Rozdział 65
W
dniu balu z okazji Halloween Gaara pracował i miał zamiar wrócić dopiero chwilę
przed wyjściem. Przygotowałam mu więc obiad i sama bardzo powoli zaczęłam się
ogarniać. Na tę okazję kupiłam specjalne kosmetyki do charakteryzacji oraz
wydrukowałam sobie z internetu kilka obrazków przedstawiających Anielice. Z
reguły wszystkie były blondynkami o bardzo delikatnej, wręcz rażącej urodzie.
Miałam ponad 3 godziny żeby również zrobić z siebie kogoś takiego.
Około 18 szczęknął zamek w drzwiach.
Nakładałam właśnie ostatnią warstwę makijażu. Musiałam przyznać, że
wyglądałam... inaczej. Miałam bardzo rozświetloną cerę, podkreślone w delikatny
sposób oczy. Włosy układały mi się ciężkimi lokami na plecach.
-W
garnkach masz obiad! Odgrzej sobie!!!-krzyknęłam tuszując rzęsy.
-Dzięki!!!
Mam nadzieję, że jesteś już gotowa! Zaraz wychodzimy! Tylko zjem i się
przebiorę!-ostatnie poprawki. Szybko poszłam do sypialni i zaczęłam ubierać na
siebie gorset przeznaczony na noc poślubną. Idealnie leżał pod strój
anielicy.-Mam nadzieję, że nie tak idziesz na tą imprezę, bo raczej nie
wyjdziemy dzisiaj z domu.
-Oczywiście,
że nie idę tak ubrana! Zakładam coś na to! A ty jeżeli już zjadłeś, to radzę ci
się ogarniać! Mike mówił, że będzie przed 19, jakbyś nie zauważył jest już
18:20.
-Mamy
jeszcze trochę czasu.-kiedy zaczął mnie całować wiedziałam co mu chodzi po
głowie. Odsunęłam się najszybciej jak mogłam.
-Zapomnij!
Nie po to tyle czasu siedziałam w łazience malowałam się i układałam fryzurę.
Zgrzeję się i będę musiała robić wszystko od nowa. Niestety nie mamy na to
czasu.
-No
jak nie? To będzie jak wtedy u ciebie w pracy na biurku.-uśmiechnął się
figlarnie.
-Gaara!-jęknęłam
zrezygnowana.
-Oj
przecież żartuję. Muszę mieć trochę energii na tańce, także może
później.-powiedział i podszedł do szafy wyciągając swój strój. Ja zrobiłam to
samo.-To teraz ja cię tu zostawiam i idę do łazienki, a ty wyszykuj się do
końca.
Zapięłam suknię tak delikatnie jak
tylko byłam w stanie, aby nie uszkodzić skrzydeł. Przełożyłam pukle na piersi
lekko je roztrzepałam. Miałam nadzieję, że wygląda to jakoś znośnie. Gaara
zapukał do drzwi.
-Jesteś
gotowa? Mike będzie za chwilę, dzwonił do mnie.-krzyknął przez drzwi.
Poprawiłam tiul i wyszłam z sypialni.
-Chyba
jestem. Jak wyglądam?-zapytałam. Przyjrzałam się sobie w lustrze. Suknia
idealnie leżała w talii, sięgała do kolan. Przypominała trochę sukienki lalek.
Jednak była delikatniej zdobiona.
-Masz
gołe nogi?-uniosłam tiul i pokazałam pończochy. Gaara wciągnął powietrze ze
świstem.
-Przyjmę
to jako komplement.-wtedy ja przyjrzałam się jego przebraniu. Miał na sobie coś
podobnego do smokingu, na ramiona narzuconą pelerynę.
-Gdybyś
powiedział, że przebierasz się za wampira, wybrałabym inny strój.-uśmiechnął
się szeroko pokazując sztuczne kły ociekające krwią.
-A
jak zrozumiałaś pojęcie pan ciemności?
-Piekielnie
seksowny facet, ubrany w idealnie skrojony garnitur z niebezpiecznym
wzrokiem.-zaczęłam wyliczać na palcach.
-Cóż,
przykro mi, że nie jestem synem piekieł. Jednak mam tą satysfakcję, że wampir
ma swojego uległego anioła.
-Dzisiaj
to nie ja będę uległa.-rzuciłam i poszłam do łazienki. Do małej kopertówki
wrzuciłam puder i róż, żeby w razie czego się odświeżyć. Rozległo się pukanie
do drzwi.-Gaara! Mike przyszedł!!!
-Cześć
szefie! Gotowi?-usłyszałam głos Mike'a. Wyszłam na korytarz.-Anioły jednak
zstępują na ziemię.
-Ty!
Mówisz o mojej narzeczonej!-warknął Gaara. Był słodki kiedy się złościł.
-Narzeczona?
Zaręczyliście się?-zapytał, i wysoko uniósł brwi. Pokazałam mu pierścionek.
-Tak,
kilka dni temu Gaara poprosił mnie o rękę.-czułam się dziwnie. Lubiłam Mike'a,
ale nie znałam go na tyle dobrze żeby w jego obecności skakać z radości. On z
kolei klasnął w dłonie cały uradowany.
-Ale
numer! Komendant będzie się żenił! Ten, co to deklarował bycie kawalerem
jeszcze pół roku temu.-Mike przybił piątkę z Gaarą, a mnie mocno
uściskał.-Gratuluję!
-Dziękujemy!
Dobra, czas iść, bo nasi znajomi nas rozwalą.-Gaara złapał mnie za rękę.
Impreza okazała się nieźle
zorganizowanym balem! Poncz z nutą alkoholu, pełno przekąsek dobra muzyka.
Czasami zerkałam na zegarek i była zdziwiona, jak przy dobrej zabawie czas
potrafi pędzić. Michael obracał mną własnie na lewo i prawo, a ja śmiałam się
jak szalona.
-Dobra,
czas żebym oddał cię komendantowi, bo się wścieknie, że zabieram mu
narzeczoną!-kiwnęłam głową i poszłam do Gaary. Rozmawiał z jakimś mężczyzną.
Splotłam swoje palce z jego.
-O
właśnie! Kibi, przedstawiam ci Sarę! To moja narzeczona!-kiedy facet zdjął
maskę nogi się pode mną ugięły.
-Iregiro!
Proszę, proszę! Ie to już czasu? 3 lata?-zapytał z błyskiem w oku.
-Znacie
się?-zapytał zdziwiony Gaara.
-Nawet
bardzo dobrze. Zostawię was! Muszę znaleźć moją żonę. Gdzieś tu na pewno jest.
Miło było was zobaczyć. I gratuluję zaręczyn.-kiedy Kibi sobie poszedł starałam
się opanować drżenie dłoni.
-Skąd
go znasz?
-Z
nim miałam romans.-wydusiłam w końcu. Zakręciło mi się w głowie. Twarz Gaary
nabrała ostrego wyrazu.
-Z
nim? Zdajesz sobie sprawę, że to mąż mojej szefowej?!
-Kiedy
go poznałam nie był jeszcze żonaty! Nie pchałabym się w romans z żonatym
facetem.
-Dziwnie
się czuję mając świadomość, że z nim spałaś. Bardzo dziwnie!-wściekłam się.
Wyrwałam dłoń z uścisku Gaary i zaczęłam kierować się do wyjścia.
Gaara gonił mnie przez dwie
przecznice. W końcu się wkurzył i mocno mną szarpnął.
-Odwal
się!!! Wracaj na imprezę, ja idę do domu!-krzyknęłam. Próbowała mu się wyrwać.
-Co
się stało? Możesz chociaż tyle mi powiedzieć?
-O
to co powiedziałeś! Że ci dziwnie, że z nim spałam! Ja nie kazałam ci żebyś
pokazał mi na imprezie wszystkie laski, z którymi lądowałeś w łóżku. Nie
wymagam tego od ciebie, nie mówię, że mi dziwnie wiedząc jak bardzo lubiłeś
przygodne romanse. Raz mi się zdarzyło! A ty już, że ci dziwnie. Dobrze,
przestań ze mną sypiać. Będzie ci lepiej! Możesz mnie już puścić?! Chciałabym
wrócić do domu.
-Zachowujesz
się jak w ciąży... Po prostu wiem ile ten koleś ma lat, z resztą patrząc na
niego musiał mieć bardzo ciekawy charakter, bo wyglądem nie powala.
-Żebyś
wiedział, że miał ciekawy charakter. Puść mnie do jasnej cholery!!!-ryknęłam
wściekła.
-Wróć
ze mną na imprezę. Obiecuję, że więcej nic takiego nie powiem. A i przy okazji,
nie przestanę z tobą sypiać. Od wyjścia z domu, czekam, aż do niego wrócimy,
ale muszę wypełnić kilka obowiązków na tej imprezie, tak więc proszę cię
ładnie, wróć tam ze mną.-warknęłam i odwróciłam się w stronę klubu, w którym
była organizowana impreza.
Po wypiciu kilku głębszych czułam
się już lepiej. Gaara nie odstępował mnie na krok. Tańczyliśmy razem lub
siedziałam mu na kolanach przy stoliku. Czułam jak bawi się paskami od
pończoch, muska moje uda. Robiło mi się od tego gorąco, ale próbowałam nie dać
po sobie tego poznać.
-Więc
ty jesteś dziewczyną naszego komendanta, tak? Ten to ma fart!-jeden z kolegów
Gaary szeroko się do mnie uśmiechnął.
-Sara
to moja narzeczona!-wziął moją dłoń i pokazał mu pierścionek.
-No
to pijemy! Chłopaki! Komendant się żeni!!!-zaczęli bić brawo. Ktoś stanął obok
nas, lekko zamroczona alkoholem potrzebowałam chwili żeby ustalić kto to.
-Cześć
komendancie. Chłopcy co wam tak wesoło?-Liz była ubrana jak laska wyrwana z
witryny sklepowej w sex shopie. Zagotowało się we mnie.
-Komendant
się żeni!-widziałam, że uśmiech momentalnie zszedł z jej twarzy.
-Co?-zapytała
spanikowana. Dumna jak paw wyciągnęłam przed nią dłoń i pomachałam kilka razy.
-To!
Pobieramy się.-powiedziałam, a potem jednym haustem wypiłam kieliszek wódki,
który nalał mi jakiś kolega Gaary. Zrobiło mi się gorąco.
-Idziemy
potańczyć?-Gaara mruknął mi do ucha. Kiwnęłam głową i wstałam.
Nasz taniec zrobił się bardziej
odważny. Sama poczułam ogromne podniecenie, które zaczynało być nieprzyjemne.
Mocno objęłam Gaare i pocałowałam go namiętnie.
-Chcę
się z tobą kochać. Wracajmy do domu.-czułam jego oddech na ustach. Pachniał
whiskey.
-Jeszcze
nie teraz. Przestań mnie nakręcać.-musnął moje usta i lekko się odsunął.
-Gaara!-jęknęłam
niezadowolona. Widziałam przepraszający uśmiech na jego ustach. Podczas tańca
podszedł do nas Mike.
-Dobra
komendancie. Teraz skup się na wszystkim. Musisz przyznać nagrody. Saro,
przepraszamy cię, ale musisz póki co zostać sama.-wzruszyłam ramionami i
poszłam do stolika.
Po jakiś dwudziestu minutach na sali
zrobiło się cicho. Gaara wyszedł razem z Mikiem na scenę i zaczął wyczytywać
różne nazwiska i zasługi. Zaczęłam ziewać.
-Więc
jak Iregiro? Co tam słychać u ciebie po tych trzech latach? Nie byłaś
przypadkiem zaręczona z kimś innym?-Kibi, a właściwie Chris usiadł obok mnie.
-Byłam,
zerwałam zaręczyny i związałam się z Gaarą. Jak sam widzisz z resztą.
-Ty
z takim szczeniakiem? Skąd go wytrzasnęłaś? Taki chłopak nie pasuje do
ciebie.-zagotowało się we mnie.
-Nikt
nie dał ci takiego prawa, żeby go oceniać.-warknęłam. Chris przysunął się jeszcze
bliżej.
-Oj
daj spokój, ty potrzebujesz mężczyzny, nie chłopca. To co potrafiłaś robić w
łóżku zasługiwało na Oscara.-odsunęłam się od niego.
-Zadziwię
cię. Ten szczeniak mnie tego nauczył. Słuchaj, idź do swojej żony, co. Ty to
dawno zamknięty rozdział. Daj mi spokój.-jego oczy błyszczały dziko.
-Moja
żona wie, że nasze małżeństwo istnieje tylko na papierze. Oj, nie daj się
prosić. Przecież było ci ze mną dobrze.-położył mi rękę na udzie. Zerwałam się
z miejsca jak oparzona.
-Daj
mi spokój!-ryknęłam na całe gardło. Cały klub spojrzał się w naszą stronę.
Miałam to w nosie.
-Uspokój
się, wszyscy się na nas patrzą.-syknął na mnie. Chwyciłam czyjąś szklankę w
dłoń i chlusnęłam całą zawartością w jego twarz. Zerwał się i zaczął szarpać
mnie za ramiona. Zaczęłam się wyrywać. Nawet nie zauważyłam, kiedy pomiędzy mną
a Chrisem pojawił się Gaara. Zaczęli okładać się pięściami. Jacyś kolesie
chwycili Chrisa, Mike złapał Gaare.
-Jeszcze
raz położysz łapy na mojej narzeczonej! Jeszcze raz!!!-ryknął. Jego warga była
opuchnięta, policzek krwawił. Otarł usta rękawem, a potem wypluł krew.
-Za
wysoko mierzysz gówniarzu! Zostawi cię jak już się zabawi. Zobaczysz.-prychnął.
Znowu skoczyli sobie do gardeł.
-Gaara,
przestań! Szefie! Zlituj się!-Mike starał się odciągnąć Gaare, jednak mój
narzeczony miał za dużo siły. Michaelowi musiał pomóc jakiś jego kolega.
Wznosiłam z nim chwile temu toast. Kiedy w końcu odciągnęli go od Chrisa miał
rozerwaną koszulę z przodu, jego włosy były sklejone od krwi. Stanęłam przy nim
i położyłam swoją dłoń na jego klatce piersiowej.
-Gaara,
uspokój się. Proszę. Wracajmy do domu.
-Gaara
Sabaku, zechcesz mi wyjaśnić dlaczego pobiłeś mojego męża?
-Bo
to babiarz! Dostawiał się do mojej narzeczonej!-warknął. Czułam jak szybko bije
mu serce. Gdyby chłopcy go nie trzymali, rozszarpałby Chrisa.
-Sama
się dziwka podstawiała!!!-krzyknął Chris. Tym razem to ja do niego skoczyłam i
zamachnęłam się kilka razy. Zatoczył się do tyłu.
-Sam
jesteś dziwkarz! Pieprzony zboczeniec!!! Macał mnie pomimo tego, że mówiłam mu,
że nie chcę, i że ma zostawić mnie w spokoju!!!-Gaara chwycił mnie w pasie i
odciągnął. Serce waliło mi w piersi jak szalone. Z satysfakcją stwierdziłam, że
musiałam doprawić mu lewy policzek. Jego żona była czerwona na twarzy.
Prawdopodobnie z wściekłości i wstydu.
-Dobrze,
Gaara, zabierz swoją narzeczoną do domu. Chris, my również wracamy. A wy jeśli
chcecie zostańcie na imprezie. Życzę udanej zabawy.-Chris poprawił marynarkę, a
potem jak zbity pies poszedł za swoją żoną do wyjścia.
-Mike,
zamówiłbyś nam taksówkę, proszę.-głos zaczął mi się łamać. Starałam się nie
rozkleić.
-Jasne,
już dzwonię.-Mike odprowadził mnie i Gaare do szatni. Widziałam, że Gaara jest
potwornie wściekły i domyślałam się, że zamiast upojnej nocy, czekała mnie
wielka kłótnia.
Do domu dotarliśmy w ciszy. Gaara
bez słowa poszedł do łazienki i trzasnął drzwiami. Szybko ściągnęłam z siebie
sukienkę i gorset. Poszłam do niego do łazienki. Weszłam do kabiny. Pocałowałam
go w ramię. Nie odezwał się nawet słowem. Poczułam nieprzyjemne ściskanie w
żołądku. Weszłam pod strumień wody nałożyłam trochę żelu do twarzy i zmyłam
makijaż. Co chwila ocierałam się o Gaare. Przynajmniej miałam świadomość, że
nie wyszedł. Otworzyłam oczy i spojrzałam się na niego. Opuchlizna z wargi
trochę zeszła, policzek również lekko zróżowiał, na rozcięciu widniał mały
strup. Dotknęłam jego policzka modląc się, żeby nie odtrącił mojej ręki. Wtulił
się w wewnętrzną część mojej dłoni. Mocno mnie do siebie przyciągnął i wtulił
głowę w moje włosy. Nie miałam pojęcia ile czasu tak staliśmy. Nie dbałam o to.
-Przepraszam
za to w klubie. Byłem delikatnie wkurzony...
-Delikatnie?
Delikatnie to chyba za lekko powiedziane. Ja też mogłam inaczej zareagować.
-Co
ty. Świetnie walisz z prawego sierpowego. Nie wiem kto cię tego uczył, ale na
pewno byłby z ciebie dumny.-cicho się zaśmiałam. Zakręciłam kurek w wodą i
pocałowałam Gaare. Syknął.-Chyba jednak przez najbliższe 2 dni będę wyłączony z
namiętnych buziaków.
-Zapominam
się przy tobie. Chodźmy do łóżka. Jestem już potwornie zmęczona.
-Tak,
ja też.
Rano policzek Gaary nabrał pięknego
fioletowego koloru, a on śmiał się, że wygląda jak jakiś gangster. Chciałam mu
to przypudrować, jednak nie pozwolił mi. Kostki na jego dłoniach były
poobdzierane. Dopiero wtedy zrozumiałam, jak bardzo mocno musiał uderzać.
-Wiesz,
że czeka cię nieprzyjemna rozmowa z szefową?
-Mam
to głęboko w dupie. Lepiej niech pilnuje męża. Skurwiel. Mam ochotę rozwalić
jego łeb o podłogę.-szczęka zaczęła mu niebezpiecznie drgać.
-Kochanie,
przestań. Dostał za swoje. Największym upokorzeniem pewnie było to, jak dostał
ode mnie w twarz, chociaż ten jego potulny marsz za żoną był chyba jeszcze
lepszy.-Gaara szeroko się uśmiechnął, a potem skrzywił. Rozcięcie na wardze
pękło i po brodzie zaczęła spływać mu stróżka krwi. Podeszłam do niego z
chusteczką.-Cóż, co trzeba mu przyznać, wiedział gdzie uderzyć. Przez
najbliższe kilka dni nie możemy się nawet całować.
-Całe
szczęście, że nie bił mnie gdzie indziej.-miał markotną minę. Co chwilę
sprawdzał chusteczką, czy krew już zakrzepła.
-Masz
rację, mógł uszkodzić ci co innego.-zaśmiałam się.
-Zabiłbym...-ściągnął
z siebie koszulkę i położył się na kanapie.-Teraz proszę moją piękną narzeczoną
o bardzo rozluźniający masaż pleców.
-Narzeczona
szykuje ci obiad.
-Wole
masaż pleców.-westchnęłam. Usiadłam na pośladkach Gaary i zaczęłam go
masować.-Weź coś do nasmarowania. Na sucho nie idzie.
-Dobra
upierdliwy dziadzie! Już!-wstałam i poszłam do łazienki po oliwkę. Położyłam ją
obok kanapy i wycisnęłam kilka kropli na dłoń. Uwielbiałam ciało mojego
mężczyzny. Znałam na pamięć każde zagłębienie, każdy mięsień. Miał gładką,
miękką skórę w bladym odcieniu. Na lewej łopatce lśniła jaśniejsza blizna.
Pamiątka po postrzale. Przesunęłam dłońmi od wąskich bioder i talii do
szerokich, wyrzeźbionych mięśni łopatek i ramion. Mój puls przyśpieszył. Od
samego dotykania go. Od samego początku naszej znajomości między nami była
niesamowita chemia. I ta chemia przekładała się na to, że prawdę mówiąc,
mogliśmy nie wychodzić z łóżka, lub codziennie kochać się po kilka razy. Jakiś
delikatny dotyk w charakterystyczny sposób od razu podnosił ciśnienie.
-Uwielbiam
kiedy mnie tak dotykasz.-Gaara mruknął zadowolony. Zwiększyłam nacisk, a kiedy
w końcu skończyłam masaż, byłam już nakręcona.-Dobra, kładź się. Teraz ja cię
pomasuję.
-Chętnie.-próbowałam
uspokoić oddech. Ściągnęłam bluzkę i położyłam się. Gaara odpiął mi stanik i
zaczął masować plecy. Jego dłonie były duże, silne, lekko szorstkie.
Uwielbiałam, kiedy mnie dotykał. Mruczałam z zadowolenia. W którymś momencie
wsunął dłonie pod moje ciało i złapał piersi. Jęknęłam zaskoczona, ale po
chwili miałam niesamowite ciarki.-To zdecydowanie mi się podoba.
-Szczerze?
Mi również. Wczoraj mieliśmy takie przyjemne plany. Myślę, że dobrze byłoby je
wprowadzić w życie.-zaczęłam się śmiać.
-Mówisz,
że masz na mnie ochotę?-zapytałam i poruszyłam się w taki sposób, że leżałam
twarzą do niego. Miałam ochotę namiętnie go pocałować, jednak zaczerwienione
miejsce jakby krzyczało, że będzie to bolesne.
-Oczywiście.
Z resztą jak chyba przez 90% czasu.-przesunął dłonią wzdłuż brzucha, zahaczył o
brzeg legginsów. Wtedy zabrzęczała moja komórka. Poczułam ogromną irytację.
Gaara westchnął i zszedł z moich bioder. Wzięłam telefon z blatu i spojrzałam
na ekran. Uniosłam brwi bardzo wysoko.
-Naoki...-Gaara
zrobił bardzo niezadowoloną minę.-Tak słucham.
-Jestem
w Chicago. Chciałbym się z tobą spotkać.
-Jak
to jesteś w Chicago? Skąd wiesz, gdzie...
-O
Gaarze też wiem. Mam swoje źródła. Chcę się z tobą spotkać. Należy mi się za
zerwanie zaręczyn.-zacisnęłam dłoń w pięść.
-Dobrze...
Za godzinę przy hotelu, w którym zwykle wynajmowałam pokój.-rozłączyłam się i
zaczęłam uspokajać oddech.
-Nie
pójdziesz.-Gaara warknął na mnie.
-Jestem
mu to winna. To tylko rozmowa. Przestań, przecież nic się nie stanie.-sama nie
byłam tego tak naprawdę do końca pewna.
-Nie
jesteś mu nic winna. On też cię zdradzał! Jeszcze wcześniej niż ty jego! Nie
idziesz i kropka! Nie puszczę cię.
-Gaara,
nie zabronisz mi, to po pierwsze. Po drugie, Naoki ma prawo powiedzieć mi co
myśli. Po trzecie tylko ciebie kocham. Naoki jest już zamkniętym rozdziałem.
Gdyby tak nie było, nie byłoby mnie tu teraz z tobą, tak?-widziałam strach
malujący się w jego oczach. Delikatnie pocałowałam go w usta. Tak, żeby za
bardzo nie naruszyć rany. Jednak on namiętnie wkleił mi się w wargi. Poczułam
metaliczny smak krwi.
-Wróć
najszybciej jak to możliwe. W razie czego dzwoń, pisz... Cokolwiek. I ubierz
się grzecznie. Nie chcę żeby Naoki patrząc na ciebie miał jakieś brudne
myśli.-zaśmiałam się. Gaara naprawdę potrafił być słodki.
Zjawiłam się pod hotelem równo
godzinę później. Naoki już czekał. Z bukietem czerwonych róż w ręku, ubrany w
swój najlepszy garnitur, na który narzucił czarny płaszcz. Zmarszczyłam brwi.
Podeszłam do niego.
-Cześć
Naoki.-powiedziałam. Na prośbę Gaary ubrałam się grzecznie. Półbuty na płaskim
obcasie, granatowe jeansy i zwykła koszulka z tasiemką pod biustem, bez
dekoltu. Wszystko przykrywał szary płaszcz.
-Bałem
się, że nie przyjdziesz.-odetchnął w ulgą. Pochylił się, żeby mnie pocałować,
jednak ja odwróciłam głowę. Musnął mój policzek.
-Chciałeś
się ze mną widzieć. Dobrze, w takim razie o czym chciałeś porozmawiać?
-Chodźmy
może do mojego pokoju co? Tam będziemy mieli spokój.-wszystkie mięśnie napięły
mi się jak struny.
-Nie,
lepiej nie. W hotelu jest bardzo dobra restauracja. Jak mam być szczera nie
jadłam obiadu. Jestem głodna. Zapraszam cię na obiad.-widziałam, że nie
podobała mu się moja odpowiedź, ale wolałam dmuchać na zimne.
-Dobrze,
chodź.-przepuścił mnie w drzwiach.
Siedzieliśmy z ciszy. Zaczynałam się
denerwować. Właśnie po to przerwałam leniwe popołudnie z Gaarą... Żeby zobaczyć
się z moim byłym narzeczonym, który nawet nie raczył wyjawić mi celu spotkania.
-Chcesz
białe czy czerwone wino?
-Nie
chcę alkoholu. Prowadzę.-do pękatego kieliszka nalałam wody z karafki.
-Przecież
możesz zostać w hotelu.
-Wracam
do Gaary. Dziękuję, ale jednak nie.-widziałam ogromne niezadowolenie wręcz
wyryte na jego twarzy.
-Słuchaj,
przyjechałem tutaj, ponieważ chciałem coś naprawić. Jesteś dla mnie ważna.
Bardzo, bardzo ważna. Te romanse... próbowałem jakoś odbijać sobie to, że nie
miałam dla mnie wtedy czasu. Zachowałem się jak gówniarz, wiem. Przepraszam za
to. Jednak nie chcę cię stracić. Zmieniłaś moje życie na lepsze. Nigdy nie
kochałem żadnej dziewczyny tak naprawdę. Dopiero ciebie. Nie zaprzepaszczajmy
tych dwóch lat. Wróć do mnie. Za 1,5 miesiąca się pobierzemy i wszystko będzie
pięknie.-szybko wyjął z kieszeni marynarki mój pierścionek, którym prosił mnie
o rękę. Chwycił moją dłoń leżąca na stole. Chciał nałożyć mi pierścionek na
palec, ale zbladł, kiedy zobaczył inny.-Co to jest?
-Naoki,
mówiłam ci, że za ciebie nie wyjdę. Kocham Gaarę. Od 8 lat jak go znam tylko
jego kocham. Taka jest prawda. Wyjdę za niego, nie za ciebie. Pogódź się z
tym.-próbowałam uwolnić swoją dłoń z jego uścisku, jedna tak mocno ją ścisnął,
że aż syknęłam. Miałam wrażenie, że zaraz zmiażdży mi palce.
-Nie
pozwolę żeby jakaś dziwka zrobiła ze mnie pośmiewisko, wystawiając mnie dla
jakiegoś podrzędnego gliny. Grzecznie wrócisz ze mną do Japonii, teraz zaraz.
Urządzimy wielkie przyjęcie weselne, takie o jakim zawsze marzyliśmy. Czy tego
chcesz, czy nie jesteś moja.-warknął. W oczach miał obłęd, a ja zaczęłam
żałować, że nie posłuchałam Gaary.
-Nie
Naoki. Nie wyjdę za ciebie. To moje ostatnie słowo. Czy tego chcesz czy nie.
Kocham Gaare. Zgodziłam się za niego wyjść i wyjdę. Gdyby nie to, że naprawdę
tak jest, nie porzuciłabym wszystkiego od tak.-syknęłam. Jego uścisk był
potężny. Czubki moich palców posiniały.
-Wyjdziesz.
Wyjdziesz już pod koniec grudnia. A tak przy okazji, bardzo się za tobą
stęskniłem. Idziemy do pokoju. Mamy sporo do nadrobienia.
-Naoki,
zostaw mnie! Zrozum to w końcu, że nie wrócę z tobą do Japonii. Nie zostanę
twoją żoną. Zaakceptuj ten fakt. Nie pasujemy do siebie wcale.
WCALE!!!-warknęłam. Zauważyłam, że nasze zachowanie zaczęło zwracać na siebie
uwagę najbliższych stolików.
-Pasujemy.
Ty jesteś uległa. Tak, jak lubię. Zawsze robisz to, o co poproszę. Ja jestem
twoim narzeczonym i każę ci wrócić ze mną do Japonii. Ale najpierw pójdziemy
się kochać. Mam na to ochotę od kilku tygodni, jak wyjechałaś. Będziesz jęczeć,
gwarantuję ci.-zemdliło mnie.
-Nie
nie będę. Nie wiem czy zauważyłeś, ale jakoś nigdy nie potrafiłeś, że tak
powiem, zrobić mi dobrze. Mam zupełnie inne preferencje niż ty, jeżeli chodzi o
seks.
-Przecież
ty uwielbiasz leżeć i nic nie robić. Najlepiej przy zgaszonym
świetle-prychnęłam.
-Nie
Naoki. Uwielbiam kochać się przy zapalonym świetle, robić bardzo niegrzeczne
rzeczy. Lubię być zdominowana, ale sama lubię dominować. Uwielbiam seks oralny,
do którego ty nigdy się nie kwapiłeś, i na dodatek nazwałeś mnie przez to
zboczoną. Lubię być na górze, dostawać klapsy, przebierać się do łóżka.
Uwielbiam, kiedy Gaara samymi pocałunkami lub zwykłym dotykiem doprowadza mnie
do wrzenia. Właśnie to uwielbiam. Ty zrobiłeś ze mnie uległą. Ty sam wmówiłeś
sobie, że taka jestem, nie ja.-powiedziałam cicho. Widziałam po minie Naokiego,
że nie tego się spodziewał.
-Cóż,
jestem w stanie nawet wybaczyć ci to, że mu obciągałaś. Ale i tak będziesz moją
żoną, nie jego.-skrzywiłam się. Wczepiłam się paznokciami prawej ręki z jego
skórę. Syknął i uwolnił moją lewą dłoń. Pośpiesznie ją zabrałam i zaczęłam
zbierać swoje rzeczy. Naoki wstał.
-Nigdzie
nie pójdziesz.
-Właśnie,
że pójdę. Odwal się. Nie chcę cię widzieć na oczy.-próbowałam się przepchać
obok niego, ale wpił palce w moje ramię.-Naoki, puść mnie!!!
-Przepraszam,
czy mogliby państwo przestać?-zapytał młody kelner.
-Mógłby
mi pan pomóc? Ten mężczyzna nie chce mnie puścić.-miałam lekko spanikowany
głos.
-To
moja narzeczona, mała sprzeczka. Już idziemy.
-Nie
jestem jego narzeczoną! Niech mi pan pomoże, proszę!-zaczęłam się bardzo mocno
szarpać.
-Niech
pan ją puści. Zdecydowanie widać, że ta pani nie chce z panem iść.
-Nie
wtrącaj się!!!-warknął na niego Naoki. Widziałam, że to nie spodobało się
facetowi.
-Proszę
puścić ta panią inaczej wezwę ochronę. Przeszkadzają państwo innym
klientom.-Naoki popchnął mnie na stół. Zachwiałam się i uderzyłam tyłem głosy w
kant stołu. Przed oczami zamigotały mi jasne plamy, głowę przeszył niesamowity
ból. Dotknęłam tego miejsca dłonią. Palce miałam czerwone od krwi. Widziałam,
że kelner i Naoki się szarpią. Potem pojawili się ochroniarze i za fraki
zaczęli wyprowadzać Naokiego z restauracji. Kelner podszedł do mnie i pomógł mi
wstać.-Nic pani nie jest?
-Nie.
Wszystko w porządku. Przepraszam za kłopot. Chciałabym uregulować rachunek i
wrócić do domu.
-Spokojnie.
Kosztami obarczymy tamtego pana. Pani niech idzie. Na pewno przyda się pani
odpoczynek.-kiwnęłam niepewnie głową, podziękowałam i wyszłam.
Jadąc do domu moją głowę raz po raz
przeszywały silne bóle. Obraz mi się rozdwajał i chyba tylko cudem dojechałam
cało nie powodując kolizji. Wchodząc po schodach miałam dreszcze, silne mdłości
i temperaturę. Głowa pulsowała. Zanim trafiłam w dziurę od klucza musiałam
kilka razy dobrze się natrudzić. Pociągnęłam za klamkę. Gaara siedział z
Michaelem przy stole. Pili kawę. Jej zapach uderzył we mnie bardzo ostro.
-Co
się stało?! Jesteś blada jak papier.-Gaara zerwał się z miejsca. Oparłam się o
ścianę, jednak mój żołądek tak się ścisnął, że w kilku susach doskoczyłam do
łazienki i zaczęłam wymiotować. Moim ciałem wstrząsały konwulsje.
-Może
zostaniesz ojcem, komendancie.
-Za
wcześnie na takie objawy. Z resztą na pewno nie. Co się stało... Boże, jesteś
rozpalona.-Gaara dotknął mojego czoła. Jego zimna dłoń w połączeniu z moją
rozpaloną skórą była bardzo przyjemna. Kiedy Gaara odgarnął mi włosy z czoła
zrozumiał o co chodzi. Jego dłoń była cała czerwona-Mike! Dzwoń po karetkę!
Wstrząs mózgu! Co się stało? Saro!
-Naoki
rzucił mnie na stół... Potknęłam się i uderzyłam w kant z całym impetem.-znowu
zaczęłam wymiotować. Czułam jak krew z rany na głowie spływa mi po szyi.
-Mike
pośpiesz się!!!-ryknął. Miał spanikowany głos. Wstałam i podeszłam do zlewu.
Spojrzałam na swoje odbicie. Miałam bladą skórę, która niesamowicie
kontrastowała z czerwonymi od gorączki policzkami. Na czole perlił mi się pot.
Odkręciłam zimną wodę i wtedy osunęłam się w ciemność.
Komentarze
Prześlij komentarz