Rozdział 30
W połowie marca wujek sprzedał mi koszmarnego newsa.
Okazało się, że podpisał on zgodę na to, aby wycieczki szkolne zwiedzały nasz
budynek. Tak więc co sobotę w naszym biurowcu gościły przynajmniej 3 różne
szkoły, z klas najczęściej o profilu biznesowym. Największym problemem był
jednak fakt, że to ja musiałam ich oprowadzać, ponieważ wujek uważał, że skoro
są to osoby w podobnym wieku, co ja, będzie nam łatwiej nawiązać wspólny język.
Tak więc od tego czasu nie miałam chwili nawet na to, żeby spotykać się ze
swoimi znajomymi. Gaary nie widziałam ponad 2 tygodnie. Rozmawialiśmy jedynie
przez telefon. On sam miał urwanie głowy. Szykował się do jakiegoś występu na
wiosennym festiwalu.
Siedziałam
właśnie w biurze, kiedy sekretarka poinformowała mnie, że przyszła nowa
wycieczka. Głośno westchnęłam i poprosiłam ją, żeby ich wpuściła. Największą
porażką w tym wszystkim było to, że dostałam nakaz ubierania się jak na
biznesowe spotkania, a cała reszta przychodziła w szkolnych mundurkach. Czułam
się co najmniej dziwnie...
-Witamy! Jesteśmy uczniami z liceum Okame.-jak się
okazało byli to prawie sami faceci i kilka dziewczyn. Grupa liczyła może z 15
osób. Głośno westchnęłam.
-Witam. Nazywam się Sara Iregiro. Znajdujecie się obecnie
w moim biurze. Za chwilę przejdziemy do następnej części budynku, gdzie pokaże
wam jak funkcjonują moi pracownicy. Ale najpierw, czy ktoś ma do mnie jakieś
pytania?-chwilowa cisza. Miałam nadzieję, że tym razem obejdzie się bez pytań w
stylu, a ile firma zarabia, a gdzie macie swoje udziały. Prawie odetchnęłam z
ulgą, jednak jakiś chłopak wybił się przed szereg.
-Masz chłopaka?-zaczęłam się śmiać.
-Wątpię, że to pytanie dotyczy biznesu, ale jeżeli jesteś
aż tak ciekawy, to tak. Mam chłopaka.-pokazałam grupie w jaki sposób
funkcjonuje sprzęt w biurze, oraz w jaki sposób należy segregować dokumenty.
Później przeszliśmy do sekcji księgowości i logistyki. Można powiedzieć, że
grupa była zainteresowana.
Kiedy w
końcu udaliśmy się do wyjścia o mało nie padłam. W holu czekał na mnie Gaara
razem z Rio. Gorzej, że mój chłopak nie patrzył się na mnie, tylko na jedną z
dziewczyn, którą oprowadzałam z obecnymi gośćmi. I jak widać dobrze ją znał,
ponieważ nie był zachwycony jej widokiem. Z kolei ona szybko wyszła przed
szereg z wymalowaną radością na twarzy.
-Gaara!!! Tyle czasu cię nie widziałam!!!-jak widać
chciała chyba się do niego przytulić, jednak on szybko ją zatrzymał.
-Co ty tu robisz?-wydusił to przez zaciśnięte zęby. Robił
się coraz bardziej czerwony. Dawno nie widziałam go w takim stanie.
-Firma Iregiro udostępniła młodzieży zwiedzanie budynku.
Przyszłam ze swoją klasą. Tak się cieszę, że cię widzę! Tęskniłam za
tobą!!!-tym razem to ja zaczęłam się wściekać. Laska ewidentnie znała mojego
chłopaka! Na dodatek robiła do niego maślane oczy. Głośno wypuściłam powietrze
z płuc.
-Dziękuje wszystkim za przybycie i życzę miłego dnia! Mam
nadzieję, że zwiedzanie było udane, oraz że nauczyliście się czegoś
pożytecznego.-ukłoniłam się nisko towarzystwu. Musiałam zachować się
profesjonalnie. Jak na kobietę sukcesu przystało. Kątem oka zauważyłam, że
laska nadal nie dała spokoju Gaarze. Postanowiłam więc wrócić do swojego
gabinetu. Byłam wściekła. Bardzo, ale to bardzo wściekła. Wyprostowałam się i
zaczęłam kierować kroki do windy.
-Saro zaczekaj!!!-nawet się nie odwróciłam.
-Znasz ją?-panna na pewno nie była zadowolona.-Gaara,
zaczekaj!!! Skąd znasz tą dziewczynę?!
-Saro!!!-poczułam dłoń Gaary na swoim ramieniu.
Odwróciłam się do niego. Ledwo udało mi się powstrzymać łzy.-Przepraszam.
Przepraszam najmocniej. Nie miałem pojęcia, że...
-Że spotkasz tu jakąś byłą kochankę, tak?-wysyczałam
przez zaciśnięte zęby. Dziewczyna podeszła do nas.
-Skąd ją znasz?-ona najwidoczniej też była wściekła.
Gaara przysunął mnie do siebie i mocno przytulił. Zaczęłam mu się wyrywać.
Posunęłam się nawet do szczypania, jednak on nawet nie drgnął.
-Sara jest moją dziewczyną.-tak, podobno nią byłam.
Gorzej, że miałam w sobie chyba jakiś magnes, który przyciągał byłe kochanki
mojego chłopaka do mojego życia!!!
-C... co?-w jej oczach zapalił się ogień.-Dziewczyna tak?
Jak ja? Działacie na takiej samej zasadzie? Ile czasu z nią jesteś. Tydzień?
Dwa?
-Za 2 dni będzie 7 miesięcy.-miałam ochotę zabić Gaarę!
-S... Siedem miesięcy?! Ty?! To chyba jakiś żart...-laska
skierowała oczy na mnie.-No tak. Popularna panna Iregiro. Twoje zdjęcia w
prasie pojawiają się dość regularnie. Raz rozrabiasz, raz wyglądasz jak bogini.
Nie dziwię ci się Gaara, że uczepiłeś się takiego kąska. Rozumiem, że jak tylko
ci się znudzi, polecisz do następnej bogatej panienki? Tak jak zrobiłeś ze mną.
Tak, jak robisz z każdą dziewczyną...-tym razem to ja nie wytrzymałam.
Sprzedałam dziewczynie mocnego liścia. Echo poniosło się po całym korytarzu.
-Wynoś. Się. Z. Mojego. Miejsca. Pracy. Albo. Wezwę.
Ochronę.-ledwo wysapałam. Panna złapała się za policzek i ze łzami w oczach
patrzyła się na Gaarę. Kiedy ten nic nie powiedział szybko odwróciła się na
pięcie i wyszła.
Jechaliśmy
windą w ciszy. Rio postanowił zostać na dole. Widział zapewne, że atmosfera
między mną, a Gaarą jest bardzo napięta. Kiedy w końcu znaleźliśmy się przy
biurze zapytałam sekretarkę o to, czy mam jakieś spotkania.
-Akihito umówił się na spotkanie za godzinę. A tak ma
panienka cały dzień wolny.-o nie! Nie ma mowy, że dam radę wysiedzieć z
Akihito. Może się to dla niego źle skończyć. Wzięłam numer od sekretarki, a
potem zadzwoniłam do niego z biurowego telefonu.
-Akihito, słucham.
-Witam, z tej strony Sara Iregiro.
-Cześć Saro!!! Za godzinę umówiłem się do ciebie na
spotkanie!!!
-Akihito, przykro mi, ale muszę je odwołać. Przyjdź innym
razem. Muszę spotkać się z moim kolegą i nauczycielem w szkole. To bardzo
ważne.-wymyśliłam na poczekaniu.
-Z nauczycielem? Jest sobota...
-To nic! Dzwonił do mnie chwilę temu!!!-krzyknęłam do
słuchawki. Nadal byłam bardzo zdenerwowana.
-D... dobrze. Nie krzycz na mnie. To do
zobaczenia.-powiedział i się rozłączył. Wyciągnęłam spod biurka torbę z
rzeczami na przebranie i szybko zmieniłam strój z formalnego, na normalny.
Zaczęłam pakować dokumenty do szafki, a część chciałam zabrać do domu. Jutro
robię sobie wolne. Mam w nosie, że wujek potrzebuje wolnego. Ja też
potrzebowałam! Od poniedziałku do piątku uczyłam się w szkole, w weekendy
zasuwałam w firmie. Dość tego! Nie miałam nawet 18 lat! Kiedy wyszłam na hol od
razu powiedziałam do sekretarki.
-Proszę, żeby odwołała pani wszystkie jutrzejsze
spotkania, lub powiadomiła mojego wujka o obowiązkowej jego obecności na nich.
Ja biorę sobie wolne. Do zobaczenia.-rzuciłam szybko i wyszłam. Na dole czekał
na mnie mój chłopak i Rio.
-Hej Mała. Lepiej ci?-Rio próbował rozładować atmosferę.
Głośno wciągnęłam powietrze i kiwnęłam przecząco głową. Odwróciłam się na
pięcie i skierowałam kroki do wyjścia. Szybko poszłam na parking i zaczęłam
otwierać samochód.
-Sara do cholery przestań mnie olewać!!!-Gaara mocno mną
szarpnął. Widziałam po oczach, że bał się.
-Odsuń się ode mnie.
-Nie!!! Daj klucze!-próbowałam schować je za plecami, ale
Gaara był szybszy. Trzymając mnie za rękę, otworzył auto, wepchnął mnie na
miejsce pasażera, wepchnął się za mną i szybko zablokował drzwi. Zaczęłam bić
go w ramię.
-To się nazywa porwanie!!! Wypuść mnie z tego auta
draniu!!!-darłam się tak głośno, że na pewno Rio to słyszał. Gaara z koeli głuchy
na moje krzyki wrzucił wsteczny, wyjechał z parkingu, a potem pojechał przed
siebie.
Jechaliśmy
już bardzo długo. Żadne z nas się nie odzywało. Świetnie! Porwał mnie własny
chłopak! Powtórka z rozrywki się kłania. Na dodatek jechaliśmy przez jakieś urwisko.
Kiedy w końcu się zatrzymaliśmy byłam dość zszokowana. Byliśmy nad Zatoką
Tokijską. Gaara wywiózł mnie ładny kawałek za miasto. Jednak widok zapierał
dech w piersi. Szum wiatru mnie uspokoił. Widziałam światła z daleka.
-Przychodziłem tu z moim wujkiem.-udawałam, że nie jestem
zainteresowana.-Zaraz po śmierci ojca.-jednak tym razem odwróciłam się w jego
stronę.
-Twój tata...-byliśmy podobni. Choćby pod tym względem.
-Był policjantem. Jak Yuto i Yashamaru. Mój tata
zginął kiedy miałem może z 6 lat. Słabo go pamiętam. Mama zmarła zaraz po moim
urodzeniu. Prawda jest taka, że chowałem się bez rodziców. Zaopiekował się mną
brat mojej mamy, wychowywał mnie, nauczył sztuk walki. Dzięki niemu poznałem
Yuto.
-Mój wujek mówił, że wychowywał cię kolega ojca, a nie
brat matki.
-Heh. Widzisz, nie należę do osób, które mówią o sobie na
lewo i prawo. Owszem Yuto był przyjacielem i mojego ojca i Yashamaru. On z
kolei zaczął mnie uczyć, kiedy Yashamaru zginął podczas jakiejś dziwnej
tajnej akcji. Został zastrzelony. Miałem 13 lat, czułem się strasznie. Nie było
ze mną kontaktu przez dość długi czas. Włóczyłem się po nocach, uciekałem z
domu. Groziło mi wywalenie ze szkoły. Temari nie wytrzymała. Do dzisiaj
pamiętam jakie lanie od niej dostałem. Potem pokazała mi czym jest muzyka.
Zakochałem się w tym, i wiem, że to mnie uratowało. Na 14 urodziny dostałem
swoją pierwszą gitarę. Grałem na niej dzień w dzień. Miałem pozdzierane palce,
zniszczyłem masę strun. Jednak dzięki temu nie trafiłem do poprawczaka, lub też
dzięki temu żyję. Później zjawił się Yuto. Razem z nim doskonaliłem się w
walce. Nauczyłem się strzelać, działać jak tajniak. Yuto nauczył mnie
wszystkiego, co dotyczy pracy policjanta. W wieku 16 lat, nie ukrywajmy, byłem
w tym świetny. Myślałem, żeby pracować jako tajniak. Chciałem łapać dealerów
narkotykowych, przemytników. Jednak Yuto miał dla mnie inne zdanie. Powiedział,
że będę zajmował się ochroną bogatych dziewczynek. No cóż. Nie protestowałem.
Skoro taka miała być moja praca, to musiałem się na nią zgodzić. Moją pierwszą
klientką była niejaka Akira. Była od nas starsza o 3 lata. Pamiętam ją bardzo
dobrze. Miała brązowe oczy i brązowe włosy. Była wysoką, wysportowaną
dziewczyną. Jednak nie przypominała na pewno piękności z okładki. To ona
pokazała mi, jak wygląda seks. Była doświadczona w tym temacie. Nikt o nas nie
wiedział. W końcu jej ojciec dał jej rękę jakiemuś 10 lat starszemu facetowi,
który miał dobrze prosperującą firmę. Rozstaliśmy się z Akirą w przyjaźni.
Żadne z nas nie zaangażowało się emocjonalnie, więc podczas rozstania nie było
żadnych łez. Ta dziewczyna, którą dzisiaj poznałaś w firmie, była moją 4 z
kolei klientką. Robiłem z nią to samo, co z innymi. Najpierw szmery bajery,
miała być tylko ochrona, w końcu lądowaliśmy w łóżku. Działo się tak z każdą,
dosłownie z każdą moją klientką. Do tego dochodziły dziewczyny, które
poznawałem w przerwach między następnymi klientkami. Panny, którzy moi koledzy
znali, poznane na jakiejś imprezie... Podobało mi się takie życie. Byłem wolny,
sam na siebie zarabiałem. Na dodatek sporo. Jednak Yuto odkładał dla mnie te
pieniądze, jak to mówił na przyszłość. Nie protestowałem. Dostawałem tyle, żeby
starczyło mi na życie. A że jestem mało wymagający, nie narzekałem. Nie
zaangażowałem się uczuciowo w żaden związek. Do czasu, aż Yuto znowu oświadczył
mi, że mam zająć się jakąś bogatą królewną. Zacząłem szukać informacji na jej
temat w internecie, było tam tego niewiele. Zdjęcia z ojcem, kiedy mała miała
może z 6-8 lat. Wyglądała jak każda moja klientka. Jednak było coś, co
odróżniało ją od innych.
-Co takiego?-zapytałam. Pierwszy raz w życiu Gaara tyle
mi o sobie opowiedział.
-Nie była rozpieszczoną dziewuchą. Szanowała innych,
potrafiła walczyć o swoje, mówiła co myśli. Na początku starałem się to
ignorować, jednak kiedy poznałem ją lepiej zrozumiałem, że wpadłem w coś bardzo
niebezpiecznego. Byłem zauroczony jej osobą od czubka głowy, po palce stóp. Jej
uśmiech sprawiał, że wariowałem. Wiele razy nie byłem w stanie myśleć o niczym
innym. Pierwszy raz się tak czułem. Myślałem, że może jestem na coś chory.
Jednak kiedy w końcu zrozumiałem co mi jest, nie chciałem absolutnie dopuścić
do siebie tej myśli. Pojawiła się Shina, dzięki temu mogłem choć na chwilę
poczuć się jak dawny ja. Sypiałem z nią bez żadnych zobowiązań. Od tak. Gorzej,
że ona coś czuła... Jednak moje serce było już zajęte. Przez małą, wredną
jędzę, która stoi tu teraz przede mną i stroi fochy. A której nie pozwolę
odejść.-ścisnęło mnie w gardle. Upominałam się, że nie mogę się popłakać,
ponieważ muszę być silna. Spuściłam wzrok na poręcz. Nie byłam w stanie wydusić
z siebie słowa. Kiedy poczułam dłonie Gaary w talii moje serce przyśpieszyło.
-Po co mi to wszystko powiedziałeś?
-Bo mam dość tego, że wkurzasz się o wszystko.-szybko się
do niego odwróciłam.
-A jak mam się nie wkurzać?! Widziałeś tą dziewczynę
dzisiaj? Ruszyła na ciebie jakbyś był smacznym kawałkiem mięsa! Jak mam się
czuć, kiedy któraś była kochanka mojego chłopaka tak robi?! Mam tą świadomość,
że miałeś rozrywkowy tryb życia!
-Saro, nic do niech nie czułem! Powiedziałem ci, jak
wyglądało to wszystko z mojej strony.
-Ale one czuły! Shina wygląda tak, jakby miała sobie nie
odpuścić. Ta dziewczyna dzisiaj także. A Lala? Sama mi powiedziała, że gdyby
nie ja to na pewno byś z nią był. Przynajmniej na pewno byś się z nią
przespał... Ja... O rany! Jakie to wszystko jest skomplikowane!!!-jęknęłam
zrezygnowana.
-Byłaś pierwszą dziewczyną, dla której ja byłem pierwszy,
jeśli cię to interesuje.-zdziwiłam się.
-A robi to jakąś różnicę?-zapytałam.
-Nie pytaj jak się stresowałem po tej imprezie u Lali,
kiedy wylądowaliśmy u ciebie...-zrobił naburmuszoną minę. Aż się uśmiechnęłam.
Jednak uśmiech szybko zszedł mi z twarzy. Zdałam sobie sprawę z tego, że ciężko
mi będzie policzyć jego dotychczasowe partnerki... sama nie byłam pewna czy
chciałam wiedzieć ile ich było.
-Dobrze, nie chcę wiedzieć...-znowu zapadła niezręczna
cisza. Głośno oddychałam. Trzęsły mi się ręce. Byłam głupia, jeżeli myślałam,
że uda nam się wymazać przeszłość Gaary z życiorysu. Łudziłam się, że będziemy
tylko my. Młodzi, wpatrzeni w siebie. Zapomniałam jak potrafi działać zakochana
dziewczyna. Bez skrupułów. Głośno westchnęłam. Ukryłam twarz w dłoniach. Matko,
czemu to takie trudne!!!-Nigdy nie myślałam, że spotkam kogoś takiego jak ty.
Wujek zawsze dawał mi do zrozumienia, że ktoś taki jak ja musi się dobrze
uczyć, zawsze zachowywać się nienagannie. Zawsze myślałam, że chłopak, z którym
będę się spotykać, będzie jakimś ułożonym spadkobiercą ogromnej firmy. Jednak
czułam, że nie takiego życia chcę dla samej siebie. Zawsze byłam... inna. Nie
trzymałam się z nikim, byłam dość cicha, chyba że walczyłam o swoje. Zajmowałam
się swoimi sprawami. Chodziłam na treningi z gimnastyki, tańca. To absolutnie
wystarczało mi do szczęścia. Kiedy mój tata żył starał się poświęcać mi każdą
wolną chwilę. Wydaje mi się, że to jemu zawdzięczam pewien pogląd na świat.
Matki nigdy nie znałam. Widziałam ją raz, zupełnie przypadkiem. Nie chcę mieć z
nią nic wspólnego. Wujek jest dla mnie jedynym żyjącym krewnym.
-Nie miałaś przyjaciół?
-Nie. Nikogo. Moimi przyjaciółmi były książki i wysiłek
fizyczny.-skwitowałam krótko.
-Saro. Wiem, że jest nam ciężko. Wiem, że dużo w tym
mojej winy... że to praktycznie moja wina. Obiecałem ci, że postaram się żeby
to, co kiedyś robiłem, nie miało wpływu na nasz związek. Jednak nie jestem w
stanie uchronić nas przed żadnymi przypadkowymi spotkaniami.-w jego oczach
czaił się strach. Widziałam to bardzo dobrze.
-Wiem Gaara. Jednak... Źle się czuję z tym, że kiedy
przypadkiem spotykam jakąś twoją byłą kochankę, to ona ma ochotę wydrapać mi
oczy. Nie znałam żadnej z nich. Nasze spotkanie było zupełnym przypadkiem.
-Najlepszy przypadek jaki spotkał mnie w życiu, tyle
jestem w stanie ci powiedzieć.
-Zamknij się już!!!-krzyknęłam i rzuciłam się Gaarze na
szyje. Namiętnie go pocałowałam. Przytulił mnie do siebie tak mocno, że ledwo
mogłam oddychać.-Nigdy więcej nie chcę słuchać o twoich kochankach,
dziewczynach czy cholera wie czym, chyba, że sama zapytam.
-Jakby nie patrzeć jesteś moją pierwszą poważną
dziewczyną. Taką serio-serio.
-Głupek.-zaśmialiśmy się. Znowu się pocałowaliśmy.
-Masz jutro wolne, prawda?
-Tak. Wzięłam krótki urlop.
-Pojedziemy do Aqua Parku? Zadzwoń do Naruto i reszty i
umów się z nimi. Żadne z nas nie miało teraz czasu na tego typu spotkania. A
jakby nie patrzeć, chyba każde z nas tego potrzebuje.
-Mam lepszy pomysł. Ale nie możesz powiedzieć reszcie, że
ja to za sponsorowałam, jasne?!
-Zależy co chcesz zrobić...-wzięłam moją komórkę. Szybko
wybrałam numer do SPA, w którym byłam kilka razy.
-Dzień dobry. Moje nazwisko Iregiro. Chciałam zapytać czy
mają państwo może wolny termin na jutro dla 8 osób?
-Witam panienkę Iregiro! Dawno u nas panienka nie
gościła. Oczywiście, że dla panienki coś się znajdzie! Na którą godzinę, i co
ma wchodzić w skład karnetu?
-Siłownia, basen, sauna, masaż i odnowa biologiczna.
-Karnet na jeden dzień, czy chce panienka rozłożyć to na
kilka dni?
-Jeden dzień.-powiedziałam.
-Dobrze. W takim razie zapraszamy jutro od rana.
-Dobrze, płacę kartą płatniczą.
-Doskonale rozumiem, do zobaczenia jutro panienko
Iregiro.
-Do zobaczenia.-powiedziałam grzecznie. O tak! Jutro
czeka mnie od dawna upragniony dzień!!!
-Jesteś szalona! Postawiłaś SPA 8 osobom...-Gaara był
chyba zdegustowany moją rozrzutnością.
-Szalona? Nie chciałbyś zobaczyć mnie w wakacje, kiedy
mam zamiar kupić sobie nowe auto. To dopiero jest szaleństwo.
-Nowe auto? Masz to z planie?
-Oczywiście. Porsche Cabrio. Lub jakiś duży Lexus. Myślę
też nad Mercedesem klasy S.-wyliczałam na palcach.
-Ja chyba śnię? Moja dziewczyna zna się na samochodach!
-Trochę. Jakby nie patrzeć Hikary jest zapalonym fanem
szybkiej jazdy i 4 kółek. Wychowywałam się z nim, więc coś tam wiedzieć muszę.
Sama lubię szybką ostrą jazdę.-Gaara chwycił mnie za biodra i przysunął do siebie.
-To akurat wiem. Bo szybko i ostro to nie tylko tyczy się
jazdy.-cała się zaczerwieniłam. Gaara z kolei zaczął się śmiać-Jakim cudem
możesz być aż tak nieśmiała kiedy o tym rozmawiamy?
-Zawstydza mnie to!!!-krzyknęłam.-Jesteś zboczony!!!
-Kto kogo wiązał? Nie ja ciebie!-miałam ochotę zapaść się
pod ziemię. Gaara pocałował mnie z czoło.
-Czuję, że zaraz zapadnę się pod ziemię...-powiedziałam.
Moje policzki były gorące jak rozżarzony węgiel.
-Ja i tak wiem, że moja dziewczyna nie jest taka
nieśmiała, na jaką wygląda. Potrafi pokazać temperament.-Gaara założył mi
pasemko włosów za ucho. Dostrzegłam w jego oczach błysk rozbawienia, jednak
chcąc nie chcąc jego tęczówki pociemniały. Moje serce zaczęło walić jak
szalone. Pocałowałam go.
-Chcesz się przekonać? Mój samochód jest w sumie dość
duży.-rzuciłam od niechcenia. Tęczówki Gaary zrobiły się jeszcze ciemniejsze
niż chwilę temu.
-Chciałbym, bo to kusząca propozycja. Jednak dochodzi już
21. Trochę się tu zasiedzieliśmy. Zanim będziemy w Tokio zejdzie nam godzina.
Może kiedy indziej. Zapamiętam to.A ty w czasie podróży masz zadzwonić do
naszych znajomych i powiadomić ich, że czeka na nich SPA od samego rana,
zrozumiano?
-Tak. W takim razie zbierajmy się do domu. I Gaara, z
jednej strony ciesze się, że poznałam tą dziewczynę.
-Dlaczego? Byłaś wściekła.
-Ale na tą chwilę wiem, że pod paroma względami jesteśmy
do siebie trochę podobni. I cieszy mnie to. W końcu się otworzyłeś.-mocno
wtuliłam się w pierś Gaary.
-Czas się zbierać. Chodź.-wsiedliśmy do auta i odjechaliśmy
w stronę Tokio.
Komentarze
Prześlij komentarz