Opowiadanie numer dwa/ Rozdział 39


Przez całą noc budziłam się kilkanaście razy, na zmianę drżąc z zimna i zalewając się łzami. Czułam potworny ścisk w żołądku i gardle oraz miałam mdłości. Dostałam także gorączki z nerwów.

            Z samego rana zeszłam do kuchni odbijając się od ścian. Kiedy ciocia mnie zobaczyła złapała się za głowę.
-Dobry Boże! Saro, co ci się stało?! Wyglądasz okropnie.- podbiegła do mnie i zaczęła dotykać mnie po twarzy.- Jesteś rozpalona! Na pewno to przez ten wczorajszy park wodny! Musiałaś się rozchorować!!!
-Ciociu, wszystko w porządku.- mruknęłam i zdjęłam jej dłoń z czoła. Zaczęłam szczękać zębami i trząść się.
-Właśnie widzę. Masz, napij się gorzkiej herbaty i natychmiast wracaj do łóżka! Nie ma opcji, że pójdziesz dzisiaj do szkoły!- ciocia wepchnęła mi kubek do ręki, a ja przystawiłam go do ust.
            Kiedy tylko próbowałam przełknąć herbatę, niemal od razu musiałam biec do zlewu. Zaczęłam wymiotować jak kot.
-Saro, może ty jesteś w ciąży? Kiedy ostatni raz miałaś okres?- zapytała.
-Ciociu, nie jestem w ciąży. Okres dopiero mi się skończył, daj spokój. Cały czas biorę tabletki. Na pewno wczoraj coś mi zaszkodziło, albo rzeczywiście się zaziębiłam. Poleżę w łóżku i na pewno wrócę do normy. Dziękuję, że się o mnie troszczysz.
-Chodź. Odprowadzę cię do sypialni.- ciocia objęła mnie ramieniem i zaprowadziła na górę.

            Kiedy stanęłyśmy pod drzwiami mojej sypialni poczułam się tak, jakby podeszwy moich stóp się przypalały. Nie chciałam mówić cioci, że znowu pokłóciłam się z Gaarą i tak naprawdę spałam w pokoju Sakury. Ciocia otworzyła mi drzwi i niemal od razu obie dostrzegłyśmy Gaare, który chodził po pokoju w jeansach i szukał czegoś w szafie.
-Gaara, dobrze się dzisiaj czujesz?- zapytała moja ciocia, a Gaara odwrócił się w naszą stronę. Jego źrenice rozszerzyły się, kiedy mnie zobaczył.
            Sam był nienaturalnie blady, miał podkrążone i przekrwione oczy. Wyglądał na równie zmęczonego, co ja.
-Bywało lepiej. Dlaczego ciocia pyta?- mruknął, a potem nałożył na siebie pierwszą lepszą koszulkę.
-Sara jest chora. Zostaje dzisiaj w domu. Wolę się upewnić, że nie zaraziłeś się od niej.- ciocia podeszła do Gaary i również położyła mu dłoń na czole.- Też masz gorączkę!
-Nie spałem najlepiej, to wszystko.- wzruszył ramionami i chwycił dłoń cioci.
-Wolałabym żebyście zostali dzisiaj w domu. Oboje wyglądacie na bardzo zmęczonych i chorych. Zrobię wam gorącej herbaty i jakieś lekkie śniadanie, po którym na pewno poczujecie się lepiej. Wracajcie do łóżka. Odpoczynek dobrze wam zrobi.
-Ciociu, mam dzisiaj uczelnię, nie mogę tak po prostu nie iść na zajęcia.
-Jeden dzień nie zbawi ludzkości. W tej chwili marsz do łóżka i nie chcę słyszeć wymówek. Zostajecie w domu. Wyglądacie jak chodząca śmierć. Powiadomię wujka, że dzisiaj on musi zająć się firmą. Na co czekacie?! W tej chwili macie się położyć. Ja za jakiś czas wrócę.- powiedziała, a potem odwróciła się na pięcie i wyszła z pokoju trzaskając drzwiami.
-Nie wierzę, że to się dzieje...- warknęłam i nie oglądając się na Gaare położyłam się na swojej stronie łóżka, a potem nakryłam kołdrą po same uszy.
            Poczułam jak materac obok ugiął się pod ciężarem Gaary, a potem kołdra się naciągnęła.
            Leżenie w tym samym łóżku z kimś, z kim byłam pokłócona sprawiało mi duży dyskomfort. Miałam ochotę przenieść się na podłogę, ale po ciężkiej nocy byłam nieziemsko zmęczona i łóżko wydawało mi się wybawieniem.
-Nie powiedziałaś cioci, że się pokłóciliśmy i położenie nas w jednym łóżku jest jak kopanie leżącego, co?- zapytał.
-Nasze problemy to nie ich sprawa. Ciocia i wujek mają swoje małżeństwo i sami rozwiązują pomiędzy sobą spory.- mruknęłam i mocniej nakryłam się kołdrą.
-Dobre i to, że teraz nie możesz tak po prostu zostawić mnie w tej sypialni samego. I przy okazji mogę dzisiaj odpocząć.- mruknął, a potem głośno ziewnął.
            Pomimo tego, że byłam na niego wściekła zawsze będąc ta blisko czułam dziwną elektryczność przeskakującą pomiędzy nami. Usłyszałam jak Gaara wbija czyjś numer telefonu na klawiaturze.
-Hej, Ryu. Mnie dzisiaj nie będzie. Razem z Sarą mamy jakąś grypę. Leżymy w łóżku i kurujemy się. (...) Tak. Między nami wszystko dobrze. Porozmawialiśmy wczoraj wieczorem i wyjaśniliśmy sobie wszystko. (...) Nie. Niech lepiej Naoki zajmie się swoimi sprawami. (...) Obaj wiemy o co naprawdę mu chodzi.(...) Tak. Wiem. Dobra Ryu, kończę. Do zobaczenia.
-Po co skłamałeś, że się pogodziliśmy?-zapytałam.
-Żeby Naoki nie wpadł na cudowny pomysł pocieszania ciebie po kłótni z twoim okropnym mężem.- warknął.
-Kłamanie innym o tym, że pomiędzy nami jest dobrze, idzie ci równie sprawnie co okłamywanie mnie, że mnie kochasz.- powiedziałam perfidnie.
-Przestań pieprzyć głupoty! Kocham cię! Nigdy bym cię z tym nie okłamał!-wrzasnął na mnie.
-Pamiętasz jak kilkakrotnie powtarzałeś mi, że nie dałeś mi nigdy powodu bym w ciebie zwątpiła? Gratuluję. Wczoraj w końcu to zrobiłeś.- powiedziałam.
-Tak. Zawsze ja wychodzę na gnoja. Zawsze ja jestem winny. Dobrze. Jeśli tak to widzisz zgadzam się z tobą. Planowałem wczoraj pójść gdzieś z moją byłą, zdradzić ciebie i spierdolić nasze małżeństwo. Tylko to miałem w planach. Nic innego nie chodziło mi wtedy po głowie.- głos mu drżał.
            Zdziwiona odwróciłam się w jego stronę. Siedział na łóżku, dłonie zaciskał w pięści, patrzył się w jeden punkt. Z jego twarzy odpłynęły wszystkie kolory.
-Do kiedy mam zabrać swoje rzeczy i złożyć pozew w sądzie?- zapytał po dłuższej chwili i przetarł twarz dłońmi.
            Westchnęłam.
-Jeśli tego właśnie chcesz możesz to zrobić właśnie w tej chwili.- powiedziałam i modliłam się, żeby mój głos nie zadrżał.
-Kurwa mać!!! Ja chcę?! No rzeczywiście skaczę w tym momencie z radości, że w końcu dałaś mi wolną rękę na to, żeby cię zostawić!- dosłownie zerwał się na kolana.
-Gaara, przestań krzyczeć, proszę. Nie chcę żeby moi wujkowie cię usłyszeli.
-Nie przestanę! Mam dość, Sara! Mam dość, że od czasu, kiedy się pobraliśmy wszystko zaczęło się sypać. Kiedyś nie byłaś tak zazdrosna.
-Sugerujesz teraz, że to moja wina, że nasze małżeństwo się sypie? Ośmieszyłeś mnie wczoraj w okropny sposób. Nasi przyjaciele widzieli, że nie zwracałeś na mnie najmniejszej uwagi w towarzystwie swojej byłej. Gaara, to ja jestem twoją żoną. I mam prawo wściekać się, że tak postąpiłeś. Skoro nawet nasi najbliżsi przyjaciele rzucali do mnie teksty z aluzjami tym bardziej mam prawo być wściekła. Czułam ci się wczoraj niepotrzebna. Zupełnie tak jakbym nigdy nie istniała, a ty nagle uznałeś, że ci wszystko jedno co do mojej osoby. Jakbym nigdy nie miała jakiegoś miejsca w twoim życiu.- powiedziałam bardzo cicho.
            Gaara chwycił mnie za ramiona i przyciągnął do siebie. Objął mnie ramionami i ścisnął tak mocno, że aż zrobiło mi się słabo. Jego ciało drżało.
-Nigdy więcej nie waż się tak mówić! Jak w ogóle mogłaś tak pomyśleć?! Kocham cię. Kocham cię tak strasznie mocno. Po prostu czasem nie wiem co mam robić. Nie chcę żadnej innej kobiety. Chcę ciebie. Każdego dnia.- powiedział, a ja ledwo przełknęłam ślinę.
            Uniosłam wzrok i spojrzałam na mokrą od łez twarz Gaary. Wtedy sama się popłakałam.
-Przepraszam cie za wczoraj. Jeśli naprawdę tak się wczoraj czułaś proszę wybacz mi. Ale nie opuszczaj.- szepnął, a jego wargi musnęły moje czoło.
-Nie opuszczę. Aż do śmierci.- ledwo wydukałam.- Jednak serio się wczoraj zdenerwowałam. Czułam się zagubiona, ponieważ najpierw byłeś opryskliwy w stosunku do tej laski, a potem nagle rozmawiałeś z nią w najlepsze.
-Miałem trochę wypite. Nawet trochę bardzo. Porozmawiałem z Fumiko i po prostu doszliśmy do porozumienia, że skoro ona spotyka się teraz z Naokim, dobrze będzie mieć jakieś normalne relacje. Zapytałem co u niej i rozmowa sama poszła. Nie wiedziałem, że to wygląda na flirt. Ja tego tak nie odczułem.- wzruszył ramionami.
-Ona raczej myślała inaczej. Zastanawiam się...- mruknęłam i zaczęłam błądzić wzrokiem po ścianie.
-Nad czym tym razem? Uwierz, że mnie serio nie interesują inne dziewczyny.- założył niesforny kosmyk moich włosów za ucho.
-Nie o to chodzi. Chodzi mi o Naokiego. Zastanawiam się, dlaczego nie próbował odciągnąć Fumiko, kiedy widział, że rozmowa z tobą pochłonęła ją do reszty.- wzruszyłam ramionami.
-Być może on też tego tak nie odczuł. Faceci trochę inaczej widzą różne rzeczy.
-Teraz wychodzę na przewrażliwioną wariatkę i zazdrośnicę.- bąknęłam pod nosem, a Gaara się zaśmiał.
-Nie ukrywam, że często przesadzasz.- pocałował mnie w czubek nosa i znów mocno objął ramionami.

            Leżeliśmy wtuleni na łóżku, aż ciocia nie przyniosła nam ciepłej herbaty i jedzenia.
-I jak wy macie być zdrowi? Czy wy w ogóle umiecie się od siebie odkleić, czy z wiekiem to będzie postępować?- zapytała, kiedy zauważyła nas splecionych w mocnym uścisku.
-Nie mam pojęcia, ciociu. Póki co ogrzewamy się wzajemnie.- powiedziałam i wzięłam jedną z kanapek przygotowaną przez ciocię. Ugryzłam i powoli zaczęłam przeżuwać.
-Ważne, że już nie wymiotujesz. Muszę wyjść na jakąś dłuższą chwilę. Mam nadzieję, że dacie sobie w tym czasie beze mnie radę. Powinniście się przespać. Wyglądacie jak zombie.
-Jasne ciociu. Damy sobie radę. I dziękujemy za śniadanie. Na pewno poczujemy się dzięki niemu lepiej.- Gaara blado uśmiechnął się do cioci. Ona spojrzała na nas uważnie, a potem wyszła z pokoju i zostawiła nas samych.

            Zjedliśmy śniadanie, a potem po  prostu przytuliliśmy się do siebie i leżeliśmy w kompletnej ciszy.
-Dobrze zrobić sobie czasem dzień wolny tylko w towarzystwie żony.- powiedział Gaara, a ja zaczęłam się śmiać.
-Gdybyś nie miał aż tylu prac pisemnych do oddawania rzeczywiście chyba byłbyś częściej w domu.
-Nie moja wina, że ten idiota Naoki nigdy nie chce żebyśmy robili to osobno. Jak on to powiedział im nas więcej tym lepiej, bo wspólne referaty będą bardziej rzetelne. Ma trochę racji. Poza tym nigdy nie był zakochany i nie wie co to znaczy, kiedy jedyną rzeczą, o której marzysz jest w końcu wrócić do domu do swojej żony.
-Cóż, jakby nie patrzeć tylko my tak pospieszyliśmy się ze ślubem. Nasi znajomi też o tym za bardzo nie myślą.
-Naruto chce się oświadczyć Hinacie. Rozmawiał o tym z nami.- przez chwilę wpatrywałam się w Gaare z wielkim szokiem, ale po chwili przypomniałam sobie co stało się na naszym weselu i zaczęłam się głośno śmiać.- Co cię tak bawi?
-Hinata złapała moją wiązankę na naszym ślubie. Śmiałam się, że jest następna. Nie sądziłam, że nastąpi to ledwo pięć miesięcy później. Kiedy Naruto chce to zrobić? W ich pierwszą rocznicę?
-Nie. Kiedy już skończycie szkołę. Powiedział, że nie chce w tym momencie zawracać jej głowy niczym innym jak nauką. Dobrze wiesz, że Hinata ma przejąć firmę po swoim ojcu. Trafi na ten sam kierunek co Sasuke. Testy na zarządzanie są piekielnie trudne. Po zakończeniu waszego roku szkolnego Naruto chce zorganizować jakąś małą imprezę. Wtedy planuje się oświadczyć.
-Uświadom mu, że lepiej niech zrobi to tak jak ty. We dwoje. Hinata padnie na zawał serca, kiedy Naruto wyskoczy przy wszystkich z pierścionkiem.
-O tym nie pomyślałem. Masz chyba trochę racji. Pamiętam, jak bardzo przerażona była występem w przedstawieniu. Oświadczyny przy publice będą dużo gorsze.- Gaara zaczął się śmiać.- Przy okazji dziękuję za piękny prezent urodzinowy. Oglądałem wczoraj ten album chyba z cztery razy.
-Podoba ci się?
            W ramach prezentu zrobiłam dla Gaary album podzielony na trzy części. W pierwszej z nich napisałam Tak wszystko się zaczęło. Gdzie wstawiłam zdjęcia z wypadu na plażę, gdzie całowaliśmy się z Gaarą po raz pierwszy, oraz z grilla, na którym pierwszy raz w życiu piłam piwo z ust Gaary. W kolejnej, centralnej, napisałam To, co tworzymy wspólnie. Gdzie znalazły się już zdjęcia z czasów, kiedy zaczęliśmy ze sobą chodzić, zaręczyliśmy się, byliśmy na Okinawie, a potem te z naszego ślubu, podróży poślubnej i pierwszych wspólnych świąt jako małżeństwa. W ostatniej z kolei części napisałam Wszystko to, co daje nam największe szczęście. 
            Przy ostatniej części nagłowiłam się jak nigdy z tym, co chciałabym tam wstawić. To Saki jak zwykle podsunęła mi najlepszy pomysł.
            Jeśli wy sami nie dacie sobie szczęścia, nic i nikt inny za was tego nie zrobi. 
            Tym oto sposobem znalazło się tam nasze najładniejsze według mnie zdjęcie- Siedziałam Gaarze na kolanach i obejmowałam za kark. Spojrzenie jakim się obdarowywaliśmy w tamtym momencie było bardziej dobitne niż gdybym napisała na tamtej stronie setki razy kocham cię.
-Zastanawiam się tylko dlaczego zostawiłaś tyle pustych stron? Mamy pełno wspólnych pięknych zdjęć. To, gdzie wsuwam hamburgera jakbym od tygodni nie miał nic w ustach, a które znalazło się w albumie możemy zaliczyć do tych mniej udanych, ale jednak...
-Ponieważ chciałabym tam wstawić kiedyś inne zdjęcia niż tylko nasze.- powiedziałam i chwyciłam jego dłoń.
-Naszych psów i kotów, które pewnie kiedyś kupimy?- zapytał, a ja zaczęłam się śmiać.
-Naszych dzieci. Nasze i naszych dzieci. Naszych zwierząt i naszych dzieci.- zaśmiałam się, a Gaara posłał mi ciepłe spojrzenie.
-Właśnie. Przypomniałem sobie, że zapomniałem skąd w ogóle biorą się dzieci. Chcesz mi może przypomnieć?- parsknęłam śmiechem.
-Czy to jest delikatna aluzja do tego, że od jakiś dwóch tygodni nie uprawialiśmy seksu?- zapytałam.
-Owszem. Zapomniałem jak moja piękna żona w ogóle wygląda bez ubrań. Zaczynam się obawiać, że mogę cierpieć na brakoseks i to na pewno powoduje tak ciężkie objawy, jak chroniczną amnezję jakieś halucynacje. Bolą mnie też plecy i ją...- zaczął, ale ja szybko zatkałam mu usta ręką.
-Jasne, że jesteś ciężko chory. Widzę to.- zaśmiałam się, a potem podsunęłam się trochę wyżej, żeby znaleźć się trochę bliżej jego twarzy.
            Wpatrywaliśmy się w siebie przez krótką chwilę, a dziwna elektryczna atmosfera, którą czułam kiedy tylko położyłam się z Gaarą do łóżka, teraz osiągnęła poziom krytyczny.

            Jęknęliśmy, kiedy nasze usta się ze sobą złączyły. Gaara zsunął dłoń na moje udo, a potem podciągnął je tak, że oplotłam go nogą wokół biodra. Ułożyłam się wygodnie i zaczęłam całować go tak namiętnie, że czasem brakowało mi tchu. Szarpnęłam za jego koszulkę i pociągnęłam ją do góry. Odsunęłam się od Gaary i powoli zaczęłam pieścić palcami nagą skórę jego ramion i torsu. Widziałam jak zaczął mrużyć oczy z zadowolenia.
            Gaara chwycił za moją koszulkę i ściągnął ją ze mnie jednym płynnym ruchem. Odrzucił moje włosy na plecy, a potem zaczął całować mnie po szyi i nagiej skórze ramion.
-Uwielbiam cię dotykać- szepnął mi na ucho i zaczął muskać palcami moje plecy, piersi, przedramiona i brzuch.
            Trzęsłam się i odginałam, żeby dać mu jak najlepszy dostęp do mojego ciała. Kiedy wsunął dłoń w moje majtki odchyliłam głowę i zaczęłam głęboko oddychać.
-Kochanie spójrz na mnie.- szepnął, a ja zrobiłam to, co chciał. Jego oczy płonęły pożądaniem, usta były rozchylone. Pocałowałam go i oplotłam rękoma wokół szyi. On z kolei podkręcił pieszczoty.
            Położył się na mnie i zsunął mi bieliznę z nóg, a potem zaczął składać delikatne pocałunki na wewnętrznej stronie moich ud. Kiedy dotknął wargami mojego najczulszego punktu cała się spięłam, a z moich ust wydobyło się ciche och.
            Gaara przerwał, kiedy mocno szarpnęłam go za włosy. Zaśmiał się, kiedy zobaczył moją minę.
-Blisko było?- zapytał.
-Bardzo.- wysapałam i głośno westchnęłam.
            Podsunęłam się do pozycji siedzącej i odpięłam Gaarze pasek w spodniach. On rozebrał się i przyciągnął mnie do siebie.
-Skarbie, nie dręcz mnie więcej.- szepnął i pocałował mnie w szyję, a ja jęknęłam.

            Wtuliłam twarz w tors Gaary i bardzo powoli zaczęłam zjeżdżać pocałunkami przez brzuch i jeszcze niżej.
            Kiedy zaczęłam go pieścić jęknął.
-Nie o to mi chodziło, ale i tak jest zajebiście.- mruknął zadowolony, a ja lekko się uśmiechnęłam.

-Już, Sara. Przestań.- wystękał, a ja poderwałam się do góry. Bez zbędnych słów usiadłam Gaarze na biodrach i przyjęłam w siebie. Stęknęliśmy, a ja zaczęłam powoli poruszać biodrami.

            Uwielbiałam odstresowywać się w ten sposób. Podczas seksu moje ciało wytwarzało tyle endorfin, że przez cały następny dzień chodziłam z szerokim uśmiechem na ustach, a poczucie bliskości z Gaarą robiło się większe. Czułam dłonie Gaary na swoim ciele, a kiedy spojrzałam na niego zauważyłam ten charakterystyczny zachwyt w oczach.
            Jakbym była największym cudem na świecie.
-Kocham cię. Jesteś piękna.- poderwał się do góry i namiętnie mnie pocałował. Objął mnie i przyciągnął tak blisko, że między nami nie było wolnej przestrzeni. Przekręcił się tak, że leżał na mnie i zaczął rytmicznie poruszać biodrami. Wtulałam mu twarz w szyję i głośno oddychałam i jęczałam na zmianę.

            Kiedy osiągnęłam spełnienie na ślepo odszukałam ust Gaary i namiętnie go pocałowałam. Opadłam w poduszki i zaczęłam głęboko oddychać. Gaara z kolei zszedł ze mnie i położył się obok.
-To lubię najbardziej.- powiedział zadowolony, a ja zaczęłam się śmiać. Gaara chwycił mnie mocno i przyciągnął do siebie, a potem objął mnie ramieniem.- Lubię godzić się z tobą w ten sposób.
-Wolałabym mieć seks bez kłótni. Ja też powinnam cię przeprosić. Reaguję za bardzo emocjonalnie.- zauważyłam, a on pocałował mnie w kącik ust.
-Czasem tak. Ważne, że już jest między nami ok. I myślę, że na wszelki wypadek powinniśmy przeprosić się jeszcze raz.- zasugerował, a kiedy zaczęłam się śmiać, pocałował mnie i położył na mnie.

            Obudził mnie głos cioci, która mówiła do siebie.
            Uchyliłam powieki i spojrzałam na nią. Dopiero wtedy zdałam sobie sprawę z tego, że leżę naga na Gaarze i tulę się do niego.
-Ciociu, co jest?- mruknęłam i naciągnęłam na siebie kołdrę po same uszy.
-Widzę, że zastosowaliście naturalną medycynę do wyleczenia się z choroby?- zażartowała, a ja uśmiechnęłam się do niej.
-Musieliśmy odrobić stracony czas. Nie mamy go ostatnio za wiele. Ja czuję się jak nowo narodzona.
-Już wiem od czego się pochorowaliście. Masz rację, że braki w tym temacie powoduję wiele przykrych dolegliwości. A ty wyglądasz dużo lepiej niż z samego rana. Trzeba przyznać, że twój mąż to świetny lekarz od beznadziejnych przypadków.- wyszczerzyłam się do cioci na jej słowa.- Dobra, zostawiam was. Zejdziecie na obiad? Za chwilę go kończę.
-Tak. Za chwilę zejdziemy do jadalni.- mruknęłam i przetarłam oczy.
-W takim razie ja was zostawiam i do zobaczenia za chwilkę.- powiedziała i wyszła.

            Ja z kolei spojrzałam na Gaare, który spał głębokim snem, a jego powieki trzepotały. Śnił o czymś, a ja przez chwilę napawałam się jego widokiem i po prostu uśmiechałam do siebie. Delikatnie musnęłam jego usta.
-Kocham cię świrze.- mruknęłam, a on uśmiechnął się bardzo delikatnie.


            Pod koniec stycznia podeszłyśmy z Sakurą do egzaminów na Uniwersytet Tokijski, na który złożyłyśmy aplikację. Zdawałyśmy jeszcze na Uniwersytet Waseda, jednak przez wzgląd na przyjęcie naszych papierów na uczelnię, którą wybrałyśmy jako pierwszą, zrezygnowałyśmy z drugiego wyboru.

            10 dni później siedziałyśmy w salonie i non stop odświeżałyśmy wyniki na stronie Uniwersytetu, żeby dowiedzieć się czy zdałyśmy.
-Co oni robią do jasnej cholery?! Niech się pośpieszą.- Sakura masowała brzuch i walczyła z mdłościami ze stresu.
            Ja z kolei zobaczyłam wyświetlony na czerwono napis: OGŁOSZENIE WYNIKÓW NABORU- UDOSTĘPNIONE.
-Saki. Już.- powiedziałam i kliknęłam na link do pobrania wyników.
            Otworzyłam plik i z sercem bijącym tak szybko jak bolid formuły jeden przewinęłam na odpowiednie litery alfabetu, oraz zaczęłam szukać naszych numerów identyfikacyjnych.
-Boże, przyjęli mnie!!! Zdałam egzamin!!!- wrzasnęła Sakura, która zaczęła tańczyć po pokoju i dosłownie płakać z radości.
            Z kolei kiedy ja przewinęłam stronę na literkę I i szukałam mojego numeru identyfikacyjnego, nie znalazłam go.
-Z kolei mnie chyba nie przyjęli.- westchnęłam, a Sakura zaczęła się śmiać. Przewinęła kursor strony w dół i zaczęła szukać.
-Moje gratulacje pani Sabaku. Dostała się pani na wydział Prawa na Uniwersytecie Tokijskim. Twój numer jest w spisie głuptasie, ale pod literą S. Na teście podpisałaś się przecież już jako Sabaku.- moja przyjaciółka przytuliła mnie do siebie.
-Przez stres zupełnie o tym zapomniałam.- mruknęłam i sama popłakałam się z radości.
            Wtedy rozdzwonił się mój telefon, a ja odebrałam.
-Widziałem listy przyjętych! Dostałaś się!!!- krzyknął Gaara, a ja musiałam odsunąć słuchawkę od ucha.
-Widziałam. Sakurę też przyjęli.- powiedziałam roztrzęsionym głosem.
-Jestem z was cholernie dumny! Te testy są jednymi z najtrudniejszych w kraju! A wy zdałyście je we dwie... O! Sasuke idzie. Obiecuję ci, że kiedy wrócę do domu uczcimy to.
-Gaara.- powiedziałam poważnym tonem.
-Tak?
-Wolisz zwykłą czekoladę, czy jednak tą z nutą truskawki?- zapytałam, a wtedy usłyszałam jak Gaara głośno wciąga powietrze do płuc.
-Mam wrażenie, że to ty chcesz sprezentować coś mi, zgadłem?- zapytał, a ja zaczęłam się głośno śmiać.


            W dniu rozdania dyplomów wszyscy nasi bliscy przyszli nam kibicować. Na samym początku Tsunade wygłosiła wzniosłą mowę jak to wychodzimy w dorosły świat gdzie zaczną się nasze prawdzie obowiązki, gdzie niektórzy z nas będą kontynuować szlachetny cel jakim jest kształcenie się, a niektórzy po prostu zaczną pracować i w przyszłości zakładać rodziny. Jej mowę przypieczętowały nasze głośnie oklaski.
            Po rozdaniu dyplomów z podziękowaniami dla uczniów najbardziej zasłużonych dla szkoły, rozpoczęło się przedstawienie. Byłam bardzo zdenerwowana, ponieważ mój kochany mąż zapowiedział, że będzie stał z tyłu i oglądał jak bardzo namiętnym pocałunkiem będę obdarowywać swojego kolegę z przedstawienia.
            Scena pocałunku była przedostatnią sceną z przedstawienia i wywołała niemałe zamieszanie wśród dziewczyn z naszej klasy. Zaczęły robić zdjęcia, żeby zapewne wykorzystać je przeciwko mnie. Ja jednak olałam to, co się stało i razem z dziewczynami idealnie rozpoczęłyśmy ostatnią scenę.
            Usiadłam na przygotowanej wcześniej dekoracji, a z moich ust popłynęły pierwsze słowa piosenki.
https://www.youtube.com/watch?v=U3APrqTKtcA
            Chwilę później dziewczyny dołączyły do mnie i rozpoczęłyśmy kulminacyjny moment show.

            Nasz występ został nagrodzony głośnymi brawami, a my same wyściskałyśmy się za świetne- ostatnie- show naszej szkole. Kurenai podziękowała nam na scenie, a potem zaprosiła za kulisy, gdzie mieliśmy szybko przebrać się w mundurki, żeby uczestniczyć w rozdaniu dyplomów dla reszty uczniów.
            Kiedy przyszła kolej naszej klasy zauważyłam pod jednym z filarów Sasuke i Gaare, którzy pokazali mi gest trzymania kciuków. Wyszczerzyłam się do nich, a potem spojrzałam na Sakurę, której imię zostało wyczytane przez dyrektor Tsunade.
            Saki wstała, a po sali poniósł się nieprzyjemny szmer obgadujących ją dziewczyn. Ona jednak przeszła przez salę gimnastyczną i dumnie podniosła głowę. Kiedy wróciła na miejsce to Hinata została wyczytana. Saki usiadła obok mnie i chwyciła moją dłoń.
-Szykuj się. Za chwilę twoja kolej. Zbliża się literka I.- wyszczerzyłam się do Saki, a ona zmarszczyła brwi. Po Hinacie została wyczytana nasza koleżanka z klasy na literkę L, a moje przyjaciółki, mój mąż i kuzyn mieli dosłownie wypisane zdziwienie na twarzach.- Sara, co ty zrobiłaś?
-Pamiętasz jak powiedziałam, że wejdę w skórę diabła? Oto ona.- powiedziałam, a Sakura dostrzegła obrączkę, którą ubrałam na palec.
-Co?! Ty chyba nie...- zaczęła, ale ja tylko uśmiechnęłam się do niej.
            Zauważyłam, że dziewczyny odwracały na mnie zdziwione spojrzenia, jakby zastanawiały się, dlaczego moje nazwisko zostało pominięte. Tsunade wyczytała ucznia na literę R, a kiedy ten odebrał swoje świadectwo, ja przygotowałam się na wyczytanie mojej osoby.
-Sabaku Sara.- głośno wyczytała Tsunade, a ja wstałam.
            Reakcja sali przerosła moje wszelkie oczekiwania. Gaara wyglądał jakby ktoś zdzielił go kijem przez łeb, ale po chwili uśmiechnął się do mnie, a w jego oczach widziałam lekką konsternację pomieszaną z niedowierzaniem. Z kolei moje przyjaciółki ryknęły głośnym śmiechem i zaczęły bić mi brawo. Wredne suki z kolei podniosły taki hałas, że Tsunade musiała uciszać je przez mikrofon.
            Tak. Zrobiłam to. Przyznałam się do ślubu z Gaarą i zrezygnowałam ze świadectwa ukończenia liceum z panieńskim nazwiskiem. Chciałam dopiec dziewczynom, ale z drugiej strony przemyślałam słowa, które kiedyś powiedziała mi Sakura. Gaara był dumny z tego, że zostałam jego żoną. Teraz przyszedł czas na mnie, żeby pokazać mu, jak bardzo dumna jestem z tego, że on został moim mężem i mogłam nosić jego nazwisko.
            Weszłam na podest i wzięłam do ręki swój dyplom, a potem uścisnęłam dłoń Tsunade.
-Gratuluję Saro. I przyznam, że musiałaś sprawić wszystkim wielką niespodziankę.- powiedziała, a ja zaśmiałam się i niepewnie przytaknęłam.

            Kiedy wyszłyśmy ze szkoły chłopcy czekali na nas na dole schodów. Dziewczyny z kolei stały po bokach stopni i otoczyły nas jak hieny. My zeszłyśmy na dół ignorując je.
            Gaara podszedł do mnie z bladym uśmiechem na ustach.
-Czy to nie ty powiedziałaś mi, że chcesz odebrać dyplom z panieńskim nazwiskiem i w ogóle do ukończenia liceum być Sarą Iregiro?- zapytał.
-Owszem. Chciałam.- przyznałam.
-Więc skąd ta nagła zmiana?
-Nie będę ukrywać, że zdziwienie jakie wywołałam było bardzo przyjemne.- powiedziałam, a Gaara sposępniał.
-No tak. Szum medialny i zakończenie z pompą były tego warte.- mruknął, a ja zaśmiałam się i zarzuciłam mu ręce na szyję.
-Duma z noszenia twojego nazwiska i bycia twoją żoną jest większa niż to wszystko razem wzięte. A to, co widziałam w twoich oczach, kiedy Tsunade wyczytała mnie jako Sarę Sabaku była przypieczętowaniem tego wszystkiego, mój mężu.- powiedziałam i namiętnie pocałowałam Gaare na oczach wszystkich, którzy byli w pobliżu.
-Ej, państwo Sabaku, co powiecie na wyjście do pubu z okazji zakończenia roku szkolnego i ferii jakie nas teraz czekają?- zapytał Sasuke, a my przytaknęliśmy.
-Chętnie Sasuke, ale zaczekaj chwilę. Mam coś do dokończenia.- powiedziałam, a potem odwróciłam się w stronę schodów, gdzie dziewczyny nadal się w nas wpatrywały.
            Stanęłam przed pierwszym stopniem schodów i zmierzyłam wszystkie laski bardzo zimnym spojrzeniem.
-Nie będę udawać, że dowalenie wam w tak cudowny sposób nie sprawiło mi ogromnej radości, ponieważ wasze miny były bezcenne, a ja dawno nie byłam z siebie tak dumna.
-Od kiedy jesteś żoną Gaary?- zapytała jedna z nich.
-Od sierpnia. Kiedy mówiłyście, że zniszczycie nam życie i mówiłyście, że to najbardziej pożądani kawalerowie, Gaara już nim nie był. Nie chciałam tak tego załatwiać. Dokumenty ze zmianą nazwiska dostarczyłam dopiero tydzień temu, kiedy nauczyciele zaczęli przygotowywać dyplomy. I zrobiłam to tylko po to, żeby uświadomić wam jak bardzo ślepe jesteście na bardzo wiele rzeczy. Chłopcy są z nami szczęśliwi. I ani wy, ani nikt inny tego nie zmieni. Na pewno nie na tą chwilę. Życzę wam szczęścia. Jednak postarajcie się żeby to szczęście nie było okupione szczęściem kogoś innego. Powodzenia dziewczyny. I gratuluję ukończenia szkoły.- powiedziałam, ukłoniłam się i w podskokach wróciłam do swojego męża.

            Kiedy wracałyśmy do domu Sakura piszczała ze szczęścia.
-Jesteś popieprzoną wredną suką, którą kocham najbardziej na świecie!!! Sara, to, co zrobiłaś przejdzie do historii. Widziałaś jak dumny był z ciebie Gaara, kiedy Tsunade wyczytała cię jako panią Sabaku?- Saki aż klasnęła w dłonie.
-Dumny? Myślałem, że przewrócę się przez szok, który przeżyłem. Sara nic mi nie powiedziała, że chce zrobić coś takiego. Ale spokojnie, będzie mi się ze wszystkiego gęsto tłumaczyć. Dzisiaj rzeczywiście przekona się co to znaczy, kiedy jestem zdenerwowany.- powiedział, a ja głośno przełknęłam ślinę.
-A co masz zamiar jej zrobić?- zapytał zdziwiony Sasuke.
-Przed ślubem mieliśmy pewną umowę. Kiedy tylko wrócimy do domu pierwszy raz wyegzekwuję karę.- Gaara wyglądał tak poważnie, kiedy wypowiadała te słowa, że od razu straciłam dobry humor i zaczęłam się bać.
            On wcale nie był w nastroju do namiętnego seksu, ale do zrąbania mnie od góry do dołu za to, że nie wtajemniczyłam go w swój plan.

            Kiedy tylko wysiadłam z auta, Gaara podszedł do mnie i przerzucił mnie przez ramię jak worek ziemniaków, a  potem bezceremonialnie zaczął kierować się ze mną do domu.
-Gaara puszczaj mnie!!! Zaczynam się ciebie bać przez twoją powagę!- wrzasnęłam, a Itachi, ciocia i wujek od razu wyszli z salonu żeby zobaczyć, co się dzieje.
-Co się stało?- zapytała ciocia widząc nas w dziwnej sytuacji.
-Sasuke, Sakura, możecie wyjaśnić wujkom co Sara zrobiła? Ja muszę się z nią rozmówić. Ciebie moja żono, czeka gęste tłumaczenie się z tego wszystkiego. I nie licz na to, że zrobisz do mnie słodkie oczy i odpuszczę ci winy.
-Gaara, do jasnej cholery, co ci się stało?! Przed szkołą byłeś ze mnie dumny jak paw!!!- krzyknęłam, a on dał mi mocnego klapsa w tyłek. Gdyby nie to, że mocno mnie trzymał, wyprostowałabym się jak struna.
-To było dobre.- zaśmiał się Itachi.
-Niech mi ktoś pomoże!!!- wrzasnęłam, ale moja rodzina jedynie śmiała się oglądając nas.

            Gaara był traktowany przez wujków jak trzeci syn. Jego obecność w ich domu stała się tak naturalnym elementem, jakby mieszkał z nimi od zawsze. Wiedzieli, że mieliśmy momenty, kiedy się kłóciliśmy. I z reguły nigdy się wtrącali, ponieważ Gaarze, oprócz tego, że przez ostatni czas spędzał dużo czasu na uczelni, nie można było zarzucić tego, że jest złym mężem.
            Bardzo o mnie dbał, kochał mnie i szanował. I to z reguły on łagodził spory i wyciągał rękę na zgodę. Poza tym często wywoływał uśmiech na mojej twarzy oraz jako jedyny potrafił dotrzeć do mnie, kiedy miałam cholernie zły dzień. To było coś, co widzieli wszyscy.
            Za zamkniętymi drzwiami sypialni z kolei ja dostawałam bonusy od życia w formie nieziemskiego poczucia bezpieczeństwa, kiedy Gaara tulił mnie do siebie i zasypialiśmy w takiej pozycji. Kiedy, nawet pomimo ogromnego zmęczenia wywołanego pobytem na uczelni, siedział ze mną i tłumaczył mi zawiłe zadania potrzebne mi na egzaminy wstępne na Uniwersytet. Kiedy w niektóre dni potrafiliśmy przeleżeć całą noc i rozmawiać o pierdołach. Oraz kiedy kochaliśmy się, a Gaara starał się, abym zawsze osiągała satysfakcję, nawet  jeśli wymagało to od niego dodatkowego nakładu siły.
            Tak, z ręką na sercu mogłam przyznać, że byłam szczęściarą. Jednak w tamtym momencie czułam się jak ktoś, kto wiedział, że za chwilę zostanie zakopany żywcem. Wyrywałam się, a mocny chwyt Gaary nie poluzował się nawet trochę. Kiedy wszedł do sypialni, zamknął drzwi na klucz, a potem bezceremonialnie rzucił mnie na łóżko.
-Mózg ci się przegrzał? Po cholerę ten cały cyrk? Nie mogłeś po porostu powiedzieć, że porozmawiamy sobie w domu?- warknęłam i rozmasowywałam kości biodrowe.
            Gaara jednak nie odezwał się nawet słowem. Zdjął z siebie koszulę i rzucił ją na oparcie krzesła, a potem półnagi zaczął paradować po pokoju.
-Pobawimy się w przesłuchanie.- powiedział niskim głosem, a potem z mojej szuflady z bielizną wyjął kajdanki. Głośno przełknęłam ślinę i zerwałam się z miejsca. Próbowałam dobiec do drzwi, ale Gaara jedynie objął mnie w pasie i z powrotem zaniósł na łóżko.
            Bez problemu chwycił moje nadgarstki jedną dłonią i założył mi je za głowę.
-Czy w końcu wychodzą z ciebie psychopatyczne zapędy?- zapytałam, kiedy usłyszałam nad głową charakterystyczny dźwięk zatrzaskiwanego zamka.
-Ze mnie? No co ty. Ze mnie dopiero wyjdą, kiedy zacznę cię torturować.- moje oczy rozszerzyły się z przerażenia, kiedy Gaara wstał i znów sięgnął po coś do szuflady.
            Rozgrzewający olejek do masażu.
-Gaara, co ci odbiło? Ja zaczynam się bać.- mruknęłam, kiedy jego palce zaczęły sprawnie odpinać mi guziki w koszuli mundurka.
-Bój się. Masz pełne prawo.- Gaara klęknął nade mną i pocałował mnie w usta.
            Impuls jaki poczułam od tego pocałunku sprawił, że aż zacisnęłam uda z podniecenia. Odruchowo szarpnęłam nadgarstki, ale nie byłam w stanie się wyrwać.
-Spokojnie. Zanim będziemy musieli się ogarnąć do wyjścia z przyjaciółmi mamy dobre kilka godzin.- powiedział i odsunął się ode mnie.
            Nalał kilka kropli olejku na dłonie i rozgrzał go. Położył mi ręce na brzuchu i zaczął wsmarowywać w skórę.
            Później zaczął jeździć palcami po naoliwionej skórze. Ja z kolei zaczęłam się wykręcać na wszystkie strony i piszczeć.
            Łaskotki! Najbardziej perfidna tortura jaką Gaara mógł zastosować wobec mnie!
-G... Gaara!!!- wrzasnęłam i zaczęłam kręcić się po łóżku, żeby tylko przed nim uciec. On z kolei przytrzymał mnie kolanami w biodrach i w ten sposób unieruchomił.- Przestań mnie łaskotać! Nienawidzę tego!!!
-Pytanie pierwsze, pani Sabaku. Czy choć przez chwilę myślała pani o tym, żeby poinformować mnie o swoim planie?- zapytał i na chwilę przestał łaskotać.
-Oczywiście, że tak. Ale w końcu uznałam, że nie musisz wiedzieć o wszystkim.- wysapałam.
-Zła odpowiedź.- powiedział i znowu zaczął mnie łaskotać.
            Gaara zadał mi serię około ośmiu pytań, po których serio miałam już dość.
-Teraz ostatnie pytanie.- powiedział i przesunął dłońmi po moich udach, aż do pośladków.
-Jeszcze?! Wcale się nie dziwię, że powiedziałeś mi, że nie będę mogła się ruszać. Zakwasy jakie będę miała z rana rzeczywiście mi na to nie pozwolą.
-Kochasz mnie?- zapytał.
-Za to co mi zrobiłeś wredny, perfidny gnojku nienawidzę cię aż do szpiku kości.- wytknęłam mu język, a on zaczął się śmiać.
-Więc nie chcesz, żebym w tym momencie zdarł z ciebie ubranie i sprawił, że będziesz krzyczeć, ale nie z powodu łaskotek?- zapytał z miną niewiniątka.
-Ja się raczej zastanawiam dlaczego nie mogłeś zrobić tego od razu tylko czekałeś, i maltretowałeś mnie tym łaskotaniem?- zapytałam i dostałam dreszczy, kiedy Gaara zaczął masować kciukiem wewnętrzną część ud.
-Bo lubię cię wkurzać w taki trochę dziecinny sposób.- powiedział i pocałował mnie, a ja jęknęłam.
-Mam nadzieję, że za chwilę zrobisz mi coś, czego dzieci raczej nie mają w zwyczaju robić, inaczej zobaczysz jak bardzo ja potrafię się wkurzyć.- mruknęłam w jego usta, a on wyszczerzył się do mnie.
-Dwa razy absolutnie nie musisz się powtarzać. Już biorę się do roboty.

            Po wszystkim wzięliśmy razem wspólny prysznic, a potem bardzo szybko zaczęliśmy ogarniać się na wyjście do pubu z naszą ekipą. Sasuke przyszedł po nas chwilę po osiemnastej, żeby sprawdzić na jakim etapie przygotowań jesteśmy.
-Jak tam? Możemy iść?- zapytał, kiedy Gaara zapinał mi akurat bransoletkę, którą dostałam od niego na święta.
-Daj nam jeszcze pięć minut, co? Muszę wybrać sobie coś do ubrania na wierzch.- powiedziałam i podziękowałam Gaarze buziakiem za pomoc.
-Jasne. Razem z Saki będziemy w salonie.- powiedział, a potem wyszedł z naszej sypialni.

            Kiedy poszliśmy do stacji metra, żeby dojechać do dzielnicy Shibuya wszyscy wygłupialiśmy się jak dzieci. Gaara i Sasuke nieśli mnie i Sakurę na barana, a ludzie oglądali się na nas i szeroko uśmiechali widząc to.
-Gaara, jeśli władujesz mnie na jakiekolwiek drzewo przysięgam, że zrobię z ciebie strach na wróble i postawię w naszym ogródku.- zaśmiałam się.
-Kochanie, w życiu nie pozwoliłbym żebyś w jakikolwiek sposób oszpeciła sobie swoją śliczną buźkę.- powiedział.
-Matko, za chwilę zacznę rzygać tęczą od tej ilości lukru w waszych słowach. Nie wierzę, że po ponad siedmiu miesiącach od ślubu, wy nadal jesteście w sobie tak bardzo zakochani.- Sasuke przewrócił oczami, a Sakura wybuchła głośnym śmiechem.
-Czyżbyś był zazdrosny o to, że Gaara w porównaniu do ciebie nie ma problemów z okazywaniem Sarze miłości?- zapytała zaczepnie.
-Sakura, czy ty właśnie próbujesz mi zasugerować, że powinienem ci okazać więcej zainteresowania? Dobrze, nie ma sprawy. Nie przeraź się tylko, kiedy po kilku dniach będziesz miała dość.- Sasuke miał bardzo poważny ton, choć jego czarne oczy błyszczały od emocji, kiedy spojrzał na moją przyjaciółkę nachyloną nad nim.
-Saki, czy nie uważasz, że zraniona męska duma umie być wrzodem na dupie?- zapytałam, a Sakura o mały włos nie spadłaby z ramion Sasuke.
-Popieram cię w stu procentach. Jest wrzodem. W dodatku wielkości piłki nożnej.
 -Ej, ej, ej! Ja sobie wypraszam! My jesteśmy najcudowniejszymi facetami na tym globie! Laski na studiach wyrywają nas sobie z rąk, co nie, Sas?- spojrzałyśmy się na siebie z Sakurą, a potem w tym samym momencie przewróciłyśmy oczami. 
-Spoko, Gaara. Jak chcesz razem z Sarą możemy się postarać o to, że za dwa tygodnie po pierwszych dwóch godzinach, faceci na naszym kierunku będą nam padać do stóp.- zaśmiałam się na słowa Sakury i minę Sasuke, która akurat w tamtym momencie zrobił.
-Sara jest poza zasięgiem. Kochanie, co ty na to, żebym kupił ci taką koszulkę "Kocham swojego męża, więc spadaj na drzewo"?
-Słodko. Teraz to mój mąż zamieni się w nieznośnego zazdrośnika. A to ja chciałam się zakładać, że w ciągu roku od ślubu Gaara zrobi się siwy.- mruknęłam.
-Masz całe pięć miesięcy, żeby to zrobić. Zaufaj mi, że kilka razy byłaś już na dobrej drodze, żeby dopiąć swego.- zaczęliśmy się przekomarzać.
-Ej! Sabaku, idziemy się bawić! Żadnych kłótni dzisiejszego dnia! Dzisiaj świętujemy!!!- Sasuke przywołał nas do porządku, co spowodowało, że razem z Gaarą spojrzeliśmy się na siebie, a potem zaczęliśmy głośno śmiać.
-Masz rację, Sas. Dzisiaj bawimy się aż do białego rana!- krzyknęłam, a potem pocałowałam Gaare, o mało nas przez to nie wywracając.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Opowiadanie numer dwa/ Rozdział 6

Opowiadanie numer dwa/ Rozdział 11

Opowiadanie numer dwa/ Rozdział 8