Rozdział 34
Od incydentu z Gabrielem minęły 3 tygodnie. Od tej pory
nie odzywał się ani do mnie, ani do wujka. Cieszyłam się z tego, chociażby
dlatego, że nie kłóciłam się już z Gaarą z jego powodu. Niestety we znaki
zaczął dawać się ślub, który Harumi i Hikary zaplanowali na połowę sierpnia.
Poprosili mnie, żebym została ich świadkiem, co szczerze mnie zaskoczyło.
Byłam
właśnie z Harumi na zakupach. Musiała wybrać odpowiednia zastawę stołową i
serwetki.
-Saro, popatrz na te! Och! Jakie piękne!!!-przyjrzałam
się wzorzystej zastawie. Ceramika byłą pokryta jakimiś dziwnymi bliżej
nieokreślonymi ptakami. Szczerze? Sama na pewno nie wybrałabym dla siebie
takiej.
-Wiesz co Harumi, myślę, że gdyby była mniej udekorowana,
to robiłaby lepsze wrażenie. Co powiesz o tej?-wskazałam jej zastawę, która
była pokryta delikatnymi różami.
-Nie! Ta odpada! Za mało rzuca się w oczy.-poczułam
wibracje telefonu. Specjalnie go wyciszyłam, żeby nie rozpraszać Harumi w razie
czego. Odczytałam wiadomość.
"Witaj Królewo. Jak tam zastawa stołowa? Przy okazji,
Temari wychodzi dzisiaj z jakimś chłopakiem, masz ochotę wpaść? Czekolada
czeka. ;)"
Zrobiło
mi się gorąco na wspomnienie ostatniego wieczora u mnie, kiedy to zaprosiłam
Gaarę na maraton filmowy. Zrobiłam nam deser, który nie wymagał za dużych
zdolności kulinarnych. Zwykłe owoce maczane w gorzkiej czekoladzie. Oglądanie
filmów skończyło się po jakimś kwadransie, z kolei czekolady nie mogłam doprać
z materaca mojego łóżka, przez następne kilka dni.
Szybko
wystukałam odpowiedź, a potem zaczęłam oglądać kolejne zastawy. Według mojego
osądu, jedna była podobna do drugiej. Jak nie róże, to ptaszki, jak nie
ptaszki, to jakieś chińskie wzorki. Dopiero przy samym końcu moją uwagę
przykuła zastawa, która była misternie zdobiona w liście akantu.
-Harumi, co powiesz o tej?-wzięłam talerz ze stołu, za co
zostałam od razu zrugana przez ekspedientkę.
-Proszę nie ruszać zastawy. To bardzo droga
ekspozycja.-wcale się nie dziwiłam, że obsługa tak reagowała. Rzeczywiście ceny
za wypożyczenie tego typu zastawy opiewały na astronomiczne sumy, ale dzięki
mojemu wujkowi, Harumi praktycznie nie musiała przejmować się wydatkami. Sama
również zarabiała pokaźne sumy, jako modelka.
-Och! Ta jest najładniejsza ze wszystkich! Czekaj, wyślę
zdjęcie twojemu wujkowi! Będzie zachwycony.-uśmiechnęłam się pod nosem. Tak, na
pewno wujek będzie tak spostrzegawczy, że zauważy te misterne zdobienia, te
piękne liście. Proszę cię Harumi! Znając wujka zapewne napisze Harumi, że jest
ok, lub że ujdzie. Kiedy usłyszałam piknięcie jej telefonu, a potem zauważyłam
grymas na jej twarzy, wybuchłam śmiechem.-Z czego się śmiejesz?
-Niech zgadnę. Hikary Iregiro napisał jedno słowo.
Ujdzie?-Harumi kiwnęła głową, co spowodowało, że zaczęłam śmiać się jeszcze
głośniej.
Po wybraniu zastawy i serwetek, co zajęło bagatela prawie
3 godziny, pojechałyśmy do kilku restauracji, w których Harumi chciałaby mieć
wesele.
-Um, Harumi. Zastanawiam się, czy sali nie wybiera się
jako pierwszej?
-Och, no co ty! Dla mnie najważniejsza była zastawa!
Teraz czas pozwiedzać kilka drogich miejsc.-oczywiście rozumiałam, co Harumi
zamierzała zrobić. Wielkie wesele, z wielką pompą.
Jechałyśmy
właśnie do 3 z kolei hotelu. Wszystkie miały po 5 gwiazdek, ale każdy miał
jakiś defekt. A to za mała sala, a to za ciemne wnętrze... O rany! W takim
tempie, to na pewno nie doczekam do wieczora.
-Co za życie! Czy żaden hotel nie może odpowiadać moim
zapotrzebowaniom?! Chciałabym mieć dużą salę do tańca, jasne ściany, piękny
wystrój. Hikary też na pewno byłby tym zachwycony.
-Harumi, słuchaj. Wiesz co, mam takie wrażenie, że wujek
dał ci wolną rękę co do tego wesela, i nie wątpię, że wszystko zrobisz
znakomicie, ale może lepiej byłoby nie robić z tego takiej pompy? Uwierz, że
wesele na 500 gości, to również przegięcie. Nie wolicie skromnej uroczystości?-spojrzałam
w boczne lusterko. Chciałam zmienić pas.
-No co ty, Saro! My i skromna uroczystość?! Wiesz, że
musimy się pokazać! Wymaga od nas tego pozycja zawodowa.
-Harumi, ale to ma być wasz ślub, a nie ślub dla
tych wysoko postawionych. Nie uważasz, że lepiej byłoby zaprosić 100 osób,
ale najbliższych waszej dwójce? Przecież żaden współudziałowiec naszej firmy
nie oczekuje, że zostanie zaproszony.
-Chciałabyś zabrać swoich przyjaciół?
-Nawet ich nie znacie. Więc po co chcecie ich zapraszać?
-Będzie ci raźniej. Oczywiście możesz zabrać Gaarę, tu
nie ma żadnych wątpliwości.
-Harumi, wiesz co, zabiorę tylko Gaarę. Wątpię, że moi
przyjaciele będą się na siłę wpychać na waszą zabawę.-czułam się lekko
zirytowana. Harumi chciała zrobić to wesele dla telewizji i prasy, nie dla
siebie i dla wujka.
Nie
udało nam się wybrać żadnego okropnie drogiego hotelu. Harumi wpadła przez to w
zły nastrój i zaczęła stroić fochy. Tak się wściekłam, że zatrzymałam samochód
w najbliższej zatoczce i kazałam jej wysiadać.
-Co?! Jak możesz?! Mam zły nastrój! To wesele to będzie
jedna wielka klapa!!!
-Nie mogę cię już słuchać! Tak będzie! Dlatego, że
próbujesz na siłę zrobić z tego sensację! Myślałam, że ślub bierze się dla
siebie?! Po co ci ta pompa? Chcesz się pokazać? Myślisz, że to takie fajne
widnieć na pierwszych stronach gazet? Powiem ci, że mam w tym duże
doświadczenie, i jakoś nie jest to przyjemne. Zastanów się lepiej, czy aby na
pewno chcesz wyjść za mojego wujka z miłości, czy raczej dla rozgłosu, bo
powoli zaczynam wątpić w twoje uczucie do niego!!!-powinnam była ugryźć się w
język zanim to powiedziała, ale Harumi była irytująca.
-Jak tak możesz?! Kocham Hikarego i chce z nim spędzić
życie. Jest cudownym mężczyzną!
-To może zamiast sama tak wspaniałomyślnie urządzać tak
ogromne wesele, najpierw porozmawiaj o tym z moim wujkiem, i dowiedz się, czego
on by chciał. Bo owszem, on lubi przepych, ale na pewno nie ma ochoty na
własnym ślubie, czuć się jak w cyrku. Dla mnie dzień przedślubnych zakupów się
skończył! Odwiozę cię do rezydencji.
Kiedy
Harumi wysiadła nie uraczyła mnie nawet słowem dziękuję. Byłam zmęczona, trochę
żałowałam, że zgodziłam się na tą czekoladę u Gaary. Nie chciałam mu jednak
robić przykrości, więc po wjeździe na główną drogę, od razu skierowałam się do
jego dzielnicy. Kiedy tylko znalazłam się pod jego drzwiami, poczułam
intensywną woń wanilii. Zapukałam. Gaara momentalnie otworzył.
-Cześć! Wchodź... Coś się stało? Wyglądasz jakby ktoś
spuścił z ciebie powietrze.
-Harumi mnie zdenerwowała. W sumie. Mało powiedziane, że
zdenerwowała.
-Wybieranie zastawy, to aż tak trudne zajęcie?-zaśmiałam
się.
-Nie. Chodzi mi bardziej o jej podejście do tego
wszystkiego. Ona traktuje ten ślub, jako okazję do pokazania się w mediach.
Kiedy zobaczyłam listę gości, zamykała się ona na liczbie 486 gości. Zastawę
wybrała w najdroższym sklepie z tego typu rzeczami w Tokio,
chciała koniecznie zabukować najdroższy i najlepszy hotel, całe
szczęście okazało się, że jak dla niej, ma za małą salę taneczną. Obawiam się,
że jeśli wujek w to nie zaingeruje, to Harumi zrobi z tego wesela cyrk, a nie
najważniejszy dzień w ich życiu.
-486 gości? Tylko na wesele? Czemu nie zaprosiła jeszcze
cesarza Japonii? Też pewnie by przyszedł.
-Zastanawiam się, czy nie ma go na liście gości. Na pewno
widziałam na niej imiona i nazwiska dużej ilości naszych współudziałowców. Nie
wiem po co ich zaprosiła. Ci ludzie widują się z nami tak naprawdę od święta.
-Akihito, Gabriel i cała dziwna rzesza twoich fanów też
była na liście?-Gaara przyjrzał mi się z posępną miną.
-Nie wiem, nie zwracałam na to uwagi. Harumi zaprosiła
ciebie i mnie. Chciała też zaprosić Naruto i całą resztę. Nie wiem po co.
-Twój wujek w ogóle ich zna?
-Nie. I w tym cały sęk. Z resztą Sakura na pewno nie
przyjdzie sama, z Sasuke nie rozmawiamy, Naruto i Hinata nie lubią takich
szopek. Ino i Sai.. Wątpię, że Sai chciałby czegoś takiego.
-Mam wrażenie, że przejmujesz się tym ślubem bardziej,
niż oni.-Gaara miał racje. Przejmowałam się. Ponieważ znając swoje szczęście,
na tym weselu doszłoby do jakiegoś głupiego incydentu, który przysłoniłby
uroczystość, a głównym punktem zapalnym zapewne byłby jakiś mój nieplanowany
wyskok. Zaczęłam rozmasowywać sobie skronie. Gaara usiadł obok mnie na kanapie
i objął mnie ramieniem.-Ej, przestań się tym tak przejmować. To nie twój ślub.
-Wiem! Mój na pewno będzie skromną uroczystością z
rodziną i najbliższymi znajomymi. Nie mam zamiaru spraszać połowy Japonii. Boję
się pomyśleć, jak będzie wyglądać suknia Harumi, skoro miejsce i wystrój są aż
tak ekstrawaganckie.
-Nie zdziwiłbym się gdyby suknia była cięższa od niej
samej.-zaczęłam się śmiać. Obecność Gaary świetnie poprawiała mi humor. W
naszym związku chyba nigdy nie było tak dobrze. Pocałowałam go delikatnie w
usta.-Kiedy masz sesję zdjęciową z Tamarą?
-O rany! Dobrze, że mi przypomniałeś!!!-zerwałam się z
kanapy i zaczęłam przeszukiwać torebkę. Zaczęłam wybierać numery do dziewczyn.
Poinformowałam je, że za tydzień mamy mieć sesję, dotyczącą tych sukien
wieczorowych. Poczułam ręce Gaary pod swoją bluzką, po chwili jej nie miałam.
-Ja raczej pytałem o sesję tej części garderoby.-mój
chłopak strzelił zapięciem od stanika.
-Ej! Tamara mówiła, że za 4 dni.-specjalnie zaczęłam
ćwiczyć, żeby moje ciało wyglądało na tej sesji jeszcze lepiej. Byłam bardzo
podenerwowana faktem, że mam stanąć w obiektywie tylko w samej bieliźnie, ale
nie mogłam się z tego wycofać. Podpisałam umowy. Groziły mi za to wysokie kary
finansowe, a w skrajnym przypadku nawet sąd.
-Mam nadzieję, że zdajesz sobie sprawę z tego, że idę tam
z tobą.
-Wiem. Nie musiałeś mi tego nawet mówić.-powiedziałam.
Gaara zdjął pokrywkę z garnka, który stał na kuchence. Umoczył w nim palec, a
potem dał mi do spróbowania czekoladę.-Mmm. Pycha.
-Doprawiona wanilią i odrobiną śmietany. Pomyślałem, że
będzie ci smakować.-uśmiechnęłam się do niego. Czekolada serio była pyszna.
-Niestety, muszę przyznać, że w kuchni idzie ci lepiej
niż mi.-zaśmiałam się. Dałam Gaarze buziaka.-Oddaj moją bluzkę, proszę.
-Nie będzie ci teraz potrzebna.-zaczęłam się śmiać. Gaara
ściągnął swoją bluzkę, a potem wziął garnek z kuchenki.-Mam dla nas fajną
zabawę. Chodź.
Po około
godzinie cała byłam wysmarowana. Śmiałam się za każdym razem, kiedy Gaara
zlizywał ją na przykład z mojego brzucha. Najfajniejsze w tym wszystkim było
to, że dla nas stanowiło to świetną zabawę. I ani ja, ani Gaara nie mieliśmy
póki co ochoty na więcej.
-Gaara! Nie tu! Aaa. Jak to łaskocze!!!-tym razem Gaara
zlizywał czekoladę z mojego karku.
-Jaka ty jesteś potwornie wrażliwa. Dobra, to teraz ja.
Najwyżej jak czekolada na tobie zaschnie, to nie mój problem.-Gaara przeturlał
się tak sprawnie, że siedziałam na jego biodrach. Wzięłam miseczkę, która stała
na podgrzewaczu do herbaty.
-Wolę sama ją jeść niż cię nią smarować.-w duchu modliłam
się, żeby Temari nagle nie weszła do domu. Co prawda siedzieliśmy w majtkach,
ale i tak widok musiałby być bezcenny. Nałożyłam sobie trochę czekolady na
dłoń, a potem wylałam ją na plecy mojego chłopaka. Rozsmarowałam ją delikatnie,
a potem zaczęłam zlizywać-Zwracam honor, na tobie smakuje lepiej.
-Mówiłem?! I kto ma rację? Słuchaj się mnie, daleko
zajdziesz!
-Gaara! Jaki ty jesteś skromny. Odwróć się teraz twarzą
do mnie.-Gaara zrobił co kazałam. Zaczęłam smarować czekoladą jego tors i
brzuch. Była to bardzo miła forma deseru. Powoli jeździłam pacami po jego
wyprofilowanych mięśniach.
-Sara, to się zamienia powoli w grę
wstępną.-wyszczerzyłam do Gaary zęby. Schyliłam się. Najpierw delikatnie
pocałowałam jego tors, a potem zaczęłam zlizywać czekoladę. Miałam wrażenie, że
ta chwila jest świetna na to, żeby wypróbować jakieś pieszczoty.
-Gaara, cieszę się, że jesteś.-Gaara dosłownie rzucił się
do moich ust. Zaczął mnie całować.
-Ja też się cieszę, że jesteś.-moje ręce błądziły po jego
ciele. Zaczęłam całować go po szyi, torsie, brzuchu.-Widzę, co kombinujesz.
-Nie kombinuję. Chcę. Pozwól mi.-Gaara niepewnie kiwnął
głową.
Wszystkie
pieszczoty przychodziły mi jakoś tak naturalnie. Co jakiś czas sprawdzałam po
wyrazie twarzy Gaary, czy to, co robię podoba mu się. Odwdzięczył mi się
tym samym. Przyznam, że ten wieczór należał chyba do najprzyjemniejszych, jakie
we dwójkę spędzaliśmy.
Następnego
dnia podjechałam do firmy. Wujek był w dość kiepskim nastroju.
-Cześć wujku. Coś się stało? Jesteś chyba w parszywym
humorze.
-Harumi z wesela chce zrobić cyrk. Pokłóciliśmy się o to,
więc nie wiem, czy do ślubu w ogóle dojdzie... Wiedziałaś, że na liście jest
prawie 500 osób?!
-Owszem, rozmawiałam z Harumi na ten temat.-przyznałam.
Usiadłam na fotelu na przeciwko wujka.
-Lubie wystawne życie, ale jeżeli chodzi o ślub, to nie
chcę takiego rozmachu. Kazałem Harumi zaprosić maksymalnie 200 osób, obraziła
się na mnie i powiedziała, że nie doceniam tego, że ona tak bardzo chce, żeby
nasi przyjaciele byli obecni. Nie rozumiem po co ona to robi.
-Wydaje mi się, że Harumi chce się pokazać w mediach.
Zauważ, że przy każdej możliwej okazji pokazuje się z tobą, ale i tak nie piszą
o niej, tylko o mnie bądź o tobie.Porozmawiaj z nią na ten temat.-powiedziałam.
-Nie da się o tym tak spokojnie rozmawiać! Słucham tylko
wtedy, że ignoruję jej pomysły, że wiecznie coś mi się nie podoba, że jestem
taki i taki! O rany!!! Jakim cudem ty widujesz się z Gaarą tak często, a
jeszcze się nie pozabijaliście?
-Jesteśmy z Gaarą parą krócej niż wy, jesteśmy od was
młodsi, świetnie urozmaicamy sobie życie, a co najważniejsze, mój chłopak unika
błysku fleszy. Nie jest osobą publiczną.
-Harumi też nie jest! Jest modelką raczej mało znaną! To
właśnie mnie najbardziej cieszyło! Mam wrażenie, że ona jest ze mną tylko
dlatego, że i ty i ja jesteśmy rozpoznawalni. Ty to już w ogóle masz problem,
żeby odpędzić się od paparazzi.
-Oj wujku, przestań. Porozmawiaj z Harumi na spokojnie.
Mogę do niej dzisiaj podjechać i porozmawiać. Niestety nic nie obiecuję. Mam
wrażenie, że dopada was stres. Ślub już za 2 miesiące, prawda?
-Dziecko, nie przypominaj mi.-uśmiechnęłam się pod nosem.
Wujek i Harumi na pewno byli zestresowani. I to dlatego to wszystko tak
wyglądało. Musiałam najpierw porozmawiać z moją przyszłą ciocią, a potem
obiecałam sobie, że pomogę im to wszystko ogarnąć. Modliłam się również o to,
żeby moje podejrzenia dotyczące zamiarów Harumi okazały się bezpodstawne.
Komentarze
Prześlij komentarz