Opowiadanie numer dwa/ Rozdział 15

Następnego dnia w szkole Ayo ciskała we mnie gromy od samego rana. Na pewno nie pomagał mi fakt, że mieliśmy mieć zajęcia teatralne, a wiec ćwiczyć sztukę. Nadal nie napisałam piosenki, a Kurenai coraz bardziej na mnie naciskała w związku z nią.

            Siedziałyśmy właśnie przy stoliku w porze lunchu, kiedy Sasuke podszedł do mnie i wręczył mi list. Zaczynał dzisiaj zajęcia dwie godziny później niż my.
-Z wytwórni. Listonosz przyniósł je dzisiaj rano.- powiedział. Czułam na sobie spojrzenia innych osób. Dziwnym zrządzeniem losu ludzie nadal nie przyzwyczaili się do tego, że jestem kuzynką Sasuke.
-Czytałeś już swój?- zapytałam rozrywając kopertę.
-Nic wielkiego. Tylko informacje o terminie konkursu, rozplanowaniu występów i o tym, o której zaczną się próby przed koncertem.- Sasuke wzruszył ramionami, a ja zmarszczyłam brwi.
            Kiedy wyciągnęłam swój list, wyleciała z niego miała plastikowa karta, do której dołączony był liścik. Podniosłam ją i odczepiłam kawałek papieru.

Liczę na to, że będziesz wiedziała o co mi chodzi. Będę czekał po konkursie. Jesteś mi coś winna za tak okrutne naginanie zasad.
Keita.
            Poczułam, że robię się czerwona po same czubki uszu. Karta miała logo hotelu, w którym miał odbywać się konkurs. Na karcie znajdował się numer 777.
-Co to jest?- zapytała Sakura, biorąc ode mnie karteczkę nakreśloną starannym pismem Keity, a zaraz po niej wzięła do ręki kartę magnetyczną. Przebiegła wzrokiem po tych kilku zdaniach i szeroko otworzyła oczy ze zdziwienia. Spojrzała się jednocześnie na mnie.
-Co jest? Czemu macie takie miny, jakby ktoś zdzielił was przez łeb?- zapytał Sasuke, a Sakura podała mu list.
            Sasuke wpatrywał się w karteczkę i robił się na twarzy coraz bardziej siny.
-Co za chuj...- powiedział w końcu, a jego szczęka drgała niebezpiecznie szybko.- Więc to jest dla niego spłata długu za to, że pozwolił śpiewać covery i dopuścił nas do konkursu?! Pojadę do tej wytwórni i wsadzę mu ten liścik centralnie w...
-Sasuke! Uspokój się! Zwracasz na nas uwagę.- powiedziałam i skarciłam go wzrokiem.
-Sara! To jest jawna próba prostytucji. Albo jeszcze lepiej nielegalnych interesów. On traktuje ciebie jako kartę przetargową.- Sasuke pochylił się w moją stronę i mówił tak cicho, że tylko ja to słyszałam.- Potraktował cię jak jakąś sprzedajną kurwę z ulicy.
-Nie poszłam z nim do łóżka i nie mam zamiaru tego robić. Jeśli pan Keita myśli, że może sobie ze mną pogrywać w taki sposób, to zadarł z niewłaściwą osobą.- powiedziałam spokojnie, choć czułam, że huragan buzujący w moim wnętrzu dopiero rośnie w siłę.
            Podczas długiej przerwy ulokowałam się w pustej klasie od biologii. Rozłożyłam liścik i przeczytałam go jeszcze raz mnąc papier w dłoniach. Nie mogłam uwierzyć, że ktoś mógł mieć taki tupet, żeby tak jawnie wyjawiać swoje zamiary.
-Dlaczego nie jesteś z resztą dziewczyn?- drgnęłam i spojrzałam w stronę drzwi. Gaara stał oparty o framugę i spoglądał na mnie.
-Potrzebowałam samotności. Muszę przemyśleć kilka rzeczy.- powiedziałam, a mój głos był dziwnie słaby.
-Sasuke powiedział mi o liściku od Keity, który dostałaś. Trzeba przyznać, że koleś ma tupet. Do dzisiaj pamiętam jak wpatrywał się w ciebie, kiedy udowadniałaś mu swoje zdolności wokalne. Miałem ochotę obić mu ryj. Teraz mam ochotę go zabić.- Gaara usiadł na ławce, w której ja siedziałam. Złapał zmięty przeze mnie kawałek papieru i przeczytał go.- Jeśli chcesz to mogę z nim porozmawiać w tym pokoju.
-Gaara, przestań, proszę. Napytasz sobie biedy, a z plamą w kartotece nie będziesz mógł zostać prokuratorem. Keita nie jest tego wart. Sama sobie z nim poradzę.- powiedziałam i przeczesałam włosy palcami.
-Tak, jak poradziłaś sobie z Martinem?- jego ton był ostry. Wysoko uniosłam brwi.
-Masz na myśli to chamskie zachowanie, kiedy wyrwałeś mi telefon z ręki i kazałeś mu spadać?- warknęłam mrużąc oczy.
-Dokładnie. Od tej pory się nie odzywa.- jęknęłam zirytowana.
-Gaara, ustalmy coś. Nie możesz wiecznie mnie bronić. Kiedyś przyjdzie taki dzień, że nie będzie cię w pobliżu i nie będę mogła liczyć na twoją pomoc. Nie zabieraj mi niezależności przez swoją zazdrość. Pamiętaj, że ci ufam i mam nadzieję, że ty ufasz mi. Nigdy w życiu nie zdradziłabym cię i nie zrobiłabym nic, co mogłoby sprawić, że stracisz do mnie zaufanie, ale muszę wiedzieć, że ty też nie będziesz tego robił. Kocham cię. Kocham cię, jak jeszcze nigdy nikogo nie kochałam i chciałabym, żeby to było choć małą podstawą do tego, co będziesz robił.
-To nie fair! Wykorzystujesz miłość jako argument.- wycelował we mnie palcem. Jego policzki były czerwone.
-Nie. Nie używam jej w tym celu. Mówię ci, co czuję. Mówię ci to, co czuje moje serce. Wiem, że jesteś odważny. Wiem, że chcesz mnie chronić nawet jeśli oznaczałoby to dla ciebie konsekwencje. Ale ja nie chcę, żebyś rzucał wszystko i to robił. Też masz swoje życie i swoje plany, które przez głupie wysoki takie jak ten, który chcesz zrobić z Keitą, możesz je zniszczyć. Obiecuję ci, że jeśli tylko coś postanowię od razu ci o tym powiem. Póki co, nie zamierzam robić nic. I żądam, żebyś ty również zostawił to w spokoju.- powiedziałam hardo.
-Sara, żądasz zbyt wiele.- przeczesał włosy palcami robiąc w nich naturalny nieład. Uwielbiałam go takiego, ponieważ przypominało mi to chwile po namiętnych uniesieniach w jego sypialni, kiedy po seksie był zarumieniony i rozczochrany.
-Nie, Gaara. Żądam jedynie żebyś w tej kwestii mi zaufał. Kocham cię. I ostatnią rzeczą jakiej bym chciała byłoby zepsucie tego.- powiedziałam, a Gaara chwycił moją twarz w swoją dłoń i przyciągnął do siebie. Jego pocałunek był namiętny, pełen obietnic, pragnienia. Poczułam jego język, który wsunął się do moich ust, i zaczął szukać mojego języka. Jęknęłam, kiedy pogłębił pocałunek.
-Czy mówiłem wam już jak bardzo irytujący talent posiadam, że nakrywam was akurat w takich momentach?- odskoczyliśmy od siebie jak oparzeni. Zaczęłam uspakajać oddech, kiedy skierowałam swoje spojrzenie na Shikamaru.
-Całe szczęście, że nie mieszkasz u Gaary, bo na pewno wyczuwałbyś, kiedy chcemy uprawiać seks i zawsze wpraszałbyś się wtedy na filmy.- powiedziałam i poprawiłam guziki koszuli. Nawet nie zauważyłam, że Gaara zdążył już odpiąć mi dwa z nich.
-Zaufaj mi, że Temari czasem ma ochotę zaprosić mnie do siebie, kiedy jesteście razem. Mówi, że łóżko Gaary potwornie wtedy skacze, a sufit sypie się jej na głowę.- poczułam mocny rumieniec na policzkach.-Profesor Kurenai was szuka. Zajęcia zaczęły się wcześniej i wszyscy na was czekają.
-Jak to zaczęły się wcześniej? Przecież żadne z nas nie dostało takiej informacji.- powiedziałam i szybko założyłam swoją torbę na ramię.
-Ja pójdę pierwszy, ty przyjdź z Shikamaru.- Gaara przelotnie musnął moje usta i  wybiegł z sali.
-Czasem ciężko być dziewczyną jednego z najpopularniejszych facetów w szkole.- powiedziałam.
-Pomyśl sobie co się stanie, kiedy ta tajemnica się wyda. Ty i Sakura nie będziecie miały życia.- powiedział Shikamaru, a potem wyszedł z sali. Niemal biegłam starając się dotrzymać mu kroku.
            W sali teatralnej ludzie rozlokowali się w każdym możliwym kącie. Podeszłam do Sakury, Ino i Hinaty, które wesoło gawędziły przy stoliku.
-No w końcu! Myśleliśmy, że Shikamaru nigdy cię nie znajdzie.- powiedziała Hinata robiąc mi miejsce na ławce.
-Przepraszam. Potrzebowałam chwili samotności. Ten dzień obfituje w atrakcje, aż za bardzo.- wzruszyłam ramionami. Poczułam na sobie czyjeś spojrzenie, a kiedy napotkałam Ayo, która rozmawiała z jakimś chłopakiem mocno zmarszczyłam brwi.
-Coś się stało?- zapytała Ino i odrzuciła długie włosy na plecy.
-To długa historia. Opowiem wam ją przy innej okazji.- mruknęłam, a wtedy do sali weszła Kurenai.
-Wszyscy proszę zająć swoje miejsca. Osoby, które nie biorą udziału w sztuce są zobowiązane przenieść się na salę gimnastyczną, gdzie będą pomagały robić dekoracje.
-Ale my chcemy tu zostać, pani profesor!- powiedziała Ayo. Ona nie dostała roli w sztuce, choćby dlatego, że profesor Kurenai dała główną rolę mi.
-Nie ma tu miejsca na dyskusje. Profesor Kakashi i profesor Asuma już na was czekają... Powiedziałam, że macie stąd natychmiast wyjść!!!- krzyknęła, a jej mocny głos poniósł się echem po sali. Wszyscy się wzdrygnęli i nikt nie próbował już dyskutować.
            Kiedy wszyscy zbędni uczniowie opuścili salę Kurenai niemal od razu podeszła do mnie.
-Liczę na to, że zaczęłaś już pisać piosenkę do przedstawienia. Pragnę ci przypomnieć, że masz na to coraz mniej czasu.
-Nie pani profesor. Z ręką na sercu przyznaję się, że jeszcze tego nie zrobiłam. Obiecuję, że zabiorę się za to już dzisiaj, jak tylko wrócę do domu.- powiedziałam, a ona uśmiechnęła się do mnie.
-Dobrze. Mam nadzieję, że uda ci się coś wykombinować. A teraz uwaga! Zaczynamy próbę! Raz, raz!!!
            Po lekcjach Sasuke zabrał nas do domu. Zjadłyśmy obiad, chwilę odpoczęłyśmy, a potem ja przeniosłam się do salonu, gdzie zajęłam miejsce przy fortepianie. Położyłam przed sobą kartę i zaczęłam komponować.
            Po około czterech godzinach przyszedł mój starszy kuzyn z lizakiem w ręku.
-I jak ci idzie?- zapytał i spojrzał na zapis nutowy, który powstał.
-Chyba całkiem dobrze. Jest kilka momentów gdzie niezbyt stroi, ale to dopiero początek. Chcesz posłuchać?- zapytałam, a Itachi kiwnął głową. Zaczęłam grać, kończąc na momencie, gdzie zupełnie straciłam wenę.
-Świetne. Kurenai na pewno będzie zadowolona. Chociaż powiem ci, że w tym i w tym miejscu dałbym raczej wysokie dźwięki niż niskie, a w tym momencie powtórzyłbym tą kompozycję.- Itachi usiadł obok mnie i zaczął wskazywać mi miejsca, które zmieniłby w grze, a gdzie coś by dodał.
            Z jego pomocą po sześciu ciężkich godzinach skomponowałam melodię. Kiedy ostatni raz uderzyłam w klawisze wydałam z siebie ryk zmęczenie i uderzyłam czołem w klawiaturę wydając z fortepianu kilka bardzo brzydkich dźwięków.
-Powinnaś być z siebie zadowolona. Uważam, że twoja piosenka jest świetna.
-Itachi, to póki co jest podkład. Jakoś jest to dla mnie za delikatne, wolałabym dołączyć do tego gitarę, perkusję... Cały zespół. Tak. Dokładnie tak chciałabym zrobić.
-Możemy obrobić z chłopakami ten kawałek. Nadamy mu trochę pazura, ale zostawimy nutkę tej delikatności, którą w niego włożyłaś.- powiedział Itachi biorąc do ręki nuty.
-Och, dziękuję wam!- rzuciłam się Itachiemu na szyję i mocno uścisnęłam.
-Nie ma za co. W końcu jesteś częścią zespołu, a my i tak jesteśmy już przygotowani do konkursu... Czy to prawda, że Keita zażądał od ciebie seksu w zamian za nagięcie zasad?- zapytał, a ja westchnęłam.
-Widzę, że Sasuke już ci o wszystkim powiedział...
-Był wściekły jak osa. Wcale mu się nie dziwię. Sam mam ochotę obić mu mordę za takie zachowanie. Jak Gaara zareagował na tą wiadomość?
-Powiedział, że ma ochotę zabić tego gnoja. Na szczęście porozmawiałam z nim na ten temat i póki co sytuacja jest jasna. Gaara ma zakaz robienia czegokolwiek w związku z tą sprawą.- powiedziałam stanowczo.
-Cieszę się, że jesteś z nim. Zrobiłaś się dużo bardziej pewna siebie niż te kilka miesięcy temu, kiedy tu przyjechałaś.- Itachi mocno mnie przytulił i pocałował w czoło.
-To chyba zasługa was wszystkich, nie tylko Gaary. Chociaż powiem ci, że nigdy wcześniej nie byłam tak szczęśliwa i nigdy wcześniej nie kochałam żadnego faceta. Gaare już tak.- powiedziałam.
-Kochasz go?- kiwnęłam głową.
-On mnie też. Powiedział mi to, kiedy wczoraj u niego byłam.
-Wow, Sara! Wiesz co to znaczy, kiedy chłopak mówi ci, że cię kocha? Zwłaszcza, że Gaara nie należy do osób wylewnych. Świetnie! Cieszę się, że tak jest. Widzę, jak bardzo szczęśliwa przy nim jesteś.- Itachi potargał mi włosy.
-Boję się tylko, że taka dawka szczęścia może bardzo szybko stać się nieszczęściem. Nie jestem przyzwyczajona do dobrych rzeczy w swoim życiu.- wzruszyłam ramionami.
-Więc te, które masz teraz przeżywaj dziesięć razy mocniej niż inni.
            Dwa dni później siedziałam u Gaary na łóżku i bawiłam się telefonem, grając. Mój chłopak poszedł pod prysznic po lekcjach karate. Wyszedł w samych bokserkach. Tarł włosy ręcznikiem.
-Powiem ci, że Kurenai stała się ostatnio jakaś bardzo przewrażliwiona. Wszystko ją wkurza, płacze z byle powodu. Krzyczy na nas.
-Może ma jakieś problemy w życiu osobistym? Wbrew pozorom ciężko jest odseparować życie osobiste od pracy.- mruknęłam i odłożyłam telefon na bok, kiedy Gaara usiadł obok mnie i pochylił się do pocałunku.
-Być może. Skomponowałaś tą piosenkę, o którą tak bardzo wierci ci dziurę w brzuchu?- zapytał, a potem pocałował mnie i położył się obok. Wtuliłam twarz w jego klatkę piersiową.
-Skomponowałam póki co samą melodię. Itachi razem z zespołem obiecali obrobić ją i dodać jej trochę pazura. Kiedy skończą zacznę pisać do niej tekst.- powiedziałam, a potem skupiłam się na palcach Gaary, przesuwających się po moim ramieniu.
-Wiesz, że za chwilę mijają cztery miesiące od czasu, jak jesteśmy razem?- zapytał, a ja uniosłam głowę. Uśmiechnęłam się do niego.
-To już cztery miesiące? Jak ten czas leci.- zaczęłam muskać mięśnie na jego brzuchu.
-Z okazji Nowego Roku chciałbym zabrać cię w góry. Chciałem, żeby to była niespodzianka, ale wiem jak bardzo ich nie lubisz. Dlatego wolałem uprzedzić.- powiedział i blado się do mnie uśmiechnął.
-W góry? Dokąd?
-Wujek ma mały domek w Hachimantai. W zimie to miejsce wygląda jak malowane. Tylko ty i ja. Tydzień bez cywilizacji. Co ty na to?
-Tydzień? Nie wiem, czy wujek i ciocia...
-Już z nimi rozmawiałem. Obiecywałem, że będziemy grzeczni... Przez jakiś okres czasu. Teraz decyzja zależy już wyłącznie od ciebie.
-Jej, nie spodziewałam się czegoś takiego.- powiedziałam, a potem usiadłam okrakiem na jego biodrach i pochyliłam się nad jego klatką piersiową.- Zdajesz sobie sprawę z tego, że skoro będziemy tam zupełnie sam raczej nie zwiedzimy za dużo?
-Dlaczego?- zapytał i słodko zmarszczył nos.
-Bo mam zamiar wykorzystać cię do granic możliwości.- zaśmiałam się i pocałowałam go. Jego dłonie powędrowały na moje pośladki. Ścisnął je a ja zadowolona zamruczałam w jego usta.
-A masz zamiar zrobić to akurat w tej chwili?- kiwnęłam twierdząco głową, a ona szybkim ruchem obrócił się tak, że leżałam pod nim.- Dobra odpowiedź.
            Gaara pocałował mnie delikatnie, niespiesznie. Jego dłonie powędrowały do dołu mojej bluzki, a potem jednym płynnym ruchem ściągnął mi ją przez głowę. Jego dłonie powędrowały na tył moich pleców, żeby rozpiąć stanik, a kiedy zdziwiony stwierdził, że nie ma tam zapięcia odsunął się ode mnie.
-Co to za dziwny stanik?- zapytał, a ja zaczęłam się głośno śmiać.
-Magiczny. Ma zapięcie z przodu.- powiedziałam, a potem złapałam za mały guziczek z przodu na wysokości mostka. Moje piersi niemal od razu wyskoczyły z materiału, kiedy to zrobiłam. Gaara uśmiechnął się chytrze widząc to.
-Podoba mi się.- jego palce sprawnie zdjęły ramiączka, a bielizna poleciała gdzieś na drugi koniec pokoju.
            Gaara złapał za zapięcie od spodni, a potem zsunął je ze mnie razem z majtkami drażniąc skórę swoim dotykiem. Jęknęłam, kiedy położył mi dłoń na wewnętrznej stornie uda i złożył pocałunek na moim brzuchu. Mój oddech przyśpieszył.
-Ile razy widzę cię nago, tyle razy nie mogę uwierzyć, że miałem takie szczęście. Kocham cię.
-Ja to samo mogę powiedzieć o tobie, wariacie. Też cię kocham.- powiedziałam, a Gaara mnie pocałował. Położył się między moimi udami, a potem powoli zatopił się we mnie. Oderwałam się od jego ust i odgięłam głowę do tyłu. Moje dłonie powędrowały na jego plecy. Zacisnęłam palce na jego skórze. Jęknęłam, kiedy wykonał kolejny ruch biodrami.
-Ciii. Dzisiaj wszyscy są w domu.- zaśmiał się i przytknął swoje czoło do mojego. Spojrzał mi głęboko w oczy, co było dla mnie czymś nowym. Myślałam, że seks jest najbardziej intymną rzeczą, jaką dwoje ludzi wyraża uczucia wobec siebie. Tak naprawdę dopiero w tym momencie poczułam, że może być coś bardziej intymnego od samego zbliżenia. Spojrzenie jakim Gaara mnie obdarzył było jak obnażenie wszystkich swoich uczuć. Widziałam w jego spojrzeniu wszystkie uczucia, których nie był w stanie wypowiedzieć słowami. Zupełnie tak, jakby mogła z bliska oglądać jego duszę. Było to niesamowite uczucie.
            Nagle drzwi do pokoju otworzyły się z impetem.
-Ej, brat słuchaj... O cholera, przepraszam.- to, co stało się w przeciągu raptem kilku sekund od tego przypominało fragment kiepskiej komedii: Ja pisnęłam i zrzuciłam z siebie Gaare, który zleciał z łóżka. Kankuro zasłonił oczy zażenowany widokiem, który zastał, a ja zaczęłam na wariata opatulać się kołdrą jakby była to najbezpieczniejsza rzecz na świecie.
-Nie umiesz pukać?!- warknął Gaara wychylając się zza łóżka.
-Nie miałem pojęcia, że Sara jest u ciebie!
-Co to za krzyki?!- zza Kankuro wychyliła się Temari, a kiedy zobaczyła ciekawy obrazek zaczęła się śmiać.- Braciszku, czyżby Kankuro przerwał wam coś ważnego?
-Żebyś wiedziała.- Gaara wściekły sięgnął po ręcznik leżący na łóżku i owinął sobie wokół bioder.
-Tak w ogóle cześć Saro.- powiedziała Temari i wyszczerzyła się do mnie.
-Cześć.- wydukałam tylko, czując jak moje policzki robią się coraz bardziej czerwone.
-Mógłbym się łaskawie dowiedzieć o co wam chodzi? Dlaczego Kankuro wpadł tu jak huragan w najmniej odpowiednim momencie?- Gaara wściekły narzucał na siebie ubrania.
-Porozmawiamy o tym później. Jak już Sara wróci do domu przyjdź do pokoju Kankuro. Póki co zostawiamy was samych.- powiedziała Temari, a potem pociągnęła Kankuro za ramię i zamknęła drzwi.
-Boże, jaki wstyd.- jęknęłam zażenowana i ukryłam twarz w dłoniach.
-Masz rację. Wstyd mi, że mam takiego niewychowanego brata, który nawet nie umie zapukać.- Gaara był już ubrany, ja z kolei zwlekłam się z łóżka i zaczęłam zbierać swoje ubrania.
-Nie! Wstyd, że nakrył nas w takiej sytuacji!- mój ton był nienaturalnie wysoki.
-Daj spokój. Kankuro i Temari wiedzą, że uprawiamy seks. Dla nich to żadna tajemnica.- wzruszył ramionami.
-Wiedzieć o tym, a widzieć to na własne oczy to dwie różne rzeczy. Teraz, kiedy tylko będę widziała twoją siostrę lub brata będę uciekać od nich wzrokiem i rumienić się jak głupia.
-Kochanie, daj spokój. Naprawdę nie masz się czym przejmować. Byłem gówniarzem, kiedy zacząłem sypiać z dziewczynami. Wtedy to może rzeczywiście byłaby afera, ale teraz? W styczniu kończę dwadzieścia lat. Tym bardziej nie mam się czym przejmować.- powiedział to w taki sposób, jakby była to najnormalniejsza rzecz na świecie.
-Gaara, ale ja mam. Co oni sobie o mnie pomyślą?!
-Nic. Każde z nich ma kogoś z kim chodzą do łóżka. To byłaby czysta hipokryzja gdyby w ogóle śmieli o tym wspomnieć w jakikolwiek sposób. Cóż, z naszej romantycznej nocy nici.
-To nic. Odrobimy to. Poza tym jest już dość późno. Powinnam wracać do domu i zająć się lekcjami na jutro.- spojrzałam na zegarek, który pokazywał chwilę po dziewiętnastej.
-Chodź. Odprowadzę cię. Spacer na mroźnym powietrzu zdecydowanie jest mi teraz potrzebny.
            Gaara odprowadził mnie pod same drzwi, skradł całusa i poszedł do siebie. Ja z kolei kiedy weszłam do przedpokoju i zaczęłam ściągać buty usłyszałam krzyk Sakury dochodzący z salonu. Skacząc na jednej nodze szybko otworzyłam drzwi.
            Sakura szarpała się z Karin, a Itachi i Sasuke próbowali je rozdzielić.
-Jesteś wredną kurwą, która odbiła mi faceta!!!- rudowłosa wrzeszczała i szarpała moją przyjaciółkę za włosy.
-Karin puść Sakurę!!!- krzyczał Sas, próbując wyszarpnąć dłonie Karin z różowych włosów Sakury.
-Ty tu jesteś kurwą!!! Puszczaj mnie!!!- Sakura również szarpała Karin za włosy.
            Byłam w ciężkim szoku, że dwie drobne dziewczyny były w stanie szarpać się ze sobą tak mocno, pomimo dwóch silnych facetów którzy próbowali je rozdzielić.
-Ty i ta druga dziwka nigdy nie powinnyście były się tu pojawiać! Jesteście zwykłymi szmatami z ćpuńskich rodzin i same na pewno też tak skończycie! Będzie sprzedawać się na ulicy, żeby mieć kasę na dragi!!!- wrzasnęła Karin.- Ayo pozbędzie się tej twojej dziwkarskiej przyjaciółki, kiedy tylko nadarzy się okazja!
-Karin, przestań!!!- wrzasnął Sasuke.
-To ty mi to powiedziałeś! To ty powiedziałeś mi skąd ta twoja kuzyneczka pochodzi i jak bardzo jej nienawidzisz! Jak bardzo jest ci wstyd za to, że ktoś taki jest z tobą spokrewniony i jak bardzo chciałbyś, żeby zniknęła z waszego życia! Nagle zmieniłeś zdanie i na dodatek spotykasz się z dziewczyną, która również wywodzi się z takiej rodziny?! Uważaj, żebyś nie złapał HIV. Nigdy nie wiadomo czy Sakura sama nie ćpała w przeszłości.- poczułam zimny kawał lodu wpływający do żołądka na słowa tej szmaty. Pomimo tego, że moje relacje z Sasuke poprawiły się od wakacji, usłyszenie tego nadal bolało.
-Przestańcie!!!- wrzasnęłam i rzuciłam się pomiędzy dziewczyny. Zaczęłyśmy szarpać się we trzy. Poczułam silne uderzenie łokciem w okolicach lewego oka. Pisnęłam i zatoczyłam się do tyłu wywracając stolik do kawy.
-DOŚĆ TEGO!!!- Itachi wrzasnął, a cały salon zamarł.- Ty, wynoś się z mojego domu i nigdy więcej się tu nie pokazuj. W tej chwili wynoś się, albo cię zabiję! A ty Sasuke, z tobą rozmówię się za chwilę w twoim pokoju.
-Nie możesz kazać mi wyjść!- krzyknęła Karin.

-Obrażasz moją rodzinę! Owszem, mogę. Wynoś się stąd!!!- rudowłosa małpa wybiegła z salonu nawet nie odwracając się za siebie.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Opowiadanie numer dwa/ Rozdział 6

Opowiadanie numer dwa/ Rozdział 11

Opowiadanie numer dwa/ Rozdział 8