Opowiadanie numer dwa/ Rozdział 12

Wchodząc do salonu rzuciłam torbę na podłogę i kopnęłam w najdalszy kąt.
-Żeś się popisała. Ayo zje cię na śniadanie, kiedy tylko nadarzy się okazja.- powiedział Sasuke rozwalając się na kanapie.
-Nie pozwolę wywyższać się takiej suce. -mruknęłam.
-To wasz pierwszy dzień w szkole, a Ty już zdążyłaś pobić mój rekord w biegach oraz udowodnić Ayo, że wcale nie jest tak uzdolniona jak myślała. To ona grała pierwsze skrzypce na konkursach muzycznych. Teraz będzie czuła się zagrożona na swojej pozycji.
-Szkoda, że nie powiedziałeś nam wcześniej, że w tej szkole traktuje się ciebie i twoich kumpli jak bóstwa.- mruknęłam i usiadłam obok Sasuke popychając go, aby zrobił mi trochę miejsca.
-Zapomniałem. Poza tym niespecjalnie się tym przejmujemy. Ewentualnie wykorzystujemy okazję, żeby się trochę rozerwać.- wzruszył ramionami i chwycił pilot od telewizora.
-Rozumiem, że kręciłeś z Ayo?- zapytała Sakura zajmując miejsce na fotelu.
-Nie ja. Gaara. Spotykał się z nią kilka tygodni, ale powiedział, że ma dosyć. Rzucił ją z hukiem. Od tego czasu lata za nim jak głupia.
-Jasna cholera, czy ja zawsze muszę umawiać się z facetami, którzy mają za dużo za uszami?!
-Gaara jest w porządku. Zaufaj mi, że dopóki wasz związek nie wyjdzie na światło dzienne, będziesz miała spokój. Po prostu nie afiszujcie się za bardzo z waszym uczuciem i tyle.-powiedział Sasuke, a ja przewróciłam oczami.
-Odezwał się ten, który sprowadzał sobie Karin na umilanie czasu. Jesteśmy z nią w jednej klasie! Co będzie jeśli to ona wygada kim tak naprawdę jesteśmy?- zapytałam.
-Karin to zamknięty rozdział. I nie wygada. Będzie bała się, że za dużo dziewczyn zacznie się do ciebie przymilać, żeby w ten sposób zbliżyć się do mnie. Nie zawracaj sobie tym głowy.
-A co z tobą i Sakurą?
-Umawiamy się ze sobą i nikogo oprócz nas nie powinno to interesować.- powiedział i spojrzał na moją przyjaciółkę.
-Mam nadzieję, że dożyjemy końca roku skoro w szkole panują takie klimaty. Zostawiam was samych. Idę do mojego chłopaka.- powiedziałam, a potem poszłam do sypialni żeby się przebrać.

            Kiedy przyszłam do domu Gaary otworzyła mi Temari.
-Cześć. Zastałam może Gaare?
-Tak. Jest ze swoim zespołem. Jedzą właśnie pizzę. Wchodź.- wpuściła mnie do środka, a kiedy zdjęłam buty zaprowadziła do salonu.

            Widok, który tam zastałam sprawił, że wrosłam w ziemię. Pięciu facetów siedziało na kanapach i na podłodze. Co chwile szturchali się albo specjalnie zrzucali z kanap.
-Wiesz co ja chyba przyjdę później. Nie mam ochoty czuć się jak Jane wśród Tarzanów.- mruknęłam nachylając się do Temari. Ryknęła śmiechem, co zwróciło uwagę chłopaków.
-O, Sara!- powiedział Gaara i zebrał się z podłogi. Wrzucił niedojedzony kawałek pizzy do pudełka, a potem podszedł do mnie i pocałował. Kiedy oblizałam usta poczułam piekący smak papryczki Jalapeno. Pisnęłam.- To się właśnie nazywa gorący pocałunek.
-To się nazywa za bardzo doprawiony pocałunek. Nie przepadam za tak ostrym jedzeniem.- mruknęłam. Gaara wyszczerzył do mnie zęby.
-Miałem do ciebie pisać, że mam dzisiaj próbę, ale jakoś mi się zapomniało.
-Nie byliśmy umówieni. Przyszłam po prostu z tobą pogadać, ale jeżeli przeszkadzam to zbiorę się do domu. Nie mam daleko.- wzruszyłam ramionami.
-Gaara, kto to jest?- zapytał wysoki chudy chłopak o czarnych kręconych włosach i niesamowicie zielonych oczach.
-To jest moja dziewczyna. Poznałem ją dzięki Sasuke. To jego kuzynka.- objął mnie ramieniem i mocno przyciągnął do siebie.
-Dziewczyna? Nie widzimy się na próbach raptem miesiąc przez wakacyjne rozjazdy, a ty już upolowałeś sobie dziewczynę. W dodatku... taką?- chłopak o włosach w kolorze soli przyjrzał mi się od góry do dołu.
-Boże, trafiłam na Marsa.- mruknęłam.- Rozumiem, że nigdy wcześniej nie widziałeś dziewczyny na oczy?
-Owszem widziałem. Widziałem wiele dziewczyn na oczy, mam również trzy siostry. Chodzi mi o to, że nie wyglądasz jak... byłe Gaary.
-Joe.- warknął Gaara w stronę kumpla, a ten od razu zamilkł.
-To, że nie wyglądam jak Miranda Kerr chyba nie skreśla mnie z listy mojej płci, nie uważasz? Nie wyglądam jak Ayo, ale brak długich nóg rekompensuje mi posiadanie mózgu.- chłopcy zaśmiali się.
-Skąd wiesz o Ayo?- Gaara nerwowo przestąpił z nogi na nogę.
-Od mojego kuzyna.
-Zabiję zdrajcę!- zacisnął pięść. Wyglądał na obrażonego.
-Jakby się było czym przejmować. Nie zwracaj na to nawet uwagi, bo ja nie zamierzam. Zapytałam i dostałam odpowiedź. Przecież nie masz z nią dzieci ani wspólnego konta w banku... prawda?- uniosłam jedną brew.
-Nic mi o tym nie wiadomo. Jesteś głodna? Zostało nam jeszcze trochę pizzy na zbyciu.- Gaara pociągnął mnie na kanapę, a potem bez mojej zgody posadził mnie sobie na kolanach.
-Nie jadłam nic od śniadania, więc chętnie bym coś przekąsiła.- odpowiedziałam zgodnie z prawdą. Gaara otworzył jedno z pudełek i podał mi pizzę z kiełbasą pepperoni. Ugryzłam dość duży kęs.
-Dałaś dzisiaj niezły popis. Myślałem, że obiję gębę jednemu frajerowi z mojej klasy, kiedy zaczął się rozwodzić nad twoim tyłkiem na w-fie.- zakrztusiłam się i zaczęłam kaszleć. Gaara uderzył mnie porządnie między łopatki, a kiedy wykrztusiłam kawałem pizzy zaczęłam szybko oddychać.
-Właśnie. Kult waszych osobistości jest w szkole tak rozpowszechniony jak dawanie sobie prezentów na gwiazdkę.
-Spójrz na mnie i powiedz szczerze czy się temu dziwisz?- uniosłam jedną brew i westchnęłam.
-Dziwię się temu skąd u ciebie takie przekonanie.- poczochrałam jego włosy, a on uśmiechnął się do mnie.
-Nawiązując do wcześniejszej rozmowy. Sara to moja dziewczyna od jakiegoś tygodnia znamy się od 2,5 miesiąca. Od czasu jak przyjechała z USA.
-Uczyłaś się w USA?
-W Washington school of Art. Uczyłam się tam przez pięć lat. Ustaliłam z wujostwem, że kiedy skończę osiemnaście lat wrócę do Japonii i napiszę maturę tutaj. Zapomniałam jednak, że szkoła, do której teraz chodzę zaczyna od klasy "0", więc w pewnym sensie pochodzę do szkoły rok dłużej.
-Ja kończę w marcu, tak więc zostało ci formalnie 1,5 roku dłużej. Tutaj system wygląda trochę inaczej niż w USA.
-Zdążyłam się o tym przekonać.
-Uczyłaś się w tej renomowanej szkole artystycznej?
-Tak. Spędziłam w niej pięć lat.
-Ekstra! Tańczyłaś balet?
-Żeby tylko. Balet był jedną z dziedzin, których nas tam uczono. Oprócz tego była tam gimnastyka i inne. Od rana do późnego popołudnia byłyśmy na zajęciach. Później dwie godziny wychodnego. W weekendy mogłyśmy wychodzić od 10 do 22. Po skończeniu szesnastu lat dwa razy w tygodniu mogłyśmy nocować poza internatem.
-O tym nie mówiłaś.- Gaara uśmiechnął się do mnie
-Bo nie było o czym. Życie w internacie nie jest zbyt fascynujące. Zwłaszcza, że większość dziewczyn chodziła z głową podniesioną tak wysoko, że prawie przebijało nią sufit. Dziewczynki od najmłodszych lat traktowane są przez rodziców jak królewny. Torby od Diora i Chanel były na porządku dziennym. Raptem kilkanaście osób pochodziło z biedniejszych rodzin i uczyło się w niej dzięki stypendium.
-A ty się do nich nie zaliczasz? Skoro chodziłaś do tej szkoły, też musiałaś być rozpieszczoną przez rodziców królewną.-chłopak o włosach jak sól uśmiechnął się do mnie. Poczułam jak Gaara cały się spina.
-Moja mama jest Japonką, a tata Niemcem. Do piątego roku życia mieszkałam w Niemczech. Byłam maltretowana, a moi rodzice wciągali co popadnie oraz pili do nieprzytomności. Rzeczywiście rozpieszczona królewna ze mnie.- chłopak zrobił się czerwony po same czubki uszu.
-Prze... przepraszam. Nie wiedziałem.- biedak nie wiedział gdzie ma podziać oczy.
-Nic się nie stało. Teraz już wiesz. Nie miałam życia jak przeciętna uczennica tamtej szkoły. Mam trochę inaczej poukładane w głowie.
-No i chyba na tym powinniśmy skończyć temat tej rozmowy. Chcesz zostać na próbie?
-Nie chcę was rozpraszać. Chyba wrócę do domu...- rozdzwonił się mój telefon. Zmarszczyłam brwi i wyciągnęłam telefon z tylnej kieszeni spodni.

            Na wyświetlaczu pojawił się nieznany numer. Odebrałam.
-Słucham?- powiedziałam, a potem zaczęłam nasłuchiwać odpowiedzi.
-Chciałbym się z tobą spotkać i pogadać. Jestem w Tokio. Dostałem stypendium na naukę za granicą.- dostałam dreszczy słysząc głos Martina.
-Nie mamy o czym rozmawiać... Daj mi święty spokój.- warknęłam. Mój bojowy ton sprawił, że Gaara niemal od razu usiadł na baczność.
-Chcę wyjaśnić kilka spraw. Proszę. Wiesz jak ważna dla mnie jesteś. Nie chcę cię stracić.- sapnęłam pod nosem i odetchnęłam kilka razy zanim zdecydowałam się na odpowiedź. Kiedy nabierałam powietrza w płuca Gaara zabrał mi telefon z ręki.
-Odwal się od mojej dziewczyny. Nie masz czego u niej szukać.- powiedział do telefonu, a potem bezceremonialnie się rozłączył. Włożył mi telefon do ręki, a ja wpatrywałam się w niego z szeroko otwartą buzią.
-G... Gaara! To było niegrzeczne! Sama bym to załatwiła!
-Tak poszło zdecydowanie szybciej. Mam nadzieję, że teraz ten idiota da ci święty spokój.- wzruszył ramionami.
-Zachowałeś się zupełnie jak on!- krzyknęłam zrywając się na równe nogi i wlepiając rozpalone od wściekłości spojrzenie w mojego chłopaka.
-Bez przesady!- on również wstał.
Napuszony ze złości wydawał się jeszcze wyższy niż normalnie.
-E... może my was zostawimy? Czujemy się teraz trochę niezręcznie.- zauważył jeden z chłopaków.
-Nie. To ja wychodzę. Lepiej przypomnij sobie, co Sakura o mnie mówiła, Gaara. I zastanów się, czy chcesz mieć tak bardzo nieposłuszną dziewczynę.- warknęłam i odwróciłam się na pięcie.

            Kiedy weszłam do domu powoli zaczęły opadać ze mnie emocje. Rozumiałam, ze Gaara się wściekł. Jednak wyrywanie mi telefonu z ręki i takie chamskie względem Martina zachowanie było zdecydowanie nieodpowiednie. Mrucząc do siebie pod nosem poszłam do pokoju Itachiego. Zapukałam, a kiedy usłyszałam wejść nacisnęłam klamkę.
-Wyglądasz jakbyś miała ochotę kogoś zabić.
-Bo mam. Mojego faceta. W sumie pytanie, czy już nie byłego faceta.- wzruszyłam ramionami i usiadłam na brzegu łóżka.
-Szybko. Wytrzymaliście ze sobą około tygodnia. Gratuluję.- uśmiechnął się, a ja wzięłam poduszkę i mocno mu przywaliłam.
-To nie jest śmieszne! Nienawidzę facetów, którzy traktują mnie jak dziecko!
-To szukaj takich, którzy będą cenili sobie twoje poczucie niezależności, ale z drugiej strony ty również powinnaś się zastanowić, czy nie przesadzasz z tą swoją wolnością.
-Przecież nie oświadczam wszem i wobec, że jadę w Himalaje szukać Yeti i może to zająć kilka... naście lat. Nie życzę sobie po prostu, aby facet ustawiał mi plany i nie pozwalał mieć swojego życia. Albo żeby wyrywał mi telefon z ręki i był niemiły dla moich byłych, których umiem sama spławić.
-Gaara tak zrobił? Cóż, muszę ci przyznać, że ładnie okręciłaś go sobie wokół palca. Z reguły miał takie coś w nosie. Laski nie raz próbowały wzbudzić w nim w ten sposób zazdrość.
-Ja nie chciałam wzbudzać w nim żadnej zazdrości!!! Nie miałam pojęcia, że Martin do mnie zadzwoni... Tak w ogóle gdzie są Sakura i Sasuke?
-Chyba u Sasuke w sypialni. Radziłbym im nie przeszkadzać.- uniosłam jedną brew do góry i wzruszyłam ramionami.- Wracając do twoich problemów. Wcale się nie dziwię, że jesteś wkurzona. Jednak na twoim miejscu postarałbym się spojrzeć na to z perspektywy Gaary. Gdyby do mojej dziewczyny wydzwaniał jej były również byłbym wściekły. Dajcie sobie kilka dni wytchnienia od siebie. Zobaczysz jak to wszystko się ułoży.
-Itachi, sądzę, że powinieneś pójść w jakiś polityczny kierunek. Chociaż nie. Politycy muszą kłamać. Ty jesteś do tego za dobrym człowiekiem.- postukałam się palcem po brodzie.
-Cała przyjemność po mojej stronie.

            Następnego dnia w szkole czułam na sobie baczne spojrzenia całej grupy kumpli Sasuke. Były one o tyle irytujące, że i tak razem z Sakurą zwracałyśmy na siebie dość dużą uwagę.
-Co im się dzisiaj stało? Tymi spojrzeniami zwracają na was jeszcze większą uwagę niż normalnie.
-Sara ma spięcie z Gaarą.
-To lepiej niech to spięcie jakoś naprawią, bo będą kłopoty.- zauważyła Ino, która również nie czuła się zbyt komfortowo pod obstrzałem spojrzeń niektórych dziewczyn.

            Kiedy poszłyśmy na w-f niektóre dziewczyny szeptały między sobą i pokazywały na nas palcami.
-To ta dziewczyna, która pobiła Sasuke Uchiha.
-Podobno dała popalić Ayo. Biedna Ayo, wypadła na jej tle dość blado podczas wczorajszej lekcji zajęć artystycznych. Podobno przepłakała w toalecie dobrą godzinę i teraz szykuje zemstę.- wciągnęłam powietrze ze świstem słysząc to.
-Sasuke miał racje, co do tego, że nadepnęłaś tej suce na odcisk.- Sakura wyszeptała mi to do ucha, co wcale nie poprawiło mojego humoru.

            Trenerka zafundowała nam grę w kosza. Boisko na sali gimnastycznej znowu dzieliłyśmy z klasą Sasuke. Miałam odebrać piłkę od Ino, kiedy nagle Ayo wpadła na mnie przewracając mnie i boleśnie uderzając łokciem w usta. Krzyknęłam z bólu i złapałam się za wargi. Kiedy odsunęłam rękę od twarzy była cała czerwona.
-Co to miało być?! Niesportowe zachowanie!!!- krzyknęła trenerka. Wokół nas utworzyło się kółko gapiów.- Iregiro, wszystko dobrze?
-Sakura, wszystkie zęby są na swoim miejscu?- zapytałam przyjaciółki, a potem się do niej uśmiechnęłam.
-Wszystkie trzydzieści dwa jak matka natura chciała. Z kolei twoje usta wyglądają jak po nieudanym zabiegu z użyciem botoksu. Lub jak po ukąszeniu owada.
-Ważne, że wszystkie zęby są na swoim miejscu. Pani trener, nic mi nie jest. Możemy grać dalej.- przetarłam rozwaloną wargę chusteczką, którą podała mi Hinata. Widziałam po minie Ayo, że jest wściekła.

            Razem z wredną suką biegłyśmy ile sił w nogach żeby złapać piłkę, zanim ta znajdzie się na linii autu. Udało mi się trochę wyprzedzić szatynkę, a kiedy omal nie dotknęłam piłki poczułam silne uderzenie w plecy, i przerażony krzyk Sakury.
-Sara, uważaj!!!- straciłam równowagę w jednej chwili. Moje nogi poplątały się ze sobą, a duża prędkość jaką chwilę wcześniej osiągnęłam sprawiła, że w bardzo szybkim tempie zaczęłam zbliżać się do ustawionego w rogu sprzętu gimnastycznego. Centralnie na mojej drodze stała skrzynia do przeskoków. Wiedziałam, że jeśli w nią uderzę, rozpadnie się na kilka części, tak samo jak niektóre kości w moim ciele. Udało mi się jedynie zasłonić głowę.

            Poczułam silny chwyt na nadgarstku, a potem mocny ścisk wokół ramion. Skrzynia rozpadła się z głuchym łoskotem, a ja krzyknęłam, kiedy jeden ze sprzętów przetrącił mi łydkę. Jednak bardziej ze zdziwienia niż bólu. Przy uchu usłyszałam ciężkie stęknięcie, a kiedy otworzyłam oczy zauważyłam, że znajduję się w czyiś objęciach. Zdezorientowana szybko podniosłam głowę, a kiedy napotkałam znajome niebieskie oczy odetchnęłam z ulgą. Gdzieś z oddali słyszałam podniesione głosy i krzyki, ale nie interesowało mnie to. Twarzy Gaary była wykrzywiona w okropnym grymasie. Pomimo tego silił się na uśmiech.
-Wszystko w porządku?- zapytał, a ja niepewnie kiwnęłam głową.- To dobrze. Zdążyłem w ostatniej chwili.
-Po co to zrobiłeś?- mruknęłam. Czułam wzbierające pod powiekami łzy.
-Martwiłem się o ciebie. I nie chciałem żeby cokolwiek ci się stało. Po wczorajszej kłótni uświadomiłem sobie kilka rzeczy.- głębiej nabrał powietrza, a ja zauważyłam jak duży wysiłek mu to sprawia.
-Nic nie mów. Masz chyba złamane żebra. Gdzie jeszcze cię boli? Sensei, szybko! Trzeba zabrać go do pielęgniarki, a najlepiej wezwać pogotowie!- szybko wstałam z Gaary robiąc to możliwie jak najdelikatniej.
-Nic mi nie będzie. To raptem kilka stłuczeń.- Gaara wstał o własnych siłach, pomimo tego, że Sasuke i Naruto próbowali mu pomóc. Lekko utykał na lewą nogę, oraz starał się oddychać bardzo płytko. Miał zadrapania na łydkach i rękach. Wcale nie wyglądało to jak kilka stłuczeń.
-Musisz iść do pielęgniarki! To bardzo źle wygląda! A co jeśli masz jakieś obrażenia wewnętrzne? Powinien obejrzeć to lekarz! Musisz w tej chwili jechać do szpitala! Sakura, zadzwoń po karetkę proszę. Inaczej ten uparty głupek nie ruszy się stąd ani na krok.- warknęłam i wlepiłam wściekłe spojrzenie w Gaare. Blady uśmiech, który pojawił się na jego ustach wcale mnie nie uspokoił.
-Uparty głupek? Dziewczyny nazywały mnie już w różny sposób, ale takiego określenia jeszcze nie słyszałem.- parsknął.
-Może dlatego, że umiem wykorzystywać swój mózg do myślenia w inny sposób niż one.- ta rozmowa zaczęła schodzić na bardzo niespodziewane tory. Gaara stał już bardzo blisko mnie.
-Ty również powinnaś udać się do pielęgniarki, Saro. Masz rozwalone usta.- wskazał palcem na moją nadal spuchniętą i lekko pulsującą z bólu wargę.
-Rozwalone usta? Rozwalone usta w porównaniu do tego co stało się tobie są niczym. Proszę, idź do pielęgniarki.
-Proszę. Proszę. Proszę. Nie masz żadnych innych argumentów?
-Rób co chcesz.- warknęłam.
-Sabaku, dziewczyna ma rację. Waszą dwójkę zapraszam do pielęgniarki, liczę na to, że traficie. A ciebie panno Kashina zapraszam do dyrektorki za to, co zrobiłaś.
-To było niechcący!
-Niechcący?! Ty takie coś nazywasz niechcący?! Popchnęłaś ją z całej siły! Gdyby nie Gaara, byłaby w dużo gorszym stanie!!!- krzyknęła Sakura i podeszła do Ayo.
-Sama prawie bym się przewróciła! Naprawdę popchnęłam ją niechcący!!!
-Zrobiłaś to specjalnie głupia wiedźmo! Po wczorajszym zajściu na zajęciach artystycznych ciężko ci przełknąć porażkę!!!
-Ty wredna krowo!!!- dziewczyny rzuciły się na siebie z pięściami tak szybko, że nawet Sasuke nie zdążył złapać Sakury za łokieć, żeby ją powstrzymać.

            Finalnie moja przyjaciółka razem z Ayo wylądowały u dyrektorki, ja z kolei z Gaarą u pielęgniarki. Tak jak się spodziewałam ta postanowiła wezwać karetkę żeby sprawdzić, czy aby przypadkiem nic poważnego się nie stało.
-Zrobiłaś z igły widły.- mruknął, kiedy pielęgniarka wyszła na chwilę z gabinetu.
-Uderzyłeś w tą skrzynię z impetem.
-Na zawodach karate byłem gorzej poturbowany. Takie coś to pikuś.- wzruszył ramionami i niemal natychmiast się skrzywił.
-Dobrze skoro uważasz, że to nic takiego, nie ma problemu. Ja nic nie mówiłam.- omal nie warknęłam i splotłam ręce na wysokości klatki piersiowej.
-Czy ty ze wszystkiego robisz problem?! Wszystko musisz wyolbrzymiać?! Wczoraj z tym telefonem też! Obraziłaś się jak dziecko i wyszłaś! Jeszcze porównałaś mnie do tego oszołoma Martina!- wybuchł.
-Dlatego, że zachowałeś się jak zazdrosny szczeniak! Martin chciał się spotkać, ale ja nie mam zamiaru z nim rozmawiać! Czułam się jak dziecko, które w oczach dorosłego zostało potraktowane jak bardzo niedojrzałe! Jeżeli potrzebujesz dziewczyny, która będzie dla ciebie jak sierotka Marysia, proszę bardzo. Idź i szukaj. Ja nią nie będę! Rozumiem, że się zdenerwowałeś. Miałeś do tego absolutne prawo. Jednak gdybym potrzebowała pomocy, zgłosiłabym się po nią.
-Nie chciałaś się z nim spotkać?- zapytał i zmarszczył czoło.
-Nawet nie przyszło mi to do głowy. Martin to zamknięty temat. Podobno od jakiegoś czasu jesteśmy parą, więc tym bardziej nie zrobiłabym tego. Jeśli aż tak bardzo mi nie ufasz nie powinniśmy być ze sobą. Może i mam dużą potrzebę wolności, ale wbrew pozorom wiem gdzie są granice.

            Przyciągnął mnie do siebie mocnym szarpnięciem, a potem pocałował. Najpierw poczułam silny przypływ adrenaliny, a w dosłownie kilka sekund później ostry ból wargi. Syknęłam i odsunęłam się od Gaary.
-Rozumiem, że to w ramach przeprosin?- zapytałam i spojrzałam się w jego oczy.
-Dokładnie. Chociaż, kiedy przyjdziesz do mnie mam zamiar przeprosić trochę lepiej.- w jego oczach zaczęły tańczyć wesołe iskierki. Wstrzymałam oddech z wrażenia.
-Proponujesz kolację przy świecach i masaż pleców?
-Jako jeden z elementów, owszem. Temari jedzie z Shikamaru na domek do jego rodziców, Kankuro na pewno będzie chciał wyjść gdzieś ze swoimi znajomymi. Mój wujek ma zamiar sprowadzić sobie swoją dziewczynę na jeden wieczór, więc uznałem, że ja też mogę w końcu oficjalnie mu cię przedstawić. Co ta dwójka będzie robić później zupełnie mnie nie obchodzi. Z kolei to co my będziemy, już jak najbardziej.
-Cóż, wydaje mi się, że nie będzie problemu. Ciocia i wujek jadą na jakieś spotkanie służbowe, znowu. Więc nawet nie zobaczą, że mnie nie ma. A Itachi i Sasuke mają wystarczająco dużo własnych spraw, żeby mnie pilnować. Także bardzo chętnie do ciebie przyjdę. Musisz mi jednak obiecać, że zrobisz mi popcorn. I pouczysz karate, o ile dzisiejsza kontuzja nie będzie zbyt poważna.- Gaara spojrzał na mnie błyszczącymi oczami. Wziął moją dłoń i ucałował każdy palec osobno. Jego gorące usta drażniły delikatne opuszki.
-Jak sobie życzysz.- jego oczy zaczęły ciemnieć, kiedy intensywnie się we mnie wpatrywał. Zaczęłam odczuwać skręcanie w podbrzuszu.

            Pielęgniarka przyprowadziła ze sobą sanitariusza.
-To własnie ten chłopak. Mocno się poturbował.
-Nic mi nie jest, naprawdę. Za kilka dni dojdę do siebie.

            Po badaniach w szpitalu Gaara został przymuszony do zwolnienia lekarskiego na cały tydzień. Miał obite żebra i kilka niegroźnych siniaków, ale pomimo tego lekarz zalecił mu odpoczynek.

            Siedząc w stołówce w piątek mieszałam pałeczkami w jedzeniu, które niezbyt mi smakowało.
-Wszystko dobrze?- zapytała Sakura, a ja westchnęłam.
-Martwię się o Gaare. Wczoraj, kiedy u niego byłam wyglądał jakby naprawdę te obite żebra bardzo utrudniały mu życie.
-Nie masz się o co martwić. Jest karateką, a takie kontuzje w karate są bardzo częste. Możesz ewentualnie umilać mu czas swoim towarzystwem... Sasuke tu idzie.- powiedziała Ino, a ja odwróciłam się jak na rozkaz w stronę mojego kuzyna.

            Dziewczyny błądziły za nim wzrokiem, kiedy szedł w stronę naszego stolika. Koszulę miał rozpiętą o dwa guziki więcej niż przewidywał regulamin, a krawat zwisał mu luźno na szyi.
-Co on chce zrobić...- zapytała cicho Sakura, a ja usiadłam sztywno jak kij. Dopiero teraz zauważyłam, że trzyma w ręku komórkę, a kiedy podszedł do naszego stolika powiedział coś do telefonu.
-Tak mamo, już ją daję.- powiedział, a potem podał mi słuchawkę.
-Słucham?- zapytałam i dosłownie poczułam setki spojrzeń na plecach.
-Kochanie, chciałam ci tylko powiedzieć, że przyszedł do ciebie jakiś list. Nadawca pochodzi z Niemiec, więc może to dotyczyć twoich rodziców. Pieczątki na kopercie również o tym świadczą.- poczułam zimny dreszcz przebiegający po kręgosłupie. Nagle zaschło mi w gardle, a ręce zaczęły drżeć.
-M... Mogłabyś przeczytać mi ten list? I dlaczego nie dzwonisz na mój telefon?- zapytałam, i zdałam sobie sprawę, że mój głos również się trzęsie.
-Zostawiłaś go na blacie w kuchni. Dzwonił do ciebie twój chłopak. Był zdziwiony, że nie wzięłaś aparatu ze sobą. Ale już nic. Dobrze, przeczytam ten list. Daj mi chwilę.
-Nie, ciociu. Otwórz go, przeczytaj i spal. Ja... nie chcę mieć z tym nic do czynienia.- głośno przełknęłam ślinę.
-Przeczytam go, ale nie spalę. Jeśli będziesz chciała poznać jego zawartość lepiej żeby nie zamienił się w popiół. Do zobaczenia w domu.- rozłączyła się, a ja drżącymi dłońmi podałam komórkę Sasuke. Oddychałam bardzo płytko i drżałam na całym ciele.
-Wszystko dobrze? Zbladłaś.- Sasuke odruchowo położył mi dłoń na czole.- Masz gorączkę! Co cię tak zmartwiło?
-Dostałam list.
-Zażądali w nim okupu za coś konkretnego, a ty nie masz pieniędzy?- próbował być zabawny, ale kiepsko mu szło.
-Dostałam list z Niemiec. Najprawdopodobniej chodzi o moich rodziców.- wydukałam. Sasuke wyprostował się jak struna.
-Teraz? Po trzynastu latach przypomnieli sobie, że mają dziecko? Co z tym zrobisz?- zapytał, a ja przygryzłam wargę.
-Nic. Rodzice zostali pozbawieni praw rodzicielskich. Oficjalnie jestem adoptowana przez twoich. Nie mam po co rozgrzebywać przeszłości.- wzruszyłam ramionami.
-Nie chcesz nawet wiedzieć, co jest w tym liście? Może się okaże, że masz jakieś rodzeństwo. Albo, że któreś z twoich rodziców zmarło i trzeba wyprawić pogrzeb?- jęknęłam żałośnie na jego słowa i ukryłam twarz w dłoniach.
-Sasuke! Nie pomagasz jej!- warknęła Sakura.
-Przepraszam. Nie jestem mistrzem delikatności. Tak czy owak, szykuj się na zaczepki w stylu skąd się znamy. Widzę po zebranych w tym pomieszczeniu, że jest to duża niespodzianka.- w tamtym momencie miałam w nosie to, że wzbudzam zainteresowanie tym, skąd znam się z Sasuke. Czułam silne mdłości ze zdenerwowania, a apetyt opuścił mnie doszczętnie. Odsunęłam pudełko z omusubi i wstałam.
-Muszę iść do łazienki. Za chwilę wrócę.- mruknęłam i na miękkich nogach poszłam na korytarz czując na sobie spojrzenia ludzi ze szkoły.

            Kiedy wyszłam z toalety nadal byłam rozpalona. Przejrzałam się w lustrze i jęknęłam. Byłam blada, a jedyne kolory na twarzy były rumieńcami od gorączki. Usta miałam prawie sine.
-Skąd znasz Sasuke Uchiha?- podskoczyłam słysząc za sobą głos. Stała tam Ayo razem z dwiema koleżankami. Przewróciłam oczami.
-Jest moim kuzynem z pierwszej linii. Jego ojciec i moja mama to rodzeństwo.
-Sądząc po tym, że przez kilka ostatnich dni nawet nie rozmawialiście ze sobą miała to być tajemnica?
-Ale już nią nie jest. A teraz wybacz, ale śpieszę się do mojej przyjaciółki i kuzyna.- mocno szturchnęłam ją barkiem, a potem z hukiem wyszłam z łazienki.

            Siedząc w domu popijałam zimną gorzką herbatę, którą zaparzyła mi Sakura. Poczułam się po niej zdecydowanie lepiej, a mdłości ustąpiły.
-Jesteśmy na językach całej szkoły. Wszyscy myślą, że ja też jestem kuzynką Sasuke.- Sakura nie wyglądała na zbyt zadowoloną.
-Ja w ogóle nie jestem zadowolona z takiego obrotu sprawy. Chciałam, żeby był to sekret przez bardzo długi czas. Teraz serio nie będziemy miały życia...- przetarłam twarz rękami próbując trochę się obudzić. Z telefonem w ręce zaczęłam dzwonić do Gaary. Odebrał po drugim sygnale.
-Cześć! Słyszałem od Shikamaru co się stało. Sekret przestał być sekretem.
-Tak. Przestał. Teraz zacznie się wchodzenie w tyłek, żeby tylko bliżej poznać Sasuke...
-Taki już twój los. Słuchaj, nie przeszłabyś się ze mną do centrum handlowego? Chciałbym zrobić małe zakupy.- powiedział, a ja wyobraziłam sobie chodzenie z nim po sklepach.
-Jasne. Za godzinę będę u ciebie.- mruknęłam w telefon, a potem zaczęłam ziewać.
-Świetnie. W takim razie do zobaczenia.- rozłączył się, a ja westchnęłam.
-Kolejna randka?- zaśmiała się Sakura, a ja kiwnęłam głową.
-Zwykłe wyjście do galerii handlowej, nic niezwykłego.

            Przebrana i umalowana poszłam do Gaary. Otworzył mi drzwi, a ja poczułam, że się czerwienię. Pomimo tego, że ubrany w zwykłe ciuchy prezentował się aż nazbyt gorąco.
-Witam.- mruknął i pocałował mnie na powitanie. Poczułam zapach intensywnych perfum, od których dostałam silnego skoku adrenaliny. Zanim się odezwałam musiałam odchrząknąć.
-I jak, gotowy?- zapytałam. Kiwnął głową i wyjął z tylnej kieszeni spodni klucze od auta.
-Tak. Czekałem, aż przyjdziesz. Przy okazji ślicznie wyglądasz.- puścił mi oko, a ja się zarumieniłam.

            Siedząc w samochodzie nie miałam ochoty w ogóle się odzywać. Wpatrywałam się w niebo, które powoli zasnuwało się ciemnymi chmurami. Zapowiadało się na deszcz.
-Jesteś dziwnie milcząca. Stało się coś? Oprócz tego oczywiście, że wydała się mała tajemnica o twoim pokrewieństwie z Sasuke.- poczułam jego dłoń na swoim kolanie. Zaczął muskać je kciukiem.
-Dostałam dzisiaj list z Niemiec. Nie czytałam go, ale ciocia owszem. Dotyczy moich rodziców.- westchnęłam i położyłam swoją dłoń na jego. Niemal natychmiast splótł ze sobą nasze palce.
-Mówiła coś więcej?- zapytał, a potem wrzucił kierunkowskaz żeby skręcić na podziemny parking.
-Nie. Zostawiła mi ten list w razie gdybym chciała go przeczytać...- przygryzłam dolną wargę.
-Ale ty nie chcesz.- dokończył za mnie, a ja niepewnie kiwnęłam głową. Obraz zaczął mi się rozmazywać i musiałam kilkakrotnie szybko pomrugać, żeby powstrzymać się od płaczu.
-Nie. Nie chcę i nie czuję takiej potrzeby. Moimi rodzicami są moi wujkowie, a rodzeństwem Sasuke i Itachi. To moja rodzina.- mruknęłam i poczułam jak Gaara zdecydowanie mocniej ściska moją dłoń.

            Chodziliśmy po centrum handlowym przez dobre dwie godziny. Gaara może i nie należał do fanów zakupów, jednak był wymagający co do tego, co chce nosić. Zwiedzaliśmy jego ulubione sklepy, w których jednak nie był w stanie prawie niczego sobie upatrzyć.
-Aleś ty wybredny! Nawet Sakura tak nie wybrzydza!- zaśmiałam się i lekko uderzyłam go w ramię. Przyciągnął mnie do siebie i obrócił tak, że staliśmy twarzami do siebie. Wtulił głowę w moje włosy.
-Staram się spędzić z tobą jak najwięcej czasu. Poza tym kupiłem koszulkę i jeansy. Wyglądam jak młody James Dean.- wyszczerzył się do mnie, a ja zaśmiałam się.
-Powiedzmy, że popieram twoje słowa. Musiałbyś być jeszcze biseksualny.
-Jestem na sto procent hetero. Przekonałaś się o tym jakiś tydzień temu.- poczułam rumieniec wpływający na twarz.- Jakim cudem takie rozmowy mogą cię zawstydzać?
-Przypominasz o tym w niewłaściwym momencie, to wszystko!- starałam się nie myśleć o tym, co robiliśmy u niego w sypialni po tym, jak pokazał mi lekcje karate.
-Jesteś niemożliwa.- pochylił się i pocałował mnie w usta jednocześnie się uśmiechając. Poczułam motylki w brzuchu.

            W tym samym czasie w centrum handlowym szatynka szła razem ze swoimi koleżankami.
-Ayo, wyglądasz obłędnie! Każdy facet się za tobą ogląda!- była to prawda. Ubrana w wysokie szpilki, zrobiona od góry do dołu dziewczyna zwracała na siebie uwagę.
-To jest kolejny punkt na mojej liście, żeby odzyskać Sabaku. Wszyscy wiemy, że żaden facet nie przejdzie obok mnie obojętnie. On też nie. Mam zamiar przystąpić do akcji w przyszłym tygodniu, kiedy wróci do szkoły.
-Nadal go sobie nie odpuściłaś? Przecież rozstaliście się prawie rok temu. Poza tobą miał już kilka innych dziewczyn.- powiedziała jej koleżanka, a szatynka posłała jej surowe spojrzenie.
-To rozstanie było nam potrzebne! Uświadomiło mi jak dużo Gaara dla mnie znaczy. Nie dam mu tak łatwo o sobie zapomnieć. Żadna dziewczyna oprócz mnie nie może go mieć.- powiedziała, a potem zarzuciła włosami.
-Jesteś pewna?
-Oczywiście, że jestem! Powiedz mi gdzie on znajdzie lepszą ode mnie? Nie ma takiej, która byłaby w stanie wzbudzić w nim tak duże zainteresowanie!- powiedziała uśmiechając się.
-Ja nie byłabym taka pewna. Spójrz w stronę fontanny.- Ayo jak na rozkaz obróciła się za lewę ramię.
            To, co zobaczyła przyprawiło ją o szybsze bicie serca i narastające zdenerwowanie. Widziała ich tak dokładnie, jakby ktoś zakrył całą resztę ludzi wokół. Stali i całowali się nie zwracając uwagi na nic. Jednak to nie to ją tak zdenerwowało. Kiedy się od siebie odkleili, a ona zauważyła spojrzenie Gaary na tą dziewczynę coś zabolało ją tak, jak nigdy. Gaara po raz pierwszy patrzył na kogoś z takim zapamiętaniem i czułością. A kiedy Ayo zobaczyła dziewczynę, którą obdarzył tym czułym spojrzeniem miała ochotę podejść i własnoręcznie ją udusić.
-Ej, czy ta dziewczyna to nie jest ta nowa? Sara Ire... coś tam. Kuzynka Sasuke? Nie miałam pojęcia, że Gaara ją zna. I to na dodatek tak dobrze.
-Sasuke przyjaźni się z Gaarą od lat. Musiał ich sobie przedstawić w trakcje wakacji.- Ayo walczyła ze łzami w oczach.
-Cóż, patrząc na to, jak on się w nią wpatruje śmiem twierdzić, że to nie jest przelotna znajomość.
-Subaru, zamknij się wreszcie!- warknęła szatynka ścierając łzę z policzka. Nie była tak wściekła od poniedziałku kiedy ta mała szmata nie ośmieszyła jej przed ludźmi na zajęciach.
-Przestań się gniewać, tylko przyjmij to do wiadomości.
-O nie. Nie mam zamiaru. Ta mała szmata nie ma pojęcia z kim zadarła i jakich kłopotów sobie narobiła. Nie dość, że mnie ośmieszyła, to teraz próbuje dobrać się do faceta, który nigdy nie będzie jej.
-On już jest...

-Dopóki jest szansa mam zamiar ją wykorzystać. Podbijanie do chłopaka, który jest mój oznacza wojnę. I to na dodatek taką, w której nie ma żadnych konkretnych reguł. Na jej miejscu zaczęłabym się pilnować, ponieważ ten uśmiech niedługo zejdzie z tej jej ślicznej buźki.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Opowiadanie numer dwa/ Rozdział 6

Opowiadanie numer dwa/ Rozdział 11

Opowiadanie numer dwa/ Rozdział 8