Rozdział 45

Kiedy obudziłam się rano, Gaary już nie było. Poczułam pieczenie pod powiekami. Mogłam się tego spodziewać. Dostał to, czego tak bardzo chciał i teraz o nic nie musi się starać. W dość kiepskim humorze zwlekłam się z łóżka i poszłam do łazienki ogarnąć swój wygląd.

            Wczesnym popołudniem udało mi się załatwić wszystkie zaległości w firmie, znalazłam nawet czas na zakupy. Zwiedzałam jeden butik za drugim. Trafiłam w końcu do sklepu z odzieżą sportową. Przez myśl przeszło mi, aby zapisać się na jakiś kurs pilatesu, skoro tak bardzo chciałam otworzyć studio w centrum Tokio, sama musiałam mieć jakieś podstawy. Wybrałam sobie jakieś spodnie z mikrofibry i bokserkę w białym kolorze z tego samego materiału. Poszłam do kasy i zapłaciłam.

            Kiedy planowałam wychodzić z centrum handlowego wpadłam na Rio i chłopaków.
-Jak zwykle wyglądasz czarująco.-Pierwszy odezwał się Joe.
-Wyglądasz raczej promiennie.-zauważył Rio. Zaczął bacznie mi się przyglądać. Wiedział. Widziałam to w jego spojrzeniu.
-Mam kilka dni wypoczynku od szkoły. To dlatego. W końcu mogę się porządnie wyspać.-wymyśliłam na poczekaniu.
-Proszę, proszę. Jak widzę wszędzie nas prześladujesz. Jest jakieś miejsce, gdzie na ciebie nie wpadniemy?- jadowity ton Shiny poniósł się chyba po wszystkich piętrach sklepu. Odwróciłam się w jej stronę.
-Jak widać taka moja dola, że muszę cię oglądać.-jednak moja pewność siebie minęła, kiedy zobaczyłam, że Shina stoi w objęciach Gaary. Zabrakło mi tchu. Jednak jak to na mnie przystało nie dałam po sobie poznać, że zabolało. Stanęłam prosto, wypięłam pierś do przodu.
-Chyba moja.-mierzyłyśmy się wściekłymi spojrzeniami. Gdyby tylko wzrok mógł zabijać, jedna z nas by padła. Całe szczęście moją uwagę odwrócił Rio.
-Proszę, proszę. Spójrzcie wszyscy w lewo, na sklep z bielizną. Czyżby to była ta sama piękność, która tu przed nami stoi?-odwróciliśmy wzrok jak na komendę. Rio miał rację. Na zdjęciu byłam ja! Sesja ukazała się stosunkowo niedawno, dopiero teraz wchodziły produkty z tej serii.
-Rany, dlaczego akurat wybrali to zdjęcie?! Umawiałam się z fotografem, że wybierze inne!-jęknęłam z niezadowolenia. Poza była według mojej opinii za bardzo wymuszona. Stałam oparta o ramę okienną, "wiatr" rozwiewał mi włos, nogi miałam skrzyżowane. Jednak w moim spojrzeniu widać było ogromną radość. Zagryzłam dolną wargę.
-Można zamówić większą kopię do domu?- Gaara spojrzał się na mnie z błyskiem w oku. .
-Gaara!- blondynka jęknęła z niezadowolenia.
-O co ci chodzi? Kumplujemy się, więc mam prawo oglądać się za innymi dziewczynami.- Gaara spojrzał się na mnie tak, jakby chciał mnie zjeść. Na wspomnienie tego, co wczoraj ze sobą robiliśmy poczułam uderzenie gorąca. Było to wkurzające. On z kolei miał niezły ubaw, a jego tęczówki robiły się ciemnoniebieskie. Rozdzwonił się mój telefon. Zaczęłam szukać go w torebce.
-Sara Iregiro, słucham.-od razu ugryzłam się w język. Poczułam smak krwi. Do cholery! Czemu zawsze muszę zapominać się w tych najmniej odpowiednich momentach. Gaara teraz znał moje nazwisko. Sama głupia podała mu je na tacy.
-Cześć Saro. Harumi z tej strony... Czy ja ci nie przeszkadzam?- język mi napuchł oraz niemiłosiernie piekł. Kiedy otworzyłam usta żeby coś powiedzieć, zaczęłam śmiesznie seplenić.
-Nie Harumi, nie przeszkadzasz. Jestem w centrum handlowym.
-Co masz z językiem? Boli cię ząb? No cóż. Widziałaś plakaty?! Są cudowne! Projektant mówił, że to jedna z najlepszych sesji jakie kiedykolwiek miał! Chce podpisać z tobą kontrakt na następne sesje. Zbliża się też nowa kolekcja Levis. Tamara znowu chce z tobą współpracować.-myślałam, że mózg mi eksploduje!
-Co do Levis'a nie ma nic przeciwko. Jednak jeżeli chodzi o bieliznę, to co miałoby to być? Strój pani mikołajowej? Zbliżają się święta, kostiumy kąpielowe dopiero na luty z tego co wiem.
-Bielizna? Czekaj, już patrzę. Koszule nocne, bielizna koronkowa, bielizna bawełniana, bielizna jedwabna i satynowa. Także trochę tego jest. Sesja w Kioto.
-Kioto? Nie można było bliżej?-zapytałam.
-Nie. Z resztą przyjedź do rezydencji to pogadamy. Czekam na ciebie. Darla zrobi naleśniki.-Harumi się rozłączyła, ja za to westchnęłam.
-Kolejna sesja zdjęciowa?-zapytał Rio.
-Tak. Mamo!!! Znowu będę musiała ćwiczyć! Kioto?! Co za idiota wymyśla sesje w Kioto?-coś czułam, że jeżeli chodzi o moją karierę fotomodelki robi się coraz ciekawej. Tylko czekać, aż dostanę propozycję jakiejś rozbieranej sesji.
-Widzę, że w dzisiejszych czasach karierę można zrobić tylko po znajomości.-Shina kpiąco się do mnie uśmiechnęła.
-Widzę, że w dzisiejszych czasach próbujesz zatrzymać przy sobie faceta, chodząc z nim do łóżka.-Shina cała poczerwieniała na twarzy. Skoczyła do mnie z łapami. Jednak szybko usunęłam się jej z drogi. Machnęła rękoma w powietrzu.
-Zbieram się. Rio, mieliśmy iść dzisiaj na obiad. Jednak co powiesz na kolację? Najpierw muszę jechać do Harumi załatwić wszystko z sesją.
-Nie ma problemu. Będę o 20.
-Do zobaczenia. Cześć chłopcy!-powiedziałam na odchodne. Potem skierowałam się na parking podziemny i szybko wsiadłam do samochodu. Potrzebowałam dłuższej chwili żeby dojść do siebie. Stało się tak, jak myślałam. Gaara znowu zaczął sypiać z Shiną. I zapewne z innymi dziewczynami. Po prostu wrócił do życia które stracił będąc ze mną. Ta myśl bardzo mnie zabolała. Powstrzymując łzy odpaliłam silnik i zaczęłam kierować się w stronę wyjazdu.

            Przyjechałam do rezydencji w dość kiepskim humorze. Kiedy weszłam do środka od razu poczuła słodki zapach. Skierowałam się do salonu.
-Cześć. Wujek w firmie?-Harumi podskoczyła.
-Zapomniałam, że masz klucze. Tak. Wiesz dobrze, że Hikary jest pracoholikiem. Siadaj. Obgadamy te sesje... Coś się stało? Wyglądasz na strutą i to bardzo.
-Nic się nie stało.-Harumi uniosła jedną brew do góry.
-Oczywiście. Jeśli nie chcesz, nie musisz nic mówić.-usiadłam w fotelu i podkuliłam nogi pod brodę. Poczułam pieczenie w oczach. Harumi czekała.
-Spałam wczoraj z Gaarą.
-To chyba nic złego. Jesteś w takim wieku, że masz do tego prawo. Z resztą byliście kiedyś razem.
-Dobrze wiesz, że Gaara ma zanik pamięci, prawda? Więc nie wiem, czy to nic złego. Z resztą... On spotyka się z dziewczyną, z którą był, zanim staliśmy się parą.
-To dlaczego przyszedł do ciebie? Myślę, że to kwestia czasu kiedy Gaara sobie przypomni. Chyba, że ty już nie widzisz siebie razem z nim. Wtedy powinnaś zapomnieć. Jesteś młoda, nie musisz wiązać się z jednym mężczyzną.-zacisnęłam dłonie na łydkach. Harumi miała rację. Być może ja sama wpędzałam się w takie głupie przywiązanie. Po zerwaniu było mi bardzo ciężko, ale udało mi się dojść do siebie. Tym razem też może mi się udać. Być może ten zanik pamięci to znak dla mnie, że powinnam odpuścić, bo Gaara był szczęśliwszy beze mnie. Pomimo tego, że obiecałam sobie o niego walczyć, nie chciałam już cierpieć.-Dobrze, czas omówić te sesje zdjęciowe. Od razu ci mówię, że nie musisz brać w nich udziału jeśli nie chcesz. P prostu powiadomię producentów i znajdą kogoś innego.
-Spokojnie, najpierw chcę zobaczyć umowy. Przeczytam je, a wtedy podejmę ostateczną decyzję.
-Chcę cię tylko powiadomić, że sesja Levis odbywa się tym razem w parach. Będzie ci towarzyszyć niejaki Michael. Widziałam jego zdjęcia. Powiem ci, że zazdroszczę.-uśmiechnęłam się pod nosem. Harumi podsunęła mi pod nos dwie umowy. Przejrzałam je dokładnie.
-Harumi, co to oznacza "modelka zobowiązuje się do sesji przez 2 sezony"?
-Aa. To znaczy, że podpisujesz umowę na okres całego roku i mają prawo wykorzystać cię na przykład w sesji letniej.
-Um. Czy to znaczy, że nawet jeśli nie będę chciała...
-Będziesz musiała, tak. Niestety tak to wygląda.-głośno westchnęłam. Przeczytała dalszą część umowy.
-Modelka nie ma prawa zachodzić w ciąże przez okres trwania umowy, nie może przytyć więcej niż 5 kg? Rany, co za przepisy.
-Wiesz, wolą się zabezpieczyć. W razie jakiejś ewentualności można rozwiązać umowę jednak wtedy przepada honorarium.
-Wiesz, w tym przypadku raczej płakać nie będę. Z resztą nie mam zamiaru łamać żadnego z warunków umowy. O to projektanci nie muszą się martwić.
-Więc podpiszesz?
-Tak. Obie. Tylko chciałabym żeby te sesje odbyły się jakoś w weekend. Nie powinnam opuszczać szkoły.-wymusiłam uśmiech. Prawda była taka, że po ostatnich zajściach miałam jej po czubki uszu.
-Świetnie, w takim razie to wszystko. Zaraz zadzwonię do Tamary i ją o tym powiadomię, a póki co chodźmy coś zjeść.

            Do domu wróciłam koło 18. Poleżałam chwilę na kanapie, a potem zaczęłam przygotowywać się na spotkanie z Rio. Dziwnie się czułam idąc z nim na kolację. Miałam nadzieję, że nie wyobraża sobie zbyt wiele. Chociaż był moim jedynym wsparciem od czasu zerwania z Gaarą. Z kolei wcześniej pomagał organizować mi różne imprezy, był też świetnym słuchaczem i dawał niezastąpione rady. Kiedy zegarek wskazywał 19:25 zadzwonił dzwonek. Potrzebowałam jeszcze około 15 minut żeby być gotowa. Poszłam otworzyć drzwi.
-Wiesz Rio, miałeś być...-zrobiłam zniesmaczoną minę na widok mojego gościa.
-Termin naszej umowy minął. Dokonałaś wyboru?
-Nie Sasuke. Jestem zajęta. Zaraz wychodzę na spotkanie. Przyjdź jutro, to pogadamy.-próbowałam zamknąć drzwi, jednak Sasuke wsadził nogę w futrynę, a potem wszedł do mojego mieszkania.
-To ja tu stawiam warunki. Nie jutro. Dzisiaj. Dałem ci 2 dni. Byłem rano, jednak widziałem Gaarę, który wychodził z twojego mieszkania.-serce stanęło mi w piersi. Głośno przełknęłam ślinę.-Boisz się, prawda? Co robiliście? Szybko się ogarnęłaś, skoro raptem tydzień temu Gaara wyszedł ze szpitala, a ty już z nim sypiasz. Bardzo musiało ci tego brakować. Wiesz... W sumie zmieniłem zdanie. Nie chcę spotykać się z Sakurą. Będziemy ze sobą sypiać i tyle mi wystarczy. Nie chcę nawet twojego rancza.
-C... Co? Żartujesz, prawda?!-nie mogłam uwierzyć w to, co słyszę. Owszem, kiedy jeszcze Sasuke zadawał się z nami, uważałam, że jest atrakcyjny i inne tego typu. Jednak traktowałam go tylko, jako przyjaciela. Choćby przez wzgląd na Sakurę. I nie miałam zamiaru tego zmieniać.
-Absolutnie nie. Pomyśl, nikt się nie dowie. Ja jestem sam, trzymam się z boku. Ty też nie masz nikogo. Ja mam swoje potrzeby, ty też. To dobry układ.-Sasuke podszedł niebezpiecznie blisko mnie. Złapał pukiel moich włosów i zaczął pocierać go między palcami. Po plecach przebiegł mnie dreszcz ze strachu. Sasuke uśmiechnął się do mnie. Oparł dłonie po obu stronach mojej twarzy.
-Uważam, że nie jest to dobry pomysł.-naparłam na jego klatkę piersiową, jednak Sasuke zaparł się z całej siły i nie byłam w stanie ruszyć go nawet o centymetr.
-Ja uważam, że to bardzo dobry pomysł. Szkoda, że nie wpadłem na to szybciej. Nie rzucaj się, to bezcelowe.-Sasuke złapał moją twarz i wkleił mi się w usta. Jęknęłam z zaskoczenia. Nie spodziewałam się, że naprawdę to zrobi. Zaczęłam okładać go pięściami po torsie, jednak bezskutecznie. Zaczęłam odwzajemniać pocałunek. Trzeba było przyznać, że znał się na tym, jak mało kto. Całował nawet lepiej od Gaary. Przycisnął mnie do ściany jedną ręką unieruchamiając moje ręce, drugą z kolei zaczął błądzić po moim ciele. Robił to zupełnie inaczej niż Gaara, bardziej brutalnie. Jednak przerażał mnie fakt, że mój opór słabł. Owszem, miałam zamiar zapomnieć o Gaarze, jednak nie w taki sposób. Nie chodząc do łóżka z byłym chłopakiem mojej przyjaciółki. Całując Sasuke ugryzłam go w usta. Zaskoczony odskoczył ode mnie.-Widzę, że lubisz ostre gierki. Dobrze. Masz czas do jutra. Żegnam.
-Wynoś się!.-krzyknęłam. Sasuke tylko uśmiechnął się sam do siebie, odwrócił się na pięcie i wyszedł. Poczułam się dziwnie. Zawsze uważałam, że razem z Sasuke traktujemy się tylko jako przyjaciele, i nie sądziłam, że kiedykolwiek on będzie w stanie złożyć mi takie propozycje. Nawet nie myślałam o czymś takim! Spotykaliśmy się w swoim gronie, gdzie każdy miał kogoś. Ino była z Saiem, Sakura z Sasuke, Hinata z Naruto i ja z Gaarą. Nie sądziłam, że sprawy mogą się aż tak skomplikować. Moje myśli przerwał wściekły dzwonek do drzwi. Wstałam z podłogi. To na pewno był Rio. Zbliżał się czas naszego spotkania. Otwierając drzwi nie myliłam się.
-Cześć Mała... coś się stało? Wyglądasz jakbyś zobaczyła ducha.
-Stało się. Oj stało.
-Spałaś z Gaarą, prawda?-Rio uśmiechnął się do mnie.
-To nie jest powód do dumy.
-Nie wiem czym ty się przejmujesz? Gaara był bardzo zadowolony.-poczułam, że robię się czerwona. Mogłam się spodziewać, że Gaara podzieli się tą informacją z Rio.
-To nie tak. Tylko, myślałam, że mam większą kontrolę nad sobą. A uległam. Jestem na siebie o to zła. Z resztą... muszę o nim zapomnieć. Zbyt mnie to krzywdzi.
-Co ty mówisz? Jak to zapomnieć?-Rio był w szoku.
-Rio, nie chcę już być z Gaarą. Chcę zapomnieć, że kiedykolwiek byliśmy razem, że spędziliśmy ze sobą prawie rok życia. Zbyt mnie to boli, rozumiesz. Dzisiaj, kiedy zobaczyłam go z Shiną, zrozumiałam, że musiał być ze mną nieszczęśliwy. Zawsze lubił swoje życie, zanim się w nim pojawiłam. Teraz może żyć właśnie tak, jak przedtem.-powiedziałam ze łzami w oczach.
-Chodzi o Shinę, prawda?-kiwnęłam twierdząco głową.-Przestań nie mów tak. Kochasz go.
-I co z tego? Może się oszukuję, że go kocham? Może tylko tak mi się wydawało, bo się do niego przywiązałam przez ten rok? Może będzie lepiej jeśli to wszystko się w końcu skończy, a każde z nas pójdzie swoimi drogami? Może...
-Może przestań już gadać głupoty? Gdybyś nie chciała być z Gaarą nie poszłabyś do domu Soga go ratować, nie chodziłabyś do szpitala kiedy leżał w ciężkim stanie. Nie kochałabyś się z nim. Po prostu nie robiłabyś tych wszystkich rzeczy.
-On sypia z Shiną nie pamiętając mnie! A ja muszę na to wszystko patrzeć!!! Gdzie tu jest sprawiedliwość?! Dlaczego zapomniał o mnie, a nie o niej?! To nie ona dawała sobą pomiatać jakiemuś ruskiemu kretynowi, nie ona przez prawie tydzień obmyślała plan jak dowiedzieć się o tym, co się z nim stało. Nie ona zasypiała i budziła się przy nim! Nie ona o mało nie zginęła próbując go ratować! To nie ona o mały włos nie została zgwałcona! Nie ona! I gdzie ty tu widzisz równe szanse?! Shina dostała nagrodę za to, co ja zrobiłam!-Rio złapał mnie za ramiona i zaczął mną potrząsać żebym doszła do siebie. Płakałam jak małe dziecko.
-Przestań! On na pewno sobie wszystko przypomni! Na pewno.
-A co, jeśli nie? Rio, straciłam go. Nie mam o co walczyć. Chcę żyć dalej.-jęknęłam żałośnie.
-Ciii. Będzie dobrze, zobaczysz. Ułoży się. Musisz tylko być silna.
-Byłam silna zbyt długo. Czas się poddać Rio.-wtedy drzwi do mojego mieszkania się otworzyły.
-Chyba musimy porozmawiać.-Gaara był czerwony na twarzy.
-Co ty tu robisz?!-krzyknęłam wściekła. Jednak nie odpowiedział. Złapał mnie boleśnie za ramię i pociągnął na kanapę.
-Rio, wyjdź. W tej chwili wynoś się stąd.-wzrok Gaary był przerażający.
-Hej, Młody. Bez przegięć.-Rio chyba chciał załagodzić sytuację.
-Wynoś się!!!-Rio głośno westchnął, a potem wyszedł z mieszkania zostawiając mnie z utrapieniem mojego życia, które usiadło w fotelu na przeciwko mnie. Zapadła niezręczna cisza. Gaara wyciągnął kopertę z kieszeni kurtki i wyjął z niej plik czegoś. Rzucił na stół. Były to nasze zdjęcia.
-Ładne ujęcia.-skwitowałam.
-Ładne ujęcia, tak? Możesz mi powiedzieć, co robią u mnie w komputerze, skoro podobno nie mieliśmy bliższej relacji? Kim ty do cholery jesteś? Jakąś czarownicą?
-Nazywam się Sara Iregiro. Nie, nie jestem czarownicą. Mówiłam ci, że jestem twoją koleżanką ze szkoły.
-Tak? Całujemy się na moich urodzinach, jesteśmy razem na jakimś domku nad jeziorem. Mam nawet twoje zdjęcia jak ubierasz się w łazience. Widzę, że masz bardzo lekkie granice koleżeństwa. Wczoraj... to był pierwszy raz kiedy poszedłem z tobą do łóżka, czy któryś z kolei? Znałaś moje ciało aż za dobrze.
-Nie mam ochoty odpowiadać ci na te pytania. Insynuujesz coś, czego nie było.-Gaara stracił cierpliwość. Nie tak to miało wyglądać. Złapał mnie za ręce i przyciągnął do siebie.
-Pytam, kim jesteś? Nie wierzę ci w bajeczkę o dobrej koleżance ze szkoły, która odwiedzała rannego kolegę. Za bardzo mnie do ciebie ciągnie.
-Gaara, przestań. To żałosne. Raz się ze sobą przespaliśmy, a ty już wyciągasz wnioski z kosmosu.-musiałam grać. Pomyślałam też o tym, że zabiję Rio przy najbliższej okazji za to, że nie oczyścił dysku w komputerze Gaary.
-Nie wierzę ci. Zastanówmy się. Widniejesz na zdjęciach z sylwestra, z moich urodzin, z imprezy urodzinowej Rio, z mojego koncertu, z wypadu za miasto na weekend, znad jeziora. Więc albo ja jestem kretynem, albo masz siostrę bliźniaczkę, bo tego, że między nami nic nie było, nie kupię.-głośno westchnęłam. Tym razem nie miałam szans się wywinąć. Urodziny mogłam wytłumaczyć tym, że byli na nich inni nasi znajomi. Tylu miejsc nie była w stanie.
-Co chcesz wiedzieć?
-Kim jesteś. Dlaczego cię nie pamiętam, pomimo tego, że przez tak długi czas widniejesz na zdjęciach? Kim byliśmy dla siebie? Co robiliśmy. Nie wiem, cokolwiek.
-Jestem Sara Iregiro, uczennica Konoha Gakune oraz właścicielka ogromnej firmy Iregiro. Nie pamiętasz mnie, ponieważ odniosłeś ciężkie rany w jednym incydencie związanym ze mną. Lekarze powiedzieli, że to wynik szoku pourazowego. Byliśmy parą przez rok. Co robiliśmy? Wszystko. Od gotowania, po dziki seks. Coś jeszcze?
-Dlaczego nie powiedziałaś mi wcześniej?
-Po co? Shina ci wystarczała. Z resztą lekarz powiedział, że może to wywołać za duży szok. Miałeś o niczym nie wiedzieć.
-I myśleliście, wszyscy myśleliście, że to fair wobec mnie?


-Nie, to nie było fair. Życie nigdy nie jest fair.-powiedziałam wściekła. To nie tak miało wyglądać. Sprawy zbytnio się pokomplikowały.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Opowiadanie numer dwa/ Rozdział 6

Opowiadanie numer dwa/ Rozdział 11

Opowiadanie numer dwa/ Rozdział 8