Rozdział 48

Siedzieliśmy w milczeniu na łóżku. Kilka razy zabierałam się do tego, żeby coś powiedzieć, jednak w tej samej chwili milkłam. Gaara nie popędzał mnie, czekał cierpliwie. Zapewne chciał żebym opowiedziała mu wszystko tak, jak pamiętam.
-Byłam twoją klientką, którą miałeś ochraniać przed porywaczami.-zaczęłam. Nie miałam pojęcia, czy to pasuje do kontekstu, jednak miałam to w nosie. Tak naprawdę to właśnie od tego zaczęła się nasza znajomość.
-Jakim cudem zostaliśmy parą. Doskonale wiem, w jaki cudowny sposób rozwijały się znajomości z moimi klientkami.-zrobiłam zirytowaną minę i zacmokałam.
-Przy każdej możliwej okazji przypominasz mi, że zaliczyłeś tyle dziewczyn, że palców u rak i nóg ci nie starczy żeby je policzyć.-Gaara nieśmiało się uśmiechnął.
-A ja nie wierzę, że ci to nie przeszkadzało.-wypuściłam powietrze z płuc ze świstem.
-Przeszkadzało. Biorąc pod uwagę fakt, że miałam okazję spotkać kilka tych dziewczyn już jako twoja partnerka, bardzo. O to głównie się kłóciliśmy, kiedy już byliśmy razem. Ty wściekałeś się o wszystkich facetów, którzy się do mnie przymilali, jak miałam ochotę cię udusić, kiedy tylko miałam przyjemność spotkać jakąś twoją poprzednią kochankę.
-Dlaczego tego nie zrobiłaś?
-Zanim zostaliśmy parą obiecałam sobie, że twoja przeszłość nie będzie mieć wpływu na naszą przyszłość. Dlatego. Jakimś cudem mi się udało pomimo kilku dość ostrych awantur. Ty z kolei wściekałeś się dość często.
-Jeżeli miałem taką dziewczynę to się sobie nie dziwię.-uznałam to za komplement.
-Tak więc ochraniałeś mnie i wszystko szło świetnie. Ja nic nie wiedziałam. Tylko, że ty zacząłeś mieć problem. Polubiłeś mnie bardziej niż byś chciał. Próbowałeś mnie zaliczyć, ale ci się nie udało. Latałeś za mną dość długo. Jakoś od maja, później w lipcu mieliśmy krótką przerwę w kontakcie. Ja spotykałam się wtedy z kimś innym. No cóż, ten koleś okazał się nieźle rąbnięty, ty musiałeś mnie przed nim ratować, co również skończyło się dla ciebie raną postrzałową, ale po tej małej aferze zaczęliśmy się ze sobą spotykać. Zapraszałeś mnie do kina, na spacery i inne tego typu. Później dostałeś do ochrony nową klientkę, na którą wołali Lala. Dostawiała się do ciebie, nie uległeś jej. Po imprezie, na jej cześć, na którą mnie ze sobą zabrałeś przespaliśmy się ze sobą. Potem w sylwestra pokłóciliśmy się o Shinę, pogodziliśmy się dosłownie jakąś godzinę później. W twoje urodziny urządziliśmy ci przyjęcie niespodziankę. Dostałeś od nas gitarę w prezencie, specjalnie dla ciebie wykonałam osobisty taniec na rurze, a potem wylądowaliśmy u mnie w mieszkaniu, nie muszę ci streszczać tego, co się tam działo. Nasz związek polegał głownie na bliskości. Długo nie potrafiliśmy bez siebie wytrzymać. W marcu opowiedziałeś mi bardzo dużo szczegółów ze swojego życia. O swoich rodzicach, wujku, o Yuto. Powiedziałeś mi jak zaczęła się twoja przygoda z klientkami, które ochraniałeś. O Akirze wiem bardzo dużo. Jeździliśmy razem na wycieczki, na weekendy. Poznałam wszystkich twoich kumpli z zespołu. Niestety na naszej drodze stanął Gabriel Aristow razem z Nanako Soga. To przez nią się rozstaliśmy. Podobno Yuto ci kazał. Nie wiem ile w tym prawdy. Nanako cię porwała, ja próbowałam ratować, a teraz siedzę tu z chłopakiem, który nawet nie jest w stanie przypomnieć sobie, czy kiedykolwiek coś dla niego znaczyłam.
-Skończyłem z dziurą w sercu.
-Tak, i jak widać kula wybrała to miejsce gdzie było ono przeznaczone dla mnie.-powiedziałam sarkastycznie.
-Twoja opowieść mało mi wyjaśnia. Dlaczego się tobą zainteresowałem?
-Mówiłeś, że to przez moją zadziorność. Podobało ci się też to, że się stawiam.
-Podoba mi się to w tobie nadal. Ale dobrze, następne pytanie. Skoro wiedziałaś jak traktuje swoje klientki, a ty jedną z nich byłaś, nie bałaś się, że kiedy tylko dostanę to, czego chcę, od razu zniknę?
-Przez te 4 miesiące do czasu pierwszego razu to ty się stawiałeś nie ja.-ta odpowiedź musiała go chyba zdziwić.
-Dlaczego nawet kiedy cię zostawiłem ty i tak poszłaś mnie szukać, kiedy Rio powiedział ci o moim zniknięciu?
-Bo nadal mi na tobie zależało i bałam się, że coś może ci się stać. Nawet jeśli mieliśmy już do siebie nie wrócić chciałam żebyś żył i był szczęśliwy, nawet beze mnie.-powiedziałam zgodnie z prawdą.
-Rio mówił, że co do Gabriela Aristow byłaś gotowa pójść z nim do łóżka byle tylko wyciągnąć od niego jakieś informacje o moim pobycie.
-Bo to prawda. Byłam gotowa to zrobić, na szczęście nie musiałam.-Gaara chwycił splot prześcieradła, którym się zakrywałam. Pocałował mnie w szyję. Po ciele przeszedł mnie przyjemny dreszcz.
-Całe szczęście, że nie musiałaś. Miałaś kogoś po rozstaniu ze mną?
-Nie byłam z nikim w związku. Udawało mi się o tobie nie myśleć, aż do dzisiaj. Zburzyłeś ten porządek.
-Myślałaś o mnie po tym jak zerwaliśmy?
-Tak.-jego usta stały się trochę zbyt natarczywe.
-Chciałaś do mnie wrócić?
-Tak.
-Zadowala mnie ta odpowiedź. Ostatnie pytanie. Którym twoim partnerem z kolei byłem.-poczułam się zirytowana.
-Pierwszym i jak na razie ostatnim. Jednak mogę to szybko zmienić.
-Nie, absolutnie nie. To w takim razie mogę być z siebie dumny, że nauczyłem cię tego, co przed chwilą pokazałaś. Tylko tyle.
-Jak zwykle jesteś skromny i uroczy.-mój ton był sarkastyczny. Wstałam i wzięłam swoją pidżamę. Zaczęłam ją na siebie ubierać. Czułam zmęczenie. Położyłam się do łóżka i nakryłam jakimś pierwszym lepszym kocem. Gaara przytulił się do mnie.
-Nie tak szybko królewno. Mam jeszcze trochę zboczonych pytań-głośno westchnęłam.
-Jutro. Chcę iść spać. Obiecuję ci, że jutro porozmawiamy. Wiesz już chyba najbardziej istotne rzeczy.
-Jakim cudem nawet z amnezją nadal tak na mnie działasz? Po tym, co stało się ostatnio u ciebie miałem na ciebie ochotę cały czas. To było jak tortura.
-Zastanawiam się, czy Gaara w tym wydaniu interesuje się mną, czy raczej moimi popisami w łóżku, bo zaczynam mieć pewne wątpliwości co do tego drugiego.-powiedziałam sarkastycznie. Czułam, że Gaara się uśmiecha.
-Jedno i drugie. Najważniejsze w tym wszystkim jest to, że to po prostu ty. Nikt inny.-jego słowa podbudowały mnie.
-A co z Shiną?-zapytałam. Z jednej strony nie chciałam poruszać tego tematu, z drugiej jednak musiałam to sobie z nim wyjaśnić.
-Nie pamiętałem cię. Mam nadzieję, że chociaż to mnie trochę usprawiedliwia.
-Może. W ciągu tych kilku miesięcy wszystko się zmieniło. Nie wiem, czy będę w stanie zacząć wszystko od nowa, tak jakby miało to miejsce pierwszy raz. Dzięki tobie stałam się tą osobą, którą teraz jestem. Nie chcę wchodzić w skórę starej Sary. Czułabym się dość niekomfortowo.
-Nie chcę żebyś wchodziła w skórę Sary, której niestety nie pamiętam, a którą chciałbym pamiętać. Bądź sobą. Właśnie taka jak teraz, jesteś najlepsza.-odwróciłam się do niego i pocałowałam.
-Masz ochotę na powtórkę?-Gaara uśmiechnął się do mnie, a potem nakrył nas kołdrą.

            Rano obudziłam się pierwsza. Gaara spał kamiennym snem, zwlekłam się wiec z łóżka, założyłam na siebie pidżamę, którą niezbyt długo wczoraj nosiłam, a potem poszłam do kuchni. Temari nie spała, na dodatek jej gościem była blondynka, której serdecznie nienawidziłam. Kiedy tylko zobaczyła mnie w drzwiach jej spojrzenie rzucało w moją stronę głośne "nienawidzę cię suko". Temari z kolei miała dość dobry humor.
-Cześć Saro! Shina przyszła po swoją torebkę. Zapomniała jej wczoraj wychodząc z biegu. Wiesz może gdzie jest Gaara? Nie ma go na kanapie.-jej wzrok wyrażał rozbawienie. Najwidoczniej chciała wkurzyć Shinę, sama wiedząc o wszystkim.
-Śpi w swojej sypialni.-podeszłam do blatu i nalałam sobie kawy z ekspresu.
-Miał spać na kanapie.-uśmiechnęłam się pod nosem. Spojrzałam na zegar. Kiedy zasypialiśmy jego budzik przy łóżku pokazywał chwilę po piątej. Teraz zegar w kuchni pokazywał chwilę po dziewiątej.
-Plany się zmieniły.
-Pójdę go obudzić.-powiedziała śpiewnie Shina.
-Odradzam. Gaara jest bardzo zmęczony.-powiedziała Temari.
-Czym on ma być zmęczony. Poszedł spać najwcześniej z was wszystkich. Na pewno się ucieszy kiedy mnie zobaczy.-Shina miała charakterek, nie powiem. Dzięki temu mogłam ją szybko wkurzyć.
-Wątpię w to, że się ucieszy. Gaara zasnął chwilę po piątej. Na dodatek jest nagi, więc możesz mu sprawiać dyskomfort psychiczny.-powiedziałam i pociągnęłam łyk kawy.
-Podglądałaś go?! Ty mała, wredna...
-Całą noc spędziliśmy razem na kochaniu się. Nie wiem, czy to zalicza się do podglądania, ale jeżeli tak, to była to wyjątkowa przyjemna forma. Jeśli chcesz idź go obudzić. Nie będzie jednak szczęśliwy, tyle jestem ci w stanie obiecać. Z resztą nie chcę żeby jakakolwiek inna panna dobierała się do mojego chłopaka.
-Jesteście ze sobą?!-krzyknęła uradowana Temari.
-Wczoraj wyjaśniliśmy sobie wszystko. Tak jesteśmy.-w drzwiach pojawił się Gaara ubrany w same spodnie dresowe. Zaczął ziewać, a potem kierować się w moją stronę.-Tak w ogóle to cześć, Shina. Cześć siostra. Cześć kochanie.
-Cześć.-powiedziałam. Gaara nachylił się i pocałował mnie na dzień dobry. Przedłużył pocałunek i wyjął mi kubek z kawą w dłoni, a potem uśmiechnął się jak łobuz i poszedł do stołu usiąść. Shina była czerwona z wściekłości i miała łzy w oczach.
-Przecież to jest niemożliwe żeby to stało się drugi raz! Jesteś jakąś wiedźmą i mamisz go czarami!!!-krzyknęła. Wszyscy spojrzeliśmy się na nią.
-Oczywiście, że mamię go czarami. Dobrze, że chociaż ty to zauważyłaś. Zaraz będę musiała iść i je powtórzyć, bo stracą swoją moc. Widzisz kochanie, czarowanie to jedyne co dobrze mi wychodzi.-Gaara się uśmiechnął.
-Jestem za.-powiedział. Shina z kolei wstała i wyszła trzaskając drzwiami.

            Trzeba przyznać, że nasi przyjaciele bardzo ucieszyli się z naszego zejścia. Niestety ja czułam dość duży dyskomfort. Musiałam opowiadać Gaarze większość wspólnie spędzonych chwil, mając jednocześnie świadomość, że on może je sobie jedynie wyobrazić, ponieważ nie pamięta ani miejsc, ani przebiegu wydarzeń. Zacisnęłam jednak zęby i odpowiadałam na każde pytanie.

            W dniu urodzin Gaary poszliśmy całą paczką na pizzę. Cieszyłam się, że możemy spędzić dzień tak, jak kiedyś. Rozmawialiśmy, zajadaliśmy się kilkoma rodzajami pizzy, wznosiliśmy toast colą. Kiedy przynieśli tort, który zamówiliśmy Gaara cały się rozpromienił. Wstaliśmy i zaczęliśmy śpiewać sto lat. Zakręciło mi się w głowie.
-Ej! Mała!!! Co ci jest?!
-Nic Rio. to tylko zmęczenie.-od około tygodnia bardzo źle się czułam. Miałam podniesioną temperaturę, byłam osłabiona i ciągle chciało mi się spać. Było to zapewne wywołane pogodą. Niemal dzień w dzień sypał śnieg.
-No to jak zjesz kawałek tortu powinno ci się poprawić!-Gaara z uśmiechem podsunął mi pod nos talerzyk z dość sporym kawałkiem waniliowo-truskawkowego wypieku. Odwdzięczyłam mu się buziakiem. Wzięłam do ust kawałek. Miał kwaskowaty smak.
-Mam wrażenie, że tort się zepsuł.-powiedziałam.
-Dlaczego? Jest pyszny. Masz, weź mój kawałek.-powiedział mój chłopak. Jednak jego tort też był kwaskowaty. Wolałam nie ryzykować, odłożyłam talerz z ledwo tkniętym ciastem. Rio dziwnie mi się przyglądał. Zmarszczyłam brwi i zrobiłam jakąś głupkowatą minę. Zaśmiał się, a potem rozweselił.

            Wieczorem wszyscy wrócili do domu. Byłam tak zmęczona, że jedyna rzecz, która świtała mi w myślach, to moje łóżko i długi sen. Gaara oczywiście postanowił odprowadzić mnie do domu, a potem zostać na noc. Kiedy weszliśmy do domu pocałował mnie.
-Dziękuję za cudowne urodziny.
-Nie ma za co. W zeszłym roku były chyba lepsze, jednak teraz nie mieliśmy pomysłu, została tylko pizza.
-W takim towarzystwie i tak było super. Czujesz się już lepiej? Masz podwyższoną temperaturę. Może powinnaś iść do lekarza.
-Nie Gaara, to po prostu zmęczenie. Przez ciążę Harumi wujek nie ma za dużo czasu na zajmowanie się firmą. Z tego, co wiem jego żona nie za dobrze się czuje, więc stara się być przy niej cały czas. Także ten obowiązek spadł na moje barki. Jakoś przeżyję. Nie przejmuj się.
-Jakieś życzenie zanim pójdziemy spać?
-Daj mi buziaka i mocno przytul kiedy będziemy zasypiać.-uśmiechnęłam się do niego. Poszliśmy do sypialni, a potem wtuleni w siebie zasnęliśmy. Brakowało mi takiej bliskości z nim.

            2 tygodnie później czułam się jeszcze gorzej. Zawroty głowy nasiliły się, ledwo byłam w stanie dać się dotykać. Wszystko mnie bolało. Na dodatek zrobiłam się okropnie wrażliwa na opinie innych. Potrafiłam śmiać się tak głośno, że bolał mnie brzuch, a po chwili wyłam jak bóbr. Wujek miał mnie serdecznie dosyć, Gaara również. Kazałam mu się wynosić kilkanaście razy w ciągu dnia, a potem prosiłam żeby został.  W sobotę po pracy w firmie siedziałam z kubłem lodów i wyłam do jakiejś żałosnej telenoweli. Przez takie podjadanie przytyłam już ponad dwa kilogramy, co zdecydowanie nie poprawiało mi humoru. Zadzwonił mój telefon.
-Sara Iregiro, słucham.-powiedziałam.
-Hej Saro, to ja Sakura. Jesteś może w domu? Chciałabym z tobą porozmawiać. Wszyscy martwimy się o ciebie.
-Jasne. Jestem. Będę czekać.-powiedziałam, a potem wróciłam do oglądania telenoweli i obżerania się lodami.

            Sakura przyszła jakąś godzinę później. Miała zmartwioną minę.
-Coś się stało? Wyglądasz jakbyś zobaczyła ducha?
-Nie, to nic takiego. Zrobiłabyś mi herbaty? Na dworze jest zimno.
-Jasne! Siadaj!-powiedziałam.

            Sakura była dziwna. Zachowywała się nienaturalnie, co w moim towarzystwie się jej nie zdarzało. Głośno westchnęła.
-Saro, od jakiegoś czasu zachowujesz się jakoś dziwnie. Wszyscy to zauważyliśmy.
-Aaa. Wiem. To na pewno zmęczenie. wiesz, Harumi jest teraz z ciąży i...
-Może ty też jesteś?- zrobiłam wielkie oczy.
-Oszalałaś?! Przecież się zabezpieczam!!! Nie ma takiej opcji!-powiedziałam dość rozjuszona jej słowami.
-Nie, nie oszalałam. Przyniosłam ci nawet test ciążowy. Nie musisz go robić jeśli nie chcesz. Do niczego cię nie zmuszę. Skoro mówisz, że nie jesteś w ciąży, wierzę ci. Może jednak warto się upewnić, nie uważasz?
-Och Sakura, jesteś niepoważna, ale daj ten test, Zrobię go, chociażby po to żeby udowodnić wam, że to, co mi dolega, to tylko zmęczenie.-powiedziałam z uśmiechem na ustach, a kiedy Sakura wręczyła mi małe opakowanie z testem puściłam jej oczko. Wykonałam wszystko zgodnie z instrukcją zawartą w opakowaniu. Zaczęło się odliczanie.
-I jak Saro?!-zaczęłam się śmiać.
-Na pewno jesteście w błędzie! Więc wynik na pewno będzie ujemny!!!-kiedy minęło 5 minut z rozbawieniem złapałam małą plastikową płytkę. Poszłam do Sakury chcąc pokazać jej, że się myliła.
-I co?!-zapytała. Podniosłam płytkę dość blisko oczu. Żeby się upewnić jaki jest wynik spojrzałam na pudełko, a potem na test. Mina mi zrzedła, kiedy zobaczyłam dwie różowe kreski, które oznaczały wynik pozytywny. Dla pewności spojrzałam jeszcze raz. W oczach zaczęły zbierać mi się łzy.-Saro, co się stało?
-P... Pozytywny! Jakim do cholery jasnej cudem?! To na pewno pomyłka! Sakura, ja nie mogę być w ciąży! Przecież biorę tabletki!!!-powiedziałam. Zaczęłam płakać.
-Odstawiłaś tabletki  po rozstaniu z Gaarą prawda?- kiwnęłam głową. Jednak zaczęłam je brać kiedy się zeszliśmy, a po nocy świątecznej miałam okres. Co prawda dość skąpy, ale jednak!!! Wtedy zakręciło mi się w głowie. Noc w listopadzie... To pewnie wtedy. To na pewno wtedy!!!


-O cholera... Sakura...-jęknęłam żałośnie. Zaczęłam płakać jak bóbr. Ten scenariusz był nie do pomyślenia! Nie chciałam żadnego dziecka mając ledwo 19 lat!!!

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Opowiadanie numer dwa/ Rozdział 6

Opowiadanie numer dwa/ Rozdział 11

Opowiadanie numer dwa/ Rozdział 8