Rozdział 65

W dniu balu z okazji Halloween Gaara pracował i miał zamiar wrócić dopiero chwilę przed wyjściem. Przygotowałam mu więc obiad i sama bardzo powoli zaczęłam się ogarniać. Na tę okazję kupiłam specjalne kosmetyki do charakteryzacji oraz wydrukowałam sobie z internetu kilka obrazków przedstawiających Anielice. Z reguły wszystkie były blondynkami o bardzo delikatnej, wręcz rażącej urodzie. Miałam ponad 3 godziny żeby również zrobić z siebie kogoś takiego.

            Około 18 szczęknął zamek w drzwiach. Nakładałam właśnie ostatnią warstwę makijażu. Musiałam przyznać, że wyglądałam... inaczej. Miałam bardzo rozświetloną cerę, podkreślone w delikatny sposób oczy. Włosy układały mi się ciężkimi lokami na plecach.
-W garnkach masz obiad! Odgrzej sobie!!!-krzyknęłam tuszując rzęsy.
-Dzięki!!! Mam nadzieję, że jesteś już gotowa! Zaraz wychodzimy! Tylko zjem i się przebiorę!-ostatnie poprawki. Szybko poszłam do sypialni i zaczęłam ubierać na siebie gorset przeznaczony na noc poślubną. Idealnie leżał pod strój anielicy.-Mam nadzieję, że nie tak idziesz na tą imprezę, bo raczej nie wyjdziemy dzisiaj z domu.
-Oczywiście, że nie idę tak ubrana! Zakładam coś na to! A ty jeżeli już zjadłeś, to radzę ci się ogarniać! Mike mówił, że będzie przed 19, jakbyś nie zauważył jest już 18:20.
-Mamy jeszcze trochę czasu.-kiedy zaczął mnie całować wiedziałam co mu chodzi po głowie. Odsunęłam się najszybciej jak mogłam.
-Zapomnij! Nie po to tyle czasu siedziałam w łazience malowałam się i układałam fryzurę. Zgrzeję się i będę musiała robić wszystko od nowa. Niestety nie mamy na to czasu.
-No jak nie? To będzie jak wtedy u ciebie w pracy na biurku.-uśmiechnął się figlarnie.
-Gaara!-jęknęłam zrezygnowana.
-Oj przecież żartuję. Muszę mieć trochę energii na tańce, także może później.-powiedział i podszedł do szafy wyciągając swój strój. Ja zrobiłam to samo.-To teraz ja cię tu zostawiam i idę do łazienki, a ty wyszykuj się do końca.

            Zapięłam suknię tak delikatnie jak tylko byłam w stanie, aby nie uszkodzić skrzydeł. Przełożyłam pukle na piersi lekko je roztrzepałam. Miałam nadzieję, że wygląda to jakoś znośnie. Gaara zapukał do drzwi.
-Jesteś gotowa? Mike będzie za chwilę, dzwonił do mnie.-krzyknął przez drzwi. Poprawiłam tiul i wyszłam z sypialni.
-Chyba jestem. Jak wyglądam?-zapytałam. Przyjrzałam się sobie w lustrze. Suknia idealnie leżała w talii, sięgała do kolan. Przypominała trochę sukienki lalek. Jednak była delikatniej zdobiona.
-Masz gołe nogi?-uniosłam tiul i pokazałam pończochy. Gaara wciągnął powietrze ze świstem.
-Przyjmę to jako komplement.-wtedy ja przyjrzałam się jego przebraniu. Miał na sobie coś podobnego do smokingu, na ramiona narzuconą pelerynę.
-Gdybyś powiedział, że przebierasz się za wampira, wybrałabym inny strój.-uśmiechnął się szeroko pokazując sztuczne kły ociekające krwią.
-A jak zrozumiałaś pojęcie pan ciemności?
-Piekielnie seksowny facet, ubrany w idealnie skrojony garnitur z niebezpiecznym wzrokiem.-zaczęłam wyliczać na palcach.
-Cóż, przykro mi, że nie jestem synem piekieł. Jednak mam tą satysfakcję, że wampir ma swojego uległego anioła.
-Dzisiaj to nie ja będę uległa.-rzuciłam i poszłam do łazienki. Do małej kopertówki wrzuciłam puder i róż, żeby w razie czego się odświeżyć. Rozległo się pukanie do drzwi.-Gaara! Mike przyszedł!!!
-Cześć szefie! Gotowi?-usłyszałam głos Mike'a. Wyszłam na korytarz.-Anioły jednak zstępują na ziemię.
-Ty! Mówisz o mojej narzeczonej!-warknął Gaara. Był słodki kiedy się złościł.
-Narzeczona? Zaręczyliście się?-zapytał, i wysoko uniósł brwi. Pokazałam mu pierścionek.
-Tak, kilka dni temu Gaara poprosił mnie o rękę.-czułam się dziwnie. Lubiłam Mike'a, ale nie znałam go na tyle dobrze żeby w jego obecności skakać z radości. On z kolei klasnął w dłonie cały uradowany.
-Ale numer! Komendant będzie się żenił! Ten, co to deklarował bycie kawalerem jeszcze pół roku temu.-Mike przybił piątkę z Gaarą, a mnie mocno uściskał.-Gratuluję!
-Dziękujemy! Dobra, czas iść, bo nasi znajomi nas rozwalą.-Gaara złapał mnie za rękę.

            Impreza okazała się nieźle zorganizowanym balem! Poncz z nutą alkoholu, pełno przekąsek dobra muzyka. Czasami zerkałam na zegarek i była zdziwiona, jak przy dobrej zabawie czas potrafi pędzić. Michael obracał mną własnie na lewo i prawo, a ja śmiałam się jak szalona.
-Dobra, czas żebym oddał cię komendantowi, bo się wścieknie, że zabieram mu narzeczoną!-kiwnęłam głową i poszłam do Gaary. Rozmawiał z jakimś mężczyzną. Splotłam swoje palce z jego.
-O właśnie! Kibi, przedstawiam ci Sarę! To moja narzeczona!-kiedy facet zdjął maskę nogi się pode mną ugięły.
-Iregiro! Proszę, proszę! Ie to już czasu? 3 lata?-zapytał z błyskiem w oku.
-Znacie się?-zapytał zdziwiony Gaara.
-Nawet bardzo dobrze. Zostawię was! Muszę znaleźć moją żonę. Gdzieś tu na pewno jest. Miło było was zobaczyć. I gratuluję zaręczyn.-kiedy Kibi sobie poszedł starałam się opanować drżenie dłoni.
-Skąd go znasz?
-Z nim miałam romans.-wydusiłam w końcu. Zakręciło mi się w głowie. Twarz Gaary nabrała ostrego wyrazu.
-Z nim? Zdajesz sobie sprawę, że to mąż mojej szefowej?!
-Kiedy go poznałam nie był jeszcze żonaty! Nie pchałabym się w romans z żonatym facetem.
-Dziwnie się czuję mając świadomość, że z nim spałaś. Bardzo dziwnie!-wściekłam się. Wyrwałam dłoń z uścisku Gaary i zaczęłam kierować się do wyjścia.

            Gaara gonił mnie przez dwie przecznice. W końcu się wkurzył i mocno mną szarpnął.
-Odwal się!!! Wracaj na imprezę, ja idę do domu!-krzyknęłam. Próbowała mu się wyrwać.
-Co się stało? Możesz chociaż tyle mi powiedzieć?
-O to co powiedziałeś! Że ci dziwnie, że z nim spałam! Ja nie kazałam ci żebyś pokazał mi na imprezie wszystkie laski, z którymi lądowałeś w łóżku. Nie wymagam tego od ciebie, nie mówię, że mi dziwnie wiedząc jak bardzo lubiłeś przygodne romanse. Raz mi się zdarzyło! A ty już, że ci dziwnie. Dobrze, przestań ze mną sypiać. Będzie ci lepiej! Możesz mnie już puścić?! Chciałabym wrócić do domu.
-Zachowujesz się jak w ciąży... Po prostu wiem ile ten koleś ma lat, z resztą patrząc na niego musiał mieć bardzo ciekawy charakter, bo wyglądem nie powala.
-Żebyś wiedział, że miał ciekawy charakter. Puść mnie do jasnej cholery!!!-ryknęłam wściekła.
-Wróć ze mną na imprezę. Obiecuję, że więcej nic takiego nie powiem. A i przy okazji, nie przestanę z tobą sypiać. Od wyjścia z domu, czekam, aż do niego wrócimy, ale muszę wypełnić kilka obowiązków na tej imprezie, tak więc proszę cię ładnie, wróć tam ze mną.-warknęłam i odwróciłam się w stronę klubu, w którym była organizowana impreza.

            Po wypiciu kilku głębszych czułam się już lepiej. Gaara nie odstępował mnie na krok. Tańczyliśmy razem lub siedziałam mu na kolanach przy stoliku. Czułam jak bawi się paskami od pończoch, muska moje uda. Robiło mi się od tego gorąco, ale próbowałam nie dać po sobie tego poznać.
-Więc ty jesteś dziewczyną naszego komendanta, tak? Ten to ma fart!-jeden z kolegów Gaary szeroko się do mnie uśmiechnął.
-Sara to moja narzeczona!-wziął moją dłoń i pokazał mu pierścionek.
-No to pijemy! Chłopaki! Komendant się żeni!!!-zaczęli bić brawo. Ktoś stanął obok nas, lekko zamroczona alkoholem potrzebowałam chwili żeby ustalić kto to.
-Cześć komendancie. Chłopcy co wam tak wesoło?-Liz była ubrana jak laska wyrwana z witryny sklepowej w sex shopie. Zagotowało się we mnie.
-Komendant się żeni!-widziałam, że uśmiech momentalnie zszedł z jej twarzy.
-Co?-zapytała spanikowana. Dumna jak paw wyciągnęłam przed nią dłoń i pomachałam kilka razy.
-To! Pobieramy się.-powiedziałam, a potem jednym haustem wypiłam kieliszek wódki, który nalał mi jakiś kolega Gaary. Zrobiło mi się gorąco.
-Idziemy potańczyć?-Gaara mruknął mi do ucha. Kiwnęłam głową i wstałam.

            Nasz taniec zrobił się bardziej odważny. Sama poczułam ogromne podniecenie, które zaczynało być nieprzyjemne. Mocno objęłam Gaare i pocałowałam go namiętnie.
-Chcę się z tobą kochać. Wracajmy do domu.-czułam jego oddech na ustach. Pachniał whiskey.
-Jeszcze nie teraz. Przestań mnie nakręcać.-musnął moje usta i lekko się odsunął.
-Gaara!-jęknęłam niezadowolona. Widziałam przepraszający uśmiech na jego ustach. Podczas tańca podszedł do nas Mike.
-Dobra komendancie. Teraz skup się na wszystkim. Musisz przyznać nagrody. Saro, przepraszamy cię, ale musisz póki co zostać sama.-wzruszyłam ramionami i poszłam do stolika.

            Po jakiś dwudziestu minutach na sali zrobiło się cicho. Gaara wyszedł razem z Mikiem na scenę i zaczął wyczytywać różne nazwiska i zasługi. Zaczęłam ziewać.
-Więc jak Iregiro? Co tam słychać u ciebie po tych trzech latach? Nie byłaś przypadkiem zaręczona z kimś innym?-Kibi, a właściwie Chris usiadł obok mnie.
-Byłam, zerwałam zaręczyny i związałam się z Gaarą. Jak sam widzisz z resztą.
-Ty z takim szczeniakiem? Skąd go wytrzasnęłaś? Taki chłopak nie pasuje do ciebie.-zagotowało się we mnie.
-Nikt nie dał ci takiego prawa, żeby go oceniać.-warknęłam. Chris przysunął się jeszcze bliżej.
-Oj daj spokój, ty potrzebujesz mężczyzny, nie chłopca. To co potrafiłaś robić w łóżku zasługiwało na Oscara.-odsunęłam się od niego.
-Zadziwię cię. Ten szczeniak mnie tego nauczył. Słuchaj, idź do swojej żony, co. Ty to dawno zamknięty rozdział. Daj mi spokój.-jego oczy błyszczały dziko.
-Moja żona wie, że nasze małżeństwo istnieje tylko na papierze. Oj, nie daj się prosić. Przecież było ci ze mną dobrze.-położył mi rękę na udzie. Zerwałam się z miejsca jak oparzona.
-Daj mi spokój!-ryknęłam na całe gardło. Cały klub spojrzał się w naszą stronę. Miałam to w nosie.
-Uspokój się, wszyscy się na nas patrzą.-syknął na mnie. Chwyciłam czyjąś szklankę w dłoń i chlusnęłam całą zawartością w jego twarz. Zerwał się i zaczął szarpać mnie za ramiona. Zaczęłam się wyrywać. Nawet nie zauważyłam, kiedy pomiędzy mną a Chrisem pojawił się Gaara. Zaczęli okładać się pięściami. Jacyś kolesie chwycili Chrisa, Mike złapał Gaare.
-Jeszcze raz położysz łapy na mojej narzeczonej! Jeszcze raz!!!-ryknął. Jego warga była opuchnięta, policzek krwawił. Otarł usta rękawem, a potem wypluł krew.
-Za wysoko mierzysz gówniarzu! Zostawi cię jak już się zabawi. Zobaczysz.-prychnął. Znowu skoczyli sobie do gardeł.
-Gaara, przestań! Szefie! Zlituj się!-Mike starał się odciągnąć Gaare, jednak mój narzeczony miał za dużo siły. Michaelowi musiał pomóc jakiś jego kolega. Wznosiłam z nim chwile temu toast. Kiedy w końcu odciągnęli go od Chrisa miał rozerwaną koszulę z przodu, jego włosy były sklejone od krwi. Stanęłam przy nim i położyłam swoją dłoń na jego klatce piersiowej.
-Gaara, uspokój się. Proszę. Wracajmy do domu.
-Gaara Sabaku, zechcesz mi wyjaśnić dlaczego pobiłeś mojego męża?
-Bo to babiarz! Dostawiał się do mojej narzeczonej!-warknął. Czułam jak szybko bije mu serce. Gdyby chłopcy go nie trzymali, rozszarpałby Chrisa.
-Sama się dziwka podstawiała!!!-krzyknął Chris. Tym razem to ja do niego skoczyłam i zamachnęłam się kilka razy. Zatoczył się do tyłu.
-Sam jesteś dziwkarz! Pieprzony zboczeniec!!! Macał mnie pomimo tego, że mówiłam mu, że nie chcę, i że ma zostawić mnie w spokoju!!!-Gaara chwycił mnie w pasie i odciągnął. Serce waliło mi w piersi jak szalone. Z satysfakcją stwierdziłam, że musiałam doprawić mu lewy policzek. Jego żona była czerwona na twarzy. Prawdopodobnie z wściekłości i wstydu.
-Dobrze, Gaara, zabierz swoją narzeczoną do domu. Chris, my również wracamy. A wy jeśli chcecie zostańcie na imprezie. Życzę udanej zabawy.-Chris poprawił marynarkę, a potem jak zbity pies poszedł za swoją żoną do wyjścia.
-Mike, zamówiłbyś nam taksówkę, proszę.-głos zaczął mi się łamać. Starałam się nie rozkleić.
-Jasne, już dzwonię.-Mike odprowadził mnie i Gaare do szatni. Widziałam, że Gaara jest potwornie wściekły i domyślałam się, że zamiast upojnej nocy, czekała mnie wielka kłótnia.

            Do domu dotarliśmy w ciszy. Gaara bez słowa poszedł do łazienki i trzasnął drzwiami. Szybko ściągnęłam z siebie sukienkę i gorset. Poszłam do niego do łazienki. Weszłam do kabiny. Pocałowałam go w ramię. Nie odezwał się nawet słowem. Poczułam nieprzyjemne ściskanie w żołądku. Weszłam pod strumień wody nałożyłam trochę żelu do twarzy i zmyłam makijaż. Co chwila ocierałam się o Gaare. Przynajmniej miałam świadomość, że nie wyszedł. Otworzyłam oczy i spojrzałam się na niego. Opuchlizna z wargi trochę zeszła, policzek również lekko zróżowiał, na rozcięciu widniał mały strup. Dotknęłam jego policzka modląc się, żeby nie odtrącił mojej ręki. Wtulił się w wewnętrzną część mojej dłoni. Mocno mnie do siebie przyciągnął i wtulił głowę w moje włosy. Nie miałam pojęcia ile czasu tak staliśmy. Nie dbałam o to.
-Przepraszam za to w klubie. Byłem delikatnie wkurzony...
-Delikatnie? Delikatnie to chyba za lekko powiedziane. Ja też mogłam inaczej zareagować.
-Co ty. Świetnie walisz z prawego sierpowego. Nie wiem kto cię tego uczył, ale na pewno byłby z ciebie dumny.-cicho się zaśmiałam. Zakręciłam kurek w wodą i pocałowałam Gaare. Syknął.-Chyba jednak przez najbliższe 2 dni będę wyłączony z namiętnych buziaków.
-Zapominam się przy tobie. Chodźmy do łóżka. Jestem już potwornie zmęczona.
-Tak, ja też.

            Rano policzek Gaary nabrał pięknego fioletowego koloru, a on śmiał się, że wygląda jak jakiś gangster. Chciałam mu to przypudrować, jednak nie pozwolił mi. Kostki na jego dłoniach były poobdzierane. Dopiero wtedy zrozumiałam, jak bardzo mocno musiał uderzać.
-Wiesz, że czeka cię nieprzyjemna rozmowa z szefową?
-Mam to głęboko w dupie. Lepiej niech pilnuje męża. Skurwiel. Mam ochotę rozwalić jego łeb o podłogę.-szczęka zaczęła mu niebezpiecznie drgać.
-Kochanie, przestań. Dostał za swoje. Największym upokorzeniem pewnie było to, jak dostał ode mnie w twarz, chociaż ten jego potulny marsz za żoną był chyba jeszcze lepszy.-Gaara szeroko się uśmiechnął, a potem skrzywił. Rozcięcie na wardze pękło i po brodzie zaczęła spływać mu stróżka krwi. Podeszłam do niego z chusteczką.-Cóż, co trzeba mu przyznać, wiedział gdzie uderzyć. Przez najbliższe kilka dni nie możemy się nawet całować.
-Całe szczęście, że nie bił mnie gdzie indziej.-miał markotną minę. Co chwilę sprawdzał chusteczką, czy krew już zakrzepła.
-Masz rację, mógł uszkodzić ci co innego.-zaśmiałam się.
-Zabiłbym...-ściągnął z siebie koszulkę i położył się na kanapie.-Teraz proszę moją piękną narzeczoną o bardzo rozluźniający masaż pleców.
-Narzeczona szykuje ci obiad.
-Wole masaż pleców.-westchnęłam. Usiadłam na pośladkach Gaary i zaczęłam go masować.-Weź coś do nasmarowania. Na sucho nie idzie.
-Dobra upierdliwy dziadzie! Już!-wstałam i poszłam do łazienki po oliwkę. Położyłam ją obok kanapy i wycisnęłam kilka kropli na dłoń. Uwielbiałam ciało mojego mężczyzny. Znałam na pamięć każde zagłębienie, każdy mięsień. Miał gładką, miękką skórę w bladym odcieniu. Na lewej łopatce lśniła jaśniejsza blizna. Pamiątka po postrzale. Przesunęłam dłońmi od wąskich bioder i talii do szerokich, wyrzeźbionych mięśni łopatek i ramion. Mój puls przyśpieszył. Od samego dotykania go. Od samego początku naszej znajomości między nami była niesamowita chemia. I ta chemia przekładała się na to, że prawdę mówiąc, mogliśmy nie wychodzić z łóżka, lub codziennie kochać się po kilka razy. Jakiś delikatny dotyk w charakterystyczny sposób od razu podnosił ciśnienie.
-Uwielbiam kiedy mnie tak dotykasz.-Gaara mruknął zadowolony. Zwiększyłam nacisk, a kiedy w końcu skończyłam masaż, byłam już nakręcona.-Dobra, kładź się. Teraz ja cię pomasuję.
-Chętnie.-próbowałam uspokoić oddech. Ściągnęłam bluzkę i położyłam się. Gaara odpiął mi stanik i zaczął masować plecy. Jego dłonie były duże, silne, lekko szorstkie. Uwielbiałam, kiedy mnie dotykał. Mruczałam z zadowolenia. W którymś momencie wsunął dłonie pod moje ciało i złapał piersi. Jęknęłam zaskoczona, ale po chwili miałam niesamowite ciarki.-To zdecydowanie mi się podoba.
-Szczerze? Mi również. Wczoraj mieliśmy takie przyjemne plany. Myślę, że dobrze byłoby je wprowadzić w życie.-zaczęłam się śmiać.
-Mówisz, że masz na mnie ochotę?-zapytałam i poruszyłam się w taki sposób, że leżałam twarzą do niego. Miałam ochotę namiętnie go pocałować, jednak zaczerwienione miejsce jakby krzyczało, że będzie to bolesne.
-Oczywiście. Z resztą jak chyba przez 90% czasu.-przesunął dłonią wzdłuż brzucha, zahaczył o brzeg legginsów. Wtedy zabrzęczała moja komórka. Poczułam ogromną irytację. Gaara westchnął i zszedł z moich bioder. Wzięłam telefon z blatu i spojrzałam na ekran. Uniosłam brwi bardzo wysoko.
-Naoki...-Gaara zrobił bardzo niezadowoloną minę.-Tak słucham.
-Jestem w Chicago. Chciałbym się z tobą spotkać.
-Jak to jesteś w Chicago? Skąd wiesz, gdzie...
-O Gaarze też wiem. Mam swoje źródła. Chcę się z tobą spotkać. Należy mi się za zerwanie zaręczyn.-zacisnęłam dłoń w pięść.
-Dobrze... Za godzinę przy hotelu, w którym zwykle wynajmowałam pokój.-rozłączyłam się i zaczęłam uspokajać oddech.
-Nie pójdziesz.-Gaara warknął na mnie.
-Jestem mu to winna. To tylko rozmowa. Przestań, przecież nic się nie stanie.-sama nie byłam tego tak naprawdę do końca pewna.
-Nie jesteś mu nic winna. On też cię zdradzał! Jeszcze wcześniej niż ty jego! Nie idziesz i kropka! Nie puszczę cię.
-Gaara, nie zabronisz mi, to po pierwsze. Po drugie, Naoki ma prawo powiedzieć mi co myśli. Po trzecie tylko ciebie kocham. Naoki jest już zamkniętym rozdziałem. Gdyby tak nie było, nie byłoby mnie tu teraz z tobą, tak?-widziałam strach malujący się w jego oczach. Delikatnie pocałowałam go w usta. Tak, żeby za bardzo nie naruszyć rany. Jednak on namiętnie wkleił mi się w wargi. Poczułam metaliczny smak krwi.
-Wróć najszybciej jak to możliwe. W razie czego dzwoń, pisz... Cokolwiek. I ubierz się grzecznie. Nie chcę żeby Naoki patrząc na ciebie miał jakieś brudne myśli.-zaśmiałam się. Gaara naprawdę potrafił być słodki.

            Zjawiłam się pod hotelem równo godzinę później. Naoki już czekał. Z bukietem czerwonych róż w ręku, ubrany w swój najlepszy garnitur, na który narzucił czarny płaszcz. Zmarszczyłam brwi. Podeszłam do niego.
-Cześć Naoki.-powiedziałam. Na prośbę Gaary ubrałam się grzecznie. Półbuty na płaskim obcasie, granatowe jeansy i zwykła koszulka z tasiemką pod biustem, bez dekoltu. Wszystko przykrywał szary płaszcz.
-Bałem się, że nie przyjdziesz.-odetchnął w ulgą. Pochylił się, żeby mnie pocałować, jednak ja odwróciłam głowę. Musnął mój policzek.
-Chciałeś się ze mną widzieć. Dobrze, w takim razie o czym chciałeś porozmawiać?
-Chodźmy może do mojego pokoju co? Tam będziemy mieli spokój.-wszystkie mięśnie napięły mi się jak struny.
-Nie, lepiej nie. W hotelu jest bardzo dobra restauracja. Jak mam być szczera nie jadłam obiadu. Jestem głodna. Zapraszam cię na obiad.-widziałam, że nie podobała mu się moja odpowiedź, ale wolałam dmuchać na zimne.
-Dobrze, chodź.-przepuścił mnie w drzwiach.

            Siedzieliśmy z ciszy. Zaczynałam się denerwować. Właśnie po to przerwałam leniwe popołudnie z Gaarą... Żeby zobaczyć się z moim byłym narzeczonym, który nawet nie raczył wyjawić mi celu spotkania.
-Chcesz białe czy czerwone wino?
-Nie chcę alkoholu. Prowadzę.-do pękatego kieliszka nalałam wody z karafki.
-Przecież możesz zostać w hotelu.
-Wracam do Gaary. Dziękuję, ale jednak nie.-widziałam ogromne niezadowolenie wręcz wyryte na jego twarzy.
-Słuchaj, przyjechałem tutaj, ponieważ chciałem coś naprawić. Jesteś dla mnie ważna. Bardzo, bardzo ważna. Te romanse... próbowałem jakoś odbijać sobie to, że nie miałam dla mnie wtedy czasu. Zachowałem się jak gówniarz, wiem. Przepraszam za to. Jednak nie chcę cię stracić. Zmieniłaś moje życie na lepsze. Nigdy nie kochałem żadnej dziewczyny tak naprawdę. Dopiero ciebie. Nie zaprzepaszczajmy tych dwóch lat. Wróć do mnie. Za 1,5 miesiąca się pobierzemy i wszystko będzie pięknie.-szybko wyjął z kieszeni marynarki mój pierścionek, którym prosił mnie o rękę. Chwycił moją dłoń leżąca na stole. Chciał nałożyć mi pierścionek na palec, ale zbladł, kiedy zobaczył inny.-Co to jest?
-Naoki, mówiłam ci, że za ciebie nie wyjdę. Kocham Gaarę. Od 8 lat jak go znam tylko jego kocham. Taka jest prawda. Wyjdę za niego, nie za ciebie. Pogódź się z tym.-próbowałam uwolnić swoją dłoń z jego uścisku, jedna tak mocno ją ścisnął, że aż syknęłam. Miałam wrażenie, że zaraz zmiażdży mi palce.
-Nie pozwolę żeby jakaś dziwka zrobiła ze mnie pośmiewisko, wystawiając mnie dla jakiegoś podrzędnego gliny. Grzecznie wrócisz ze mną do Japonii, teraz zaraz. Urządzimy wielkie przyjęcie weselne, takie o jakim zawsze marzyliśmy. Czy tego chcesz, czy nie jesteś moja.-warknął. W oczach miał obłęd, a ja zaczęłam żałować, że nie posłuchałam Gaary.
-Nie Naoki. Nie wyjdę za ciebie. To moje ostatnie słowo. Czy tego chcesz czy nie. Kocham Gaare. Zgodziłam się za niego wyjść i wyjdę. Gdyby nie to, że naprawdę tak jest, nie porzuciłabym wszystkiego od tak.-syknęłam. Jego uścisk był potężny. Czubki moich palców posiniały.
-Wyjdziesz. Wyjdziesz już pod koniec grudnia. A tak przy okazji, bardzo się za tobą stęskniłem. Idziemy do pokoju. Mamy sporo do nadrobienia.
-Naoki, zostaw mnie! Zrozum to w końcu, że nie wrócę z tobą do Japonii. Nie zostanę twoją żoną. Zaakceptuj ten fakt. Nie pasujemy do siebie wcale. WCALE!!!-warknęłam. Zauważyłam, że nasze zachowanie zaczęło zwracać na siebie uwagę najbliższych stolików.
-Pasujemy. Ty jesteś uległa. Tak, jak lubię. Zawsze robisz to, o co poproszę. Ja jestem twoim narzeczonym i każę ci wrócić ze mną do Japonii. Ale najpierw pójdziemy się kochać. Mam na to ochotę od kilku tygodni, jak wyjechałaś. Będziesz jęczeć, gwarantuję ci.-zemdliło mnie.
-Nie nie będę. Nie wiem czy zauważyłeś, ale jakoś nigdy nie potrafiłeś, że tak powiem, zrobić mi dobrze. Mam zupełnie inne preferencje niż ty, jeżeli chodzi o seks.
-Przecież ty uwielbiasz leżeć i nic nie robić. Najlepiej przy zgaszonym świetle-prychnęłam.
-Nie Naoki. Uwielbiam kochać się przy zapalonym świetle, robić bardzo niegrzeczne rzeczy. Lubię być zdominowana, ale sama lubię dominować. Uwielbiam seks oralny, do którego ty nigdy się nie kwapiłeś, i na dodatek nazwałeś mnie przez to zboczoną. Lubię być na górze, dostawać klapsy, przebierać się do łóżka. Uwielbiam, kiedy Gaara samymi pocałunkami lub zwykłym dotykiem doprowadza mnie do wrzenia. Właśnie to uwielbiam. Ty zrobiłeś ze mnie uległą. Ty sam wmówiłeś sobie, że taka jestem, nie ja.-powiedziałam cicho. Widziałam po minie Naokiego, że nie tego się spodziewał.
-Cóż, jestem w stanie nawet wybaczyć ci to, że mu obciągałaś. Ale i tak będziesz moją żoną, nie jego.-skrzywiłam się. Wczepiłam się paznokciami prawej ręki z jego skórę. Syknął i uwolnił moją lewą dłoń. Pośpiesznie ją zabrałam i zaczęłam zbierać swoje rzeczy. Naoki wstał.
-Nigdzie nie pójdziesz.
-Właśnie, że pójdę. Odwal się. Nie chcę cię widzieć na oczy.-próbowałam się przepchać obok niego, ale wpił palce w moje ramię.-Naoki, puść mnie!!!
-Przepraszam, czy mogliby państwo przestać?-zapytał młody kelner.
-Mógłby mi pan pomóc? Ten mężczyzna nie chce mnie puścić.-miałam lekko spanikowany głos.
-To moja narzeczona, mała sprzeczka. Już idziemy.
-Nie jestem jego narzeczoną! Niech mi pan pomoże, proszę!-zaczęłam się bardzo mocno szarpać.
-Niech pan ją puści. Zdecydowanie widać, że ta pani nie chce z panem iść.
-Nie wtrącaj się!!!-warknął na niego Naoki. Widziałam, że to nie spodobało się facetowi.
-Proszę puścić ta panią inaczej wezwę ochronę. Przeszkadzają państwo innym klientom.-Naoki popchnął mnie na stół. Zachwiałam się i uderzyłam tyłem głosy w kant stołu. Przed oczami zamigotały mi jasne plamy, głowę przeszył niesamowity ból. Dotknęłam tego miejsca dłonią. Palce miałam czerwone od krwi. Widziałam, że kelner i Naoki się szarpią. Potem pojawili się ochroniarze i za fraki zaczęli wyprowadzać Naokiego z restauracji. Kelner podszedł do mnie i pomógł mi wstać.-Nic pani nie jest?
-Nie. Wszystko w porządku. Przepraszam za kłopot. Chciałabym uregulować rachunek i wrócić do domu.
-Spokojnie. Kosztami obarczymy tamtego pana. Pani niech idzie. Na pewno przyda się pani odpoczynek.-kiwnęłam niepewnie głową, podziękowałam i wyszłam.

            Jadąc do domu moją głowę raz po raz przeszywały silne bóle. Obraz mi się rozdwajał i chyba tylko cudem dojechałam cało nie powodując kolizji. Wchodząc po schodach miałam dreszcze, silne mdłości i temperaturę. Głowa pulsowała. Zanim trafiłam w dziurę od klucza musiałam kilka razy dobrze się natrudzić. Pociągnęłam za klamkę. Gaara siedział z Michaelem przy stole. Pili kawę. Jej zapach uderzył we mnie bardzo ostro.
-Co się stało?! Jesteś blada jak papier.-Gaara zerwał się z miejsca. Oparłam się o ścianę, jednak mój żołądek tak się ścisnął, że w kilku susach doskoczyłam do łazienki i zaczęłam wymiotować. Moim ciałem wstrząsały konwulsje.
-Może zostaniesz ojcem, komendancie.
-Za wcześnie na takie objawy. Z resztą na pewno nie. Co się stało... Boże, jesteś rozpalona.-Gaara dotknął mojego czoła. Jego zimna dłoń w połączeniu z moją rozpaloną skórą była bardzo przyjemna. Kiedy Gaara odgarnął mi włosy z czoła zrozumiał o co chodzi. Jego dłoń była cała czerwona-Mike! Dzwoń po karetkę! Wstrząs mózgu! Co się stało? Saro!
-Naoki rzucił mnie na stół... Potknęłam się i uderzyłam w kant z całym impetem.-znowu zaczęłam wymiotować. Czułam jak krew z rany na głowie spływa mi po szyi.
-Mike pośpiesz się!!!-ryknął. Miał spanikowany głos. Wstałam i podeszłam do zlewu. Spojrzałam na swoje odbicie. Miałam bladą skórę, która niesamowicie kontrastowała z czerwonymi od gorączki policzkami. Na czole perlił mi się pot. Odkręciłam zimną wodę i wtedy osunęłam się w ciemność.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Opowiadanie numer dwa/ Rozdział 6

Opowiadanie numer dwa/ Rozdział 11

Opowiadanie numer dwa/ Rozdział 8