Opowiadanie numer dwa/ Rozdział 24
-Jak
to chcecie się pobrać? Tak nagle?- zapytała Ino.
-Gaara
oświadczył mi się niecałe trzy tygodnie temu. Nic nie mówiłam, bo najpierw
chcieliśmy porozmawiać z naszymi opiekunami, żeby nie było niespodzianki, że
żadnego ślubu nie będzie, bo oni się nie zgodzą.- powiedziałam.
-A
oni się zgodzili? Naprawdę się zgodzili?- zapytał Naruto z niedowierzaniem.
-Gdyby
się nie zgodzili, nie byłoby tego zebrania.
-Dobrze,
to kiedy mamy się spodziewać tego waszego ślubu.
-Za
dwa miesiące, w marcu.- powiedział Gaara.
-CO?!-
znowu wszyscy krzyknęli chórem. Musiałam zatkać sobie uszy od decybeli, które
wytworzyli.
-W
marcu?! W tym roku?! Przecież to ledwo dwa miesiące! Zbliża się koniec
stycznia! Jak wszystko ogarniecie?!
-Ciocia
obiecała, że pomoże nam wszystko przygotować. Ma znajomości z różnymi ludźmi i
wkręciła się w myśl o ślubie równie mocno, co my.
-Cóż.
Czyli za dwa miesiące będziemy bawić się na waszym weselu, tak?- zapytał Sai, a
ja kiwnęłam głową.
-Jakie
szaleństwo. Nigdy w życiu nie widziałam takiego tempa, u żadnych z par, które
znam.- zaśmiała się Ino, a my wszyscy z nią.
Cóż, kilka dni później okazało się,
że wcale tak łatwo nie będzie. Ciocia próbowała zarezerwować jakąkolwiek
kaplicę na ślub, ale wszystkie terminy, do sierpnia włącznie były już
pozajmowane. Sale również nie były wolne.
Kiedy leżeliśmy z Gaara u niego w
łóżku rozmawialiśmy o tym.
-Najwidoczniej
nasi najbliżsi serio nie chcą tego ślubu, skoro napotykamy przeszkody już
teraz.- mruknął Gaara i przerzucił kolejny kanał w telewizji.
-To
nie ich wina. Prawda jest taka, że my też bardzo się pośpieszyliśmy.
Zorganizować ślub w dwa miesiące to prawie niemożliwe. Czemu to nie może być
ten sierpień? Na pewno byłoby nam łatwiej, byłoby też cieplej. Albo dlaczego
nie możemy tego zrobić w marcu za rok, kiedy skończę szkołę i sama pójdę na
studia?- zapytałam i przeczesałam mu włosy palcami. Zamruczał z zadowolenia i
przymknął powieki.
-Bo
boję się, że mi uciekniesz do tego czasu.- zaśmiał się i przysunął do mnie.
-A
czy ja ci dałam jakikolwiek powód żebyś tak myślał?- przewróciłam oczami.
-Nie.
Ale kto wie, kto wie. Poza tym możesz się rozmyślić do tego czasu.
-Zastanawiam
się kto tu komu mniej wierzy. Ty mi czy ja tobie...- mruknęłam.
-Dobrze,
skoro nasz ślub wywołał taką lawinę zdziwienia masz chyba rację, żeby przełożyć
go nawet na ten sierpień. Na przykład w trakcie letnich wakacji. Pół roku
starczy chyba na przygotowanie się do tego.
-Gaara,
może naprawdę wstrzymajmy się do przyszłego roku. Damy naszym rodzinom trochę
odetchnąć, będziemy mieli czas na przygotowanie się jak najlepiej. To chyba
byłoby najrozsądniejsze wyjście. Absolutnie chcę za ciebie wyjść, ale boję się,
że pośpiech sprawi, że to nie będzie do końca takie, jakie powinno być. Poza
tym ciocia będzie miała więcej czasu, żeby nauczyć mnie jak prowadzić dom. Chcę
być jak najlepszą żoną dla ciebie.
-Mój
wujek śmiał się, że jestem najmłodszy z nich wszystkich, a najszybciej chcę się
żenić. Uznał, że to powinno iść według roczników. Może masz rację, że ślub w
tym roku to zły pomysł. Jednak uważam, że sierpień jest dużo lepszym miesiącem
na niż marzec. Jest dużo cieplej. I na pewno będzie przyjemniej na weselu.
-Dobrze,
skoro to takie ważne niech już będzie ten sierpień. Będę już po dziewiętnastych
urodzinach oraz my będziemy po rocznym stażu związku. Zawsze więcej
doświadczenia w życiu razem.- wzruszyłam ramionami.- Porozmawiam z wujkami.
Powiem, że nie chcemy za wszelką cenę brać ślubu w marcu i jeśli nie będzie to
możliwe, zrobimy to w sierpniu. Podejrzewam, że ten fakt też ich ucieszy.
Choćby dlatego, że ja skończę już te dziewiętnaście lat, a my będziemy mieli
więcej czasu na poznanie się. Naszym wujkom głównie o to chodziło, kiedy nie
chcieli wydać zgody na ślub.
-Ustalone.
W sierpniu powiemy sobie sakramentalne tak.- Gaara splótł nasze palce razem, a
potem mnie pocałował.
-To
wszystko jest takie szalone. Nigdy nie sądziłam, że będę chciała wyjść za mąż.-
zaśmiałam się.
-Zawsze
możesz zrezygnować. Nie zmuszam cię do tego.- Gaara zmarszczył nos, a ja
parsknęłam. Przerzuciłam nogę przez jego biodro i usiadłam na nim.
-Nie
zrobiłabym tego, gdybym nie chciała. Dobrze o tym wiesz. Chodzi mi o to, że
nigdy o tym nie myślałam. Po swoim okropnym dzieciństwie nigdy nie chciałam
sama mieć rodziny. Aż zjawił się tak jeden, dla którego całkiem straciłam
głowę.
-Biedny
chłopak. Będzie miał ciężko.- zaśmiałam się z żartu Gaary. Zmrużyłam oczy i
przejechałam biodrami po jego miejscach intymnych kilka razy. Sapnął, a jego
dłonie od razu powędrowały na moje biodra.- Zemsta za tak prawdziwe słowa?
-Zemsta?
Raczej kontrargument do tego, co powiedziałeś. No, ale skoro nie chcesz to już
sobie idę.- zrobiłam słodki głos i zaczęłam wstawać z jego bioder.
-Nigdzie
nie idziesz.- powiedział i przesunął dłonie na moje uda.
Fakt faktem nosiło mnie od długiego
czasu, ponieważ nie kochaliśmy się od czasu mojego wypadku. Lekarz prosił, abym
uważała na siebie, bo skutki operacji mogą być odczuwalne jeszcze przez kilka
miesięcy.
Jednak sądząc po zapale Gaary, on
również nie mógł się doczekać, aż zaczniemy się kochać. Wsunął mi dłonie pod
bluzkę i zaczął dotykać nagą skórę. Siedząc na jego biodrach poczułam jak
szybko zrobił się gotowy.
-Ktoś
tu chyba ma potrzeby się wyżyć.- nachyliłam się nad nim i pocałowałam. Gaara
mocno przyciągnął mnie do siebie.
-Żebyś
wiedziała.- mruknął i pogłębił pocałunek.
Jego dłonie wędrowały po całym moim
ciele wywołując dreszcze na skórze. Kiedy zaczął pieścić mnie ustami wygięłam
się w łuk i wstrzymałam oddech, a serce w mojej piersi waliło jak szalone.
Uwielbiałam mojego faceta. Był tak bardzo zachłanny mojego ciała i sprawiania
mi przyjemności, że za każdym razem starał się, abym szczytowała.
-Gaara...-
wyjęczałam, kiedy czułam zbliżający się orgazm. Po tak długim przestoju
doprowadzenie do takiego stanu zajęło mu dosłownie chwilę.
Kiedy przestał, leżałam na łóżku i
głośno nabierałam powietrza.
-Nie
chcę psuć chwili, ale wiesz, że musisz sięgnąć do szafki? Niestety, ale
tabletki zacznę brać dopiero kiedy znowu dostanę okres.
Wypadek sprawił, że miałam długą
przerwę w braniu pigułek. Postanowiłam zrobić sobie miesięczną kurację bez
hormonów, a potem wznowić ich przyjmowanie.
-Wiem.
Nie martw się. Przecież nie chcemy mieć dzieci.- zaśmiał się i sięgnął do
szuflady swojej szafeczki nocnej.
Kiedy był już gotowy złapał mnie za
ramię i obrócił tak, że leżałam na brzuchu. Wsunął mi poduszkę pod biodra, a
potem położył na mnie. Jęknęłam, kiedy się połączyliśmy i wtuliłam twarz w
pościel, żeby zagłuszać jęki. Uwielbiałam kochać się z moim mężczyzną.
Uwielbiałam ten moment, kiedy jęczeliśmy sobie do ucha, a potem, w miarę
narastającej namiętności, coraz bardziej traciliśmy nad sobą kontrolę i
pragnęliśmy spełnienia. Czułam, że ten moment właśnie się zbliżał.
Gaara przylgnął do mnie jeszcze
bardziej i wtulił twarz w mój kark. Nakrył moje dłonie swoimi i splótł nasze
palce. Poruszał biodrami coraz szybciej, a jego urywany oddech drażnił
moją skórę.
Czułam, że z nim mogłam pozwolić
sobie naprawdę na wszystko. Że dzięki niemu kontakt fizyczny z drugim
człowiekiem zdecydowanie był przyjemny.
-Gaara...-
powiedziałam na urywanym wydechu. Mój chłopak zwolnił ruchy bioder i pocałował
mnie w kark.
-Tak?-
zapytał. Ruchy jego bioder rozpraszały mnie, ponieważ nie mogłam skupić się na
tym, co chciałam powiedzieć.
-Chcę
żebyś... Ach.- zacisnęłam dłonie w pięści, kiedy wykonał szybki i głęboki ruch.
-Czego
pragniesz?- powiedział to tak seksownym głosem, że na skórze pojawiły mi się
ciarki. Ciepły oddech drażnił moje ucho.
-Żebyś...
Żebyś był bardziej namiętny.- Gaara się zaśmiał i na chwilę wstrzymał ruchy.
-Mogę
to zrobić, ale będzie się to wiązać z tym, że jutro będziesz musiała zostać w domu,
bo będziesz bardzo obolała.- parsknęłam pod nosem.
-Nie
w tym sensie.- mruknęłam. Chwyciłam jego dłoń i przesunęłam na swój pośladek.
Poczułam, jak całe jego ciało zesztywniało.
Zrozumiał.
-Myślisz,
że to dobry pomysł?- zapytał, choć po jego głosie wyczułam, że sam się
nakręcił.
Kiwnęłam głową.
-Wiem,
że nie zrobisz nic, przez co mogłabym cierpieć. Ufam ci i chcę spróbować.
-Jeśli
cokolwiek nie będzie ci leżało, powiedz.- znów kiwnęłam głową.
Do tej pory tego typu rzeczy
kojarzyły mi się tylko z dzieciństwem, gdzie siła fizyczna mnie krzywdziła.
Wiedziałam, że Sakura próbowała już takich zabaw z kilkoma poprzednimi
chłopakami i sama przyznała, że klapsy czy ciągnięcie za włosy, jeśli robi się
to po to, żeby lekko podkręcić temperaturę w sypialni, potrafią dać ogromną
przyjemność. Sama chciałam zobaczyć czy to prawda, a wiedziałam, że Gaara
będzie to robił tak, że przestanie, kiedy zauważy, że sprawia mi dyskomfort.
Poczułam jak jego palce przesunęły
się po mojej skórze, a ja przygryzłam wargę. Gaara oderwał dłoń od mojego
ciała, a potem uderzył mnie otwartą dłonią w pośladek.
Przez moment całe moje ciało było
sztywne. Po pokoju poniosło się echo uderzenia, a we mnie wezbrał dziwny lęk.
Jednak w ułamku sekundy, kiedy
poczułam delikatne pieczenie na pośladku zdałam sobie sprawę z tego, że Sakura
miała rację. Gaara użył tylko tyle siły, żebym poczuła co zrobił, ale nie po
to, żeby mnie skrzywdzić. Przyjemny dreszcz przemknął po mojej skórze, a z ust
wydobyło się ciche och, ze zdziwienia.
-Wszystko
dobrze?!- głos mojego chłopaka był spanikowany. Zszedł ze mnie i pociągnął mnie
do pozycji pionowej. Oczy miał rozszerzone z przerażenia.- Wszystko dobrze?
-Jeszcze.-
powiedziałam. Mój głos był zachrypnięty.
-Co?-
Gaara był szczerze zdziwiony.
-Zrób
tak jeszcze raz.- powiedziałam i klęknęłam na materacu.
Gaara lustrował mnie od góry do
dołu, a ja zastanawiałam się, czy zaczął widzieć we mnie nową osobę lub bał
się, że podmienili mu dziewczynę.
Objęłam go ramionami i przylgnęłam
do niego. Usiadłam na jego biodrach i mocno objęłam nogami w pasie. Pocałowałam
go namiętnie w usta, a kiedy wsunęłam w siebie, delikatnie przygryzłam jego
dolną wargę. Jęknął i przyciągnął mnie do siebie.
Im bliżej szczytowania byłam, tym
bardziej się rozkręcałam. Wpijałam Gaarze paznokcie w skórę, drapałam po
łopatkach, wplatałam palce we włosy i delikatnie za nie ciągnęłam. On nie
pozostawał mi dłużny. W tamtym momencie czułam, że przekroczyłam jakąś barierę.
Jakiś punkt, który sprawił, że zbliżyłam się do Gaary jeszcze bardziej.
Kiedy szczytowaliśmy, Gaara objął
mnie tak mocno, że pomiędzy nami nie było nawet najmniejszej szpary.
Całowaliśmy się, zagłuszając jęki, a nasze ciała drgały pod wpływem doznań.
Leżałam na klatce piersiowej Gaary
wyczerpana jak nigdy wcześniej. Wpatrywałam się w ścianę i wsłuchiwałam w
miarowe bicie jego serca. Czułam jak delikatnie przeczesywał mi włosy palcami,
a kiedy natrafił na bliznę po operacji krwiaka odsunęłam się od niego.
-Coś
się stało?- zapytał wyrwany w transu.
-Kolejna
blizna do kolekcji. I ogolony fragment włosów. Nie chcę żebyś to dotykał.
-
Rany, Saro. Nie wiem dlaczego doszukujesz się w tym drugiego dna. Nie dotknąłem
tej blizny specjalnie, nie zabrałem ręki, kiedy tak się stało, bo w żaden
sposób nie uważam jej za coś okropnego, ty już pewnie tak. Jest w takim
miejscu, że nawet jej nie widzę. Przepraszam, że cię zdenerwowałem, bo nie to
miałem na myśli.- warknął i wstał z łóżka. Zaczął zakładać na siebie ubrania.
Westchnęłam i owinęłam się kołdrą.
Podeszłam do niego i dotknęłam jego przedramienia.
-Znowu
moja skrzywiona psychika daje o sobie znać.- powiedziałam cicho i opuściłam
głowę.
-Za
chwilę usłyszę, że powinienem jeszcze z milion razy przemyśleć decyzję o
wzięciu z tobą ślubu, tak?- sapnął ze złości.
-Nie.
Prosiłabym, żebyś pomógł mi to pokonać. Jednak... Małymi krokami. Wiem, że dam
radę, bo chcę to zrobić, ale tylko wtedy, jeśli będziesz mnie wpierał. Chcę to
zrobić dla ciebie.- Gaara złapał mój podbródek i namiętnie mnie pocałował.
Przypomniało mi to sytuację, kiedy
byłam u niego i Ayo złożyła mu niezapowiedzianą wizytę. Wtedy jego pocałunek
przypominał rozpaczliwe chwytanie się czegokolwiek. Teraz też tak było. Oczy
zapiekły mnie od nadmiaru emocji.
-Od
czego chciałabyś zacząć?- zapytał, a ja się zaśmiałam.
-Może
od tego, żebyś nauczył mnie widzieć siebie swoimi oczami.- powiedziałam
niepewnie.
-Chodź.-
mruknął mi na ucho, a potem zaprowadził do łazienki.
Gaara postawił mnie przed ogromnym
stojącym lustrem, które miał w tym miejscu. Stanął za moimi plecami, a potem
złapał za kołdrę i odwinął je ze mnie. Wstrzymałam oddech i szybko odwróciłam
głowę. Zdawałam sobie sprawę z tego, że moje ciało było atrakcyjne dla
mężczyzn. Jednak nie do końca dla mnie samej.
-Co
widzisz?- zapytał i położył mi dłoń na ramieniu.
-Masz
piękne kafelki na ścianie w brodziku.- mruknęłam, a Gaara westchnął z lekką
nutą irytacji. Złapał za moją głowę i odwrócił ją w stronę lustra.
-A
teraz co widzisz?- zapytał, a ja starałam się skupić na tym, żeby nie spoglądać
niżej niż linia szyi.
-Swoją
twarz. Niebieskie oczy, czarne włosy. Usta.- głośno przełknęłam ślinę.
-A
dalej?- zapytał a mnie wcięło. Próbowałam wydobyć z siebie głos, ale nie byłam
w stanie.
-Gaara,
powiedziałam, że chcę, ale małymi kroczkami. To... To za dużo na jeden raz.-
odwróciłam się do niego twarzą i wtuliłam w nagi tors. Starałam się owinąć
kołdrą najszczelniej jak umiałam, choćby dlatego, że stojąc tak, jak stałam,
Gaara widział w lustrze moje blizny.
-To
jest mały krok. Pokochanie siebie.- odwrócił mnie z powrotem w stronę lustra i
oparł głowę na moim ramieniu.
-To
okrutny krok i z twojej strony celnie wymierzony cios. Pastwisz się nade mną.
Dobrze wiesz jakie mam podejście do swojego ciała i...
-Skoro
chcesz, żebym nauczył cię widzieć się tak, jak ja cię widzę, od tego musimy
zacząć. Proszę cię, spójrz w lustro.- zrobiłam co chciał.- I pozwól, że powiem,
co ja widzę.
-Nie
wiem, czy jestem gotowa na taką lawinę.- Gaara zaśmiał się.
-Widzę
moją dziewczynę. Spoglądam na nią i widzę jej siłę, jej determinację. Widzę jej
skórę pokrytą bliznami, których ona nienawidzi, a ja kocham jako część niej, bo
widzę, jak ktoś ją skrzywdził, a pomimo tego ona dalej ma siłę żyć i walczyć.
Widzę piękne ciało, drobne ale kobiece, chociaż wiem, że to tylko powłoka dla
jej silnego charakteru, który pozwolił jej zajść w życiu tam, gdzie teraz jest.
Widzę piersi, ale wiem, że pod nimi ukryte jest jej serce, które jest pełne
dobroci i odwagi. Widzę usta, które kocham całować, ale których uwielbiam
słuchać, bo wiem, że zawsze powiedzą mi prawdę. Widzę też oczy, niebieskie jak
szafiry, w które mogę spoglądać godzinami, bo wtedy mogę zobaczyć prawdziwą
ciebie i to, co próbujesz przede mną ukryć. I wtedy kocham cię jeszcze bardziej
niż wcześniej. Bo wiem, że robisz to, żebym nie musiał się denerwować.- głośno
przełknęłam ślinę i wytarłam łzy z policzków.- Widzę jeszcze ładny łuk bioder i
wyobrażam sobie jak kiedyś będziesz podpierać na nich nasze dzieci. Oraz twój
brzuch, w którym będą one powstawać.
Odwróciłam się do niego i na oślep
zaczęłam szukać jego ust.
-Jesteś
niemożliwy.
-O,
a teraz widzę twoją pupę, która wygląda bardzo seksownie, kiedy kochamy się od
tyłu.- parsknęłam śmiechem zanosząc się jednocześnie płaczem.- Miałaś spoglądać
na siebie moimi oczami. To tylko część tego, co widzę.
-To
jest tak cholernie szalone, że powinnam się czymś pacnąć w głowę, żeby
sprawdzić czy to prawda.
-Ty
już się nie uderzaj w głowę. Uwierz, że to najmniej potrzebna na ten moment
rzecz do zrobienia.- znowu się zaśmiałam.
-Jakim
cudem mogłeś zakochać się we mnie tak szybko i tak mocno?
-Szczerze?
Pamiętasz naszą rozmowę w ogrodzie? Tą pierwszą, którą odbyliśmy między sobą?
-Tak,
pamiętam.
-Wtedy.
Uśmiechnęłaś się i dla mnie nie było już ratunku.
-Jakie
to słodkie do utopienia się w tym.- zaśmiałam się.- Przyznam ci się szczerze,
że ja nie wiem, kiedy to się stało. Po prostu dzień za dniem coraz bardziej
zdobywałeś moje serce.
-I
taka odpowiedź bardzo mnie satysfakcjonuje.- uśmiechnął się i pocałował mnie po
raz, nie wiem który tego dnia.
-Odprowadzisz
mnie do domu? Mam jutro sprawdzian i muszę się trochę pouczyć.
-Jasne.
Ubieraj się.
Następne tygodnie uciekały bardzo
szybko. Przyszedł luty, walentynki, których nie udało mi się wyperswadować
Gaarze z głowy, a sama randka okazałą się randką zbiorową, gdzie parami
poszliśmy do tak zwanych pokojów ucieczki. Drogą losowania trafił nam się
pokój, w którym kiedyś zabito jakiegoś człowieka, a jego duch ponoć nawiedzał
miejsce swojej śmierci. Myślałam, że po wyjściu zabiję Gaare na miejscu.
Po lutym przyszedł marzec, a wraz z
nim koniec roku szkolnego.
Przygotowywaliśmy się właśnie do
przedstawienia za kulisami. Byłam zdenerwowana dość szybkim tempem przygotowań,
ale kiedy nikt nie widział, Gaara delikatnie ścisnął moją dłoń i dał mi
szybkiego całusa.
-Powodzenia.-
mruknął, kiedy miałam wyjść na scenę.
Całe przedstawienie opierało się na
akcji, gdzie tak naprawdę moja bohaterka jest rozchwiana emocjonalnie, bo marzy
o mężczyźnie, którego poznała zupełnie przypadkiem, pomógł jej, a potem ich
losy splatają się ze sobą jeszcze wiele, wiele razy.
Stałam właśnie za kulisami i
czekałam, aż będę mogła zaśpiewać piosenkę, którą napisałam specjalnie do tego
przedstawienia.
-Dasz
radę, Saro.- powiedziała Kurenai i mocno zacisnęła kciuki.
Odetchnęłam, a kiedy muzyka
rozbrzmiała ze sceny, wyszłam.
Był to moment, w którym główny
bohater grany przez Gaare, jest na kolacji z dziewczyną, a główna bohaterka,
czyli ja, postanowiła mu w końcu wyznać uczucia. Znalazła restaurację, w której
miała odbyć się randka i weszła na scenę do prywatnych koncertów podczas
bankietów, żeby to zrobić. Główny bohater, widząc ją nie może oderwać od niej
wzroku.
https://www.youtube.com/watch?v=D6DFLNa6MBA
Śpiewając, spoglądałam na Gaare, a
cała reszta osób przestała w tamtym momencie istnieć. Spoglądałam na niego i
wiedziałam, że ta scena wypadnie najlepiej ze wszystkich dlatego, że nie
musiałam udawać miłości do Gaary. Ona po prostu we mnie była, a piosenka była
tego wyrazem. Gaara słyszał ją po raz pierwszy na żywo i widziałam, że Sasuke
miał rację. Odebrał ją osobiście.
Kiedy skończyłam śpiewać na sali
zapadło milczenie. Gaara powinien w tamtym momencie wstać i zapytać po co
przyszłam, ale nie zrobił tego. Wpatrywał się we mnie szeroko otwartymi oczami,
a potem wstał od stołu, wywracając krzesło i niemal pobiegł w moją stronę.
Kiedy był już obok mnie, złapał mnie za rękę i przyciągnął do siebie bardzo
blisko, a potem namiętnie pocałował. Zakręciło mi się w głowie.
-Gaara,
to nie ta scena.- mruknęłam mu na ucho, kiedy w końcu się ode mnie odkleił.
-Musimy
trochę improwizować.- szepnął.- Przepraszam. Przepraszam, że tak...
-Nie
przepraszaj.- powiedziałam wczuwając się w rolę. Zaczęłam udawać zakłopotaną. W
tym momencie wróciliśmy do odgrywania ról ze scenariusza.- Ja... Ja muszę już
iść.
-Zaczekaj!
Po co tu przyszłaś? Dlaczego tak nagle, pomimo tego, że sama zakończyłaś tą
znajomość?!- Gaara świetnie wczuł się w rolę.
-Dlatego,
że kiedy zostawiłeś mnie wtedy na dworcu i widziałam twoją oddalającą się
sylwetkę wiedziałam, że postąpiłam źle.- jak dla mnie całe to przedstawienie
było zdecydowanie zbyt cukierkowe, ale będąc w USA nauczyłam się o Japonii
tyle, że w moim kraju wszystko musiało być słodkie i dobrze się kończyć.
-Jak
to postąpiłaś źle?- w tamtym momencie moja bohaterka miała tracić nad sobą
kontrolę. Gaara świetnie wczuł się w chłopaka, który czuł się zagubiony.
-Nigdy
nie powinnam była pozwolić ci wtedy odejść. Jednak... Jednak cieszę się, że
jesteś szczęśliwy. W takiej sytuacji ja też jestem.- wskazałam głową na Ino,
która grała randkę Gaary.
-O
czym ty... Sam? Chodzi o Sam? Dobry Boże! Sam to moja kuzynka! Zabrałem ją na
kolację!
-A...
Ale...- dziwnie było mi grać w ten sposób. Nie wiedziałam jak mam się zachować,
dlatego, że nigdy nie byłam w takiej sytuacji. Jednak obiecałam sobie, że
postaram się odegrać to najlepiej.
-Myślałem,
że między nami wszystko skończone.- powiedział i zrobił przepraszającą minę.-
Myślałem, że naprawdę nie chcesz mnie widzieć.
-Uważałam,
że zasługujesz na kogoś lepszego niż ja. Masz status. Masz...
-Nie
mam ciebie. A tego chcę najbardziej.- powiedział, a potem zgodnie ze
scenariuszem pocałował mnie jako obietnicę tego, że będzie już dobrze.- I mam
nadzieję, że ty też tego chcesz.
-Chcę...
Chcę tego.- wydukałam.
-Czego?-
zapytał i udał, że wyciera łzę z mojego policzka.
-Żebyś
kochał mnie tak, jak kochasz.- pocałował mnie po raz ostatni, a światła na
scenie zgasły.
-Świetna
robota.- szepnął mi, kiedy odsunęliśmy się od siebie.
-I
wzajemnie.- odpowiedziałam, a potem stanęliśmy kawałek od siebie.
Rozbrzmiały oklaski, światła się
włączyły. Na scenę zaczęli wchodzić inni biorący udział w przedstawieniu.
Wszyscy złapaliśmy się za ręce i ukłoniliśmy.
Wieczorem siedzieliśmy w naszym domu
na małej imprezie. Wszyscy zadecydowali, że nie chcą iść na bal z okazji
zakończenia szkoły. Prosty powód: Sasuke, Sai i Gaara byli związani z
dziewczynami, które czekał jeszcze jeden rok nauki w szkole. Po moim wypadku
wszyscy stali się dużo bardziej ostrożni w stosunku do swoich partnerek.
-Biedne
dziewczyny! Na pewno czekały na to, żeby poprosić was o ostatnie wspólne
zdjęcie przed końcem nauki w szkole.- zażartowała Ino, a my się zaśmialiśmy,
-Jeszcze
jeden powód do tego, żeby zdecydowanie tam nie iść. Cztery lata tego cyrku były
wystarczające.- Sasuke wzruszył ramionami i sięgnął po piwo na stole.
-To
prawda. I tak wystarczająco żenujące było dzisiaj proszenie o drugi guzik z
marynarki mundurka*.- tym razem Gaara wydawał się poirytowany.- Przy okazji
ile dziewczyn naliczyłeś?
-Dwadzieścia
cztery, a ty?
-Dwadzieścia
dwie. Kurde, pobiłeś mnie o dwie. Muszę nad sobą popracować.- powiedział Gaara.
-Ej,
wy!!!- krzyknęłyśmy z Sakurą w tym samym czasie. Spojrzałyśmy się na siebie i
zaczęłyśmy się głośno śmiać.
-Dziewczyny
mają rację! Zachowujecie się jakby to była jakaś loteria!- powiedziała Ino.
Widać było, że jest niezadowolona.
-Co
to za problem? Sai też nie był wcale taki święty. Ile ich było? Z osiemnaście?-
zapytał Sasuke i uśmiechnął się złośliwie.
-Siedemnaście.-
powiedział Sai.
-Ale
to ja dostałam drugi guzik! A ani ty, ani Gaara, ani Naruto nie daliście go
nikomu!- wytknęła chłopakom język.
-Tak
właściwie to dałem drugi guzik Hinacie.- powiedział Naruto, wyciągnięty na
kanapie.
Wszyscy usiedliśmy do pionu jak
jeden mąż i zaczęliśmy wpatrywać się w tą dwójkę siedzącą obok siebie.
-Hinata
i Naruto?- zapytała zdziwiona Ino. Biedna Hinata zaczerwieniła się po same
czubki uszu, a Naruto wyszczerzył zęby w uśmiechu.
-Wszyscy
byliśmy zaaferowani sprawą zaręczyn Gaary i Sary, potem gorączkowe
przygotowania do przedstawienia i końca roku. Jakoś tak wyszło, że
zapomnieliśmy wam o tym powiedzieć. Od stycznia jesteśmy razem.- powiedział
Naruto, a potem objął Hinatę ramieniem i pocałował w policzek, co jeszcze
spotęgowało jej rumieniec.
-Ej!
Dlaczego Mówicie nam o tym dopiero teraz?! Sara i Gaara zaręczyli się już
kawałek czasu temu!
-Nie
zaręczyliśmy się. To po prostu ślubne plany.- powiedziałam jakby od niechcenia.
Wtedy wszystkie pary oczu spojrzały na mnie.
-Ale...
FAKTYCZNIE!!! Przecież nie dostałaś od Gaary nawet pierścionka, prawda?! Więc
dlaczego zgodziłaś się na ślub?! Zaręczyny są nieważne, kiedy nie było
oficjalnej kolacji z rodziną i pierścionka!- Ino wyglądała na bardzo
zaskoczoną.
-Pierścionek
to tylko symbol. Dajcie spokój. Nasze rodziny wyraziły zgodę na ślub, więc
więcej rzeczy nie jest potrzebnych.- machnęłam ręką.
-Może
w Ameryce! Tu, w Japonii, jest inaczej! Musi być oficjalna kolacja z rodziną!
Tak nakazuje tradycja!
-Ino,
daj spokój! Naprawdę nie jest nam to potrzebne, żeby czuć się jak narzeczeni w
pełnym tego słowa znaczeniu.- powiedziałam niezadowolona.- Robicie z igły widły
jak nie wiem co. Pierścionek to tylko symbol. Poza tym mam tą obrączkę. W
zupełności mi to wystarczy.
-Rany,
jacy wy jesteście upierdliwi. Poza tym dzięki za sknocenie wszystkiego.-
mruknął i wstał z kanapy. Poszedł do korytarza, a kiedy wychodził z salonu
głośno trzasnął drzwiami.
-Co
go ugryzło?- zapytał Sasuke i wstał.
-Nie.
Ja pójdę.- powiedziałam i wstałam.
Gaara stał w kuchni przy otwartym
oknie. W jednej ręce trzymał papierosa, w drugiej piwo. Odetchnęłam głęboko i
powoli podeszłam do niego. Zmierzył mnie zimnym spojrzeniem i odwrócił wzrok.
Poczułam dreszcz na plecach.
-Gaara,
coś się stało?- zapytałam niepewnie.
-Wszystko
w porządku.- niemal warknął. Miałam ochotę cofnąć się pod drzwi.
-Nie
sądzę. Nie wyglądasz jakby było w porządku.- westchnienie irytacji z jego
strony było jedyną odpowiedzią.- Dobrze, skoro chcesz się dąsać, rób to dalej.
Tylko potem nie życzę sobie, żebyś przychodził do mnie i udawał, że nic się nie
stało.
Mój ton był ostry, ale nie
krzyczałam. Odwróciłam się na pięcie, ale wtedy poczułam mocny chwyt na
nadgarstku. Gaara Przyciągnął mnie do siebie i namiętnie pocałował. Poczułam
okropny smak dymu papierosowego i gorycz piwa.
Cmoknęłam z niesmakiem, kiedy się
ode mnie odkleił.
-Przepraszam.
Po prostu jestem trochę zdenerwowany. Jak wiesz za dwa tygodnie zaczynam
studia.
-Wiem.
Wszyscy je zaczynacie.- wzruszyłam ramionami.
-Zastanawiałem
się nad tym, co powiedziałaś mi wtedy o pracy prokuratora. To chyba naprawdę
nie jest coś, co chciałbym robić. Złożyłem dokumenty i dostałem się, ale... Nie
wiem, czy to dobry wybór.
-Cóż...
Myślę, że ten rok powinieneś zaliczyć. Może się okazać, że to jednak to, co
chcesz robić. Jeśli nie, przeniesiesz papiery na inny wydział. Nie uważam, że
rok w plecy to coś złego. Lepiej, żebyś robił to, co chciałbyś robić, niż
męczył się całe życie w zawodzie, który nie daje ci jakiejś tam satysfakcji.-
objęłam go za szyję i splotłam dłonie na karku.
-Wiesz,
co będzie mi dawać największą satysfakcję?- zaśmiał się i odgarnął mi kosmyk
włosów z czoła.
-Zostanie
ninja?- zapytała, a Gaara zaśmiał się.
-Nie.
Świadomość tego, że kiedy pójdziesz na studia i inni studenci zaczną cię
podrywać, będę mógł im powiedzieć, żeby pocałowali się w tyłek, bo jesteś moją
żoną.
-Póki
co jeszcze nią nie jestem i zawsze mogę zmienić zdanie.- puściłam mu oczko.
-Nie
waż się.- zmrużył oczy i położył mi ręce na krzyżu.
-Czy
tylko o studia się tak zezłościłeś? Wiesz dobrze, że zachowałeś się
niegrzecznie w stosunku do naszych przyjaciół?- skarciłam go.
-Wiem.
Ale oni też mnie zdenerwowali. Zwłaszcza Ino.
-Tym
komentarzem o tym, że zaręczyny są nieważne? Ja się tym w ogóle nie przejęłam.
Sądzę, że to lekka zazdrość z jej strony. Ona jest z Saiem dużo dłużej niż my.
A sądząc po jego zachowaniu, raczej szybko się nie oświadczy.
-O
ile kiedyś w ogóle... Dobrze, nie rozmawiajmy już o tym. Dopiję piwo i możemy
wrócić do salonu.
-Też
bym się napiła.- powiedziałam, a Gaara zmarszczył czoło.- Pamiętasz? Uczyłeś
mnie kiedyś jak powinno się to prawidłowo robić.
-Ty
mała...- zaśmiał się, a potem wziął niedużego łyka i zbliżył swoje usta do
moich.
Poczułam gorycz na języku, lekki
chłód oraz aromat czegoś lekko korzennego, jak imbir. Przełknęłam płyn i
pogłębiłam pocałunek.
Odkleiliśmy się od siebie, kiedy
poczułam dudnienie krwi w uszach. Dyszałam, moje policzki były zarumienione.
-Tęskniłam
za takimi pocałunkami w twoim wykonaniu.- powiedziałam zadowolona.
-Co
w nich takiego cudownego?
-Cóż,
z reguły kiedy jesteśmy w domu, całowanie prowadzi nas do seksu. Dobrze
wiedzieć, że nadal mam motylki w brzuchu tylko od tego.- uśmiechnęłam się
zadziornie.- Chętnie napiłabym się jeszcze.
Kiedy wyszliśmy z kuchni Gaara
wydawał się bardziej rozluźniony. Trzymaliśmy się za ręce i uśmiechaliśmy.
-Coś
długo was nie było.- zauważył Sasuke z głupim uśmiechem na ustach.
-Jeśli
myślisz, że robiliśmy coś nieprzyzwoitego, to cię zawiodę. Byliśmy grzeczni.-
powiedziałam. Gaara usiadł na kanapie i wziął mnie na kolana. Mocno się do mnie
przytulił.
-Właśnie!
Wracając do tematu waszego ślubu, kiedy on w końcu nastąpi?- zapytał Naruto.
-Szesnastego
sierpnia. Kaplica i sala są już zarezerwowane. W przyszłym tygodniu wyruszam na
poszukiwanie sukni ślubnej. Chcę skorzystać z tego, że są ferie wiosenne.-
powiedziałam.
-To
tylko pięć miesięcy.- zauważyła Hinata.
-Zaufaj
mi, że moja ciocia jest jak huragan. Większość rzeczy jest już ustalona.
Załatwili to nasi wujkowie. Zaproszenia zostaną wysłane za dwa tygodnie.
-Cóż,
w takim razie powinniśmy pić nie tylko za to, że zdaliśmy szkołę z
wyróżnieniem, ale również za to, że Gaara i Sara już niedługo wezmą ślub.- Sai
uniósł swoją szklankę w drinkiem.
Kiedy razem z Sakurą posprzątałyśmy
po gościach, obie westchnęłyśmy. Saki od jakiegoś czasu wydawała się być
myślami daleko stąd.
-Saki,
coś się stało?- zapytała, kiedy odwieszałam ściereczkę na drzwiczki kuchenki.
-Myślę...-
mruknęła.
-O?
-O
naszych facetach.- zmarszczyłam brwi na jej słowa.
-Co
z nimi? Wydawało mi się, że wszystko w porządku. Zachowywali się normalnie.
-Nie
o to chodzi. Sara, oni idą na studia. Widziałaś, co działo się w liceum? Wiesz,
co będzie dziać się na studiach? Tam dziewczyny nie szukają sobie chłopaków. Z
reguły starają się znaleźć sobie mężów. Mamy bardzo przystojnych facetów i
jakoś nie jest mi to na rękę.
-Daj
spokój. Sasuke cię nie zdradzi, ani nie będzie się rozglądał za inną. Gaara,
Sai i Naruto też na pewno tego nie zrobią.
-Sara!
Ty wychodzisz za Gaare! Za pięć miesięcy rozstanie się nie będzie takie proste
w waszym przypadku, jak w moim i Sasuke czy innych dziewczyn z naszej paczki!
-Sakura,
uspokój się. Ja też nie mam tej pewności, że Gaara kogoś na tych studiach nie
pozna. Zwłaszcza, że on zaczyna je już teraz i pięć miesięcy do czasu ślubu
będą dla mnie jak wieczność. Jeśli tak się stanie nie będę miała na to wpływu.
Najwidoczniej tak miało być i tyle.
-Jakim
cudem możesz być o to tak spokojna?! Przecież to ma być twój mąż! Zabiłabym go
na twoim miejscu, gdyby teraz wszystko odwołał!!!
-Nauczyłam
się już, że w życiu są gorsze rzeczy od złamanego serca. Wiem, że nawet
gdybyśmy się rozstali, ja dam sobie radę. I właśnie dlatego wiem, że Gaara mnie
nie zostawi. Chociaż powiedziałabym, że jestem bardziej pewna tego, że mnie nie
zostawi, niż tego, że mnie zostawi.
-Skąd
to wiesz?
-Bo
faceci tak mają. Nieporadna sierotka wcale ich nie kręci. Wolą laski, które
wiedzą, czego chcą, ale też nie są sukowate. Gaara nie lubi, kiedy jestem za
bardzo samodzielna, ale nie lubi też, kiedy udaję, że nic nie umiem zrobić.
Irytuje się wtedy. Dlatego Sasuke też cię nie zostawi. Może to dziwne, że
akurat ja to mówię, ale on... Zmienił się. W końcu na czymś mu zależy. I czuję,
że będzie się tego trzymał, jakby od tego zależało wszystko, co ma.
-Tak
jest pani Sabaku. Zdam się na twoją opinię.- powiedziała Saki, a potem mocno
mnie przytuliła,.
-Nie
mów tak do mnie. Do pani Sabaku został mi jeszcze rok.- sprzedałam jej
kuksańca.
Kiedy kładłam się spać, zadzwoniła
moja komórka.
-Tak
słucham?- zapytałam.
-Możesz
wyjść na chwilę przed dom?- niespokojny głos Gaary zaniepokoił mnie.
Narzuciłam bluzę na ramiona i po
cichu wyszłam na korytarz. Szłam najciszej jak mogłam, a kiedy w końcu
znalazłam się przed drzwiami wyjściowymi starałam się przekręcać klucz w zamku
najciszej jako mogłam.
Gaara stał na progu, zarumieniony od
chłodnego wiatru.
-Co
się stało? Myślałam, że chciałeś iść dzisiaj wcześnie spać, bo z rana musisz
wstać.
-Tak,
tak. Jednak Ino o czymś mi przypomniała.- uśmiechnął się, a potem kleknął
przede mną. Zrobiłam wielkie oczy. Z kieszeni kurtki wyjął małe kwadratowe
pudełeczko.
-Wiesz
jak zrobić wrażenie, ale ja mam już pierścionek...- mruknęłam i pokazałam mu
obrączkę na palcu.
-Saro
Iregiro, wiem, że to bardzo spóźnione i powinienem był to zrobić wcześniej, ale
proszę, przyjmij to jako dowód mojego uczucia i zaangażowania z mojej strony.-
westchnęłam lekko poirytowana, ale wzięłam od niego pudełko i otworzyłam.
Wpatrywałam się w rzecz w środku i
nie mogłam uwierzyć. Zaczęłam się bardzo głośno śmiać.
W pudełku znajdował się drugi guzik
z marynarki szkolnego mundurka Gaary. Leżał na białej poduszeczce i błyszczał w
świetle latarenki podwieszonej przy wejściu.
-Tego
się nie spodziewałam.- dalej się śmiejąc wycierałam łzy z kącików oczu. Gaara
stanął obok mnie i mocno mnie do siebie przytulił.
-Zapomniałem
ci go dać po całej ceremonii. Jednak lepiej późno niż wcale.- powiedział i
pocałował mnie w czoło.
-Wiesz
za co cię kocham? Za to, że potrafisz być bardzo romantyczny i jednocześnie
mieć do tego dystans.- pocałowałam go, a guzik w pudełeczku zalśnił wesoło.
*A więc tak. O co chodziło mi z tym drugim guzikiem. W
kilku Anime, które oglądałam (motyw powtarza się też w filmach, dramie itp.), a
które dotyczą nastolatków uczących się w liceum kilka razy właśnie to
słyszałam. Poczytałam o tym i dowiedziałam ciekawej rzeczy. Drugi guzik
marynarki oddany dziewczynie, traktuje się jako wyznanie miłosne chłopca, który
ten guzik podarował. Zwyczaj tak mi się spodobał, że postanowiłam wpleść go w
swoje opowiadanie :)
Komentarze
Prześlij komentarz