Rozdział 40
Byłam zmęczona. Od tego całego koszmaru minął
ponad tydzień. Nie byłam w stanie znaleźć sobie miejsca. Kiedy tylko udało mi
się zasnąć, wracały do mnie obrazy z domu Soga. Budziłam się z krzykiem zawsze
w tym samym momencie. Kiedy Gaara osuwał się na kolana postrzelony w serce. Z oczu
ciekły mi wtedy łzy, serce waliło jak szalone. W końcu po trzech dniach
musiałam wprowadzić się do wujka, ponieważ nic nie jadłam, ciągle siedziałam
wpatrzona w monitor i szukałam najnowszych informacji o calym zajściu. Za
niedługo miał ruszyć proces rodziny Soga i rodziny Aristow. Miałam nadzieję, że
Gabriel zgnije w więzieniu. Wszystkie portale internetowe oraz brukowce o tym
trąbiły. Wujek zabronił mi jeździć do firmy. Harumi praktycznie cały czas
siedziała ze mną.
W
połowie września rozpoczął się proces. Już na samym początku wystąpiły
problemy, ponieważ Gabriel i Nanako wielokrotnie składali sprzeczne zeznania.
Miałam występować w roli świadka. Przyjaciel wujka, który był adwokatem
udzielił mi pomocy. Pierwsza rozprawa nie wniosła za wiele. Następna została
odroczona na początek listopada. Doprowadzało mnie to do istnej furii. Nie
mogłam uwierzyć, że pomimo wielu dowodów, zeznań świadków i tym podobnych, sąd
nie wydał wyroku. Wpadłam w paranoje i zaczęłam podejrzewać, że ojciec Gabriela
przekupił sędziego. Rio jednak uspokoił mnie, że to niemożliwe.
-Rio! Jak niemożliwe?! Przemycali narkotyki,
Gabriel strzelał do Gaary! Widzieli to twoi towarzysze! Podczas tej przeklętej
strzelaniny zginęło sześciu policjantów! Już za sam ten fakt powinien dostać
kilka lat! Do tego dochodzi porwanie mnie i Gaary, przetrzymywanie nas wbrew
naszej woli, znęcanie się fizyczne. Mam wymieniać dalej?!
-Problemem jest to, że nie ma dowodów na
przemyt narkotyków. Żadnego nawet najmniejszego dowodu. Jeżeli się taki nie
znajdzie, to za to Gabriel nie odpowie. Tak samo jak Nanako.-olśniło mnie.
-Ja mam dowody. I to bardzo mocne dowody.
-Jak to? Jakim cudem udało ci się je zdobyć?
-Widzisz... Podejrzewałam cię o współpracę z
tym draniem i tą pseudo gwiazdą. Jest mi strasznie wstyd.-poczułam, że moje
policzki czerwienią się.
-Mógłbym prosić o wyjaśnienia?-Rio był chyba
speszony.
-Widzisz, kilka dni przed tym feralnym dniem
pojechałam do Gabriela pod pretekstem wręczenia mu dokumentów z firmy.
Zaczęliśmy się całować, wiedziałam do czego to zmierza. Na całe szczęście ktoś
do niego zadzwonił. Jestem pewna, że była to Nanako. Gabriel wyszedł, ja
zaczęłam szperać w jego gabinecie. Znalazłam szufladę z podwójnym dnem. Były w
niej dokumenty. Znalazłam tam teczkę Gaary z policyjną pieczęcią. Bałam się, że
ty, albo ktoś donosi. Okazało się, że to Yuto. Tak czy owak, zrobiłam zdjęcia
tych dziwnych dokumentów. Były na nich daty, ilość, trasa przemytu. Były nawet
podpisy Gabriela i jego ojca oraz rodziny Soga i kilku innych. Mam dowody.
Bardzo obciążające dowody.
-To wspaniale! Muszę to przekazać sędziemu!!!
-Nie! Nie rób tego! Jeżeli ktoś oprócz nas się
o tym dowie, będziemy mieli problem. Nie wiemy czy któreś z oskarżonych nie
zleci zdobycia tych dowodów. To za duże ryzyko. Dam te dokumenty sędziemu,
kiedy zacznie się następna rozprawa.
-Świetnie się spisałaś! Tak w ogóle jak
samopoczucie?
-Nie tryskam optymizmem.-powiedziałam kwaśno.
-Widzę. Jednak nie powinnaś się martwić. Myślę,
że wszystko będzie dobrze.-Rio był słodki.-Idziesz do szpitala?
-Tak, na pewno.-Gaara został wprowadzony w stan
śpiączki farmakologicznej. Dostał kule prosto w serce, ledwo udało się go
odratować. Nie wolno było mi zbyt długo u niego siedzieć. Tylko po pół godziny.
To i tak cud, gdyż na oddziale intensywnej terapii panowały restrykcyjne
zasady. Nie mogłam tam również chodzić codziennie i za każdym razem musiałam
kłamać, że Gaara to mój narzeczony. Inaczej by mnie nie wpuścili.
Zajechałam
pod szpital. Wyglądałam dość niepozornie. Założyłam rurki i bluzę z kapturem.
Wysiadając z samochodu zarzuciłam go na głowę. Paparazzi uwielbiali czyhać, aż
gdzieś się pojawię. Wcześniej było to uciążliwe, teraz stało się nie do
zniesienia. Rozejrzałam się jeszcze dokładnie wokół. Kiedy nikogo nie
zauważyłam, wyszłam z samochodu.
W
recepcji siedziała jedna pielęgniarka, którą już znałam. Kiedy mnie zobaczyła
uśmiechnęła się.
-Witaj! Pewnie znowu do Gaary?-kiwnęłam głową.
Pielęgniarka dała mi maskę na twarz i kapcie na przebranie. Kiedy szybko się
oporządziłam, zaprowadziła mnie do jego sali. Jak zwykle leżał nieruchomo na
łóżku. Jedynie aparatura, do której był podłączony dawała jasne oznaki, że
Gaara żyje. Słyszałam miarowe bicie serca. Ściskało mnie w gardle za każdym
razem, kiedy słyszałam ten dźwięk. Usiadłam na krześle obok łóżka, a potem
złapałam dłoń Gaary i mocno ją ścisnęłam.
-Gdybyś tylko wiedział jak cholernie cię teraz
potrzebuję. Proces ruszył. Obiecuję ci, że Aristow zgnije w więzieniu. Nieważne
ile czasu miałoby to potrwać. Wszyscy nasi przyjaciele martwią się o ciebie.
Kazali przekazać ci pozdrowienia. Chcieliby zobaczyć cię całego i zdrowego jak
najszybciej. Do świąt musisz być już dostępny. Jak tylko się obudzisz obiecuję,
że pojedziemy na jakieś wakacje. Tylko nasza dwójka. Tęsknię za
tobą.-szepnęłam. Uważnie rozejrzałam się wokół, czy nikt nie idzie. Ściągnęłam
maskę ochronna z buzi, a potem nachyliłam sie nad Gaarą i pocałowałam go w
usta. Były ciepłe, lekko szorstkie. Zaczęłam przypominać sobie jego uśmiech i
wszystkie grymasy. W oczach znowu zapiekły mnie łzy. Wróciłam na miejsce i
zaczęłam wpatrywać się w spokojną twarz Gaary.
Wróciłam
do rezydencji bardzo późno. Wujek jeszcze nie spał.
-Cześć Saro. Jak się czujesz?
-Nie powiem, że jest kolorowo. Byłam u Gaary,
potem na spacerze. Przepraszam, ze tak późno wracam.
-Masz 18 lat. Nie mogę zabronić ci późnych
powrotów do domu. Tylko następnym razem odbieraj proszę telefon. Martwiłem
się.-wujek miał bardzo zatroskaną minę. Podeszłam do niego bez słowa i mocno
się przytuliłam. Z oczu mimowolnie zaczęły płynąć mi łzy.
-Wujku, co będzie jeśli uniewinnią tego drania
i tą dziewczynę? Gaara omal nie zginął. Jeżeli nie poniosą konsekwencji, sama
poszukam sprawiedliwości.-jęknęłam żałośnie. Głośno pociągnęłam nosem.
-Nie martw się na zapas Malutka. Gabriel i
Nanako na pewno odpowiedzą za to, co zrobili. Sam fakt tego, że Aristow prawie
zabił Gaarę daje sędziemu powód wsadzenia go na minimum 25 lat więzienia. Do
tego może dojść przemyt narkotyków, o ile znajdą dowody. Więc nie martw się.
Powinnaś położyć się spać. Jutro rano musisz wstać do szkoły.
Mijały
kolejne tygodnie, a Gaara nadal nie został wybudzony ze śpiączki, przeniesiono
go jednak z intensywnej terapii, na oddział ogólny. Lekarze nie udzielali zbyt
pomocnych informacji. Mówili tylko, że to za wcześnie. Razem z przyjaciółmi
przygotowywaliśmy sie do egzaminów, ktore nauczyciele zaczęli zapowiadać jak
nawiedzeni. Zbliżała sie również następna rozprawa przeciw Gabrielowi i Nanako.
Ostatnie liście opadły z drzew, dni robiły się coraz krótsze. Wróciłam do
swojego mieszkania, jednak dojście do siebie zajęło mi ponad miesiąc. Dopiero
po takim czasie zaczęłam normalnie funkcjonować. Mogłam jednak spotykać sie z
przyjaciółmi bez nagłych wybuchów płaczu. Był to duży sukces.
Był
weekend. Siedziałam przy blacie kuchennym i przeglądałam papiery z firmy oraz
starałam sie nauczyć na egzamin z japońskiego. Moja glowa jednak skutecznie
odmawiała współpracy. Jęknęłam żałośnie i zrezygnowana położyłam sie na chwilę.
Kiedy zaczęłam przysypiać rozdzwonił się mój telefon. Wstałam z kanapy i
odebrałam. Dzwonił Rio.
-Sara Iregiro, słucham.-powiedziałam lekko
zaspanym tonem, a potem zaczęłam głośno ziewać.
-Czyżbym obudził? Chciałem ci przekazać, że
jestem w szpitalu. Lekarze wybudzili Gaarę. 2 dni temu podali mu ostatnią dawkę
leku.-od razu się obudziłam.
-Obudził się?-zapytałam. Rio przez chwilę
milczał.-Rio?
-Tak obudził się.-pisnęłam jak szalona.
-To cudownie! Zaraz będę!!!-krzyknęłam.
Zerwałam się jak oparzona i zaczęłam ogarniać.
Pół
godziny później byłam pod szpitalem. Wbiegłam do środka jak na skrzydłach.
Pobiegłam na oddział Gaary. Pod drzwiami jego sali stał Rio. Widziałam po jego
minie, że coś jest nie tak.
-Dlaczego tu jesteś? Powinieneś być z Gaarą.
-On... Zapomniał.
-Nie pamięta wypadku? To chyba dobrze. Będzie
miał mniej traumatycznych wspomnień.
-On nie pamięta ciebie! Kiedy się odezwał
wiedziałem, że coś jest nie tak! Pytał o Temari, o Shinę, o Yuto... Nie zapytał
o ciebie. Zupełnie jakby ktoś wyciął mu kawał wspomnień!-stałam jak wryta. To
co mówił Rio było jak bardzo kiepski żart.
-Jak to nie pamięta? Jak to możliwe?!
-Lekarze mówią, że to wynik szoku. Nic nie mogą
zrobić. Wejdź. Są tam inni. Sama się przekonasz.-Rio otowrzył mi drzwi. Weszłam
do sali ledwo słaniając się na nogach. Gaara siedział na łóżku, śmiał się i
wygłupiał z resztą chłopaków z zespołu. Temari stała z boku i rozmawiała z
Shiną, która kiedy tylko mnie zobaczyła, uśmiechnęła się tryumfalnie. Cała sala
zamilkła, kiedy mnie zobaczyli. W oczach Gaary dostrzegłam taki błysk, jak na
początku naszej znajomości. Lub raczej podczas naszego poznawania się.
-Rio, kogo przyprowadziłeś? Niezła dupa. To
twoja dziewczyna?-Gaara mierzył mnie od góry do dołu. Czułam się potwornie.
-No, co ty Gaara?! Sara to przecież tw...
-Chodzimy razem do jednej klasy. Nie mieliśmy
okazji wcześniej się poznać. Temari powiedziała, że już wydobrzałeś. To super.
Klasa się ucieszy. To chyba tyle.-powiedziałam tonem zupełnie wypranym z
emocji. Widziałam radość wręcz wypisaną na twarzy Shiny. Z kolei spojrzenia
całej reszty wyrażały ogromne współczucie.
-Ktokolwiek kazał tobie się mną zająć, ma u
mnie dług. Więc co najpierw? Masaż stóp czy czegoś innego?-znałam ten wzrok
doskonale. Po plecach przebiegł mnie dreszcz.
-Pomyliłeś mnie z kimś pokroju Shiny. Przykro
mi, ale nie jestem zainteresowana.-poczułam się tak, jakby ktoś sprzedał mi
solidnego liścia. Zupełnie jak na początku naszej znajomości. Podeszłam do
łóżka. Lekko nachyliłam się nad Gaarą. Chciałam spojrzeć mu w oczy żeby mieć
pewność. Jego wzrok dobitnie mówił, że widzi mnie po raz pierwszy w życiu.
-A może jednak? Sama pchasz mi się do łóżka.
Kim w ogóle jesteś? W sensie jak się nazywasz? Nie chce mi się wierzyć, że
byliśmy w jednej klasie dobry rok, a ja cię nie pamiętam.
-Niech moje nazwisko zostanie dla ciebie
nieznane. Tak będzie najlepiej.-zaczęłam kierować się do wyjścia. Usiadłam na
krześle. Zaczęła narastać we mnie niesamowita wściekłość. Miałam ochotę
rozwalić Gabriela. To wszystko działo się przez niego! Zaczęłam szukać
papierosów w torbie. Rio wyszedł za mną na korytarz.
-Jestem pod wrażeniem. Rozumiem, ze chcesz
chronić Gaarę nie podając mu informacji o sobie. Nie uda ci się robić tego w
nieskończoność wiesz?
-Dopóki to całe piekło się nie skończy lepiej
żeby Gaara nie wiedział kim dla niego byłam. Z resztą do akcji zapewne wkroczy
Shina. Widziałam wyraz tryumfu na jej twarzy.
-Cóż, szczerze w to wątpię. Ten wzrok Gaary,
jakby mógł, to zapewne teraz coś by z tobą zrobił.
-Na tą chwilę mam to w nosie. Priorytetem jest
dla mnie rozprawa przeciw Gabrielowi i Nanako. Trzymaj Gaarę jak najdalej od
tego wszystkiego. To może być dla niego zbyt traumatyczne. Za tydzień przyjedź
do mnie po dowody w sprawie. Czekają przygotowane na ciebie.
-Dobrze. Przyjadę. Dasz się zaprosić na obiad? Jestem
głodny jak wilk.
-Chętnie,
ale najpierw chodź ze mną zapalić.-Rio uśmiechnął się pod nosem, a potem zaczął
wraz ze mną kierować się do wyjścia.
Komentarze
Prześlij komentarz