty.-zaśmiałam się i pociągnęłam ją do
wyjścia.
Siedząc w kuchni i wcinając chipsy
oraz paluszki (popijając to oczywiście litrami mrożonej herbaty) śmiałyśmy się
tak głośno, że w końcu Itachi przyszedł zobaczyć, co się dzieje.
-Widzę,
że nie próżnujecie.-wskazał brodą paczki na stole. Podsunęłam mu swoją herbatę,
a on napił się.-Co was tak bawi?
-Przypominamy
sobie różne żenujące momenty z lat naszej przyjaźni.-powiedziała Sakura i
puściła do niego oko. Zaczęłam się zastanawiać, czy Itachi aby przypadkiem nie
wpadł w oko mojej przyjaciółce.
-Mogę
posłuchać?-uśmiechnął się do niej, a ja uznałam, że będzie lepiej jeśli się
wycofam i zostawię ich samych.
-Absolutnie!
Musiałbyś podpisać pakt z samym diabłem, aby dowiedzieć się tych tajemnic.
-Co
wy dorzuciłyście do tej herbaty?-zapytał i zaczął wąchać płyn w szklance.
-Nic.
Jak zaczniesz spędzać z nami więcej czasu sam zaczniesz być dziwny.-zabrałam mu
szklankę z dłoni i postawiłam obok siebie.
-Słyszałem
twój koncert z salonu. Dziwię się, że Sasuke pozwolił ci tam wejść.
-Nie
jestem gnojem wyzutym z uczuć.-wszyscy jak na rozkaz odwróciliśmy się w stronę
drzwi. Sasuke opierał się jednym ramieniem o futrynę i wpatrywał w brata.
-Polemizowałbym.-Itachi
wzruszył ramionami, a potem wstał od stołu.- W sumie po co tu przyszedłeś? Twoi
goście są w salonie.
-Mam
dość podziału moi goście i twoi goście. Przyszedłem zapytać, czy nie
chcielibyście się do nasz przyłączyć? Mamy zamiar grać w Tekkena, zawsze
wygrywałem kiedy grałeś razem ze mną.-Sasuke uśmiechnął się łobuzersko do
Itachiego, a ten prychnął pod nosem.
-
Bo zawsze "przypadkiem" szturchasz mnie ramieniem, kiedy mam zadać ci
ostatni cios. Ja nie mam nic przeciwko. Nie wiem, jak Sara i Sakura.-obaj
spojrzeli się na nas.
-Ja
bardzo chętnie. Tekken to moja ulubiona gra.-Sakura zeskoczyła z blatu i
stanęła obok Itachiego. Przewróciłam oczami i zmarszczyłam nos.
-Czemu
nie.
Kiedy weszliśmy do salonu wszystkie
spojrzenia znów zwróciły się w naszą stronę.
-Dobra,
więc dziewczyny- Itachi zrobił krótkie ekchem za plecami Sasuke- i mój brat,
zgodzili się do nas dołączyć. Kończąc formalności chciałbym żebyście poznały
kilka osób.
Sasuke zaprowadził nas do dziwnego chłopaka w czerwonych włosach i towarzyszących mu dziewczyny i drugiego chłopaka. Patrząc na nich miałam wrażenie, że czerwonowłosy jest najmłodszy, a to właśnie on wyglądał jak lider grupki.
Sasuke zaprowadził nas do dziwnego chłopaka w czerwonych włosach i towarzyszących mu dziewczyny i drugiego chłopaka. Patrząc na nich miałam wrażenie, że czerwonowłosy jest najmłodszy, a to właśnie on wyglądał jak lider grupki.
-To
moi znajomi ze szkoły. Co prawda nie są w zespole, ale również są muzykalni.
Poznajcie. Temari, Kankuro i...
-Gaara
Sabku. Miło mi.-chłopak wszedł Sasuke w zdanie i wstał z kanapy. Spojrzał się
centralnie na mnie, a jego intensywne spojrzenie sprawiło, że pokryłam się
lekkim rumieńcem na policzkach.
-Sara
Iregiro, a to moja przyjaciółka Sakura Haruno. Nam również miło was poznać.-lekko
skłoniłam głowę i spojrzałam na mojego kuzyna, aby oderwać wzrok od
hipnotyzujących niebieskich oczu. Sasuke pociągnął nas do innej grupki.
Siedziała tam rudowłosa lafirynda.
-To
Karin. Moja przyjaciółka.-zmarszczyłam brwi przypominając sobie scenę z kuchni.
Otworzyłam usta, ale widząc surowe spojrzenie Sasuke od razu je zamknęłam.
Dopiero po chwili zauważyłam, że bez słowa prosi mnie, abym milczała.
Pokręciłam głową.
-Tak.
Przyjaciółka... Cześć.-ni to warknęła ni mruknęła. Zaczęła wpatrywać się w
Sakurę morderczym wzrokiem, czego moja przyjaciółka chyba nie zauważyła.
-Dobra.
Mógłbyś w końcu skończyć te formalności? Poznałyśmy już wszystkie osoby, które
wcześniej były nam nieznane. Przestań zachowywać się jak moja babcia, która
przedstawiała nam po dziesięć razy jedną osobę.
-Ja
tylko...-zaczął nie za bardzo wiedząc co ma powiedzieć. Sakura była
bezpośrednia i nie owijała w bawełnę. Prawdopodobnie była też pierwszą
dziewczyną, która nie śliniła się bezmyślnie na jego widok.
-Dokładnie,
ty tylko. Stoisz i nie wiesz co masz zrobić.-odwróciła się od niego i podeszła
do wieży szukając jakiejś stacji radiowej ze skoczną muzyką. Kiedy taką
znalazła podkręciła głośność.- W kuchni proponowałeś nam Tekkena. Wyzywam na
pojedynek.-uśmiechnęła się zalotnie w stronę mojego młodszego kuzyna.
-Rozłożę
cię na łopatki. W tym domu jestem w tym najlepszy.-podszedł do telewizora i
włożył do plasytation płytę z grą. Usiadł przy konsoli i poklepał miejsce obok
siebie zapraszając moją przyjaciółkę.
-Saro,
pilnuj, aby Sasuke "przypadkiem" nie szturchnął mnie ramieniem, kiedy
będzie leżał na deskach.-zaczęłam głośno się śmiać widząc zadziorność Saki.
-Nie!
Nie! Nie!!!-darł się Sasuke, kiedy wściekle naciskając guziki na padzie leżał
na deskach, jak zapowiedziała mu Sakura. Głos w konsoli jasno oznajmił koniec
pojedynku.
-"Przypadkiem"
coś ci nie poszło.-zaśmiała się Sakura i szturchnęła go łokciem. Sasuke na
chwilę spiął wszystkie mięśnie, a dla mnie był to jasny znak, że moja
przyjaciółka wpadła mu w oko. Nigdy wcześniej nie czuł się skrępowany
obecnością dziewczyny. Z kolei ja nigdy nie widziałam Sakury aż tak ożywionej.
-Rewanż?-zapytał
i nacisnął przycisk na padzie.
-Na
pewno jesteś z nim spokrewniona. Tak upierdliwy może być tylko twój
krewny.-powiedziała spoglądając na mnie, a ja zaczerwieniłam się po same czubki
uszu. Itachi za naszymi plecami parsknął pod nosem.
-Zgadzam
się z tobą w stu procentach Sakura.-przybił z nią piątkę.
-Dobra,
to teraz ja chciałbym zagrać z Sakurą.-wyrwał się Naruto. Sakura zabrała z ręki
Sasuke pada i włożyła go w ręce blondyna.
W końcu wszyscy siedzieliśmy wokół
telewizora i na zmianę pojedynkowaliśmy się ze sobą. Karin jak rzep przyczepiła
się do Sasuke i co chwila szeptała mu coś na ucho, ale on zbywał jej słowa
machnięciem reki. Przyglądał się Iatchiemu i Sakurze, którzy wydzierali się jak
małe dzieci walcząc między sobą. Ja poczułam silne pragnienie, więc po cichu
wymknęłam się do kuchni. Wychodząc, na korytarz poczułam dym papierosowy
wydobywający się zza otwartych drzwi. Wsunęłam głowę do pomieszczenia i
zmrużyłam oczy wyostrzając wzrok.
Przy oknie w kuchni stał
czerwonowłosy chłopak razem z Shikamaru. Obaj palili i wymieniali dość krótkie
uwagi co do imprezy. Zamilkli, kiedy mnie zauważyli.
-Ktoś
odkrył, że nas nie ma?-zapytał Shikamaru i wypuścił dym z płuc.
-Nie.
Wszyscy są zbyt zajęci, żeby zwracać uwagę na takie rzeczy.- otworzyłam lodówkę
i zauważyłam puszkę coli na górnej półce. Próbowałam ją ściągnąć, ale
bezskutecznie. Nie byłam w stanie dosięgnąć nawet stając na palcach.
Poczułam, jak któryś z chłopaków
ociera się o moje plecy, a potem puszka coli wylądowała w moich dłoniach.
-Wystarczyło
poprosić.-niski zachrypnięty głos wyszeptał mi na ucho. Poczułam dreszcz
przebiegający po skórze. Szybkim ruchem odwróciłam się do chłopaka i zauważyłam
intensywnie niebieskie tęczówki Gaary.
-Teraz
mogę jedynie podziękować.-uśmiechnęłam się nieśmiało i zatrzasnęłam drzwi
lodówki. Za plecami Gaary Shikamaru uśmiechał się do nas jednym kącikiem ust.
-Może
zostawię was samych? Odnoszę wrażenie, że przeszkadzam.
-Spokojnie.
Już sobie idę. Przyszłam tylko po coś do picia.-pomachałam mu puszką coli, a
potem zaczęłam kierować się do wyjścia czując na sobie ich spojrzenia.-Tak przy
okazji, otwórzcie okno na oścież. Ciocia może i toleruje palenie, ale tu jest
aż siwo.
-Jak
sobie życzysz królewno.-Gaara lekko się do mnie uśmiechnął.
-Dziękuję.-powiedziałam
i wyszłam.
W ostatniej chwili odskoczyłam od
drzwi prowadzących do salonu, kiedy Karin niczym tornado wypadła na hol, a
potem z trzaśnięciem opuściła dom. Weszłam do salonu i spojrzałam po ludziach.
-Coś
mnie ominęło?-zapytałam i otworzyłam colę. Sakura podeszła do mnie i zabrała mi
puszkę z ręki.
-Karin
chyba nie lubi być ignorowana.-zaśmiała się i puściła oko do Sasuke.
-Ja
się mylę, czy ty z nim flirtujesz?-uniosłam jedną brew i przyjrzałam się
przyjaciółce szepcząc pytanie na ucho.
-Cóż.
Nie nazwałabym tego flirtem. Raczej zabawą z mojej strony.
-Uważaj
Sakura. Jeśli chcesz się zabawić, to droga wolna i twoja sprawa, ale wiem jaki
jest mój kuzyn. Łamał dziewczynom serca od czasu jak był dzieckiem.
-Może
czas, żeby ktoś złamał jego? Doskonale wiesz jakie mam podejście do facetów.
Zabawa. Żadnych zobowiązań.-uśmiechnęła się niegrzecznie, a ja westchnęłam.
-Jesteś
małym potworem.-szturchnęłam ją, a ona zaśmiała się perliście.
-Wiem!
Około pierwszej w nocy do domu
wrócili wujkowie, którzy byli na jakimś bankiecie. Widząc nas wszystkich razem
wysoko unieśli brwi.
-To
jakiś dzień zawieszenia broni?-zapytała ciocia i spojrzała się na Sasuke, który
tylko wzruszył ramionami w odpowiedzi.
-Myśl
co chcesz.
-Cóż,
nie mamy zielonego pojęcia co tu się wydarzyło, ale mamy nadzieję, że częściej
będziemy oglądać takie widoki. Idziemy się położyć. Postarajcie się być trochę
ciszej.-powiedział wujek, a potem razem z ciocią poszli do góry.
-Jak
zwykle rodzice psują całą zabawę.-mruknął Shikamaru, a Sara z Sakurą spojrzały
się na siebie.
-Jeżeli
ktoś tych rodziców ma, to owszem.-mruknęłam i zawiesiłam się chwilowo. W pokoju
nastała niezręczna cisza.
-Wiecie
co ojciec kupił ostatnio jakiś sprzęt do tańca, co wy na to?-zapytał Itachi
wyciągając z szafy niewielkie pudełko. Na obrazku zauważyłam jakieś dwa
kolorowe piloty.
-Wolę
śpiewać niż tańczyć.-powiedział Sasuke i stanął obok brata.-Karaoke?
-Rodzice
nas zabiją. Poza tym Sara nie powinna aż tak przeciążać głosu. No i karaoke
było główną atrakcją urodzin.
-Ale
nas tam nie było. Doskonale wiesz, że większość osób w tym pokoju ma powiązania
z muzyką, więc woleliby śpiewać.
-Wszystko
nam jedno. Przestańcie się kłócić z powodu takiej pierdoły.-Sakura trzymała w
ręku monetę. Podrzuciła nią do góry, a potem złapała i położyła na
przedramieniu.-Orzeł. Karaoke.
-Kto
ustalił zasady?-Itachi zmarszczył brwi.
-Ja.
Przed chwilą.-zaczęliśmy się głośno śmiać. Uwielbiałam moją przyjaciółkę za jej
charakter.
Drogą losowania Sasuke śpiewał
pierwszy piosenkę Green Day, zaraz po nim Naruto czarował głosem w Cry
me a river. Miał dość przyjemną miękka barwę. Mógłby nagrywać bajki
dla dzieci. Następnie Sakura zaśpiewała z Itachim Broken strings, który
ni jak nie pasował do niskiego, mocnego głosu mojego kuzyna. Sakura poradziła
sobie lepiej. Dużo lepiej. Następną piosenkę wylosowałam ja. Była to
piosenka Disaster.
-Czemu
zawsze trafiam na piosenki, gdzie muszę się wydzierać?-zapytałam biorąc od
Sakury mikrofon. Na ekranie pojawiło się odliczanie, a po pierwszych słowach
rozluźniłam gardło śpiewając.
Po skończonej piosence Sasuke
wylosował kolejną osobę, a kiedy okazało się, że to Gaara podałam mu mikrofon.
Wylosował Over you zespołu Daughtry. Obudziło to we mnie
wspomnienia, ponieważ kiedyś często słuchałam ich z Martinem.
Kiedy chłopak otworzył usta poczułam
przyjemne ciarki na plecach. Barwa głosu, którą najbardziej uwielbiałam u
mężczyzn wydobyła się z jego ust. Niski, mocny głos o lekko szorstkiej barwie,
w jego przypadku musiał to być efekt uboczny palenia, zaczął hipnotyzować.
Zdałam sobie sprawę z tego, że wpatruję się w plecy chłopaka z lekko otwartymi
ustami.
Kiedy skończył śpiewać nawet Sasuke
wpatrywał się w niego z konsternacją.
-Mówiłeś,
że śpiewasz. Nie mówiłeś, że aż tak.-powiedział podchodząc do chłopaka i
odbierając od niego mikrofon.
-Nie
zapytałeś o nic więcej niż to, czy umiem. Powiedziałem, że tak.-uśmiechnął się
do Sasuke i wrócił do swojego rodzeństwa.
Ja z kolei dostrzegłam błysk
niezadowolenia w oku Sasuke. Tak, jak zawsze był we wszystkim najlepszy, tak
Gaara bił go talentem na głowę, a mój kuzyn wyczuł w nim rywala. Zaczęłam
zastanawiać się, kiedy znajomość przejdzie w rywalizację, a wiedziałam, że jest
to nieuniknione.
Komentarze
Prześlij komentarz