Rozdział 37

Czekałam w swoim biurze na Gabriela. Ręce trzęsły mi się ze zdenerwowania. Plan, który wymyśliłam z Rio wydawał się być dobry, jednak zachowania Aristowa były nieprzewidywalne. To z kolei uniemożliwiało mi szybkie i dokładne działanie.
            Około godziny 12 sekretarka powiadomiła mnie, że mam gościa. Głośno przełknęłam ślinę i kazałam jej go wpuścić. Kiedy Gabriel wszedł do gabinetu na jego ustach gościł tryumfujący uśmiech. Koszulę miał rozpiętą pod szyją, marynarkę zarzucił na ramię. Przypominał mi trochę Gaarę, kiedy ten zajmował się Lalą. Na chwilę znieruchomiałam. Gabriel niemal natychmiast doskoczył do mnie i od razu chciał przejść do rzeczy.
-Nie mam za dużo czasu, później jestem umówiony.-miałam ochotę wybuchnąć śmiechem. Jednak zdenerwowanie, które mi towarzyszyło, ni jak mi na to nie pozwoliło. Odsunęłam od siebie Gabriela.
-Nie tak prędko.-powiedziałam i usiadłam na swoim krześle. Aristow był zdezorientowany.
-Myślałem, że bardzo tego chcesz.-opuściłam wzrok, a potem zwróciłam go na Aristowa.
-Ale ja panie Aristow mam jeszcze kilka rzeczy do zrobienia. Niestety musisz dać mi jakieś 10 minut, ponieważ o 13 przyjdzie do mnie sekretarka zabrać dokumenty.-założyłam nogę na nogę. Specjalnie ubrałam na siebie dość krótką spódniczkę i wydekoltowaną koszulę. Podobało mi się zniecierpliwienie Aristowa, kiedy brałam kolejny dokument ze sterty papierów i czytałam go, a potem podpisywałam.
-10 minut minęło.-warknął na mnie. Wstał z miejsca dla gościa i podszedł do mnie. Dosłownie szarpnął mną i postawił do pionu. Serce waliło mi jak głupie.
-Jesteś aż tak dokładny?-syknęłam na niego. Pocałował mnie. Zabrakło mi powietrza, bo nie tego się po nim spodziewałam. Gabriel popchnął mnie na biurko i rozchylił mi uda. Wszystko działo się tak szybko, że ledwo nadążałam. Czułam jego usta na swoich. Miał lekko szorstką skórę, całował zachłannie. Był tak silny, że nawet nie byłam w stanie odepchnąć go od siebie. Plan w żaden sposób nie szedł po mojej myśli. Zaczynałam panikować. Wtedy uratował mnie telefon, który ktoś wykonał do Aristowa. Bardzo zirytowany podniósł słuchawkę i odszedł na drugi koniec gabinetu. Rozmawiał żywo, bardzo emocjonalnie. Gestykulował, chociaż sam chyba nie do końca zdawał sobie z tego sprawę. Kiedy zakończył rozmowę nie miał za szczęśliwej miny. Podszedł do mnie, namiętnie pocałował, a potem zabrał marynarkę z krzesła.
-Dokończymy to kiedy indziej.-warknął na mnie, a potem szybko wyszedł z gabinetu. Dopiero wtedy odetchnęłam z ulgą.

            Kiedy wyszłam z biura nogi miałam jak z waty. Wszyscy pracownicy przyglądali się mi z zainteresowaniem. Podeszłam do recepcji żeby odebrać korespondencję i papiery. Wrzuciłam je byle jak do torby i skierowałam się na parking. Kiedy już wsiadłam do samochodu, wybrałam numer Rio i czekałam, aż odbierze.
-I jak poszło?-zapytał.
-Nie pytaj. Gdyby nie fakt, że ktoś do niego zadzwonił, to chyba nie byłabym mu w stanie uciec.-mój głos lekko się łamał. Miałam ochotę płakać.
-Sara, musimy wymyślić inny plan. Ten jest zbyt niebezpieczny. Gaara by się wściekł, gdyby dowiedział się, że jesteś przynętą. Na dodatek na takich regułach gry.
-Przyjedź do mnie jak możesz, proszę. Oszaleję, jeżeli zostanę sama w domu.-szepnęłam do telefonu.
-Dobrze, zaraz będę.-rozłączyłam się. Wzięłam kilka głębokich wdechów i próbowałam się uspokoić żeby tylko nie spowodować jakiegoś wypadku.

            Kiedy przebrałam się w jakieś luźne ciuchy usłyszałam domofon. Poszłam otworzyć, a potem szybko wstawiłam wodę. Miałam ochotę na herbatę. Rio wszedł do mojego mieszkania. Na jego twarzy widziałam zmęczenie.
-Coś się stało?-zapytałam z niepokojem.
-Yuto zabronił nam szukać Gaary. Powiedział, że to na pewno tylko jakiś fałszywy alarm. Cholera jasna!!!-Rio krzyknął chyba na cały głos. Uderzył w blat pięścią.
-Jak to zabronił wam szukać Gaary? Wydawało mi się, że Gaara to jego podopieczny.-moja sympatia do tego faceta osłabła, kiedy Rio wyśpiewał mi całą prawdę o tym, dlaczego Gaara ze mną zerwał.
-Bo tak jest! Tyle, że Gaara jak zapewne wiesz, był bardzo problematycznym podopiecznym. Romanse z dziewczynami, szlajanie się. Policjant to z niego dobry, ale... Eh! Sara!!! Mam nadzieję, że nic mu się nie stało!
-Rio, czuję, że z Gaarą jest dobrze. Nie martw się. Znajdziemy go.-starałam się pocieszyć   przyjaciela mojego byłego chłopaka.
-Wrócisz do niego?-uniosłam brwi ze zdziwienia.-Do Gaary. Kiedy to wszystko się skończy.
-Wiesz Rio, sama się nad tym zastanawiam. Nie jesteśmy parą od prawie 1,5 miesiąca. Poza tym ciężko mi będzie zapomnieć to, co powiedział mi przy rozstaniu, nawet jeżeli to Yuto mu kazał.-zalałam herbatę. Jedną postawiłam przed Yuto, drugą sama zaczęłam pić.
-Gaara to dobry chłopak, wiesz o tym. Zmienił się przy tobie.-uśmiechnęłam się pod nosem. Słyszałam to dosłownie od każdego jego kolegi.
-Ludzie się zmieniają. Albo po prostu to my ich bardziej poznajemy.-zapadła niezręczna cisza. Gdyby był to Gaara, ani trochę by mi to nie przeszkadzało. Biorąc jednak pod uwagę fakt, że był to Rio, musiałam się odezwać.-Co do naszego planu, musimy go zmodyfikować.
-Yuto zabronił. Odsunął wszystkich od sprawy.-widziałam, że Rio znowu zacisnął dłoń w pięść.
-Nie może odsunąć od sprawy kogoś, kto nie pracuje w policji, prawda?-uśmiechnęłam się do niego.
-To niebezpieczne. Nie wiem, czy będę ci w stanie pomóc. Gaara by mnie zabił, gdyby się dowiedział, że świadczysz Gabrielowi usługi.
-Rio, nie świadczę mu żadnych usług. Chcę się tylko do niego zbliżyć na tyle, żeby znaleźć jakieś przydatne informacje.-wtedy jak na komendę, rozdzwonił się mój telefon. Na wyświetlaczu widniał nieznany numer. Odebrałam.
-Cześć Japońska królewno. Mamy coś do dokończenia.-szybko włączyłam na głośnik. Rio przysunął nachylił się w moją stronę. Siedział cicho jak mysz pod miotłą. Ja z kolei bardzo uważnie dobierałam słowa. Miałam wrażenie, że Aristow chce mnie w coś wkopać.
-Panie Aristow, czemu zawdzięczam tak późny telefon? Jeżeli chodzi o dokumenty, które miał pan odebrać, to jutro o 14 mogę je panu osobiście podrzucić, kiedy będę wracać z firmy. Muszę zajechać jeszcze do przyjaciela, więc będę miała po drodze.-gdzieś w tle słyszałam zduszony śmiech. Dzięki temu miałam pewność, że ten dupek na pewno nie jest sam.
-W co ty grasz?-jego ton zrobił się surowy.
-O co panu chodzi panie Aristow? Jeżeli pan chce, to może te dokumenty odebrać osobiście.-słyszałam jak głośno wciąga powietrze po drugiej stronie słuchawki.
-Jutro o 14 widzę cię u mnie.-rzucił telefonem.
-Dlaczego nie rozmawiałaś z nim tak jak wczoraj?-Rio najwidoczniej był bardzo zdziwiony moją postawą.
-Ponieważ nie dzwonił od siebie z telefonu. Z resztą w pewnym momencie w tle słyszałam jakiś śmiech. Należał chyba do kobiety. Ewentualnie do jakiegoś dziecka, chociaż wątpię, że Gabriel rozmawia o tego typu rzeczach, jak chęć przespania się z Sarą Iregiro, z dzieckiem.
-Siostra Aristowa jest w Moskwie. Tak więc albo była to jedna z wielu dziewczyn do towarzystwa, albo...
-Nanako...-dopiero teraz zdałam sobie sprawę z tego, że mógł być z nimi Gaara. Serce na chwilę zatrzymało mi się w piersi.

            Następnego dnia ubrałam się dość seksownie jak na wizytę w biurze. Zwracałam na siebie uwagę większości personelu w firmie. Po głowie chodziły mi śmieszne myśli, że gdyby była to szkoła, to na pewno nauczyciele dzwoniliby do wujka, że nie noszę mundurka. Jednak ja miałam ważniejsze plany. Co do joty omawiałam wczoraj z Rio całą wizytę u Gabriela. Rano przyjechał do mnie pod dom i wręczył mi małą pluskwę z podsłuchem, którą miałam podrzucić w jego domu. Rio prosił mnie żebym bardzo na siebie uważała.

            Około 13:30 wyszłam z firmy i skierowałam się do dzielnicy, w której mieszkało to utrapienie. Dojechałam tam dosłownie w 15 minut. Ochroniarz przed bramą zmierzył mnie w samochodzie od góry do dołu. Mocno zacisnęłam ręce na kierownicy.
-Przyjechałam do pana Gabriela. Mam dla niego dokumenty z firmy Iregiro.-facet otworzył mi bramę, a ja wjechałam na podjazd. Dom Gabriela był jeszcze większy od willi mojego wujka. Na środku podjazdu stała fontanna, z kolei kiedy wysiadłam z samochodu zauważyłam w ogrodzie jakiś mały budynek, który zapewne był albo domem dla gości, albo też domem dla służby. Zaczęłam rozumieć dlaczego wujek tak bardzo chciał prowadzić z nim interesy. Gabriel również lubił przepych. Skierowałam się do wnętrza domu. Drzwi otworzyła mi starsza kobieta, nisko mi się kłaniając.
-Witam. Mam dokumenty dla pana Gabriela.-pokojówka wpuściła mnie do środka. Pokazała miejsce, w którym mieścił się gabinet. Poszłam tam najszybciej jak się dało. Przy okazji przyglądałam się wystrojowi wnętrza. Gabriel naprawdę lubił otaczać się drogimi rzeczami. Bardzo drogimi. Kiedy doszłam pod gabinet usłyszałam dość głośną rozmowę. Zastanawiałam się, czy Gabriel, aby przypadkiem nie ma gościa.
-(...) nie! Mówiłem ci, że masz sama się nim zająć! To ty z nim sypiałaś, nie ja! Ja póki co zajmę się Iregiro! Mam na nią ochotę od czasu jak tylko tu przyjechałem! (...) Co?! (...) Tak, będzie tu zaraz, możesz przekazać temu jej byłemu, że na pewno spiszę się lepiej od niego, kiedy tylko ją dostanę. Możesz mi go dać na chwilę do telefonu, jeśli chcesz. (...) Och, uwierz, że przelecę twoją byłą. I na pewno zrobię to lepiej od ciebie. Mam tylko nadzieję, że nauczyłeś ją czegoś pożytecznego.-w tamtym momencie przestałam słuchać. Gabriel rozmawiał z Gaarą! Z moim Gaarą! Więc żył! Kamień spadł mi z serca. Niechcący wypuściłam dokumenty z rąk. Krzyknęłam. Szybko zasłoniłam usta dłońmi i padłam na kolana. W pośpiechu zaczęłam je zgarniać. Gabriel otworzył drzwi gabinetu.
-Co ze mnie za niezdara. Moja noga. Co za głupi dywan!-gadałam sama do siebie. Udawałam, że go nie zauważyłam, więc kiedy tylko się odezwał poderwałam się do góry, niby zaskoczona.
-Długo tu jesteś?-Gabriel był podejrzliwy.
-Jeżeli wyłożenie się na twojej podłodze i dochodzenie do siebie oraz ogarnianie dokumentów można nazwać długim, to tak-syknęłam na niego. Zebrałam wszystkie papiery do kupy, a potem bez słowa weszłam do gabinetu Gabriela. Wnętrze urządzone było bardzo elegancko, jednak jak dla mnie za ciężko. Podeszłam do biurka i położyłam na nim dokumenty. Gabriel podszedł do mnie od tyłu i położył mi ręce na talii, a potem zjechał trochę niżej.
-Dzisiaj podobasz mi się bardziej niż wczoraj.-miałam ochotę uciekać w popłochu. Jednak musiałam zachować spokój. Postanowiłam udawać, że to, co on robi, sprawia mi jakąś przyjemność.
-Jeżeli chodzi o mnie, spodziewaj się wszystkiego.-rzuciłam luźno.
-To ma być zaproszenie?-odwróciłam się do niego twarzą. W jego oczach palił się ogień, który widziałam u Gaary za każdym razem, kiedy mieliśmy się kochać.
-Raczej mała sugestia co do mnie.-Gabriel mnie pocałował. Dla większej wiarygodności zaczęłam rozpinać mu koszulę i grzebać przy pasku.
-Widzę, że wiesz czego chcesz. Dobrze, skoro to ma tak wyglądać.-Aristow popchnął mnie na biurko. Odniosłam dziwne wrażenie, że dla niego to miejsce ma jakieś specjalne znaczenie. Słyszałam jak wszystkie przedmioty, które strąciłam spadają z łoskotem na ziemię. Jednak jeden dźwięk był dla mnie bardzo dziwny. Tak, jakby coś uderzyło w pustą przestrzeń. Gabriel zaczął rozpinać mi bluzkę, to wszystko posuwało się za szybko. Jednak wszystko zaszło za daleko, żeby się wycofać. Jeśli odnalezienie Gaary miało się wiązać z tym, że miałam się przespać z Aristowem, to byłam gotowa to zrobić.-Mam nadzieję, że ten Gaara nauczył cię czegoś pożytecznego?
-Czegoś na pewno.-Gabriel zrzucił z siebie koszulę. Wtedy usłyszałam dźwięk jego komórki. Dosłownie warknął. Sięgnął po niego i spojrzał na wyświetlacz.
-Czekaj na mnie. Za niedługo wracam.-wyszedł z gabinetu. Grzechem byłoby nie skorzystać. Wyciągnęłam pluskwę z zaszewki w staniku i zaczęłam szukać czegoś do czego mogłabym ją przypiąć. Obeszłam biurko, żeby podnieść tam kilka rzeczy. Moją uwagę przykuła lekko uchylona szuflada. Zerknęłam w stronę drzwi i chwilę nasłuchiwałam. Potem szybko ją otworzyłam. Była bardzo ciężka. Znalazłam w niej mały posążek. Jednak tym, co zwróciło moją uwagę był fakt, że szuflada była bardzo płytka. Wsunęłam paznokieć w łączenie płyt i szarpnęłam. Dno, a raczej wieko uniosło się. Przestraszona spojrzałam się na drzwi, jednak nadal nic nie słyszałam. Szarpnęłam więc wieczkiem. Okazało się, że w środku są jakieś dokumenty. Delikatnie je wyciągnęłam i zaczęłam przeglądać. Na pewno nie były to umowy z naszą firmą. Były to jakieś plany, które starałam się wertować jak najszybciej. Na chwilę przerwałam i nasłuchiwałam. Nic. Dziwiłam się dlaczego Gabriel tak długo nie przychodzi. Wzięłam swój telefon z torebeczki na krześle i zaczęłam robić zdjęcia. Nie było tego dużo. Jednak dla Rio mogło być to dość przydatne. Kiedy doszłam do teczki, która leżała na samym dnie zrobiło mi się słabo. Informacje dotyczyły Gaary, na dodatek były opatrzone policyjną pieczątką! Gabriel od dłuższego czasu wiedział, czym zajmuje się Gaara. Wtedy usłyszałam jakiś zgrzyt. Szybko ułożyłam dokumenty w takim stanie, w jakim je tam zastałam. Przymknęłam szufladę w ostatniej chwili i przytknęłam telefon do ucha.
-Tak proszę pana. Nie. Mojego wujka nie ma obecnie w Tokio, ale jeśli to dla pana ważne, to jestem skłonna przybyć na spotkanie za pół godziny. Dobrze. Prosiłabym tylko aby przygotował pan dokumenty. Chciałabym je zobaczyć. Dobrze. Dziękuję za telefon. Do zobaczenia.-w czasie rozmowy udawałam, że zbieram wszystkie rzeczy, które pozrzucaliśmy z biurka. Musiałam wyglądać dość śmiesznie.
-Co ty robisz?-Gabriel uniósł brew ze zdziwienia.
-Sprzątam. Narobiliśmy niezłego bałaganu.-postawiłam na biurko ramkę ze zdjęciem, kubełek na długopisy i inne przybory. Potem zaczęłam się ogarniać.
-Wybierasz się gdzieś?-jego ton był surowy.
-Muszę iść. Dzwonił klient. Przyjechał na jeden dzień do Tokio z Pekinu. Chce się ze mną zobaczyć. Musimy coś obgadać. Przepraszam cię. Ale, dokończymy następnym razem. Obiecuję, że wtedy na pewno się uda.-chcąc mu to potwierdzić pocałowałam go bardzo namiętnie.
-Liczę na to, że wtedy już na pewno.-uśmiechnęłam się do niego i spojrzałam na zasadzie, chodź, będzie gorąco. Położyłam mu dokumenty na biurku, zebrałam swoje rzeczy i wyszłam.

            Wieczorem siedziałam w swoim domu. Przeglądałam na komputerze zdjęcia z telefonu. Kiedy wnikliwie je przeanalizowałam doszłam do wniosku, że są to mapy przemytu narkotyków. Gabriel dobrze przemyślał sobie ich ukrycie. Były tam daty, wszyscy ludzie uczestniczący przy tym. Podpisy i Gabriela i jego ojca. Zadzwoniłam do Rio, powiedziałam o podłożeniu podsłuchu, jednak nie mówiłam mu póki co o tych dokumentach. Skoro Aristow miał teczkę Gaary opatrzoną policyjnym znakiem, to znaczy, że ktoś od nich musi czerpać zyski z tych przemytów. Wiedziałam jednak, że jest osoba, której mogę powierzyć te informację. Złapałam za telefon.
-Halo.-przeszły mnie nieprzyjemne dreszcze.
-Sara Iregiro. Mam do pana sprawę. I to dość pilną. Dotyczy Nanako i Gabriela.
-Za 40 minut u mnie w barze. Mam nadzieję, że to coś interesującego.

            Ochroniarze wpuścili mnie bez zbędnych słów. Poszłam od razu do gabinetu tego faceta. Ukłoniłam mu się i usiadłam na przeciwko.
-Co masz dla mnie?-wyciągnęłam telefon i pokazałam mu zdjęcia. Jednak facet miał za słaby wzrok. Odtworzyłam mu więc te pliki na komputerze. Oglądał je z ogromnym zainteresowaniem.-No no. Niecałe 3 dni, a ty znajdujesz dowody obciążające tą rodzinę. Brawo. Gaara na pewno będzie z ciebie dumny.
-Mam prośbę. Niech przez kilka dni to zostanie tajemnicą. W tej szafce znalazłam akta Gaary. Były opatrzone policyjną pieczęcią. Ktoś donosi.-powiedziałam niemal jednym tchem.
-Podejrzewasz kogoś?-pokręciłam przecząco głową.-Dobrze. Musisz mi jednak obiecać, że znajdziesz Gaarę tak szybko, jak to tylko możliwe. Im dłużej nie mamy pewności gdzie on jest, tym gorzej dla niego i dla nas.


-Zdaję sobie z tego sprawę. Obiecuję, że postaram się to załatwić jak najszybciej.-wzięłam ze sobą telefon, a potem szybko wybiegłam z tego obskurnego baru i pojechałam do domu. Musiałam przeanalizować kilka rzeczy, które na pewno będą bardzo pomocne przy tej chorej sytuacji.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Opowiadanie numer dwa/ Rozdział 6

Opowiadanie numer dwa/ Rozdział 11

Opowiadanie numer dwa/ Rozdział 8