Rozdział 69
Czas
do świąt, nowego roku i samych urodzin Gaary zleciał bardzo szybko. Bawiliśmy
się hucznie. Oczywiście prasa podłapała temat i na niemal każdej okładce byłam
razem z Gaarą. Porównali nasze zdjęcia sprzed 6 lat i podpisywali je czymś w
stylu "stara miłość nie rdzewieje". Byłam tym trochę zdegustowana,
ale Gaara kazał mi machnąć ręką i żyć dalej.
Jakoś w marcu przygotowania do ślubu
rozpoczęły się bardzo intensywnie. Ino musiała zrezygnować z bysia druhną,
ponieważ zaczął przeszkadzać jej rosnący brzuch. Jak się okazało była już w 5
miesiącu. Została mi tylko Sakura i Temari. Sakura tak naprawdę pomagała mi
więcej niż mój narzeczony. Sasuke i Gaara mieli urwanie głowy. Przez
zakończenie roku szkolnego bardzo dużo młodzieży spowodowało wypadki,
zatrzymywano też agresywnych i pijanych. Kiedy mój ukochany przyszedł do domu z
podbitym okiem zrobiłam mu awanturę. Byłam tak wściekła, że spakowałam się na
kilka dni i pojechałam do Hinaty i Naruto. Pomagałam im w opiece nad Minato.
Mały był już duży, ciągle się śmiał i gaworzył. Gaara przyjechał po mnie
dosłownie 3 dni później. Siniak zbladł, a on zaczął mi tłumaczyć, że to się
czasem zdarza jeżeli chodzi o bycie policjantem. Na niego rzucił się jakiś
gówniarz, który przegiął z alkoholem. Wróciłam do domu, ale i tak miałam mało
okazji do rozmowy z Gaarą. Dosłownie mijaliśmy się w drzwiach. Czasami
nachodziły mnie momenty zwątpienia, czy długo tak pociągniemy.
Kiedy zbliżał się kwiecień byłam
bardzo zmęczona. Miałam świadomość, że do ślubu jeszcze 1,5 miesiąca, ale w
firmie pojawiły się wielkie problemy. Musiałam ogarniać je sama, ponieważ wujek
wyjechał z Harumi na urlop do Yokohamy. Potrafiłam siedzieć w biurze do 2-3 w
nocy. Przychodziłam do domu i padałam na łóżko jak długa. Najgorzej było, kiedy
Gaara miał nocne zmiany. Wtedy nie było go przy mnie, a marzyłam tylko o tym,
żeby się do niego przytulić i choć na chwilę zapomnieć o całym tym świecie.
Wstałam o 5 rano, pomimo tego, że
położyłam się spać grubo po 3. Gaara wracał z nocnej zmiany.
-Już
nie śpisz?-zapytał w drzwiach, kiedy zauważył mnie przy blacie z kubkiem kawy w
ręku.
-Nie.
Zaraz jadę do firmy.
-Jest
niedziela... Masz dzisiaj wolne.-powiedział i zrzucił z siebie koszulkę.
Wyciągnął ręcznik z szafki i przewiesił sobie przez ramię.
-Nie,
nie mam. Przez najbliższe kilka tygodni coś takiego jak wolne dla mnie nie
istnieje.-warknęłam na niego.
-Za
1,5 miesiąca ślub. Nie powinnaś brać tylu rzeczy na siebie.-wyciągnął mi kubek
z kawą z ręki i upił łyk. Skrzywił się. Gaara nie lubił słodzić kawy.
-Gaara,
mam poważne problemy w firmie. Wujek jest na wakacjach i nie będę go ściągać z
urlopu tylko z takiego powodu. Na szesnastą ty i Sasuke macie dzisiaj przymiarkę
garniturów. Błagam nie spóźnijcie się, albo co gorsza nie zapomnijcie o tym.
Wiesz dobrze, że ta kobieta nienawidzi spóźnialskich.-wzięłam ostatniego łyka
kawy i wstawiłam kubek do zlewu. Powieki same mi się zamykały, ale nie mogłam
siedzieć dzisiaj w domu.
-Zostań.
Widzę, że ledwo widzisz na oczy.
-Gaara!
Ja mam swoje obowiązki, a ty swoje! W firmie są problemy! Muszę je
rozwiązać!-krzyknęłam.
-Poproś
Hikarego żeby również ci w tym pomógł! Sama nie prowadzisz firmy! Jesteś
przemęczona! Jadłaś coś dzisiaj? Myślę, że nie! Nie możesz tak się
katować!-warknął na mnie. Bez słowa przeszłam obok niego i zaczęłam zakładać
szpilki.-Ja jeszcze nie skończyłem!
-Ale
ja tak! Wrócę do domu w nocy!-ryknęłam i trzasnęłam drzwiami wychodząc.
Walczyłam z łzami wsiadając do auta. Będąc nastolatkami nie mieliśmy aż takich
problemów. Wtedy większość obowiązków w firmie przejmował wujek. Niestety wraz
ze skończeniem studiów role się odwróciły. Będąc z Naokim nie stanowiło to dla
mnie większego problemu. Od samego początku żyliśmy bardziej obok siebie niż ze
sobą. Jednak teraz chciałam spędzać z Gaarą jak najwięcej czasu. Niestety przy
naszym trybie życia było to niemożliwe. Znowu mijaliśmy się w drzwiach, zero
czasu na wspólny obiad, kolacje. Znowu od kilku długich tygodni się nie
kochaliśmy, co dla mnie było bardzo denerwujące.
W biurze non stop na kogoś
warczałam. A to za złe sprawozdanie, a to za to, że ktoś ubrał się niechlujnie.
Gaara miał rację. Byłam bardzo przemęczona. Kiedy zegarek wybił 19 zebrałam
wszystkie rzeczy i wróciłam do domu. Jakież było moje zdziwienie, kiedy w
salonie zobaczyłam Rio, Joe i Erica przy flaszce sake. Ciśnienie skoczyło mi
niebezpiecznie szybko.
-Sara!
Jak dobrze cię widzieć po takim czasie! Wyglądasz olśniewająco!-Erick
uśmiechnął się do mnie szeroko. Gaara wyszedł z sypiali w samych spodniach od
dresu.
-Cześć.-mruknął
tylko i poszedł do kolegów. Wściekłam się. Poszłam do sypialni i oparłam się o
łóżko próbując złapać oddech. Walczyłam ze łzami.
-Kurwa
mać.-warknęłam pod nosem. Zrzuciłam z siebie ubrania, a potem zaczęłam ubierać
się w coś luźniejszego. Poszłam do kuchni po szklankę soku. Zakręciło mi się w
głowie. Oparłam się o blat.
-Wszystko
dobrze?-zapytał Rio. Spojrzałam się na niego zamroczonym wzrokiem. Kiwnęłam
niepewnie głową. Z miski z owocami wzięłam sobie jabłko. Zaczęłam gryźć. Jednak
niedługo nacieszyłam się smakiem. Poczułam jak wszystko cofa mi się z powrotem.
Zatkałam usta ręką i pobiegłam do łazienki. Wróciłam do towarzystwa jakieś 10
minut później wcześniej myjąc zęby i płucząc gardło.-Może ty w ciąży jesteś?
-Nie
Rio, nie jestem. Jestem przemęczona.-mruknęłam. Prawda była taka, że zmieniłam
metodę antykoncepcji na coś, co nie obciążałoby mojego organizmu hormonami.
Lekarz ostrzegał mnie przed takimi możliwościami. Jednak jeżeli chciałam starać
się o dziecko za jakieś 2-3 miesiące musiałam to znieść. To nie był pierwszy
raz. Całe szczęście Gaara nie musiał wcześniej tego oglądać.
-Dobra,
to my się zbieramy. Lepiej będzie jeśli zostawimy was samych. Powinnaś
odpoczywać.-kiwnęłam niepewnie głową walcząc z mdłościami. Chłopcy się
zebrali,a ja zostałam z Gaarą w bardzo przytłaczającej ciszy. Zaczęłam zbierać
szklanki i kieliszki po gościach, a potem szybko je zmywać. Gaara mocno objął
mnie ramionami i wtulił twarz w mój kark.
-Przepraszam
za warczenie na ciebie rano.
-Masz
dzisiaj zmianę?-zapytałam i przetarłam oczy.
-Nie.
Gdybym miał, nie piłbym. Mówiłaś, że wrócisz w nocy.
-Firma
nie upadnie tylko dlatego, że wyszłam z biura kilka godzin wcześniej. Chciałam
pobyć chwilę z tobą. Ostatnio nie mamy dla siebie czasu.-odwróciłam się do
niego i zarzuciłam mu ręce na szyję. Mocno go przytuliłam. Tęskniłam za takimi
chwilami. Pocałowałam go.
-W
końcu mam cię tylko dla siebie na kilka chwil. Jestem samolubem, wiem, ale raz
na jakiś czas muszę być. Co moja piękna narzeczona chce dzisiaj
robić?-uśmiechnął się do mnie ciepło.
-Wziąć
z tobą relaksujący prysznic, poleżeć na kanapie i pooglądać filmy, a potem iść
spać.-Gaara złapał za moją koszulkę i mocno pociągnął do góry. Pocałował mnie i
pociągną za rękę do łazienki.
Oglądaliśmy jakąś śmieszną komedię w
telewizji. Jednak Gaara cały czas a to mnie podszczypywał, a to łaskotał.
Wkurzyłam się i usiadłam na nim okrakiem.
-Kochanie!
Spokój! Chcę oglądać film!-szeroko się do niego uśmiechnęłam.
-Brakowało
mi ciebie takiej. Nawet nie wiesz jak bardzo.-miał smutny wzrok. Zrobiło mi się
go szkoda.
-Co
się stało z naszym zapałem z Bali?-zapytałam ironicznie. Gaara głośno się
zaśmiał.
-Nie
wiem, rozpłyną się wśród Tokijskiego smogu i pędu. Eh, pojechałbym z tobą
jeszcze raz do tego miejsca.-oczy świeciły mu się jak szafiry. Nachyliłam się
nad jego klatką piersiową i pocałowałam.
-Zaufaj
mi, ja też. Ale jeszcze 1,5 miesiąca i odbędzie się nasz ślub. Potem uciekamy z
Tokio na całe 3 tygodnie, podczas których będziemy upajać się chwilami tylko we
dwoje, będziemy opalać się na plaży, kąpać w lazurowym morzu i będziemy starać
się o to, żeby były to jedne z naszych najwspanialszych wspomnień. Będę już
panią Sabaku i wtedy dopiero zobaczysz jakie twoje życie stanie się
ciężkie.-Gaara uderzył mnie poduszką. Pisnęłam i zeszłam na dywan. Gaara za
mną. Położył się na mnie i zaczął łaskotać. Potem nagle zaczęliśmy się całować.
Pomimo tego, że miałam na niego cholerną ochotę czułam tak potworne zmęczenie,
że nie miałabym siły na kochanie się. Gaara chyba to zauważył, ponieważ
przyciągnął mnie do siebie i pocałował w czoło.
-Idziemy
spać kochanie. Ja też nie odespałem nocki. Przełożymy to na inny dzień.
Dwa tygodnie później wujek wysłał
mnie na przymusowy odpoczynek. Złapał się za głowę kiedy zastał mnie wymęczoną
i znowu wychudzoną w biurze. Powiedział, że do dnia ślubu mam się nie pokazywać
w firmie. Dało mi to duże pole do popisu jeżeli chodzi o ostatnie sprawy
związane z weselem. Jakimś cudem prasa nawet nie zaczęła się rozpisywać o
naszym ślubie, a ukrywanie takiego wydarzenia było czymś wyjątkowym.
Jechaliśmy z Gaarą po obrączki.
Chwilę wcześniej znaleźliśmy wzór, który nam obojgu się spodobał. Na dodatek u
jubilera, u którego Gaara kiedyś zamawiał dla mnie serduszko.
-W
końcu mogę powiedzieć, że to będzie wesele, które zorganizowałam razem z
przyjaciółmi, a nie natrętną matką mojego narzeczonego.-siedziałam na fotelu
pasażera. Gaara prowadził tak sprawnie, jakby był kierowcą w formule 1.
-Nie
za bardzo ci w nim pomogłem.
-Pomogłeś!
Zaufaj mi, że żaden inny facet nie byłby w stanie wybierać wzorów chusteczek,
zaproszeń i innych rzeczy. Z resztą twoja praca też nie pozwalała ci za często
bywać ze mną u organizatorki. I całe szczęście...-to ostatnie mruknęłam pod
nosem. Gaara szeroko się uśmiechnął.
-Proszę
bardzo madame. Jesteśmy na miejscu.-Gaara zaparkował i wyciągnął kluczyki.
Wysiadając mocno trzasnęłam drzwiami. Byłam bardzo podekscytowana. Złapaliśmy
się za ręce i weszliśmy do zakładu.
-A
oto i przyszła para młoda. Zapraszam.-mężczyzna w średnim wieku powitał nas
bardzo entuzjastycznie. Usiedliśmy przy małym dębowym stoliku w rogu salonu, a
jubiler poszedł na zaplecze. Przyniósł małe prostokątne pudełko, a kiedy
uchylił wieko, naszym oczom ukazały się 2 obrączki z białego złota. Moja była
wąska, wysadzona 3 malutkimi diamentami, z kolei Gaary trochę szersza bez
żadnego oczka. Obie miały grawerowania w środku. Moja imię Gaary i datę naszego
ślubu, jego moje imię z tą samą datą. Przymierzyliśmy je. Leżały idealnie.
Zapłaciliśmy i wyszliśmy z salonu. Namiętnie pocałowałam Gaarę.
-Mogłabym
założyć ją nawet teraz! Jest piękna!-byłam zachwycona.
-Spokojnie
spokojnie. Jeszcze miesiąc. Tyle jesteś w stanie wytrzymać.-objął mnie
ramieniem i przyciągnął do siebie. Pojechaliśmy do jego mieszkania. Miał tam
kilka rzeczy do zabrania. Kiedy weszliśmy okazało się, że u Temari jest Shina.
Włosy zjeżyły mi się na karku, ponieważ nie widziałam jej od rozstania z Gaarą.
Zmierzyła mnie zimnym spojrzeniem, a Gaarę tak tęsknym, że aż mnie zemdliło.
-Cześć
siostra! Cześć Shina! Ładnych parę lat.-machnął ręką. Nadal mocno mnie do
siebie tulił.
-Załatwiliście?-zapytała
Temari. Używała półsłówek, wiedziałam dlaczego.
-Tak,
wszystko. Idę do sypialni, mam tam kilka rzeczy do zabrania.-mruknął. Pocałował
mnie w policzek i poszedł do swojego starego pokoju.
-Więc
jednak gazety pisały prawdę. A to ci niespodzianka. Sara Iregiro zrywa
zaręczyny z bogatym Naokim, żeby być ze zwykłym gliną. Dobre.-syknęła na mnie.
-Zazdrosna?
Wydawało mi się, że walkę o uczucia Gaary wygrałam dawno temu.-powiedziałam.
-Złapałaś
go na dziecko szmato. To nie była równa walka.-warknęła na mnie.
-Shina,
daj im spokój. Dobrze wiesz, że Gaara był zakochany w Sarze od czasu jak ją
poznał.-Temari machnęła ręką.
-To
jest takie niesprawiedliwe. Z resztą raz się rozstaliście, teraz pewnie też się
rozstaniecie.-powiedziała to tak, jakby była tego na 100% pewna.
-Wiesz
Shina wątpię, choćby dlatego.-Gaara wyrósł za moimi plecami. Złapał moją lewą
dłoń i pokazał blondynce pierścionek. Zachłysnęła się kawą.
-Co?!
Jak to?! To... To niemożliwe!!! Ty nie nadawałeś się do życia w monogamii.
Absolutnie.
-Pobieramy
się.-skwitował krótko. Oczy Shiny zapłonęły gniewem.
-Kiedy?!
Jak?! Gdzie?! 6 lat mieszkałeś w USA! Pojawiacie się na okładkach od nie wiem,
końca grudnia. Sara potwierdziła rozstanie z Naokim dopiero pod koniec
listopada!-ryknęła.
-Jesteśmy
razem od października. Zaręczyliśmy się pod koniec. Pobieramy się już niedługo.
-Nie
ma nic w gazetach o waszych zaręczynach.-warknęła. Miała łzy w oczach.
-Udało
nam się utrzymać to w tajemnicy. Jak widzisz, głupi ma szczęście. Ożenię się z
Sarą, bo tylko ona dała mi prawdziwe szczęście.-spojrzeliśmy się na siebie jak
para zakochanych dzieciaków. Najcudowniejsza rzecz na świecie.
-Będziesz
żałować! Zobaczysz, taka wielka dama nie da ci szczęścia! Pożałujesz!!!-wstała
od stołu i wyszła trzaskając drzwiami.
-Rany,
ale ona przewrażliwiona.-mruknął Gaara pod nosem.
-Dobra,
przewrażliwiona czy nie, pokazujcie te wasze łańcuchy!-zaśmialiśmy się. Usiedliśmy
do stołu, a ja wyciągnęłam pudełko z obrączkami z torby. Temari od razu je
złapała i zaczęła oglądać.-Piękne. Pasują do was.
-W
końcu sami je projektowaliśmy, są dokładnie takie, jak chcieliśmy.-Gaara złapał
mnie za rękę pod stołem, a potem zaczął wodzić po moim udzie. Cała się spięłam.
-Wiecie
co, chciałam iść na zakupy, mogę wam zostawić mieszkanie na jakieś pół godziny,
prawda?-Gaara kiwnął głową. Temari podziękowała uśmiechem, wzięła torebkę,
ubrała buty na nogi i wyszła. Kiedy tylko zamknęły się za nią drzwi Gaara wziął
mnie na swoje kolana.
-Moja
siostra jest jednak cudowną dziewczyną.-mruknął wodząc nosem po mojej szyi.
Doskonale wiedział co robi. Mój puls był szybszy niż powinien.
-Oczywiście,
że jest. Dopiero to odkryłeś?
-Powiedz
mi, kiedy ostatnio leżałaś u mnie w łóżku?-jego głos był chrapliwy, niski.
Wyprowadzał mnie z równowagi.
-Przed
naszym rozstaniem 6 lat temu.-mruknęłam.
-Za
długo, idziemy.-wziął mnie na ręce i zaczął nieść do swojej sypialni. Śmiałam
się jak głupia, kiedy niezgrabnie próbował otworzyć drzwi. Sypialnia
praktycznie nic się nie zmieniła. Gaara położył mnie na łóżku, a to
zaskrzypiało jak szalone.
-Co
ty wyprawiałeś w tym łóżku? Nie skrzypiało tak.
-Rio
po imprezie został na noc.-zrobiłam wielkie oczy. Gaara chyba dopiero po chwili
musiał się zreflektować jak śmiesznie to zabrzmiało.-Walnął się tym swoim
cielskiem na moje biedne łóżko i od tego czasu wydaje takie dźwięki.
-Strasznie
to rozpraszające.-mruknęłam. Przeturlałam się na drugą stronę, ale to nic nie
dało. Cały materac wydawał nieprzyjemne wysokie dźwięki, które nasiliły się gdy
tylko Gaara położył się na mnie. Kiedy tylko zaczęło się robić gorąco wróciła
Temari. Oczywiście zapukała do sypialni kiedy leżałam w samych majtkach. Gaara
warknął na nią w drzwiach, a ona jak gdyby nigdy nic oparła się o framugę
drzwi.
-Z
tego co wiem powinniście przestrzegać czystości przed ślubem.-była nieźle
rozbawiona. Ja z kolei zażenowana. Gaara wściekły.
-Siostra,
jesteśmy trochę zajęci, mogłabyś stąd iść?-warknął na nią. Temari się zaśmiała
i trzasnęła drzwiami.
Wyszliśmy z sypialni jakieś 10 minut
później. Namiętna atmosfera rozmyła się jak kamfora. Postanowiliśmy więc
poczekać z powrotem do domu.
-Cześć
gołąbeczki! Szybko wam poszło.-zrobiłam się czerwona jak burak.
-Nastrój
diabli wzięli kiedy tylko przyszłaś.-Gaara zrobił nam kawę. Podziękowałam mu
bladym uśmiechem.
-Przepraszam,
że w ogóle śmiałam wrócić do mojego domu. To ty wyniosłeś się do Sary, nie ja.
Powinieneś mieć po dziurki w nosie seksu, mając go na pewno na co dzień.-poczerwieniałam
jeszcze bardziej.
-Wy
normalnie rozmawiacie ze sobą z ten sposób?-zapytałam. Zaczęłam się zastanawiać
czy gdybym miała brata albo siostrę, czy sama czułabym się tak pewnie
rozmawiając z nimi na takie tematy.
-Przecież
Gaara to dorosły facet. Myślę, że nie miał zbyt wielu dziewczyn, ale te, z
którymi się spotykał, a które miałam okazję poznać, bardzo go zachwalały.-Gaara
zakrztusił się kawą i zaczął kaszleć. Zrobił się czerwony na twarzy, a kiedy w
końcu był w stanie nabrać powietrza, miał łzy w oczach. Ja z kolei miałam
ochotę zaśmiać się na stwierdzenie, że nie miał zbyt wielu dziewczyn. Och
Temari, gdybyś tylko znała prawdę...
-Myślę,
że to nie jest temat na popołudniowe plotki. Kochanie, zjadłabym
coś.-powiedziałam. Temari pstryknęła palcami zupełnie tak, jakby wpadła na
genialny pomysł. Wyciągnęła z siatki papierową torbę, w której znajdowały się
pączki. Wzięłam jednego, niestety kiedy tylko ugryzłam znowu poczułam silne
mdłości. Pobiegłam do toalety.
Temari ostro dyskutowała z Gaarą
przy stole, jednak kiedy weszłam od razu się uciszyli.
-Jesteś
w ciąży?-zapytała Temari. Usiadłam i dopiłam teraz zimną już kawę.
-Nie.-mruknęłam
pod nosem. Nie miałam pojęcia, że w taki okropny sposób mogę znosić odstawienie
po ponad 3 latach.
-Na
pewno?
-Temari,
nie. Nie jestem w ciąży. Nadal się zabezpieczam. Mam po prostu kiepski okres.
Ostatnio miałam dużo stresu. Kochanie jeśli chcesz dokończ za mnie pączka. Ja
nie jestem w stanie.-przetarłam oczy. Najgłupsze było to, że nie powiedziałam
Gaarze nawet słowa o tym, że zmieniłam metodę antykoncepcji. Powinnam była.
Kiedy wróciliśmy do domu nie czułam
się najlepiej. Położyłam się na kanapie, a Gaara przyniósł mi zimny kompres na
czoło.
-Ty
na pewno nie jesteś...-zaczął.
-Nie
Gaara. Pamiętasz, byłam 2 tygodnie temu u ginekologa. Powiedziałby mi o tym.
Bez przesady.-mruknęłam.-Wiem, że chciałbyś starać się o dziecko, ale póki co.
-Mówiłem,
że nie ma z tym pośpiechu. O tym chyba zapomniałaś. Z resztą nadal bierzesz
tabletki... Wyjeżdżam z Sasuke na tydzień do Stanów.-podniosłam się do pozycji
siedzącej.
-Po
co?-od razu najeżyłam się, kiedy pomyślałam o kobietach, które będą do nich na
pewno lgnąć.
-Musimy
załatwić kilka spraw w Nowym Jorku.
-Kiedy
jedziecie?-zapytałam podejrzliwie. Miałam nadzieję, że Gaara trochę pomoże mi w
ostatnich przygotowaniach.
-Za
tydzień. Sasuke dzwonił do mnie z rana. Nie chciałem mówić tego przy Temari.
-Jedź.
Przecież ci nie zabronię.-mruknęłam i z powrotem położyłam się na kanapie.
-Dasz
sobie radę z organizacją wesela?
-Spokojnie.
W razie czego poproszę Temari, Sakurę lub resztę naszych przyjaciół. Jednak
jeżeli Sasuke wpadnie na genialny pomysł urządzenia ci tam wieczoru
kawalerskiego z tancerkami go-go, mam nadzieję, że będziesz się dobrze
bawił.-mruknęłam. Gaara zaczął się śmiać.
-Jesteś
niemożliwa!-sama uśmiechnęłam się pod nosem słysząc jego rozbawiony ton.
Razem z Sakurą odebrałyśmy sukienki
i garnitury. Przymierzyłam moją piękną suknię ślubną. Właśnie taką zawsze
chciałam mieć.
-Wyglądasz
olśniewająco! Pięknie!!!-oczy mojej przyjaciółki świeciły się jak dwa
szmaragdy.
-Właśnie
tak chcę wyglądać w tym najważniejszym dniu. Czy nasza organizatorka ogarnęła
transport dla gości?-zapytałam. Sakura obiecała, że z nią o tym porozmawia.
-Tak.
Bilety dla gości są już kupione. Nie musisz się o to martwić. I tak jest to
około 40 osób, więc nawet zamówienie autokaru nie było problemem. Chciałaś mieć
takie małe wesele? Mogłabyś pozwolić sobie na więcej osób.
-Sakura,
będę mieć przy sobie moją rodzinę, przyjaciół. Gaara również. Naprawdę
rozmawialiśmy na ten temat wiele razy. Zaufaj nam, że na pewno będziemy lepiej
bawić się w gronie najbliższych, niż gdybym miała zaprosić wszystkich moich
współpracowników, jakiś ludzi, z którymi rozmawiałam może ze 2 razy w życiu...
Po co mi to? Całe życie żyłam w blasku fleszy. Chciałabym żeby chociaż mój ślub
był taki, jak to zaplanowałam. Wszystko ustalałam z Gaarą. Gdyby tego nie
chciał, powiedziałby mi o tym... O cholera!
-Co
się stało?! Suknia jest gdzieś brudna?!-Sakura podeszła do mnie ze strachem w
oczach.
-Nie!!!
Zupełnie zapomniałam! Michael!-trzepnęłam się w czoło.
-Kto?-uniosła
wysoko brwi. Szybko opowiedziałam jej o współpracowniku Gaary, bez którego na
pewno by nas nie było.-Myślę, że sprowadzenie go tutaj za te 2,5 tygodnia nie
będzie problemem. Zaraz zadzwonię...
-Nie
Sakura. Mam inny pomysł.-wzięłam komórkę. Wybrałam numer do Gaary.
-Cześć
kochanie. Słuchaj nie mogę teraz za bardzo rozmawiać, to coś ważnego?
-Michael!
Zapomnieliśmy zaprosić Michaela! Gaara jedź po niego, albo skontaktuj się z nim
i zabierz go do Japonii.-Gaara przeklął siarczyście.
-Dobrze,
że mi przypomniałaś. Do zobaczenia za kilka dni. Tęsknię.-rozłączył się.
-Co
zrobisz z rodzicami Uzumaki i przyszłą matką Ino?
-Hinata
mówiła, że małym zajmie się jej tata. Co do Ino, mamy przecież wynajęty
ośrodek. Jeżeli źle się poczuje będzie mogła się położyć.
-A
ty jak z planowaniem powiększenia rodziny?-zapytała. No tak, jest to bardzo
interesujący temat.
-Przestałam
brać tabletki. Zmieniłam na kapturki. Jest to trochę mniej wygodne, ale...
-Ty
na pewno chcesz tego dziecka? Mówisz zupełnie bez przekonania.
-Wiesz,
boję się. Poroniłam pierwszą ciążę. Co jeżeli teraz też tak będzie? Dochodziłam
do siebie po tamtej stracie ponad rok.
-Na
pewno ci się uda! Wtedy byłaś młoda, pracowałaś jak mrówka, do tego martwiłaś
się tym, co ludzie pomyślą i inne. Teraz jesteś dorosłą kobietą. Wychodzisz za
mąż, za mężczyznę, którego kochasz. Masz wujka, który może cię odciążyć. Z
resztą myślę, że gdybyś poprosiła Naruto lub Hinate o małą pomoc, na pewno by
nie odmówili. Wszyscy wiemy co przykrego ci się przytrafiło i nikt nie będzie
miał ci za złe, jeśli tylko powiesz, że sama nie jesteś w stanie dać sobie z
czymś rady. Zaufaj mi, że teraz jak już uda ci się zajść w ciążę, będziesz
chodzić dumna i szczęśliwa.
-A
co z tobą i Sasuke?-zapytałam.
-Nam
póki co dobrze jest tak, jak jest. Musimy nauczyć się na nowo docierać. Z jego
charakterem nie jest to łatwe. Nie chcę się jednak poddać.
-Wiesz
co, obie mamy nierówno pod sufitem. Ty wróciłaś do chłopaka po 8 latach, ja za
swoim byłym poleciałam na drugi koniec świata, pomimo tego, że obie byłyśmy
wtedy w związkach.-Sakura się zaśmiała.
-Jak
widać jakoś podświadomie czułyśmy, że tamte związki to nie to. Obie jesteśmy
teraz szczęśliwe.-skwitowała. Miała rację.
Obiecałam Gaarze i Sasuke, że
odbiorę ich z lotniska. Niestety pogoda nie dopisywała, więc lot miał spore
opóźnienie. Siedziałam w aucie i słuchałam radia, kiedy rozdzwonił się mój
telefon.
-Gdzie
jesteś? Czekamy na ciebie w hali przylotów i odlotów. Pogoda jest mało
powiedziane...
-Idę.
Jestem na parkingu.-rozłożyłam parasolkę i pewnym siebie krokiem przeszłam
przez parking. Kiedy weszłam na lotnisko od razu dostrzegłam czerwoną czuprynę
Gaary, a zaraz obok niego hebanowe włosy Sasuke. Dziewczyny rzucały na nich
wygłodniałe spojrzenia. Trzeba było im przyznać, że prezentowali się całkiem
przyjemnie. Sasuke w czarnej skórze, białej koszulce opinającej tors i
dopasowanych jeansach wyglądał jak małolat. Gaara z kolei w beżowym swetrze i
granatowych jeansach jak słodki chłopiec. Kiedy mnie zobaczył uśmiechnął się
promiennie. Niestety choćbym bardzo chciała nie byłam w stanie rzucić mu się na
szyje. Miałam do załatwienia jedną bardzo ważną sprawę, byłam więc ubrana
służbowo. Dopasowana ołówkowa spódnica, błękitna koszula, niebotycznie wysokie
szpilki pod kolor spódniczki. Również przykuwałam niemałą uwagę.
-Panno
Iregiro, wyglądasz tak, że można cię schrupać.-rzucił Sasuke. Zaśmialiśmy się
głośno. Gaara przewiesił sobie torbę przez ramię, a potem złapał mnie za rękę.
-Co
z Michaelem?-zapytałam.
-Miał
urlop. Zadzwoniłem do niego, powiedział, że przyjedzie. Mamy tylko wysłać mu
zaproszenie.
-Żebyś
wiedziała jak niejaka Liz ucieszyła się na widok Gaary. Myślała, że się
rozstaliście. Jednak kiedy Gaara ją oświecił znowu była przygaszona.
-Chicago...
-Sama
kazałaś mi jechać po Mika.-ugryzłam się w język. Nie miałam ochoty na kłótnie.
Kiedy odwieźliśmy Sasuke do domu
pomiędzy nami zapadła niezręczna cisza. Myślałam, że skoro Gaara siedział przez
tydzień w Stanach, będzie miał co opowiadać.
-Moja
była szefowa rozwodzi się z mężem.
-Z
Chrisem?-zapytałam zdziwiona.
-Tak.
Nakryła go w łóżku z jakąś kobietą. Wtedy przelała się czara goryczy.
Przeprosiła mnie, kiedy zawitałem na komisariat.-założył ręce za głowę.
-Rychło
w czas. Szkoda, że nie zrobiła tego kiedy jeszcze mieszkałeś w USA. Jesteś może
głodny? Bo ja bardzo.-zapytałam. Od rana nic nie jadłam.
-Jestem
głodny, ale ciebie.-położył mi dłoń na kolanie i palcami zaczął zbierać
materiał. Głośno wypuściłam powietrze z płuc.
-Kochanie,
jeżeli spowoduję wypadek będzie problem.-mówiłam trochę wyższym tonem niż
planowałam. Sama czułam podniecenie. Gaara wyperfumował się zapachem, który
zawsze kojarzył mi się z seksem. Na dodatek jego błyszczące oczy, figlarny
uśmiech.
-Masz
pończochy. Jak miło.-zjechałam w jakąś boczną uliczkę. Zabrałam jego rękę z uda
i zaczęłam uspokajać oddech.
-Gaara!
Nie rozpraszaj mnie w ten sposób! Pada deszcz, a ja i tak mam problem ze
skupieniem się.-mruknęłam zła. Gaara nachylił się i namiętnie mnie pocałował.
Kiedy próbowałam się odsunąć pociągnął mnie na siebie.
-Cieszę
się, że twoje auto ma dobre amortyzatory. Wystarczy nam 10 minut.-mruknął i
podsunął mi spódnicę do góry.
Wracając na miejsce kierowcy miałam
uśmiech od ucha do ucha. Zapaliłam silnik i wrzuciłam wsteczny. Gaara również
wyglądał na zrelaksowanego.
-To
była rozgrzewka. Kiedy wrócimy do domu zajmę się tobą jak należy.
-Mieliśmy
nie uprawiać seksu do ślubu, zapomniałeś?-zaśmiałam się. Wrzuciłam
kierunkowskaz i zaczęłam kierować się w stronę naszego osiedla.
-Zapomnij.
Mam wolne przez najbliższe 3 dni, także odrobimy zaległości. Odebrałaś
garnitury i suknie, prawda?-zapytał.
-Tak.
Gaara do ślubu zostały niecałe 2 tygodnie. Wszystko co miało zostać zrobione,
zostało zrobione. Teraz pozostało nam czekać na ten dzień i żyć normalnie.
-Nie
pytaj jak bardzo podekscytowany jestem tym faktem, że będę się żenił. Sasuke
planuje oficjalnie poprosić Sakurę o rękę. Kiedy byliśmy na drinku powiedział
mi o tym.
-Widzę,
że się zaprzyjaźniliście. Kto by pomyślał.-uśmiechnęłam się pod nosem.
-Cóż,
Sasuke to mój szef. Ale kiedy byliśmy małolatami kumplowaliśmy się, nawet w
akademii policyjnej. To chyba zapewnia nam takie luźne relacje. Z resztą jestem
jednym z lepszych. Sasuke to chwali.
-Dobrze,
że wrócił, że Sakura wróciła. Mam wrażenie, że jest jak dawniej. Tak, jakbyśmy
znowu mieli te 17-18 lat i wierzyliśmy w cuda i inne tego typu
rzeczy.-wjechałam do podziemnego garażu i zaparkowałam na moim miejscu.
-Cóż,
w pewnym sensie w ciągu ostatniego roku stało się kilka cudów.-wsiedliśmy do
windy, a kiedy przekroczyliśmy próg mieszkania ogarnęło mnie zmęczenie.
Zrzuciłam szpilki z nóg, rozsunęłam zamek w spódnicy, odpięłam guziki w
koszuli. Przeciągnęłam się i głośno ziewnęłam.
-Gaara,
myślałam o kupnie domu.-powiedziałam i rzuciłam koszulę na oparcie kanapy.
-Po
co? Przecież to mieszkanie kupiłaś niedawno.
-Nie
o to chodzi, ale myślałam o tym, że jak już się pobierzemy i zaczniemy starać
się o dziecko, moglibyśmy kupić domek jednorodzinny. Tak w ogóle ile dzieci
chciałbyś mieć.
-Myślałem
o 3-4.-myślałam, że oczy wyjdą mi z orbit.
-3-4?-wykrztusiłam.
-Sam
chowałem się dość długo w takich klimatach. Jest fajnie i wesoło. Nie zamierzam
być takim ojcem, jakim dla mnie był mój ojciec.-powiedział. Usiadł na kanapie i
ściągnął sweter. Pod spodem miał białą bokserkę. Zsunęłam spódnicę z bioder i
ubrana w pończochy i bieliznę usiadłam mu na biodrach.
-Po
pierwszym dziecku będziemy wiedzieć ile mamy siły na następne. Myślę, że będzie
dobrze jeśli pójdziemy spać. Jest już późno, a ty jesteś zmęczony po długim
locie.-pocałowałam go delikatnie w usta. Jednak on wplótł mi palce we włosy i
zaczął całować coraz bardziej namiętnie. Westchnęłam w jego usta.-Dobra, jednak
nie idziemy spać. Mam dla ciebie inne plany.
-Oddaję
się w twoje ręce. Rób ze mną co chcesz.-mruknął i pociągnął mnie na siebie.
Komentarze
Prześlij komentarz