Rozdział 30

W połowie marca wujek sprzedał mi koszmarnego newsa. Okazało się, że podpisał on zgodę na to, aby wycieczki szkolne zwiedzały nasz budynek. Tak więc co sobotę w naszym biurowcu gościły przynajmniej 3 różne szkoły, z klas najczęściej o profilu biznesowym. Największym problemem był jednak fakt, że to ja musiałam ich oprowadzać, ponieważ wujek uważał, że skoro są to osoby w podobnym wieku, co ja, będzie nam łatwiej nawiązać wspólny język. Tak więc od tego czasu nie miałam chwili nawet na to, żeby spotykać się ze swoimi znajomymi. Gaary nie widziałam ponad 2 tygodnie. Rozmawialiśmy jedynie przez telefon. On sam miał urwanie głowy. Szykował się do jakiegoś występu na wiosennym festiwalu.

            Siedziałam właśnie w biurze, kiedy sekretarka poinformowała mnie, że przyszła nowa wycieczka. Głośno westchnęłam i poprosiłam ją, żeby ich wpuściła. Największą porażką w tym wszystkim było to, że dostałam nakaz ubierania się jak na biznesowe spotkania, a cała reszta przychodziła w szkolnych mundurkach. Czułam się co najmniej dziwnie...
-Witamy! Jesteśmy uczniami z liceum Okame.-jak się okazało byli to prawie sami faceci i kilka dziewczyn. Grupa liczyła może z 15 osób. Głośno westchnęłam.
-Witam. Nazywam się Sara Iregiro. Znajdujecie się obecnie w moim biurze. Za chwilę przejdziemy do następnej części budynku, gdzie pokaże wam jak funkcjonują moi pracownicy. Ale najpierw, czy ktoś ma do mnie jakieś pytania?-chwilowa cisza. Miałam nadzieję, że tym razem obejdzie się bez pytań w stylu, a ile firma zarabia, a gdzie macie swoje udziały. Prawie odetchnęłam z ulgą, jednak jakiś chłopak wybił się przed szereg.
-Masz chłopaka?-zaczęłam się śmiać.
-Wątpię, że to pytanie dotyczy biznesu, ale jeżeli jesteś aż tak ciekawy, to tak. Mam chłopaka.-pokazałam grupie w jaki sposób funkcjonuje sprzęt w biurze, oraz w jaki sposób należy segregować dokumenty. Później przeszliśmy do sekcji księgowości i logistyki. Można powiedzieć, że grupa była zainteresowana.

            Kiedy w końcu udaliśmy się do wyjścia o mało nie padłam. W holu czekał na mnie Gaara razem z Rio. Gorzej, że mój chłopak nie patrzył się na mnie, tylko na jedną z dziewczyn, którą oprowadzałam z obecnymi gośćmi. I jak widać dobrze ją znał, ponieważ nie był zachwycony jej widokiem. Z kolei ona szybko wyszła przed szereg z wymalowaną radością na twarzy.
-Gaara!!! Tyle czasu cię nie widziałam!!!-jak widać chciała chyba się do niego przytulić, jednak on szybko ją zatrzymał.
-Co ty tu robisz?-wydusił to przez zaciśnięte zęby. Robił się coraz bardziej czerwony. Dawno nie widziałam go w takim stanie.
-Firma Iregiro udostępniła młodzieży zwiedzanie budynku. Przyszłam ze swoją klasą. Tak się cieszę, że cię widzę! Tęskniłam za tobą!!!-tym razem to ja zaczęłam się wściekać. Laska ewidentnie znała mojego chłopaka! Na dodatek robiła do niego maślane oczy. Głośno wypuściłam powietrze z płuc.
-Dziękuje wszystkim za przybycie i życzę miłego dnia! Mam nadzieję, że zwiedzanie było udane, oraz że nauczyliście się czegoś pożytecznego.-ukłoniłam się nisko towarzystwu. Musiałam zachować się profesjonalnie. Jak na kobietę sukcesu przystało. Kątem oka zauważyłam, że laska nadal nie dała spokoju Gaarze. Postanowiłam więc wrócić do swojego gabinetu. Byłam wściekła. Bardzo, ale to bardzo wściekła. Wyprostowałam się i zaczęłam kierować kroki do windy.
-Saro zaczekaj!!!-nawet się nie odwróciłam.
-Znasz ją?-panna na pewno nie była zadowolona.-Gaara, zaczekaj!!! Skąd znasz tą dziewczynę?!
-Saro!!!-poczułam dłoń Gaary na swoim ramieniu. Odwróciłam się do niego. Ledwo udało mi się powstrzymać łzy.-Przepraszam. Przepraszam najmocniej. Nie miałem pojęcia, że...
-Że spotkasz tu jakąś byłą kochankę, tak?-wysyczałam przez zaciśnięte zęby. Dziewczyna podeszła do nas.
-Skąd ją znasz?-ona najwidoczniej też była wściekła. Gaara przysunął mnie do siebie i mocno przytulił. Zaczęłam mu się wyrywać. Posunęłam się nawet do szczypania, jednak on nawet nie drgnął.
-Sara jest moją dziewczyną.-tak, podobno nią byłam. Gorzej, że miałam w sobie chyba jakiś magnes, który przyciągał byłe kochanki mojego chłopaka do mojego życia!!!
-C... co?-w jej oczach zapalił się ogień.-Dziewczyna tak? Jak ja? Działacie na takiej samej zasadzie? Ile czasu z nią jesteś. Tydzień? Dwa?
-Za 2 dni będzie 7 miesięcy.-miałam ochotę zabić Gaarę!
-S... Siedem miesięcy?! Ty?! To chyba jakiś żart...-laska skierowała oczy na mnie.-No tak. Popularna panna Iregiro. Twoje zdjęcia w prasie pojawiają się dość regularnie. Raz rozrabiasz, raz wyglądasz jak bogini. Nie dziwię ci się Gaara, że uczepiłeś się takiego kąska. Rozumiem, że jak tylko ci się znudzi, polecisz do następnej bogatej panienki? Tak jak zrobiłeś ze mną. Tak, jak robisz z każdą dziewczyną...-tym razem to ja nie wytrzymałam. Sprzedałam dziewczynie mocnego liścia. Echo poniosło się po całym korytarzu.
-Wynoś. Się. Z. Mojego. Miejsca. Pracy. Albo. Wezwę. Ochronę.-ledwo wysapałam. Panna złapała się za policzek i ze łzami w oczach patrzyła się na Gaarę. Kiedy ten nic nie powiedział szybko odwróciła się na pięcie i wyszła.

            Jechaliśmy windą w ciszy. Rio postanowił zostać na dole. Widział zapewne, że atmosfera między mną, a Gaarą jest bardzo napięta. Kiedy w końcu znaleźliśmy się przy biurze zapytałam sekretarkę o to, czy mam jakieś spotkania.
-Akihito umówił się na spotkanie za godzinę. A tak ma panienka cały dzień wolny.-o nie! Nie ma mowy, że dam radę wysiedzieć z Akihito. Może się to dla niego źle skończyć. Wzięłam numer od sekretarki, a potem zadzwoniłam do niego z biurowego telefonu.
-Akihito, słucham.
-Witam, z tej strony Sara Iregiro.
-Cześć Saro!!! Za godzinę umówiłem się do ciebie na spotkanie!!!
-Akihito, przykro mi, ale muszę je odwołać. Przyjdź innym razem. Muszę spotkać się z moim kolegą i nauczycielem w szkole. To bardzo ważne.-wymyśliłam na poczekaniu.
-Z nauczycielem? Jest sobota...
-To nic! Dzwonił do mnie chwilę temu!!!-krzyknęłam do słuchawki. Nadal byłam bardzo zdenerwowana.
-D... dobrze. Nie krzycz na mnie. To do zobaczenia.-powiedział i się rozłączył. Wyciągnęłam spod biurka torbę z rzeczami na przebranie i szybko zmieniłam strój z formalnego, na normalny. Zaczęłam pakować dokumenty do szafki, a część chciałam zabrać do domu. Jutro robię sobie wolne. Mam w nosie, że wujek potrzebuje wolnego. Ja też potrzebowałam! Od poniedziałku do piątku uczyłam się w szkole, w weekendy zasuwałam w firmie. Dość tego! Nie miałam nawet 18 lat! Kiedy wyszłam na hol od razu powiedziałam do sekretarki.
-Proszę, żeby odwołała pani wszystkie jutrzejsze spotkania, lub powiadomiła mojego wujka o obowiązkowej jego obecności na nich. Ja biorę sobie wolne. Do zobaczenia.-rzuciłam szybko i wyszłam. Na dole czekał na mnie mój chłopak i Rio.
-Hej Mała. Lepiej ci?-Rio próbował rozładować atmosferę. Głośno wciągnęłam powietrze i kiwnęłam przecząco głową. Odwróciłam się na pięcie i skierowałam kroki do wyjścia. Szybko poszłam na parking i zaczęłam otwierać samochód.
-Sara do cholery przestań mnie olewać!!!-Gaara mocno mną szarpnął. Widziałam po oczach, że bał się.
-Odsuń się ode mnie.
-Nie!!! Daj klucze!-próbowałam schować je za plecami, ale Gaara był szybszy. Trzymając mnie za rękę, otworzył auto, wepchnął mnie na miejsce pasażera, wepchnął się za mną i szybko zablokował drzwi. Zaczęłam bić go w ramię.
-To się nazywa porwanie!!! Wypuść mnie z tego auta draniu!!!-darłam się tak głośno, że na pewno Rio to słyszał. Gaara z koeli głuchy na moje krzyki wrzucił wsteczny, wyjechał z parkingu, a potem pojechał przed siebie.

            Jechaliśmy już bardzo długo. Żadne z nas się nie odzywało. Świetnie! Porwał mnie własny chłopak! Powtórka z rozrywki się kłania. Na dodatek jechaliśmy przez jakieś urwisko. Kiedy w końcu się zatrzymaliśmy byłam dość zszokowana. Byliśmy nad Zatoką Tokijską. Gaara wywiózł mnie ładny kawałek za miasto. Jednak widok zapierał dech w piersi. Szum wiatru mnie uspokoił. Widziałam światła z daleka.
-Przychodziłem tu z moim wujkiem.-udawałam, że nie jestem zainteresowana.-Zaraz po śmierci ojca.-jednak tym razem odwróciłam się w jego stronę.
-Twój tata...-byliśmy podobni. Choćby pod tym względem.
-Był policjantem. Jak Yuto i Yashamaru. Mój tata zginął kiedy miałem może z 6 lat. Słabo go pamiętam. Mama zmarła zaraz po moim urodzeniu. Prawda jest taka, że chowałem się bez rodziców. Zaopiekował się mną brat mojej mamy, wychowywał mnie, nauczył sztuk walki. Dzięki niemu poznałem Yuto.
-Mój wujek mówił, że wychowywał cię kolega ojca, a nie brat matki.
-Heh. Widzisz, nie należę do osób, które mówią o sobie na lewo i prawo. Owszem Yuto był przyjacielem i mojego ojca i Yashamaru. On z kolei zaczął mnie uczyć, kiedy Yashamaru zginął podczas jakiejś dziwnej tajnej akcji. Został zastrzelony. Miałem 13 lat, czułem się strasznie. Nie było ze mną kontaktu przez dość długi czas. Włóczyłem się po nocach, uciekałem z domu. Groziło mi wywalenie ze szkoły. Temari nie wytrzymała. Do dzisiaj pamiętam jakie lanie od niej dostałem. Potem pokazała mi czym jest muzyka. Zakochałem się w tym, i wiem, że to mnie uratowało. Na 14 urodziny dostałem swoją pierwszą gitarę. Grałem na niej dzień w dzień. Miałem pozdzierane palce, zniszczyłem masę strun. Jednak dzięki temu nie trafiłem do poprawczaka, lub też dzięki temu żyję. Później zjawił się Yuto. Razem z nim doskonaliłem się w walce. Nauczyłem się strzelać, działać jak tajniak. Yuto nauczył mnie wszystkiego, co dotyczy pracy policjanta. W wieku 16 lat, nie ukrywajmy, byłem w tym świetny. Myślałem, żeby pracować jako tajniak. Chciałem łapać dealerów narkotykowych, przemytników. Jednak Yuto miał dla mnie inne zdanie. Powiedział, że będę zajmował się ochroną bogatych dziewczynek. No cóż. Nie protestowałem. Skoro taka miała być moja praca, to musiałem się na nią zgodzić. Moją pierwszą klientką była niejaka Akira. Była od nas starsza o 3 lata. Pamiętam ją bardzo dobrze. Miała brązowe oczy i brązowe włosy. Była wysoką, wysportowaną dziewczyną. Jednak nie przypominała na pewno piękności z okładki. To ona pokazała mi, jak wygląda seks. Była doświadczona w tym temacie. Nikt o nas nie wiedział. W końcu jej ojciec dał jej rękę jakiemuś 10 lat starszemu facetowi, który miał dobrze prosperującą firmę. Rozstaliśmy się z Akirą w przyjaźni. Żadne z nas nie zaangażowało się emocjonalnie, więc podczas rozstania nie było żadnych łez. Ta dziewczyna, którą dzisiaj poznałaś w firmie, była moją 4 z kolei klientką. Robiłem z nią to samo, co z innymi. Najpierw szmery bajery, miała być tylko ochrona, w końcu lądowaliśmy w łóżku. Działo się tak z każdą, dosłownie z każdą moją klientką. Do tego dochodziły dziewczyny, które poznawałem w przerwach między następnymi klientkami. Panny, którzy moi koledzy znali, poznane na jakiejś imprezie... Podobało mi się takie życie. Byłem wolny, sam na siebie zarabiałem. Na dodatek sporo. Jednak Yuto odkładał dla mnie te pieniądze, jak to mówił na przyszłość. Nie protestowałem. Dostawałem tyle, żeby starczyło mi na życie. A że jestem mało wymagający, nie narzekałem. Nie zaangażowałem się uczuciowo w żaden związek. Do czasu, aż Yuto znowu oświadczył mi, że mam zająć się jakąś bogatą królewną. Zacząłem szukać informacji na jej temat w internecie, było tam tego niewiele. Zdjęcia z ojcem, kiedy mała miała może z 6-8 lat. Wyglądała jak każda moja klientka. Jednak było coś, co odróżniało ją od innych.
-Co takiego?-zapytałam. Pierwszy raz w życiu Gaara tyle mi o sobie opowiedział.
-Nie była rozpieszczoną dziewuchą. Szanowała innych, potrafiła walczyć o swoje, mówiła co myśli. Na początku starałem się to ignorować, jednak kiedy poznałem ją lepiej zrozumiałem, że wpadłem w coś bardzo niebezpiecznego. Byłem zauroczony jej osobą od czubka głowy, po palce stóp. Jej uśmiech sprawiał, że wariowałem. Wiele razy nie byłem w stanie myśleć o niczym innym. Pierwszy raz się tak czułem. Myślałem, że może jestem na coś chory. Jednak kiedy w końcu zrozumiałem co mi jest, nie chciałem absolutnie dopuścić do siebie tej myśli. Pojawiła się Shina, dzięki temu mogłem choć na chwilę poczuć się jak dawny ja. Sypiałem z nią bez żadnych zobowiązań. Od tak. Gorzej, że ona coś czuła... Jednak moje serce było już zajęte. Przez małą, wredną jędzę, która stoi tu teraz przede mną i stroi fochy. A której nie pozwolę odejść.-ścisnęło mnie w gardle. Upominałam się, że nie mogę się popłakać, ponieważ muszę być silna. Spuściłam wzrok na poręcz. Nie byłam w stanie wydusić z siebie słowa. Kiedy poczułam dłonie Gaary w talii moje serce przyśpieszyło.
-Po co mi to wszystko powiedziałeś?
-Bo mam dość tego, że wkurzasz się o wszystko.-szybko się do niego odwróciłam.
-A jak mam się nie wkurzać?! Widziałeś tą dziewczynę dzisiaj? Ruszyła na ciebie jakbyś był smacznym kawałkiem mięsa! Jak mam się czuć, kiedy któraś była kochanka mojego chłopaka tak robi?! Mam tą świadomość, że miałeś rozrywkowy tryb życia!
-Saro, nic do niech nie czułem! Powiedziałem ci, jak wyglądało to wszystko z mojej strony.
-Ale one czuły! Shina wygląda tak, jakby miała sobie nie odpuścić. Ta dziewczyna dzisiaj także. A Lala? Sama mi powiedziała, że gdyby nie ja to na pewno byś z nią był. Przynajmniej na pewno byś się z nią przespał... Ja... O rany! Jakie to wszystko jest skomplikowane!!!-jęknęłam zrezygnowana.
-Byłaś pierwszą dziewczyną, dla której ja byłem pierwszy, jeśli cię to interesuje.-zdziwiłam się.
-A robi to jakąś różnicę?-zapytałam.
-Nie pytaj jak się stresowałem po tej imprezie u Lali, kiedy wylądowaliśmy u ciebie...-zrobił naburmuszoną minę. Aż się uśmiechnęłam. Jednak uśmiech szybko zszedł mi z twarzy. Zdałam sobie sprawę z tego, że ciężko mi będzie policzyć jego dotychczasowe partnerki... sama nie byłam pewna czy chciałam wiedzieć ile ich było.
-Dobrze, nie chcę wiedzieć...-znowu zapadła niezręczna cisza. Głośno oddychałam. Trzęsły mi się ręce. Byłam głupia, jeżeli myślałam, że uda nam się wymazać przeszłość Gaary z życiorysu. Łudziłam się, że będziemy tylko my. Młodzi, wpatrzeni w siebie. Zapomniałam jak potrafi działać zakochana dziewczyna. Bez skrupułów. Głośno westchnęłam. Ukryłam twarz w dłoniach. Matko, czemu to takie trudne!!!-Nigdy nie myślałam, że spotkam kogoś takiego jak ty. Wujek zawsze dawał mi do zrozumienia, że ktoś taki jak ja musi się dobrze uczyć, zawsze zachowywać się nienagannie. Zawsze myślałam, że chłopak, z którym będę się spotykać, będzie jakimś ułożonym spadkobiercą ogromnej firmy. Jednak czułam, że nie takiego życia chcę dla samej siebie. Zawsze byłam... inna. Nie trzymałam się z nikim, byłam dość cicha, chyba że walczyłam o swoje. Zajmowałam się swoimi sprawami. Chodziłam na treningi z gimnastyki, tańca. To absolutnie wystarczało mi do szczęścia. Kiedy mój tata żył starał się poświęcać mi każdą wolną chwilę. Wydaje mi się, że to jemu zawdzięczam pewien pogląd na świat. Matki nigdy nie znałam. Widziałam ją raz, zupełnie przypadkiem. Nie chcę mieć z nią nic wspólnego. Wujek jest dla mnie jedynym żyjącym krewnym.
-Nie miałaś przyjaciół?
-Nie. Nikogo. Moimi przyjaciółmi były książki i wysiłek fizyczny.-skwitowałam krótko.
-Saro. Wiem, że jest nam ciężko. Wiem, że dużo w tym mojej winy... że to praktycznie moja wina. Obiecałem ci, że postaram się żeby to, co kiedyś robiłem, nie miało wpływu na nasz związek. Jednak nie jestem w stanie uchronić nas przed żadnymi przypadkowymi spotkaniami.-w jego oczach czaił się strach. Widziałam to bardzo dobrze.
-Wiem Gaara. Jednak... Źle się czuję z tym, że kiedy przypadkiem spotykam jakąś twoją byłą kochankę, to ona ma ochotę wydrapać mi oczy. Nie znałam żadnej z nich. Nasze spotkanie było zupełnym przypadkiem.
-Najlepszy przypadek jaki spotkał mnie w życiu, tyle jestem w stanie ci powiedzieć.
-Zamknij się już!!!-krzyknęłam i rzuciłam się Gaarze na szyje. Namiętnie go pocałowałam. Przytulił mnie do siebie tak mocno, że ledwo mogłam oddychać.-Nigdy więcej nie chcę słuchać o twoich kochankach, dziewczynach czy cholera wie czym, chyba, że sama zapytam.
-Jakby nie patrzeć jesteś moją pierwszą poważną dziewczyną. Taką serio-serio.
-Głupek.-zaśmialiśmy się. Znowu się pocałowaliśmy.
-Masz jutro wolne, prawda?
-Tak. Wzięłam krótki urlop.
-Pojedziemy do Aqua Parku? Zadzwoń do Naruto i reszty i umów się z nimi. Żadne z nas nie miało teraz czasu na tego typu spotkania. A jakby nie patrzeć, chyba każde z nas tego potrzebuje.
-Mam lepszy pomysł. Ale nie możesz powiedzieć reszcie, że ja to za sponsorowałam, jasne?!
-Zależy co chcesz zrobić...-wzięłam moją komórkę. Szybko wybrałam numer do SPA, w którym byłam kilka razy.
-Dzień dobry. Moje nazwisko Iregiro. Chciałam zapytać czy mają państwo może wolny termin na jutro dla 8 osób?
-Witam panienkę Iregiro! Dawno u nas panienka nie gościła. Oczywiście, że dla panienki coś się znajdzie! Na którą godzinę, i co ma wchodzić w skład karnetu?
-Siłownia, basen, sauna, masaż i odnowa biologiczna.
-Karnet na jeden dzień, czy chce panienka rozłożyć to na kilka dni?
-Jeden dzień.-powiedziałam.
-Dobrze. W takim razie zapraszamy jutro od rana.
-Dobrze, płacę kartą płatniczą.
-Doskonale rozumiem, do zobaczenia jutro panienko Iregiro.
-Do zobaczenia.-powiedziałam grzecznie. O tak! Jutro czeka mnie od dawna upragniony dzień!!!
-Jesteś szalona! Postawiłaś SPA 8 osobom...-Gaara był chyba zdegustowany moją rozrzutnością.
-Szalona? Nie chciałbyś zobaczyć mnie w wakacje, kiedy mam zamiar kupić sobie nowe auto. To dopiero jest szaleństwo.
-Nowe auto? Masz to z planie?
-Oczywiście. Porsche Cabrio. Lub jakiś duży Lexus. Myślę też nad Mercedesem klasy S.-wyliczałam na palcach.
-Ja chyba śnię? Moja dziewczyna zna się na samochodach!
-Trochę. Jakby nie patrzeć Hikary jest zapalonym fanem szybkiej jazdy i 4 kółek. Wychowywałam się z nim, więc coś tam wiedzieć muszę. Sama lubię szybką ostrą jazdę.-Gaara chwycił mnie za biodra i przysunął do siebie.
-To akurat wiem. Bo szybko i ostro to nie tylko tyczy się jazdy.-cała się zaczerwieniłam. Gaara z kolei zaczął się śmiać-Jakim cudem możesz być aż tak nieśmiała kiedy o tym rozmawiamy?
-Zawstydza mnie to!!!-krzyknęłam.-Jesteś zboczony!!!
-Kto kogo wiązał? Nie ja ciebie!-miałam ochotę zapaść się pod ziemię. Gaara pocałował mnie z czoło.
-Czuję, że zaraz zapadnę się pod ziemię...-powiedziałam. Moje policzki były gorące jak rozżarzony węgiel.
-Ja i tak wiem, że moja dziewczyna nie jest taka nieśmiała, na jaką wygląda. Potrafi pokazać temperament.-Gaara założył mi pasemko włosów za ucho. Dostrzegłam w jego oczach błysk rozbawienia, jednak chcąc nie chcąc jego tęczówki pociemniały. Moje serce zaczęło walić jak szalone. Pocałowałam go.
-Chcesz się przekonać? Mój samochód jest w sumie dość duży.-rzuciłam od niechcenia. Tęczówki Gaary zrobiły się jeszcze ciemniejsze niż chwilę temu.
-Chciałbym, bo to kusząca propozycja. Jednak dochodzi już 21. Trochę się tu zasiedzieliśmy. Zanim będziemy w Tokio zejdzie nam godzina. Może kiedy indziej. Zapamiętam to.A ty w czasie podróży masz zadzwonić do naszych znajomych i powiadomić ich, że czeka na nich SPA od samego rana, zrozumiano?
-Tak. W takim razie zbierajmy się do domu. I Gaara, z jednej strony ciesze się, że poznałam tą dziewczynę.
-Dlaczego? Byłaś wściekła.
-Ale na tą chwilę wiem, że pod paroma względami jesteśmy do siebie trochę podobni. I cieszy mnie to. W końcu się otworzyłeś.-mocno wtuliłam się w pierś Gaary.


-Czas się zbierać. Chodź.-wsiedliśmy do auta i odjechaliśmy w stronę Tokio.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Opowiadanie numer dwa/ Rozdział 6

Opowiadanie numer dwa/ Rozdział 11

Opowiadanie numer dwa/ Rozdział 8