Opowiadanie numer dwa/ Rozdział 24

-Jak to chcecie się pobrać? Tak nagle?- zapytała Ino.
-Gaara oświadczył mi się niecałe trzy tygodnie temu. Nic nie mówiłam, bo najpierw chcieliśmy porozmawiać z naszymi opiekunami, żeby nie było niespodzianki, że żadnego ślubu nie będzie, bo oni się nie zgodzą.- powiedziałam.
-A oni się zgodzili? Naprawdę się zgodzili?- zapytał Naruto z niedowierzaniem.
-Gdyby się nie zgodzili, nie byłoby tego zebrania.
-Dobrze, to kiedy mamy się spodziewać tego waszego ślubu.
-Za dwa miesiące, w marcu.- powiedział Gaara.
-CO?!- znowu wszyscy krzyknęli chórem. Musiałam zatkać sobie uszy od decybeli, które wytworzyli.
-W marcu?! W tym roku?! Przecież to ledwo dwa miesiące! Zbliża się koniec stycznia! Jak wszystko ogarniecie?!
-Ciocia obiecała, że pomoże nam wszystko przygotować. Ma znajomości z różnymi ludźmi i wkręciła się w myśl o ślubie równie mocno, co my.
-Cóż. Czyli za dwa miesiące będziemy bawić się na waszym weselu, tak?- zapytał Sai, a ja kiwnęłam głową.
-Jakie szaleństwo. Nigdy w życiu nie widziałam takiego tempa, u żadnych z par, które znam.- zaśmiała się Ino, a my wszyscy z nią.

            Cóż, kilka dni później okazało się, że wcale tak łatwo nie będzie. Ciocia próbowała zarezerwować jakąkolwiek kaplicę na ślub, ale wszystkie terminy, do sierpnia włącznie były już pozajmowane. Sale również nie były wolne.
            Kiedy leżeliśmy z Gaara u niego w łóżku rozmawialiśmy o tym.
-Najwidoczniej nasi najbliżsi serio nie chcą tego ślubu, skoro napotykamy przeszkody już teraz.- mruknął Gaara i przerzucił kolejny kanał w telewizji.
-To nie ich wina. Prawda jest taka, że my też bardzo się pośpieszyliśmy. Zorganizować ślub w dwa miesiące to prawie niemożliwe. Czemu to nie może być ten sierpień? Na pewno byłoby nam łatwiej, byłoby też cieplej. Albo dlaczego nie możemy tego zrobić w marcu za rok, kiedy skończę szkołę i sama pójdę na studia?- zapytałam i przeczesałam mu włosy palcami. Zamruczał z zadowolenia i przymknął powieki.
-Bo boję się, że mi uciekniesz do tego czasu.- zaśmiał się i przysunął do mnie.
-A czy ja ci dałam jakikolwiek powód żebyś tak myślał?- przewróciłam oczami.
-Nie. Ale kto wie, kto wie. Poza tym możesz się rozmyślić do tego czasu.
-Zastanawiam się kto tu komu mniej wierzy. Ty mi czy ja tobie...- mruknęłam.
-Dobrze, skoro nasz ślub wywołał taką lawinę zdziwienia masz chyba rację, żeby przełożyć go nawet na ten sierpień. Na przykład w trakcie letnich wakacji. Pół roku starczy chyba na przygotowanie się do tego.
-Gaara, może naprawdę wstrzymajmy się do przyszłego roku. Damy naszym rodzinom trochę odetchnąć, będziemy mieli czas na przygotowanie się jak najlepiej. To chyba byłoby najrozsądniejsze wyjście. Absolutnie chcę za ciebie wyjść, ale boję się, że pośpiech sprawi, że to nie będzie do końca takie, jakie powinno być. Poza tym ciocia będzie miała więcej czasu, żeby nauczyć mnie jak prowadzić dom. Chcę być jak najlepszą żoną dla ciebie.
-Mój wujek śmiał się, że jestem najmłodszy z nich wszystkich, a najszybciej chcę się żenić. Uznał, że to powinno iść według roczników. Może masz rację, że ślub w tym roku to zły pomysł. Jednak uważam, że sierpień jest dużo lepszym miesiącem na niż marzec. Jest dużo cieplej. I na pewno będzie przyjemniej na weselu.
-Dobrze, skoro to takie ważne niech już będzie ten sierpień. Będę już po dziewiętnastych urodzinach oraz my będziemy po rocznym stażu związku. Zawsze więcej doświadczenia w życiu razem.- wzruszyłam ramionami.- Porozmawiam z wujkami. Powiem, że nie chcemy za wszelką cenę brać ślubu w marcu i jeśli nie będzie to możliwe, zrobimy to w sierpniu. Podejrzewam, że ten fakt też ich ucieszy. Choćby dlatego, że ja skończę już te dziewiętnaście lat, a my będziemy mieli więcej czasu na poznanie się. Naszym wujkom głównie o to chodziło, kiedy nie chcieli wydać zgody na ślub.
-Ustalone. W sierpniu powiemy sobie sakramentalne tak.- Gaara splótł nasze palce razem, a potem mnie pocałował.
-To wszystko jest takie szalone. Nigdy nie sądziłam, że będę chciała wyjść za mąż.- zaśmiałam się.
-Zawsze możesz zrezygnować. Nie zmuszam cię do tego.- Gaara zmarszczył nos, a ja parsknęłam. Przerzuciłam nogę przez jego biodro i usiadłam na nim.
-Nie zrobiłabym tego, gdybym nie chciała. Dobrze o tym wiesz. Chodzi mi o to, że nigdy o tym nie myślałam. Po swoim okropnym dzieciństwie nigdy nie chciałam sama mieć rodziny. Aż zjawił się tak jeden, dla którego całkiem straciłam głowę.
-Biedny chłopak. Będzie miał ciężko.- zaśmiałam się z żartu Gaary. Zmrużyłam oczy i przejechałam biodrami po jego miejscach intymnych kilka razy. Sapnął, a jego dłonie od razu powędrowały na moje biodra.- Zemsta za tak prawdziwe słowa?
-Zemsta? Raczej kontrargument do tego, co powiedziałeś. No, ale skoro nie chcesz to już sobie idę.- zrobiłam słodki głos i zaczęłam wstawać z jego bioder.
-Nigdzie nie idziesz.- powiedział i przesunął dłonie na moje uda.
            Fakt faktem nosiło mnie od długiego czasu, ponieważ nie kochaliśmy się od czasu mojego wypadku. Lekarz prosił, abym uważała na siebie, bo skutki operacji mogą być odczuwalne jeszcze przez kilka miesięcy.
            Jednak sądząc po zapale Gaary, on również nie mógł się doczekać, aż zaczniemy się kochać. Wsunął mi dłonie pod bluzkę i zaczął dotykać nagą skórę. Siedząc na jego biodrach poczułam jak szybko zrobił się gotowy.
-Ktoś tu chyba ma potrzeby się wyżyć.- nachyliłam się nad nim i pocałowałam. Gaara mocno przyciągnął mnie do siebie.
-Żebyś wiedziała.- mruknął i pogłębił pocałunek.

            Jego dłonie wędrowały po całym moim ciele wywołując dreszcze na skórze. Kiedy zaczął pieścić mnie ustami wygięłam się w łuk i wstrzymałam oddech, a serce w mojej piersi waliło jak szalone. Uwielbiałam mojego faceta. Był tak bardzo zachłanny mojego ciała i sprawiania mi przyjemności, że za każdym razem starał się, abym szczytowała.
-Gaara...- wyjęczałam, kiedy czułam zbliżający się orgazm. Po tak długim przestoju doprowadzenie do takiego stanu zajęło mu dosłownie chwilę.
            Kiedy przestał, leżałam na łóżku i głośno nabierałam powietrza.
-Nie chcę psuć chwili, ale wiesz, że musisz sięgnąć do szafki? Niestety, ale tabletki zacznę brać dopiero kiedy znowu dostanę okres.
            Wypadek sprawił, że miałam długą przerwę w braniu pigułek. Postanowiłam zrobić sobie miesięczną kurację bez hormonów, a potem wznowić ich przyjmowanie.
-Wiem. Nie martw się. Przecież nie chcemy mieć dzieci.- zaśmiał się i sięgnął do szuflady swojej szafeczki nocnej.
            Kiedy był już gotowy złapał mnie za ramię i obrócił tak, że leżałam na brzuchu. Wsunął mi poduszkę pod biodra, a potem położył na mnie. Jęknęłam, kiedy się połączyliśmy i wtuliłam twarz w pościel, żeby zagłuszać jęki. Uwielbiałam kochać się z moim mężczyzną. Uwielbiałam ten moment, kiedy jęczeliśmy sobie do ucha, a potem, w miarę narastającej namiętności, coraz bardziej traciliśmy nad sobą kontrolę i pragnęliśmy spełnienia. Czułam, że ten moment właśnie się zbliżał.
            Gaara przylgnął do mnie jeszcze bardziej i wtulił twarz w mój kark. Nakrył moje dłonie swoimi i splótł nasze palce. Poruszał biodrami coraz szybciej, a  jego urywany oddech drażnił moją skórę.
            Czułam, że z nim mogłam pozwolić sobie naprawdę na wszystko. Że dzięki niemu kontakt fizyczny z drugim człowiekiem zdecydowanie był przyjemny.
-Gaara...- powiedziałam na urywanym wydechu. Mój chłopak zwolnił ruchy bioder i pocałował mnie w kark.
-Tak?- zapytał. Ruchy jego bioder rozpraszały mnie, ponieważ nie mogłam skupić się na tym, co chciałam powiedzieć.
-Chcę żebyś... Ach.- zacisnęłam dłonie w pięści, kiedy wykonał szybki i głęboki ruch.
-Czego pragniesz?- powiedział to tak seksownym głosem, że na skórze pojawiły mi się ciarki. Ciepły oddech drażnił moje ucho.
-Żebyś... Żebyś był bardziej namiętny.- Gaara się zaśmiał i na chwilę wstrzymał ruchy.
-Mogę to zrobić, ale będzie się to wiązać z tym, że jutro będziesz musiała zostać w domu, bo będziesz bardzo obolała.- parsknęłam pod nosem.
-Nie w tym sensie.- mruknęłam. Chwyciłam jego dłoń i przesunęłam na swój pośladek. Poczułam, jak całe jego ciało zesztywniało.
            Zrozumiał.
-Myślisz, że to dobry pomysł?- zapytał, choć po jego głosie wyczułam, że sam się nakręcił.
            Kiwnęłam głową.
-Wiem, że nie zrobisz nic, przez co mogłabym cierpieć. Ufam ci i chcę spróbować.
-Jeśli cokolwiek nie będzie ci leżało, powiedz.- znów kiwnęłam głową.
            Do tej pory tego typu rzeczy kojarzyły mi się tylko z dzieciństwem, gdzie siła fizyczna mnie krzywdziła. Wiedziałam, że Sakura próbowała już takich zabaw z kilkoma poprzednimi chłopakami i sama przyznała, że klapsy czy ciągnięcie za włosy, jeśli robi się to po to, żeby lekko podkręcić temperaturę w sypialni, potrafią dać ogromną przyjemność. Sama chciałam zobaczyć czy to prawda, a wiedziałam, że Gaara będzie to robił tak, że przestanie, kiedy zauważy, że sprawia mi dyskomfort.
            Poczułam jak jego palce przesunęły się po mojej skórze, a ja przygryzłam wargę. Gaara oderwał dłoń od mojego ciała, a potem uderzył mnie otwartą dłonią w pośladek.
            Przez moment całe moje ciało było sztywne. Po pokoju poniosło się echo uderzenia, a we mnie wezbrał dziwny lęk.
            Jednak w ułamku sekundy, kiedy poczułam delikatne pieczenie na pośladku zdałam sobie sprawę z tego, że Sakura miała rację. Gaara użył tylko tyle siły, żebym poczuła co zrobił, ale nie po to, żeby mnie skrzywdzić. Przyjemny dreszcz przemknął po mojej skórze, a z ust wydobyło się ciche och, ze zdziwienia.
-Wszystko dobrze?!- głos mojego chłopaka był spanikowany. Zszedł ze mnie i pociągnął mnie do pozycji pionowej. Oczy miał rozszerzone z przerażenia.- Wszystko dobrze?
-Jeszcze.- powiedziałam. Mój głos był zachrypnięty.
-Co?- Gaara był szczerze zdziwiony.
-Zrób tak jeszcze raz.- powiedziałam i klęknęłam na materacu.
            Gaara lustrował mnie od góry do dołu, a ja zastanawiałam się, czy zaczął widzieć we mnie nową osobę lub bał się, że podmienili mu dziewczynę.
            Objęłam go ramionami i przylgnęłam do niego. Usiadłam na jego biodrach i mocno objęłam nogami w pasie. Pocałowałam go namiętnie w usta, a kiedy wsunęłam w siebie, delikatnie przygryzłam jego dolną wargę. Jęknął i przyciągnął mnie do siebie.
            Im bliżej szczytowania byłam, tym bardziej się rozkręcałam. Wpijałam Gaarze paznokcie w skórę, drapałam po łopatkach, wplatałam palce we włosy i delikatnie za nie ciągnęłam. On nie pozostawał mi dłużny. W tamtym momencie czułam, że przekroczyłam jakąś barierę. Jakiś punkt, który sprawił, że zbliżyłam się do Gaary jeszcze bardziej.
            Kiedy szczytowaliśmy, Gaara objął mnie tak mocno, że pomiędzy nami nie było nawet najmniejszej szpary. Całowaliśmy się, zagłuszając jęki, a nasze ciała drgały pod wpływem doznań.

            Leżałam na klatce piersiowej Gaary wyczerpana jak nigdy wcześniej. Wpatrywałam się w ścianę i wsłuchiwałam w miarowe bicie jego serca. Czułam jak delikatnie przeczesywał mi włosy palcami, a kiedy natrafił na bliznę po operacji krwiaka odsunęłam się od niego.
-Coś się stało?- zapytał wyrwany w transu.
-Kolejna blizna do kolekcji. I ogolony fragment włosów. Nie chcę żebyś to dotykał.
- Rany, Saro. Nie wiem dlaczego doszukujesz się w tym drugiego dna. Nie dotknąłem tej blizny specjalnie, nie zabrałem ręki, kiedy tak się stało, bo w żaden sposób nie uważam jej za coś okropnego, ty już pewnie tak. Jest w takim miejscu, że nawet jej nie widzę. Przepraszam, że cię zdenerwowałem, bo nie to miałem na myśli.- warknął i wstał z łóżka. Zaczął zakładać na siebie ubrania.
            Westchnęłam i owinęłam się kołdrą. Podeszłam do niego i dotknęłam jego przedramienia.
-Znowu moja skrzywiona psychika daje o sobie znać.- powiedziałam cicho i opuściłam głowę.
-Za chwilę usłyszę, że powinienem jeszcze z milion razy przemyśleć decyzję o wzięciu z tobą ślubu, tak?- sapnął ze złości.
-Nie. Prosiłabym, żebyś pomógł mi to pokonać. Jednak... Małymi krokami. Wiem, że dam radę, bo chcę to zrobić, ale tylko wtedy, jeśli będziesz mnie wpierał. Chcę to zrobić dla ciebie.- Gaara złapał mój podbródek i namiętnie mnie pocałował.
            Przypomniało mi to sytuację, kiedy byłam u niego i Ayo złożyła mu niezapowiedzianą wizytę. Wtedy jego pocałunek przypominał rozpaczliwe chwytanie się czegokolwiek. Teraz też tak było. Oczy zapiekły mnie od nadmiaru emocji.
-Od czego chciałabyś zacząć?- zapytał, a ja się zaśmiałam.
-Może od tego, żebyś nauczył mnie widzieć siebie swoimi oczami.- powiedziałam niepewnie.
-Chodź.- mruknął mi na ucho, a potem zaprowadził do łazienki.

            Gaara postawił mnie przed ogromnym stojącym lustrem, które miał w tym miejscu. Stanął za moimi plecami, a potem złapał za kołdrę i odwinął je ze mnie. Wstrzymałam oddech i szybko odwróciłam głowę. Zdawałam sobie sprawę z tego, że moje ciało było atrakcyjne dla mężczyzn. Jednak nie do końca dla mnie samej.
-Co widzisz?- zapytał i położył mi dłoń na ramieniu.
-Masz piękne kafelki na ścianie w brodziku.- mruknęłam, a Gaara westchnął z lekką nutą irytacji. Złapał za moją głowę i odwrócił ją w stronę lustra.
-A teraz co widzisz?- zapytał, a ja starałam się skupić na tym, żeby nie spoglądać niżej niż linia szyi.
-Swoją twarz. Niebieskie oczy, czarne włosy. Usta.- głośno przełknęłam ślinę.
-A dalej?- zapytał a mnie wcięło. Próbowałam wydobyć z siebie głos, ale nie byłam w stanie.
-Gaara, powiedziałam, że chcę, ale małymi kroczkami. To... To za dużo na jeden raz.- odwróciłam się do niego twarzą i wtuliłam w nagi tors. Starałam się owinąć kołdrą najszczelniej jak umiałam, choćby dlatego, że stojąc tak, jak stałam, Gaara widział w lustrze moje blizny.
-To jest mały krok. Pokochanie siebie.- odwrócił mnie z powrotem w stronę lustra i oparł głowę na moim ramieniu.
-To okrutny krok i z twojej strony celnie wymierzony cios. Pastwisz się nade mną. Dobrze wiesz jakie mam podejście do swojego ciała i...
-Skoro chcesz, żebym nauczył cię widzieć się tak, jak ja cię widzę, od tego musimy zacząć. Proszę cię, spójrz w lustro.- zrobiłam co chciał.- I pozwól, że powiem, co ja widzę.
-Nie wiem, czy jestem gotowa na taką lawinę.- Gaara zaśmiał się.
-Widzę moją dziewczynę. Spoglądam na nią i widzę jej siłę, jej determinację. Widzę jej skórę pokrytą bliznami, których ona nienawidzi, a ja kocham jako część niej, bo widzę, jak ktoś ją skrzywdził, a pomimo tego ona dalej ma siłę żyć i walczyć. Widzę piękne ciało, drobne ale kobiece, chociaż wiem, że to tylko powłoka dla jej silnego charakteru, który pozwolił jej zajść w życiu tam, gdzie teraz jest. Widzę piersi, ale wiem, że pod nimi ukryte jest jej serce, które jest pełne dobroci i odwagi. Widzę usta, które kocham całować, ale których uwielbiam słuchać, bo wiem, że zawsze powiedzą mi prawdę. Widzę też oczy, niebieskie jak szafiry, w które mogę spoglądać godzinami, bo wtedy mogę zobaczyć prawdziwą ciebie i to, co próbujesz przede mną ukryć. I wtedy kocham cię jeszcze bardziej niż wcześniej. Bo wiem, że robisz to, żebym nie musiał się denerwować.- głośno przełknęłam ślinę i wytarłam łzy z policzków.- Widzę jeszcze ładny łuk bioder i wyobrażam sobie jak kiedyś będziesz podpierać na nich nasze dzieci. Oraz twój brzuch, w którym będą one powstawać.
            Odwróciłam się do niego i na oślep zaczęłam szukać jego ust.
-Jesteś niemożliwy.
-O, a teraz widzę twoją pupę, która wygląda bardzo seksownie, kiedy kochamy się od tyłu.- parsknęłam śmiechem zanosząc się jednocześnie płaczem.- Miałaś spoglądać na siebie moimi oczami. To tylko część tego, co widzę.
-To jest tak cholernie szalone, że powinnam się czymś pacnąć w głowę, żeby sprawdzić czy to prawda.
-Ty już się nie uderzaj w głowę. Uwierz, że to najmniej potrzebna na ten moment rzecz do zrobienia.- znowu się zaśmiałam.
-Jakim cudem mogłeś zakochać się we mnie tak szybko i tak mocno?
-Szczerze? Pamiętasz naszą rozmowę w ogrodzie? Tą pierwszą, którą odbyliśmy między sobą?
-Tak, pamiętam.
-Wtedy. Uśmiechnęłaś się i dla mnie nie było już ratunku.
-Jakie to słodkie do utopienia się w tym.- zaśmiałam się.- Przyznam ci się szczerze, że ja nie wiem, kiedy to się stało. Po prostu dzień za dniem coraz bardziej zdobywałeś moje serce.
-I taka odpowiedź bardzo mnie satysfakcjonuje.- uśmiechnął się i pocałował mnie po raz, nie wiem który tego dnia.
-Odprowadzisz mnie do domu? Mam jutro sprawdzian i muszę się trochę pouczyć.
-Jasne. Ubieraj się.

            Następne tygodnie uciekały bardzo szybko. Przyszedł luty, walentynki, których nie udało mi się wyperswadować Gaarze z głowy, a sama randka okazałą się randką zbiorową, gdzie parami poszliśmy do tak zwanych pokojów ucieczki. Drogą losowania trafił nam się pokój, w którym kiedyś zabito jakiegoś człowieka, a jego duch ponoć nawiedzał miejsce swojej śmierci. Myślałam, że po wyjściu zabiję Gaare na miejscu.
            Po lutym przyszedł marzec, a wraz z nim koniec roku szkolnego.
            Przygotowywaliśmy się właśnie do przedstawienia za kulisami. Byłam zdenerwowana dość szybkim tempem przygotowań, ale kiedy nikt nie widział, Gaara delikatnie ścisnął moją dłoń i dał mi szybkiego całusa.
-Powodzenia.- mruknął, kiedy miałam wyjść na scenę.

            Całe przedstawienie opierało się na akcji, gdzie tak naprawdę moja bohaterka jest rozchwiana emocjonalnie, bo marzy o mężczyźnie, którego poznała zupełnie przypadkiem, pomógł jej, a potem ich losy splatają się ze sobą jeszcze wiele, wiele razy.
            Stałam właśnie za kulisami i czekałam, aż będę mogła zaśpiewać piosenkę, którą napisałam specjalnie do tego przedstawienia.
-Dasz radę, Saro.- powiedziała Kurenai i mocno zacisnęła kciuki.
            Odetchnęłam, a kiedy muzyka rozbrzmiała ze sceny, wyszłam.
            Był to moment, w którym główny bohater grany przez Gaare, jest na kolacji z dziewczyną, a główna bohaterka, czyli ja, postanowiła mu w końcu wyznać uczucia. Znalazła restaurację, w której miała odbyć się randka i weszła na scenę do prywatnych koncertów podczas bankietów, żeby to zrobić. Główny bohater, widząc ją nie może oderwać od niej wzroku.
https://www.youtube.com/watch?v=D6DFLNa6MBA

            Śpiewając, spoglądałam na Gaare, a cała reszta osób przestała w tamtym momencie istnieć. Spoglądałam na niego i wiedziałam, że ta scena wypadnie najlepiej ze wszystkich dlatego, że nie musiałam udawać miłości do Gaary. Ona po prostu we mnie była, a piosenka była tego wyrazem. Gaara słyszał ją po raz pierwszy na żywo i widziałam, że Sasuke miał rację. Odebrał ją osobiście.
            Kiedy skończyłam śpiewać na sali zapadło milczenie. Gaara powinien w tamtym momencie wstać i zapytać po co przyszłam, ale nie zrobił tego. Wpatrywał się we mnie szeroko otwartymi oczami, a potem wstał od stołu, wywracając krzesło i niemal pobiegł w moją stronę. Kiedy był już obok mnie, złapał mnie za rękę i przyciągnął do siebie bardzo blisko, a potem namiętnie pocałował. Zakręciło mi się w głowie.
-Gaara, to nie ta scena.- mruknęłam mu na ucho, kiedy w końcu się ode mnie odkleił.
-Musimy trochę improwizować.- szepnął.- Przepraszam. Przepraszam, że tak...
-Nie przepraszaj.- powiedziałam wczuwając się w rolę. Zaczęłam udawać zakłopotaną. W tym momencie wróciliśmy do odgrywania ról ze scenariusza.- Ja... Ja muszę już iść.
-Zaczekaj! Po co tu przyszłaś? Dlaczego tak nagle, pomimo tego, że sama zakończyłaś tą znajomość?!- Gaara świetnie wczuł się w rolę.
-Dlatego, że kiedy zostawiłeś mnie wtedy na dworcu i widziałam twoją oddalającą się sylwetkę wiedziałam, że postąpiłam źle.- jak dla mnie całe to przedstawienie było zdecydowanie zbyt cukierkowe, ale będąc w USA nauczyłam się o Japonii tyle, że w moim kraju wszystko musiało być słodkie i dobrze się kończyć.
-Jak to postąpiłaś źle?- w tamtym momencie moja bohaterka miała tracić nad sobą kontrolę. Gaara świetnie wczuł się w chłopaka, który czuł się zagubiony.
-Nigdy nie powinnam była pozwolić ci wtedy odejść. Jednak... Jednak cieszę się, że jesteś szczęśliwy. W takiej sytuacji ja też jestem.- wskazałam głową na Ino, która grała randkę Gaary.
-O czym ty... Sam? Chodzi o Sam? Dobry Boże! Sam to moja kuzynka! Zabrałem ją na kolację!
-A... Ale...- dziwnie było mi grać w ten sposób. Nie wiedziałam jak mam się zachować, dlatego, że nigdy nie byłam w takiej sytuacji. Jednak obiecałam sobie, że postaram się odegrać to najlepiej.
-Myślałem, że między nami wszystko skończone.- powiedział i zrobił przepraszającą minę.- Myślałem, że naprawdę nie chcesz mnie widzieć.
-Uważałam, że zasługujesz na kogoś lepszego niż ja. Masz status. Masz...
-Nie mam ciebie. A tego chcę najbardziej.- powiedział, a potem zgodnie ze scenariuszem pocałował mnie jako obietnicę tego, że będzie już dobrze.- I mam nadzieję, że ty też tego chcesz.
-Chcę... Chcę tego.- wydukałam.
-Czego?- zapytał i udał, że wyciera łzę z mojego policzka.
-Żebyś kochał mnie tak, jak kochasz.- pocałował mnie po raz ostatni, a światła na scenie zgasły.
-Świetna robota.- szepnął mi, kiedy odsunęliśmy się od siebie.
-I wzajemnie.- odpowiedziałam, a potem stanęliśmy kawałek od siebie.
            Rozbrzmiały oklaski, światła się włączyły. Na scenę zaczęli wchodzić inni biorący udział w przedstawieniu. Wszyscy złapaliśmy się za ręce i ukłoniliśmy.

            Wieczorem siedzieliśmy w naszym domu na małej imprezie. Wszyscy zadecydowali, że nie chcą iść na bal z okazji zakończenia szkoły. Prosty powód: Sasuke, Sai i Gaara byli związani z dziewczynami, które czekał jeszcze jeden rok nauki w szkole. Po moim wypadku wszyscy stali się dużo bardziej ostrożni w stosunku do swoich partnerek.
-Biedne dziewczyny! Na pewno czekały na to, żeby poprosić was o ostatnie wspólne zdjęcie przed końcem nauki w szkole.- zażartowała Ino, a my się zaśmialiśmy,
-Jeszcze jeden powód do tego, żeby zdecydowanie tam nie iść. Cztery lata tego cyrku były wystarczające.- Sasuke wzruszył ramionami i sięgnął po piwo na stole.
-To prawda. I tak wystarczająco żenujące było dzisiaj proszenie o drugi guzik z marynarki mundurka*.- tym razem Gaara wydawał się poirytowany.- Przy okazji ile dziewczyn naliczyłeś?
-Dwadzieścia cztery, a ty?
-Dwadzieścia dwie. Kurde, pobiłeś mnie o dwie. Muszę nad sobą popracować.- powiedział Gaara.
-Ej, wy!!!- krzyknęłyśmy z Sakurą w tym samym czasie. Spojrzałyśmy się na siebie i zaczęłyśmy się głośno śmiać.
-Dziewczyny mają rację! Zachowujecie się jakby to była jakaś loteria!- powiedziała Ino. Widać było, że jest niezadowolona.
-Co to za problem? Sai też nie był wcale taki święty. Ile ich było? Z osiemnaście?- zapytał Sasuke i uśmiechnął się złośliwie.
-Siedemnaście.- powiedział Sai.
-Ale to ja dostałam drugi guzik! A ani ty, ani Gaara, ani Naruto nie daliście go nikomu!- wytknęła chłopakom język.
-Tak właściwie to dałem drugi guzik Hinacie.- powiedział Naruto, wyciągnięty na kanapie.
            Wszyscy usiedliśmy do pionu jak jeden mąż i zaczęliśmy wpatrywać się w tą dwójkę siedzącą obok siebie.
-Hinata i Naruto?- zapytała zdziwiona Ino. Biedna Hinata zaczerwieniła się po same czubki uszu, a Naruto wyszczerzył zęby w uśmiechu.
-Wszyscy byliśmy zaaferowani sprawą zaręczyn Gaary i Sary, potem gorączkowe przygotowania do przedstawienia i końca roku. Jakoś tak wyszło, że zapomnieliśmy wam o tym powiedzieć. Od stycznia jesteśmy razem.- powiedział Naruto, a potem objął Hinatę ramieniem i pocałował w policzek, co jeszcze spotęgowało jej rumieniec.
-Ej! Dlaczego Mówicie nam o tym dopiero teraz?! Sara i Gaara zaręczyli się już kawałek czasu temu!
-Nie zaręczyliśmy się. To po prostu ślubne plany.- powiedziałam jakby od niechcenia. Wtedy wszystkie pary oczu spojrzały na mnie.
-Ale... FAKTYCZNIE!!! Przecież nie dostałaś od Gaary nawet pierścionka, prawda?! Więc dlaczego zgodziłaś się na ślub?! Zaręczyny są nieważne, kiedy nie było oficjalnej kolacji z rodziną i pierścionka!- Ino wyglądała na bardzo zaskoczoną.
-Pierścionek to tylko symbol. Dajcie spokój. Nasze rodziny wyraziły zgodę na ślub, więc więcej rzeczy nie jest potrzebnych.- machnęłam ręką.
-Może w Ameryce! Tu, w Japonii, jest inaczej! Musi być oficjalna kolacja z rodziną! Tak nakazuje tradycja!
-Ino, daj spokój! Naprawdę nie jest nam to potrzebne, żeby czuć się jak narzeczeni w pełnym tego słowa znaczeniu.- powiedziałam niezadowolona.- Robicie z igły widły jak nie wiem co. Pierścionek to tylko symbol. Poza tym mam tą obrączkę. W zupełności mi to wystarczy.
-Rany, jacy wy jesteście upierdliwi. Poza tym dzięki za sknocenie wszystkiego.- mruknął i wstał z kanapy. Poszedł do korytarza, a kiedy wychodził z salonu głośno trzasnął drzwiami.
-Co go ugryzło?- zapytał Sasuke i wstał.
-Nie. Ja pójdę.- powiedziałam i wstałam.

            Gaara stał w kuchni przy otwartym oknie. W jednej ręce trzymał papierosa, w drugiej piwo. Odetchnęłam głęboko i powoli podeszłam do niego. Zmierzył mnie zimnym spojrzeniem i odwrócił wzrok. Poczułam dreszcz na plecach.
-Gaara, coś się stało?- zapytałam niepewnie.
-Wszystko w porządku.- niemal warknął. Miałam ochotę cofnąć się pod drzwi.
-Nie sądzę. Nie wyglądasz jakby było w porządku.- westchnienie irytacji z jego strony było jedyną odpowiedzią.- Dobrze, skoro chcesz się dąsać, rób to dalej. Tylko potem nie życzę sobie, żebyś przychodził do mnie i udawał, że nic się nie stało.
            Mój ton był ostry, ale nie krzyczałam. Odwróciłam się na pięcie, ale wtedy poczułam mocny chwyt na nadgarstku. Gaara Przyciągnął mnie do siebie i namiętnie pocałował. Poczułam okropny smak dymu papierosowego i gorycz piwa.
            Cmoknęłam z niesmakiem, kiedy się ode mnie odkleił.
-Przepraszam. Po prostu jestem trochę zdenerwowany. Jak wiesz za dwa tygodnie zaczynam studia.
-Wiem. Wszyscy je zaczynacie.- wzruszyłam ramionami.
-Zastanawiałem się nad tym, co powiedziałaś mi wtedy o pracy prokuratora. To chyba naprawdę nie jest coś, co chciałbym robić. Złożyłem dokumenty i dostałem się, ale... Nie wiem, czy to dobry wybór.
-Cóż... Myślę, że ten rok powinieneś zaliczyć. Może się okazać, że to jednak to, co chcesz robić. Jeśli nie, przeniesiesz papiery na inny wydział. Nie uważam, że rok w plecy to coś złego. Lepiej, żebyś robił to, co chciałbyś robić, niż męczył się całe życie w zawodzie, który nie daje ci jakiejś tam satysfakcji.- objęłam go za szyję i splotłam dłonie na karku.
-Wiesz, co będzie mi dawać największą satysfakcję?- zaśmiał się i odgarnął mi kosmyk włosów z czoła.
-Zostanie ninja?- zapytała, a Gaara zaśmiał się.
-Nie. Świadomość tego, że kiedy pójdziesz na studia i inni studenci zaczną cię podrywać, będę mógł im powiedzieć, żeby pocałowali się w tyłek, bo jesteś moją żoną.
-Póki co jeszcze nią nie jestem i zawsze mogę zmienić zdanie.- puściłam mu oczko.
-Nie waż się.- zmrużył oczy i położył mi ręce na krzyżu.
-Czy tylko o studia się tak zezłościłeś? Wiesz dobrze, że zachowałeś się niegrzecznie w stosunku do naszych przyjaciół?- skarciłam go.
-Wiem. Ale oni też mnie zdenerwowali. Zwłaszcza Ino.
-Tym komentarzem o tym, że zaręczyny są nieważne? Ja się tym w ogóle nie przejęłam. Sądzę, że to lekka zazdrość z jej strony. Ona jest z Saiem dużo dłużej niż my. A sądząc po jego zachowaniu, raczej szybko się nie oświadczy.
-O ile kiedyś w ogóle... Dobrze, nie rozmawiajmy już o tym. Dopiję piwo i możemy wrócić do salonu.
-Też bym się napiła.- powiedziałam, a Gaara zmarszczył czoło.- Pamiętasz? Uczyłeś mnie kiedyś jak powinno się to prawidłowo robić.
-Ty mała...- zaśmiał się, a potem wziął niedużego łyka i zbliżył swoje usta do moich.
            Poczułam gorycz na języku, lekki chłód oraz aromat czegoś lekko korzennego, jak imbir. Przełknęłam płyn i pogłębiłam pocałunek.
            Odkleiliśmy się od siebie, kiedy poczułam dudnienie krwi w uszach. Dyszałam, moje policzki były zarumienione.
-Tęskniłam za takimi pocałunkami w twoim wykonaniu.- powiedziałam zadowolona.
-Co w nich takiego cudownego?
-Cóż, z reguły kiedy jesteśmy w domu, całowanie prowadzi nas do seksu. Dobrze wiedzieć, że nadal mam motylki w brzuchu tylko od tego.- uśmiechnęłam się zadziornie.- Chętnie napiłabym się jeszcze.

            Kiedy wyszliśmy z kuchni Gaara wydawał się bardziej rozluźniony. Trzymaliśmy się za ręce i uśmiechaliśmy.
-Coś długo was nie było.- zauważył Sasuke z głupim uśmiechem na ustach.
-Jeśli myślisz, że robiliśmy coś nieprzyzwoitego, to cię zawiodę. Byliśmy grzeczni.- powiedziałam. Gaara usiadł na kanapie i wziął mnie na kolana. Mocno się do mnie przytulił.
-Właśnie! Wracając do tematu waszego ślubu, kiedy on w końcu nastąpi?- zapytał Naruto.
-Szesnastego sierpnia. Kaplica i sala są już zarezerwowane. W przyszłym tygodniu wyruszam na poszukiwanie sukni ślubnej. Chcę skorzystać z tego, że są ferie wiosenne.- powiedziałam.
-To tylko pięć miesięcy.- zauważyła Hinata.
-Zaufaj mi, że moja ciocia jest jak huragan. Większość rzeczy jest już ustalona. Załatwili to nasi wujkowie. Zaproszenia zostaną wysłane za dwa tygodnie.
-Cóż, w takim razie powinniśmy pić nie tylko za to, że zdaliśmy szkołę z wyróżnieniem, ale również za to, że Gaara i Sara już niedługo wezmą ślub.- Sai uniósł swoją szklankę w drinkiem.

            Kiedy razem z Sakurą posprzątałyśmy po gościach, obie westchnęłyśmy. Saki od jakiegoś czasu wydawała się być myślami daleko stąd.
-Saki, coś się stało?- zapytała, kiedy odwieszałam ściereczkę na drzwiczki kuchenki.
-Myślę...- mruknęła.
-O?
-O naszych facetach.- zmarszczyłam brwi na jej słowa.
-Co z nimi? Wydawało mi się, że wszystko w porządku. Zachowywali się normalnie.
-Nie o to chodzi. Sara, oni idą na studia. Widziałaś, co działo się w liceum? Wiesz, co będzie dziać się na studiach? Tam dziewczyny nie szukają sobie chłopaków. Z reguły starają się znaleźć sobie mężów. Mamy bardzo przystojnych facetów i jakoś nie jest mi to na rękę.
-Daj spokój. Sasuke cię nie zdradzi, ani nie będzie się rozglądał za inną. Gaara, Sai i Naruto też na pewno tego nie zrobią.
-Sara! Ty wychodzisz za Gaare! Za pięć miesięcy rozstanie się nie będzie takie proste w waszym przypadku, jak w moim i Sasuke czy innych dziewczyn z naszej paczki!
-Sakura, uspokój się. Ja też nie mam tej pewności, że Gaara kogoś na tych studiach nie pozna. Zwłaszcza, że on zaczyna je już teraz i pięć miesięcy do czasu ślubu będą dla mnie jak wieczność. Jeśli tak się stanie nie będę miała na to wpływu. Najwidoczniej tak miało być i tyle.
-Jakim cudem możesz być o to tak spokojna?! Przecież to ma być twój mąż! Zabiłabym go na twoim miejscu, gdyby teraz wszystko odwołał!!!
-Nauczyłam się już, że w życiu są gorsze rzeczy od złamanego serca. Wiem, że nawet gdybyśmy się rozstali, ja dam sobie radę. I właśnie dlatego wiem, że Gaara mnie nie zostawi. Chociaż powiedziałabym, że jestem bardziej pewna tego, że mnie nie zostawi, niż tego, że mnie zostawi.
-Skąd to wiesz?
-Bo faceci tak mają. Nieporadna sierotka wcale ich nie kręci. Wolą laski, które wiedzą, czego chcą, ale też nie są sukowate. Gaara nie lubi, kiedy jestem za bardzo samodzielna, ale nie lubi też, kiedy udaję, że nic nie umiem zrobić. Irytuje się wtedy. Dlatego Sasuke też cię nie zostawi. Może to dziwne, że akurat ja to mówię, ale on... Zmienił się. W końcu na czymś mu zależy. I czuję, że będzie się tego trzymał, jakby od tego zależało wszystko, co ma.
-Tak jest pani Sabaku. Zdam się na twoją opinię.- powiedziała Saki, a potem mocno mnie przytuliła,.
-Nie mów tak do mnie. Do pani Sabaku został mi jeszcze rok.- sprzedałam jej kuksańca.

            Kiedy kładłam się spać, zadzwoniła moja komórka.
-Tak słucham?- zapytałam.
-Możesz wyjść na chwilę przed dom?- niespokojny głos Gaary zaniepokoił mnie.

            Narzuciłam bluzę na ramiona i po cichu wyszłam na korytarz. Szłam najciszej jak mogłam, a kiedy w końcu znalazłam się przed drzwiami wyjściowymi starałam się przekręcać klucz w zamku najciszej jako mogłam.
            Gaara stał na progu, zarumieniony od chłodnego wiatru.
-Co się stało? Myślałam, że chciałeś iść dzisiaj wcześnie spać, bo z rana musisz wstać.
-Tak, tak. Jednak Ino o czymś mi przypomniała.- uśmiechnął się, a potem kleknął przede mną. Zrobiłam wielkie oczy. Z kieszeni kurtki wyjął małe kwadratowe pudełeczko.
-Wiesz jak zrobić wrażenie, ale ja mam już pierścionek...- mruknęłam i pokazałam mu obrączkę na palcu.
-Saro Iregiro, wiem, że to bardzo spóźnione i powinienem był to zrobić wcześniej, ale proszę, przyjmij to jako dowód mojego uczucia i zaangażowania z mojej strony.- westchnęłam lekko poirytowana, ale wzięłam od niego pudełko i otworzyłam.
            Wpatrywałam się w rzecz w środku i nie mogłam uwierzyć. Zaczęłam się bardzo głośno śmiać.
            W pudełku znajdował się drugi guzik z marynarki szkolnego mundurka Gaary. Leżał na białej poduszeczce i błyszczał w świetle latarenki podwieszonej przy wejściu.
-Tego się nie spodziewałam.- dalej się śmiejąc wycierałam łzy z kącików oczu. Gaara stanął obok mnie i mocno mnie do siebie przytulił.
-Zapomniałem ci go dać po całej ceremonii. Jednak lepiej późno niż wcale.- powiedział i pocałował mnie w czoło.
-Wiesz za co cię kocham? Za to, że potrafisz być bardzo romantyczny i jednocześnie mieć do tego dystans.- pocałowałam go, a guzik w pudełeczku zalśnił wesoło.





*A więc tak. O co chodziło mi z tym drugim guzikiem. W kilku Anime, które oglądałam (motyw powtarza się też w filmach, dramie itp.), a które dotyczą nastolatków uczących się w liceum kilka razy właśnie to słyszałam. Poczytałam o tym i dowiedziałam ciekawej rzeczy. Drugi guzik marynarki oddany dziewczynie, traktuje się jako wyznanie miłosne chłopca, który ten guzik podarował. Zwyczaj tak mi się spodobał, że postanowiłam wpleść go w swoje opowiadanie :)

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Opowiadanie numer dwa/ Rozdział 6

Opowiadanie numer dwa/ Rozdział 11

Opowiadanie numer dwa/ Rozdział 8