Rozdział 42
Wszyscy moi znajomi pojechali razem ze mną do
mojego mieszkania. Rio kupił nam kilka butelek wina i piwa. Mieliśmy co opijać.
-Za zdrowie Sary! Za to, że dopiekła rodzinie
Aristow i Soga!!!-krzyknął Naruto. Wszyscy unieśliśmy swoje trunki do góry i
wznieśliśmy toast. Miałam okazję w końcu się zrelaksować i odpocząć trochę od
tego wszystkiego.
Następnego
dnia wszystkie gazety trąbiły o tym, że wpakowałam Gabriela i Nanako do
więzienia na kilka ładnych lat. Czułam satysfakcję z tego powodu. W końcu ktoś
pokazał Gabrielowi, że nie jest Panem Bogiem. Miałam lekki ból głowy po
wczorajszej imprezie. Dobrze sobie wypiliśmy. Około południa rozdzwonił się mój
telefon. Dzwonił wujek.
-Sara Iregiro. Słucham.-powiedziałam ledwo
żywa.
-Śpisz? Dochodzi 12. Słyszałem o wygranej
sprawie. Gratuluję. Może powinnaś studiować prawo? Wtedy byłbym pewny, że będę
w stanie wygrać niemal każdą sprawę.
-Nie, nie śpię. Leżę na kanapie. Głowa mnie boli.
Zrobiliśmy sobie małą imprezę po powrocie z sądu.
-Piłaś alkohol i zapewne paliłaś do tego
papierosy, zgadłem?-uśmiechnęłam się pod nosem.
-Zagraj w totolotka. Na pewno wygrasz.
-Po co? Zarabiamy więcej niż totolotek.
Chciałem się dzisiaj do ciebie wprosić. Mam dokumenty z firmy, które musisz
przejrzeć i podpisać.
-Możemy się cofnąć w czasie, kiedy nie miałam
jeszcze tych 18-stu lat? Miałam chyba mniej do roboty.-jęknęłam. Na pewno nie
miałam dzisiaj głowy do papierkowej roboty. Marzyłam o gorącej długiej kąpieli
i gniciu na kanapie do oporu.
-Niestety nie jest to możliwe. Chyba, że
opatentujesz wehikuł czasu. Co po dłuższym namyśle nie jest takim głupim
pomysłem. Dobrze, skoro tak bardzo nie chcesz robić tego dzisiaj, zrobię to za
ciebie, ale ostatni raz. Musisz nauczyć się odpowiedzialności.
-Dobrze tato, nie musisz się o mnie
martwić.-powiedziałam bardzo znudzonym tonem. Wujek zaczął się śmiać.
-Dobrze w takim razie miłego dnia.-wtedy
zadzwonił dzwonek do drzwi. Cała się najeżyłam. Nie spodziewałam się gości.
-Nie rozłączaj się.
-Kto to? Byłaś z kimś umówiona?-wujek również
stał się bardzo wyczulony.
-Nie. Poczekaj chwilę. Zobaczę kto to.-kiedy
zajrzałam w judasza serce o mało nie wyskoczyło mi z piersi.-To Gaara. Czemu
przyszedł sam?
-Dziecko, nie mam pojęcia, ale to, że cię
odwiedził, nie oznacza od razu, że masz z nim uprawiać seks z tęsknoty,
zrozumiano?
-Tak wujku! Przestań! Nawet o tym nie
pomyślałam!!! Oddzwonię, jak wyjdzie. Pa.-szybko się rozłączyłam. Dzwonek do
drzwi zadzwonił drugi raz. Otworzyłam.
-Co tak długo?
-Powinnam raczej zapytać, co tu robisz. Tak
więc, co tu robisz?-wpuściłam chłopaka do środka.
-Temari mówiła, że mam pożyczyć od ciebie
lekcje. Jutro wracam do szkoły, a to, że jesteśmy w jednej klasie bardzo mi to
ułatwia.-pierwsza myśl, która przyszła mi do głowy, to to, że powinnam zabić
Temari przy najbliższej okazji.
-Dobrze, poczekaj chwilę. Musze znaleźć
zeszyty.-powiedziałam. Skierowałam się do szafki z dokumentami. Zaczęłam
wyciągać wszystkie notatki, które Gaara musiał uzupełnić.-Współczuję ci, jeśli
masz zamiar przepisywać to ręcznie.
-Rio skseruje mi to jutro w robocie. Jeszcze
mnie nie porąbało na tyle, żeby notatki z ponad dwóch miesięcy przepisywać
ręcznie. Czego jest najwięcej?-zapytał. Podeszłam do niego i wręczyłam mu zeszyty.
-Historii. Profesor Kakashi zaczął bardzo
naciskać. Jednak w tydzień powinieneś wszystko ogarnąć. Zacznij od jutrzejszych
zajęć. Mamy w planie japoński, matematykę, angielski, wf i biologię. Wszystkie
prace domowe są już zrobione. Tak więc możesz je spisać. Ale tylko ten
raz.-powiedziałam. Zaczęłam układać mu zeszyty w porządku zajęć z konkretnego
dnia.
-Widzę, że jesteś bardzo zorganizowana.
Zupełnie jak bizneswoman.
-Kiedy prowadzi się dużą firmę trzeba być
zorganizowanym...-dopiero po fakcie ugryzłam się w język. Sama wymusiłam na
naszych znajomych obietnicę, że nie powiedzą Gaarze tego, kim jestem. Głupia
podałam mu odpowiedź na tacy.
-A więc prowadzisz firmę. Co jeszcze mi o sobie
powiesz? Zaparzysz herbaty? W sumie na dworze jest chłodno.-głośno westchnęłam.
Sama miałam ochotę napić się czegoś ciepłego. Wstawiłam więc wodę na herbatę i
czekałam, aż się zagotuje. Kiedy czajnik zaczął gwizdać, ściągnęłam go z ognia
i nalałam wody do wcześniej przygotowanych czarek. Zaniosłam je na
stół.-Zielona z nutą imbiru? Widzę, że koleżanka dba o siebie.
-Jestem zmuszona. Nie mogę chorować. Nie mam
kiedy.-mój ton był dość sarkastyczny. Gaara uśmiechnął się pod nosem.
-Czyżby było to spowodowane tą twoją firmą?
Czym się zajmujecie? Jak nazywa się wasza spółka?-czułam się coraz bardziej
przyparta do muru.
-Nie zajmujemy się niczym ważnym, a skoro
niczym ważnym to jej nazwa też nie jest istotna.-powiedziałam wymijająco.
-Chcesz się bawić w podchody? Dobrze. Zabawa
będzie dłuższa. Czym się obecnie zajmujesz?-był irytujący. Zapomniałam już, że
tak samo wyglądały nasze początki.
-Uczę się w szkole, no i jak już wiesz prowadzę
firmę. Wróciłam również na trening gimnastyki artystycznej, którą kilka lat
temu przerwałam.-gapiłam się w martwy punkt na ścianie. Marzyłam o tym, żeby
poparzyć język herbatą, jednak ta miała za niską temperaturę.
-Gimnastyczka. Zaraz spróbuję sobie wyobrazić
co możesz wyczyniać z ciałem.-poczułam, że moje policzki nabierają kolorów.
Było to irytujące uczucie.
-Dużo rzeczy jeśli chcesz wiedzieć. Naprawdę
dużo.
-W to nie wątpię. Może pokażesz mi jakieś?-o
mało nie zachłysnęłam się napojem. Spojrzałam się na Gaarę cała czerwona.
Zaczęłam głośno oddychać. Miał ciemne tęczówki. Domyśliłam się, że nie w głowie
było mu pożyczenie lekcji, ale coś innego.
-Myślę, że to kiepski pomysł. Jestem po
imprezie, nie nadaję się do gimnastyki w dniu dzisiejszym.-Gaara delikatnie się
uśmiechnął.
-Więc mam do czynienia z nieśmiałą panienką. No
cóż. Widzę, że tym razem nie będzie tak łatwo jak zawsze.-włączyła mi się pewność
siebie.
-Inaczej. Nie wiem, z jakimi dziewczynami
miałeś do czynienia wcześniej. Jednak ja nie jestem zapewne takim typem. W
ogóle nie będzie łatwo, tyle jestem ci na dzień dzisiejszy w stanie
zagwarantować. Myślę, że powinieneś już iść. Temari na pewno martwi się o
ciebie.-wstałam z kanapy. Spakowałam Gaarze wszystkie książki do dużej siatki i
wręczyłam mu ją. Ten jednak ani
drgnął, tylko przyglądał mi się z głupim uśmieszkiem na twarzy. W końcu ruszył
się z miejsca. I o zgrozo, w moją stronę. Obiecałam sobie zachować zimną krew.
-Jesteś niedostępna, to dobrze. Masz rację
powinienem już iść. Do zobaczenia jutro w szkole.-kiedy zauważyłam ten znajomy
błysk w jego oczach, poczułam, jak miękną mi kolana. Kiedy więc tylko zamknęły
się za nim drzwi zaczęłam uspokajać oddech. Wzięłam telefon i wybrałam numer do
wujka.
-Czego chciał? Coś długo ci to zajęło.-zaczęłam
się śmiać.
-Spokojnie wujku, byłam grzeczna. Gaara chciał
pożyczyć zeszyty. Musi nadrobić ponad 2 miesiące nieobecności.
-Skąd wie gdzie mieszkasz?
-Był u mnie z Rio. Przyjechali po dokumenty
przed rozprawą z Gabrielem i Nanako. Spokojnie wujku tak, to że kiedyś był to
mój chłopak, nie oznacza, że stracę przy nim głowę. W sumie mam niezły ubaw.
Mogę od nowa go uwodzić.
-Ja ci dam! Lepiej uważaj na siebie!-znowu
zaczęłam się śmiać.
-Wujku, to takie słodkie, kiedy się na mnie
złościsz. Spokojnie. Nie stracę głowy, obiecuję. Wiesz, że potrafię zachować
zimną krew, gdy sytuacja tego wymaga.
-Wiem. Wiem też jednak, że potrafisz chodzić z
głową w chmurach i być niepoprawną romantyczką w najmniej odpowiednich
momentach. To właśnie taki moment. Skoro Gaara wraca do szkoły, to musisz być
gotowa na to, że może dowiedzieć się więcej, niż ty byś sobie życzyła.
-Rozmawiałam na ten temat z uczniami z mojej
klasy i nauczycielami. Nie obnosiliśmy się za bardzo z naszym uczuciem, w
gazetach też nie ma zdjęć, na których jesteśmy pokazani w pełnej krasie, więc
poki co jest to dość bezpieczny grunt.
-Doskonale sobie radzisz w ciężkich sytuacjach.
Na pewno masz to po ojcu. On też taki był. Twoja matka znowu zaczęła nalegać na
spotkanie.-głośno wciągnęłam powietrze do płuc. Jednak po dluższej chwili
odpowiedziałam.
-Dobrze, skoro tak bardzo chce mnie poznać, to
powiedz, że się z nią zobaczę. Nauczyłam się, że lepiej nie zostawiać
niedomkniętych spraw z przeszłości.
-Widzę, że moja kochana bratanica zaczyna
dorastać. Mogę czuć się dumny, że cię wychowywałem.-uśmiechnęłam się na te
słowa.
-Jakby nie patrzeć od jakiegoś czasu dostaję po
tyłku. Muszę coś z tym zrobić nie uważasz?
-Jak najbardziej. Zadzwonię do twojej mamy i
ustalę z nią najbliższy możliwy termin. Dam ci znać. A teraz przepraszam, ale
moja żona właśnie wróciła do domu. Muszę okazać jej zainteresowanie.-zaczęłam
głośno się śmiać. Od czasu, kiedy wujek dał się zaobrączkować stał się
potwornym pantoflarzem.
Następnego
dnia obudziłam się chwilę wcześniej niż zwykle. Musiałam przygotować sobie
rzeczy do pracy, ponieważ czekało mnie spotkanie. Wyszykowałam się, a potem
pojechałam do szkoły. Wszyscy moi przyjaciele czekali już przed wejściem.
Przywitałam ich promiennym uśmiechem.
-I jak tam po imprezie? Moja głowa dochodziła
do siebie do wieczora.-Naruto jak zwykle był bardzo szczery.
-Nie tylko ty miałeś ból głowy. Do wieczora
miałam syndrom lenia. Wujek nawet musiał za mnie uzupełnić dokumenty, które ja
powinnam. Słuchajcie, wczoraj miałam niespodziewanego gościa.-powiedziałam
trochę ciszej.
-Kto cię nachodził? Ktoś od Soga albo
Aristow?-Sakura zrobiła zatroskaną minę. Pokręciłam przecząco głową. Już
chciałam coś powiedzieć, ale zauważyłam za plecami Naruto osobę, o której
chciałam mówić. Poczułam, że się czerwienię.
-To kto to był?-Naruto zbliżył się do mnie.
Jednak ja szybko odwróciłam się na pięcie i skierowałam kroki do budynku. Wtedy
przy szafce zauważyłam Sasuke. Nie miałam ochoty robić widowiska. Przeszłam
obok niego i rzuciłam krótkie, ale szczerze dziękuję. Potem razem z resztą
udałam się do sali lekcyjnej. Nauczyciel od japońskiego już na nas czekał.
Widziałam, że miał przygotowany plik kartek. Domyśliłam się, że czeka nas
kartkówka. Poczułam ściskanie w żołądku. Nie miałam z czego się uczyć, a takie
głupie tłumaczenie nie przejdzie u tego nauczyciela. Wiedziałam, że ten dzień
nie będzie należał do najlepszych.
Podczas
obiadu siedziałam dość struta. Nawet Hinata, Sakura i Ino nie były w stanie
poprawić mi humoru. Tak więc na wf szłam jak na ścięcie. Tyranka mnie olała, za
to zajął się mną Półgłówek. Miałam indywidualne zajęcia. W dodatku bardzo
ciężkie. Więc po skończonej lekcji ledwo się ruszałam. Na dodatek dość mocno
mnie mdliło. Wysiłek był chyba za duży jak po takiej przerwie. Musiałam biec do
toalety jak szalona. Zwróciłam cały obiad. Dziewczyny zaczęły się o mnie
martwić.
-Może powinnaś iść do pielęgniarki? To nie jest
normalne.-zauważyła Sakura, kiedy blada jak ściana wyszłam z łazienki.
Przytuliłam czoło do zimnej ściany. Od razu poczułam ulgę.
-Nic mi nie jest. Miałam bardzo dużo
stresujących sytuacji przez długi czas. Najpierw rozstanie, potem ten cały syf
z Gabrielem i Nanako, amnezja Gaary. Do tego muszę ciągle biegać do firmy,
załatwiać urzędowe sprawy, kontrakty. A to coś nie pasuje, to trzeba układać
całe umowy od nowa. Do tego dochodzą zajęcia z gimnastyki.-wyliczyłam na
palcach.
-Powinnaś zrobić sobie wolne. To za dużo jak na
jedną osobę.-zauważyła Ino. Nie mówiłam dziewczynom, ale to był jedyny sposób,
żeby nie myśleć o Gaarze i wszystkich przykrych następstwach tego, co działo
się od czasu wypadku. Taka była prawda. Uciekałam od problemów brnąć w pracę.
Jednak miało to przykry skutek. Problemów nie ubywało. Wręcz przeciwnie.
Dziwnym zrządzeniem losu narastały w zatrważającym tempie. Gdyby nie fakt, że
Hikary wyręczał mnie w większości obowiązków w Iregiro S.A, musiałabym zapewne
zrezygnować z nauki, a to nie wchodziło w rachubę.
Pielęgniarka
zwolniła mnie do domu i przez kilka najbliższych dni kazała odpoczywać. Tak
więc nie licząc tych kilku godzin spędzonych w szkole, miałam przedłużony
weekend. Od razu zadzwoniłam do swojego ulubionego SPA i umowiłam się na
zabiegi upiększające i masaże. Robiłam to z czystym sumieniem. W końcu to
pielęgniarka zaleciła mi relaks.
Do
domu wróciłam grubo po 22. Nie brałam nawet prysznica. Zostałam wymasowana i
zrobiona chyba we wszystkich możliwych miejscach na ciele, tak że czułam się
jak bogini. Masaż sprawiał mi niestety lekki ból, ale dzięki temu choć na
krótką chwilę zapomniałam o złym świecie. Kiedy tylko przebrałam się w pidżame,
zasnęłam niemal natychmiast, kiedy tylko moja głowa dotknęła poduszki.
Następnego
dnia obudziłam się około godziny 11. Czułam się cudownie wypoczęta. Piguła
miała rację, że potrzebny był mi odpoczynek. Moje ciało się o niego domagało.
Nastawiłam sobie wodę na herbatę, a potem włączyłam sobie telewizor i zaczęłam
oglądać jakieś programy z kursem pilatesu. Trzeba przyznać, że ćwiczenia wyglądały
na dość przyjemne. Wzięłam więc komputer i przejrzałam oferty klubów. Ku mojemu
zdziwieniu na mapce oznaczono tylko 2 takie miejsca. Na dodatek na samych
końcach Tokio. Wtedy w głowie zaświtał mi pomysł. Natychmiast wybrałam numer do
wujka.
-Czy ty nie miałaś wypoczywać?-wujek zapytał
żartobliwie.
-Wujku, co myślisz o otwarciu sali z zajęciami
z pilatesu?
-Skąd ci to nagle przyszło do głowy? Nie wiem.
To zależy czy tego typu rzeczy są popularne. Jak wiesz ludzie szaleją na
punkcie idealnej figury. Być może to by się przyjęło.
-Świetnie! Załatw mi proszę lokal użytkowy, a
ja go zagospodaruję. Zatrudnię również instruktorów, co ty na to?-usłyszałam w
telefonie śmiech wujka.
-Ty nawet na urlopie masz głowę pełną pomysłów.
I jak ja mam cię zmusić żebyś zwolniła tempo?
-Mam to po tobie i po tacie. Obaj jesteście jak
pracocholicy.
-Co racja to racja. No cóż, podzwonię i zobaczę
co da się zrobić, a ty odpoczywaj.
Po
południu siedziałam już jednak nad stosem dokumentów z firmy. Doszłam do
wniosku, że papierkowa robota na pewno mnie nie zabije, a dzięki temu będę
miała mniej na głowie przynajmniej przez kilka dni. Podpisywałam właśnie jeden
z ostatnich dokumentów, kiedy usłyszałam domofon. Nie zdążyłam odebrać, jednak
nikt nie zadzwonił drugi raz. Powiedziałam sobie, że to pewnie pomyłka i
wróciłam do podpisywania papierów. Jednak po około dwóch minutach rozległ się
dzwonek do drzwi. Podeszłam na paluszkach. Mówiłam sobie, że gdyby był to
Gaara, nie mam zamiaru mu otwierać. Policjant powinien wiedzieć, że dla mnie
mogłoby to podchodzić pod nachodzenie niewinnego obywatela. Drugą opcją, o
której pomyślałam były dziewczyny, chociaż znając je najpierw zadzwoniłyby do
mnie, tak samo jak wujek. Kiedy więc spojrzałam w judasza myślałam, że oczy
wyjdą mi na wierzch.
Komentarze
Prześlij komentarz