Rozdział 21
Od incydentu z Konou minęły prawie 2 tygodnie. Nie wiem
jakim cudem do prasy wyciekły informacje o porwaniu mnie, ale dziennikarze nie
zostawiali na mnie suchej nitki. Brukowce szydziły, że rozpieszczona córeczka
tatusia jak zwykle przesadza. O tym, co tak naprawdę miało miejsce wiedzieli
tylko moi przyjaciele, policja, no i oczywiście Konou ze swoim bratem. Nikt nie
dementował plotek, ani nie udzielił obszernego wywiadu na ten temat.
Siedziałam
akurat w firmie. Wujek pojechał na kilka dni do swojej narzeczonej. Obiecał, że
poznam ją pod koniec tygodnia. Wujek powiedział, że moja mama próbowała się ze
mną skontaktować, kiedy tylko przeczytała w prasie co się stało, jednak wujek
spławił ją. Byłam mu z tego powodu bardzo wdzięczna.
Dochodziła
20. Pozbierałam papiery, które chciałam opracować w domu. Pomimo lekkiego
strachu i próśb wujka, postanowiłam zostać na swoim mieszkaniu. Nie mogłam pozwolić,
aby lęki rządziły moim życiem. Założyłam jednak nowe drzwi i kilka zamków
więcej. Moi przyjaciele odwiedzali mnie dość często. Bolało mnie tylko, że
wujek zakazał mi kontaktów z Gaarą. Podobno jego przełożony wymagał od niego
tego samego.
Siedziałam nad papierami już wystarczająco długo.
Postanowiłam zrobić sobie krótką przerwę. Puściłam spokojną muzykę i zaczęłam
się rozciągać. Wróciłam do lekkich treningów z gimnastyki. Wiedziałam, że na
zawody się nie nadaje, ale dla samej siebie jestem w stanie przezwyciężyć obawę
przed następną tak bolesną kontuzją. Zaczęłam delikatnie, od szpagatów. Później
przeszłam do pompek podczas stania na rękach. Po kontuzjowanej ręce czasami
przechodził lekki ból, uważałam jednak, że to nawet dobrze. Lekarze uprzedzali
mnie przed taką ewentualnością. Powoli zaczęłam robić szpagat. Byłam dumna z
tego, co potrafię zrobić z moim ciałem. Dziewczyny w poprzednich szkołach
często mi tego zazdrościły.
Kiedy po raz kolejny robiłam przerzut w przód usłyszałam
domofon. O mało co się nie zabiłam. Kiedy wylądowałam dość boleśnie na tyłku
serce zaczęło walić mi jak głupie. Zaczęłam zastanawiać się kto może odwiedzać
mnie o tak nieprzyzwoitej godzinie. Zegarek pokazywał dokładnie 22:45.
Podeszłam do domofonu.
-Halo?-zapytałam z nutą strachu w głosie. Zbeształam się
za to.
-Saro, to ja. Otwórz.
Stałam przy otwartych drzwiach. Opierałam się o framugę.
-Powinnaś czekać w mieszkaniu. Nie nauczyłaś się niczego
po ostatnim?-serce biło mi jak głupie.
-Widzę, że już nie masz temblaka. Ściągnęli ci
szwy?-zapytałam. Gaara złapał się w miejscu, w którym dostał od Konou.
Wpuściłam go do mieszkania i zamknęłam drzwi.-Kawy? Herbaty?
-Herbaty poproszę. Tak, ściągnęli po tygodniu. Myślałem,
że świra dostane kiedy zaczęły się goić.-nalewałam akurat wodę do czajnika, ale
uśmiechnęłam się pod nosem.
-Mogę wiedzieć, co sprowadza cię do mnie o tak później
porze? Wątpię, żeby były to plotki.-spojrzałam się na niego. Na jego ustach
gościł uśmiech.
-Panna Iregiro jak zwykle błyskotliwa uwaga.-uniosłam ramiona
i zrobiłam skwaszoną minę.
-Cóż, myślałam, że skoro mamy zakaz zbliżania się do
siebie, to raczej więcej cię nie zobaczę.-Gaara kwaśno się uśmiechnął.
-Wujek ci nie mówił, prawda?-zastygłam w pół ruchu.
-Nie mówił czego?
-Nie dostałem żadnego zakazu zbliżania się do ciebie od
Yuto. Twój wujek przyszedł do mnie chwilę po tym, jak ściągnęli mi szwy.
Powiedział, że nie życzy sobie, abym cię odwiedzał, bo nie należę do... waszej
klasy społecznej. Spełniłem swoje zadanie, zapłacił mi za to, i kazał o tobie
zapomnieć.
-Mój wujek... mój wujek ci tak powiedział?-zaczynało
mieszać mi się w głowie. Nie chciałam uwierzyć, że Hikary mógł być aż tak
bezczelny. Czyżby pieniądze uderzyły mu do głowy. Postanowiłam, że muszę to
sobie z nim wyjaśnić. Wujek nie może ograniczać mi kontaktów z Gaarą.
-Tak. Podejrzewam, że jakaś moja poprzednia klientka,
która miała ze mną romans, musiała zobaczyć mnie kiedyś z tobą. Również mieszka
w Tokio.-nogi się pode mną ugięły. Ta jego szczerość była czasem zabójcza.
-Chcesz mi powiedzieć, że to wszystko dlatego, że
prowadziłeś rozwiązły tryb życia?-mój ton był niemal sarkastyczny.
-Zapewne. Twój wujek pewnie myśli, że mam w planach
uwiedzenie jego kochanej bratanicy. Dlatego kazał mi się usunąć. Zapewne
znajdzie dla ciebie kogoś lepszego do ochrony.
-A... ale ja nie chcę nikogo innego. Świadomość tego, że
jesteśmy w jednej klasie jest pokrzepiająca. Wiem, że zawsze mogę liczyć na
twój ratunek. Chociaż w pewnym sensie jest to trochę samolubne.
-Takie jest moje zadanie. Za to mi płacą. Za ochronę
takich księżniczek jak ty.-zaśmiał się.
-A więc uważasz, że jestem księżniczką? Zapewne żeby aż
tak mnie nie zranić, zapomniałeś dodać, że jestem rozpieszczoną księżniczką
tak?-zapytałam. Zaczynałam się denerwować.
-Nie. Nie zachowujesz się jak cała reszta dziewczyn,
które poznałem od zeszłego roku, kiedy tylko zacząłem pracować jako
"cicha" ochrona. Na pewno nie jesteś rozpieszczona. Ale na pewno mogę
powiedzieć, że jesteś jak księżniczka. Kiedyś już wypominałem ci, że jesteś
bogata jak jasna cholera. Nic dziwnego, że wujek uważa, że nie powinniśmy
zacieśniać więzów między nami. Pochodzimy z dwóch różnych światów.
-Gdybym ci powiedziała, że jestem w stanie to zostawić,
uwierzyłbyś mi?-zapytałam.
-Nie. Nikt nie jest w stanie zostawić takiego życia. To
jest jak narkotyk.-zrobiło mi się przykro.
-No cóż. Nie wiem więc, co tu jeszcze robisz. Skoro mój
wujek zabronił ci spotykać się ze mną, to nie powinno cię tu być.-rzuciłam niby
obojętnie.
-Twój wujek jest w Yokochamie u swojej dziewczyny. Nie
dowie się o tym, że tu byłem, chyba, że ty sama mu o tym powiesz.-wkurzał mnie
tym, że zawsze wszystko wiedział!-Yuto powiedział, że powinienem z tobą
porozmawiać.
-Yuto? Czyli gdyby nie on, to sam byś tu nie przyszedł?
-Ależ nie. Gdyby nie Yuto, nie wiedziałbym, czy spotkam
twojego wujka podczas odwiedzin. Dzięki jego informacją wiedziałem, że mogę tu
przyjść i nie obawiać się tego, że będzie nieprzyjemnie.-rozbolała mnie głowa.
Oparłam się łokciami o blat kuchenny. Więc to nie wina Gaary, tylko mojego
wujka.-Wiele razy mówiłem, że masz tak nie stawać.
-Mam to w nosie!-ostrość mojego tonu aż mnie zadziwiła.
-Panienka Iregiro pokazuje pazurki, co? Może powinienem
pójść już do domu. Nie chcę cię wkurzać.
-Powiedz mi, ile było tych dziewczyn przed ochroną mnie?
-Jakoś z 8-9.-rzucił. Myślałam, że się przewrócę.
-Spałeś z nimi wszystkimi?-tym razem to pytanie musiało
go chyba zawstydzić. Lekko się zaczerwienił.
-To nie twoja sprawa.
-A właśnie, że moja! Mnie też próbowałeś zaliczyć! Też
jestem jedną z twoich klientek!-nie minęła sekunda, jak Gaara znalazł się przy
mnie. Szarpnął mnie za rękę.
-Ty jesteś zupełnie inna niż tamte dziewczyny! Kiedy
usłyszałem od Yuto, że mam opiekować się znowu jakąś nastolatką w swoim wieku,
myślałem, że skończy się jak zawsze. Że panna zaciągnie mnie do łóżka i powie,
że to przecież część moich obowiązków. Nie udaję, podobało mi się to. Jednak po
jakimś czasie zaczynasz mieć czegoś takiego dość. Szczególnie kiedy panienka
cię szantażuje, że jak się nie zgodzisz, to powie tatusiowi, że to ty się
przystawiałeś. Czujesz się zabawką w jej rekach i wiesz, że jedyne co później
możesz zrobić, to iść do swojego przełożonego, wytłumaczyć mu wszystko, a on
przenosi cię gdzieś indziej.
-Shina też była taka?-sama nie wiedziałam, czy chcę to wiedzieć.
-Shina to koleżanka Rio, mojego kolegi z zespołu. Poznał
nas ze sobą chwilę przed tym, jak my się poznaliśmy. Od razu wiedziałem jak ta
znajomość będzie wyglądać. Sypialiśmy ze sobą tylko wtedy, kiedy nikogo nie
mieliśmy. Ciężko to było nazwać nawet otwartym związkiem. Od tak, seks dla
przyjemności i zabicia czasu.
-Kochałeś kiedyś kogoś? W sensie, którąś z tych
dziewczyn?-zaczynało mnie mdlić. Owszem, chciałam wiedzieć o nim jak najwięcej,
ale to co usłyszałam... było tego chyba za dużo.
-Nie. Żadnej.-przynajmniej był szczery.
-O mamo. Muszę przeanalizować to wszystko. Gaara-chłopak,
który zaliczył chyba połowę lasek w Tokio, siedzi tu teraz u mnie, i zwierza mi
się z tego wszystkiego. Pytanie po co? Bo jeżeli chcesz, żeby mój mózg
eksplodował, to wiedz, że jesteś w tym momencie na dobrej drodze do tego.
-No powiedzmy, że nie to mam na myśli, ale chcę żebyś to
wiedziała.-podeszłam do niego i spojrzałam się wyzywająco.
-Powiedz mi, dlaczego nie czekałeś na mój ruch, żebym ja
pozwoliła ci się zaliczyć? Pamiętasz? To ty pierwszy mnie pocałowałeś.
-Ponieważ ty pierwsza zaczęłaś mnie interesować.-byłam
tak zdziwiona, że aż za szybko się cofnęłam. Wylałam na siebie herbatę Gaary.
Całe szczęście nie była już taka gorąca. Szybko poszłam się przebrać.
Gaara siedział
w tym samym miejscu, w którym go zostawiłam.
-Powiedziałeś, że zaczęłam cię interesować. Rozwiń
myśl.-rzuciłam.
-Po prostu. Zaczęłaś mnie interesować. Jesteś bardzo
sympatyczną dziewczyną, która dostała kopa od życia, jesteś również bardzo
bystra. I nie ukrywajmy urody też nie masz przeciętnej.-kiedy to mówił patrzył
mi się w oczy. Mówił szczerze.
-Eee...-zacięłam się.
-Poza tym Saro, masz bardzo interesujący charakter.
Wstydliwa, a bardzo temperamentna.-na moje policzki wstąpił rumieniec.
-I zapewne chciałbyś bardzo sprawdzić, czy jestem tak
samo temperamentna w łóżku, jak w zachowaniu wobec innych ludzi tak?-głośno
przełknęłam ślinę. Gaara roześmiał się na całe gardło.
-Powiedzmy, że może kiedyś. Na pewno nie teraz. Nie mam
ochoty wchodzić w taki układ jak kiedyś.-jego oczy błyszczały wesoło.
-A mój wujek? Będziesz miał przez niego kłopoty, dobrze o
tym wiesz.
-Cóż, jeżeli to ma być cena za spotykanie się z tobą, to
jestem gotowy ją ponieść.-powiedział.
-Co masz na myśli?-uniosłam jedną brew.
-A to, że mam ochotę zacząć z tobą wszystko od początku.
Wiem, że nie wymażę swojej przeszłości, ale jeżeli chciałabyś tego, jestem
gotowy się zmienić. Już raz myślałem, że eee... jesteś poza moim zasięgiem, i
nie podobało mi się to.-wzruszył ramionami, jakby przypomniało mu się coś
bardzo nieprzyjemnego.
-Czy pan właśnie próbuje mi zasugerować randki? Takie na
dłużej?-głośno przełknęłam ślinę.
-Powiedzmy.-udawał powagę, jednak jego oczy zdradzały, że
świetnie się bawił.
-A co, jeżeli ja również będę chciała postawić panu pewne
warunki?
-Słucham panią uważnie.-uśmiechnął się szeroko.
-Po pierwsze, nie kryjemy się z naszym związkiem, ale
trzymamy jak najdalej od mediów. Mam już dość głupich nagłówków, które
krzyczą, że Sara Iregiro pociesza się w ramionach swojego ochroniarza.
-Media nic nie wiedzą o tym, że cię ochraniałem.
Pamiętaj, że to już nie jest moja fucha. 2 warunek?-negocjacje były świetną
zabawą.
-Nie wiem, czy jesteś w stanie mi to obiecać, ale nie
chciałabym, żeby twoje romanse miały wpływ na nasze relacje.
-Postaram się, jeżeli zajdzie taka konieczność. Następny
warunek?-zachciało mi się głośno śmiać.
-Nauczysz mnie walczyć?-bardziej zapytałam niż
stwierdziłam. Uśmiech Gaary od ucha do ucha był wystarczającym potwierdzeniem.
-Czy coś jeszcze?-zarumieniłam się i na chwilę opuściłam
wzrok. Głośno przełknęłam ślinę.
-Nauczysz mnie kochać się. I ten warunek jest
najważniejszy ze wszystkich.-widać było, że musiałam go tym zaskoczyć. Przez
chwilę zapewne zastanawiał się nad moimi słowami, a po chwili jego oczy zrobiły
się ciemniejsze i zaczęły dziko błyszczeć. Moje serce zaczęło wariować.
-Czy pani próbuje mnie uwieść?-jego głos był seksownie
niski. Poczułam dreszcze na skórze.
-Może.-siliłam się na obojętny ton. Gaara zerwał się z
krzesła, podszedł do mnie i namiętnie mnie pocałował. Przez chwilę zapomniałam
jak powinno się oddychać.
-Wszystko w swoim czasie.-szepnął mi w usta.-Jednak póki
co. Jutro chciałbym cię zabrać do kina. Co ty na to?
-Bardzo chętnie.-powiedziałam. Kręciło mi się w głowie.
-Będę po ciebie o 19. A teraz już czas na mnie. Dobrej
nocy.-powiedział. Zabrał z krzesła swoją kurtkę i zostawił mnie z lawiną myśli.
Komentarze
Prześlij komentarz