Opowiadanie numer dwa/ Rozdział 3

Około dwudziestej ciocia przyniosła tort na stół, a ja miałam pomyśleć życzenie i zdmuchnąć wszystkie osiemnaście świeczek.
-No to teraz, co chcesz sobie życzyć? Nowe auto, świetnego faceta, ciało modelki, czy co?- Sakura puściła do mnie oczko i przystawiła kieliszek z drinkiem do ust. Wujek dał nam coś w rodzaju dyspensy na alkohol: dwa drinki robione jego ręką śmiało mogłyśmy wypić.
-No więc tak, prawko mam, ale auto wolę pożyczać od wujków. Facet? Cóż, zastanowię się nad tym. Ciało modelki? Sakura, błagam, bycie wieszakiem nie jest seksowne... Ale już wiem, co mi się marzy!-klasnęłam w dłonie, mocno zacisnęłam powieki i za jednym razem zdmuchnęłam świeczki. Zaraz po tym nastąpił toast. Lepszych urodzin nie mogłam sobie wymarzyć.
-Dobra, skoro był toast, było dmuchanie świeczek, to czas na prezenty! Nie ma tego dużo, ale chyba liczy się gest.- Itachi poklepał mnie przyjacielsko po ramieniu. Wszyscy ustawili się w rządku i zaczęli dawać mi pakunki. Każdego z osobna wycałowałam i wyściskałam. Kiedy w końcu Itachi dał mi prezent, był on zdecydowanie za duży jak na zwykły podarek. Zmarszczyłam brwi i zaczęłam go otwierać. Moim oczom ukazała się gitara akustyczna, niemal identyczna jak ta, którą kiedyś zepsuł mi, "niechcący", Sasuke.
-Itachi! Oszalałeś! Przecież to...-powiedziałam nieźle zszokowana.
-Tak, tak. Szarpnąłem się. Jednak wiem, że muzyka jest dla ciebie wszystkim, a gitara to pierwszy instrument, dzięki któremu odkryłaś w sobie talent. Nie jest aż tak fajna jak ta, którą miałaś kiedyś. Mam jednak nadzieję, że będzie spisywać się równie dobrze. Wszystkiego najlepszego siostra. Zasłużyłaś!-powstrzymując łzy mocno przytuliłam się do mojego kuzyna, chcąc mu pokazać, jak wielką niespodziankę mi zrobił.
-To może czas na to, aby Sara zagrała coś swoim gościom?- Sakura szturchnęła mnie łokciem.
-Tak, to dobry pomysł. Gitara jest już nastrojona. Chłopak w sklepie muzycznym o to zadbał.- Itachi wyciągnął z portfela trójkątną kostkę do gry i wręczył ją w moje ręce. Usiadłam na fotelu przypominając sobie akordy i jakąkolwiek melodię, którą mogłabym w tamtej chwili zagrać.
            Jedyną piosenką, która niemal natychmiast wpadła mi do głowy była "Sober" Kelly Clarkson. Co prawda trochę nie pasowała do mojej barwy głosu, ale w końcu dla chcącego nic trudnego. Po kilku akordach na rozgrzewkę, zaczęłam śpiewać.
            Gitara, a właściwie muzyka była dla mnie czymś dzięki czemu udało mi się poradzić sobie z traumatycznym dzieciństwem. Od czasu jak zamieszkałam w Tokio zaczęłam pisać teksty piosenek, a o gitarę poprosiłam wujków mając około siedmiu lat.
            Po ostatnich akordach głęboko nabrałam powietrza w płuca i otworzyłam oczy (miałam nawyk zamykania ich podczas śpiewu). Wszyscy wpatrywali się we mnie jak urzeczeni. To Sakura pierwsza odzyskała głos.
-Cieszę się, że kiedy nie mogłam spać usypiałaś mnie śpiewając. Twój głos nadal jest piękny.- jej głos drżał, a mi od razu ścisnęło się gardło.
-Sakura ma rację. Jestem z ciebie dumny kuzynka.-Itachi poczochrał moje włosy jednocześnie szeroko się uśmiechając.
Poczułam, że czerwienię się po same czubki uszu. Czym innym było usłyszeć komplement od Sakury, z którą tak naprawdę mieszkałam razem pięć lat bez praktycznie żadnej przerwy, a co innego usłyszeć coś takiego z ust kuzyna, który sam tworzy muzykę i ma swój zespół.

            Zabawa skończyła się z nadejściem Sasuke i jego znajomych, którzy zaskoczyli nas podczas śpiewania karaoke. Wujek i ciocia spali już od jakiegoś czasu, a my balowaliśmy dalej. Deidara i Itachi popisywali się swoimi zdolnościami wokalnymi. My z Sakurą robiłyśmy za chórki jednocześnie tańcząc i wygłupiając się.
-Co to za cyrk?-zapytał rzucając skórę na oparcie kanapy i zaczął lustrować wszystkich. Kiedy zauważył Sakurę na chwilę szeroko otworzył oczy.
-Urodziny Sary. Może ciebie to nie obchodzi, ale nas owszem. Przerywasz nam zabawę.-warknął Itachi.
-Impreza od Naruto przeniosła się do nas, tak więc urodziny skończone. Zbierajcie swoje rzeczy... No proszę. Widzę, że dostałaś gitarę w prezencie. Nic ci to nie da, bo talentu sobie nie wyczarujesz.- prychnął pod nosem.
-Widzę, że twój kuzyn ma chyba kompleks małego przyrodzenia. Obraża wszystkich i wszystko, co tylko mu się nie podoba. Wozi się drogim dużym autem i nosi markowe ubrania. Pamiętasz, co mówił nasz nauczyciel od biologii? Sprawdza się w stu procentach.-Sakura rzuciła luźno, a ja parsknęłam o mały włos nie krztusząc się.
-A ty jesteś?-Sasuke podszedł do Sakury. Był wyższy o całą głowę od dziewczyny. Przyjął pozycję flirciarza.
-Sakura Haruno. Przyjaciółka twojej kuzynki i w tym momencie twój wróg. Co powiecie na to, żeby przenieść się do ogrodu? Jest ciepło, a ja nie mam ochoty kończyć zabawy.
-Nie. Nigdzie stąd nie pójdziemy. Sasuke, robisz wypad do garażu. Nie będę ustawiał się pod twoje dyktando, gówniarzu.-warknął Itachi i stanął przy mnie i Sakurze. Brat zmierzył go zimnym spojrzeniem.
-Więc teraz jesteś po stronie tej wywłoki tak? Gdzie podział się Itachi, który zawsze mnie bronił?-bracia mierzyli się na spojrzenia.
-Przestańcie w tej chwili! Nie chcę żebyście kłócili się z mojego powodu!-krzyknęłam wchodząc pomiędzy nich.
-Sasuke ma przestać zachowywać się jak idiota. Tylko wtedy nie będę się z nim kłócić.-powiedział Itachi.
-To może być trudne. On ma wypisane bycie idiotą na twarzy.-powiedziała Sakura, a ja się zapowietrzyłam.
-Dobrze. Zróbmy konkurs.-powiedział Sasuke.
-Konkurs?
-Śpiewajmy. Na żywo. Kto zrobi to lepiej wygra. I zostaje w salonie.-wzruszył ramionami.
-Dobrze wiesz, że z naszej dwójki to ja...-zaczął Itachi.
-Śpiewać będzie Sara. Co nam zaprezentujesz kuzyneczko? Britney Spears, czy inny gówniany kawałek?-zapytał i spojrzał na mnie. Wytrzymałam jego spojrzenie i zerknęłam na fortepian stojący w rogu.
-Evanescence. Call me when you're sober, jeśli tak bardzo chcesz wiedzieć.- warknęłam.
-Dobrze, najpierw ja. Chłopcy, chodźmy do garażu.-zarządził, a my wszyscy poszliśmy za nim jak posłuszne baranki.

            Stojąc przy mikrofonie mój kuzyn wyglądał jakby został stworzony do bycia gwiazdą rocka. Wysoki, przystojny, pewny siebie. W czarnych spodniach i jasnym T-shircie podkreślającym wyrzeźbione ciało mógł mieć kobiet na pęczki. W czasie, kiedy jego przyjaciele zajmowali swoje miejsca Itachi podszedł do mnie.
-Wybrałaś sobie bardzo trudną piosenkę. Nie wątpię, że dasz radę, ale...
-Wygrała nią krajowy konkurs piosenki organizowany w naszej szkole i zdobyła owacje na stojąco grając jedynie na fortepianie. Nadal wątpisz w jej umiejętności?-zapytała Sakura, a ja zaczerwieniłam się po same czubki uszu.
-Naprawdę? Nic nie mówiłaś, że...
-Dobra, zaczynamy. Raz, dwa, trzy.-powiedział Sasuke, a potem uderzył w struny od gitary elektrycznej.
Piosenka przypominała Numb zespołu Linkin Park. Kiedy Sasuke zaczął śpiewać dostałam dreszczy. Miał aksamitny niski głos zabarwiony chrypą. Śpiewał mocno i czysto.
-Wow. Dobry jest.-musiała przyznać Sakura. Ciężko było mi jej nie poprzeć. Wpatrywałam się w kuzyna, jak w zupełnie inną osobę. Jednak widząc sposób w jaki zachowywał się na scenie, wcale nie traktował muzyki jako czegoś, co kocha. Była raczej hobby.

-Teraz twoja kolej, kuzyneczko.-powiedział ściągając z siebie gitarę. Wyglądał na bardzo zadowolonego z siebie. Podeszłam do mikrofonu.
-Co tu się dzieje?!-krzyk cioci od strony drzwi prowadzących do domu sprawił, że wszyscy stanęliśmy na baczność. Weszła w piżamie i szlafroku.-Czy wyście powariowali do jasnej cholery?! Jest prawie trzecia nad ranem! W tej chwili macie iść spać! Wszyscy!
-Tak jest!-krzyknęliśmy w tym samym czasie z Sasuke marszcząc brwi i spoglądając na siebie.
-Dokończymy jutro, kochana kuzyneczko.-warknął Sasuke i machnięciem ręki przywołała swoich znajomych.

            Cały dzień spędziłam z Sakurą w centrum handlowym. Wybierałyśmy sobie ubrania i kosmetyki, oraz poszłyśmy na obiad do jednej z najlepszych restauracji w mieście.
-Mogłabym prowadzić takie życie.-zaśmiała się Sakura popijając mrożoną kawę.
-Można się przyzwyczaić. Chociaż jak mam być szczera zaczynam być trochę zmęczona.
-Ja też. Może będzie lepiej jeśli wrócimy już do domu? Co powiesz na nocne wyjście na miasto? Odpoczniemy trochę, ubierzemy na siebie nowe ubrania i zaszalejemy?-Sakura głośno klasnęła w dłonie na mój pomysł.
-Jesteś genialna. Tokio, bój się, Haruno i Iregiro ruszają do akcji!

            W domu przywitała nas próba zespołu Itachiego. Zauważyłam kilka nowych osób, z którymi się przywitałam.
-Co gracie?-zapytałam naciskając szybko kilka klawiszy keybordu.
-Chcemy utrzeć nosa Sasuke. Ćwiczymy nagranie Evanescence, które masz zaśpiewać.
-Myślałam, że zapomni o tym.-mruknęłam wzruszając ramionami. Chociaż znając Sasuke i jego uparty charakter wątpiłam w to.
-Zapomnij. Nie Sasuke. Póki co jest u Saia razem ze swoim zspołem. Mają tam małą naradę. A jak tam zakupy? Widzę, że miałyście owocne poszukiwania.-zaśmiał się Itachi ściągając z siebie gitarę i podchodząc do nas. Oddałam mu kluczyki do auta, które pożyczyłam.
-Bardzo. Już wiemy gdzie pokażemy się w naszych zdobyczach.-poruszyłam brwiami w górę w i dół, a Itachi zaczął się głośno śmiać.
-Mama zrobiła wam obiad. Jak już przygotujecie się do wyjścia zejdźcie do garażu. Podejrzewam, że ten idiota powinien już wrócić razem ze swoją ekipą. Zaśpiewasz i odczepi się od ciebie. A przy okazji. Sakura mówiła wczoraj, że zdobyłaś jakąś nagrodę w konkursie śpiewania. Nic o tym nie wiemy.
-Wygrywała każdy konkurs muzyczny. Nie wierzę, że nie pochwaliłaś się swojej rodzinie.-powiedziała Sakura obejmując mnie ramieniem.
-Nie było się czym chwalić. Dobrze wiesz, że muzyka nie powinna być rywalizacją.-mruknęłam ściągając z ramienia jej dłoń.- Z resztą słyszeliście wczoraj jak śpiewam. Nie za bardzo rozumiem skąd te nagrody.
-Cały czas ci powtarzam, że jesteś za skromna. Mam nadzieję, że w końcu ci to przejdzie.-westchnęła Sakura.-Itachi, zabieram ją do pokoju i robię na bóstwo. Zapraszamy na małe wyjście na miasto dzisiaj wieczorem jeśli nie macie planów. Dokończymy wczorajsze urodziny.
-Świetny pomysł, ja na pewno chętnie się przyłączę. Przy okazji jaką piosenkę Evanescence jeszcze lubisz?
-Uwielbia Going under. A teraz przepraszam, ale czas na nas.

            Zabrałyśmy talerze do mojego pokoju i jedząc powoli zaczęłyśmy się szykować. Sakura pokręciła mi włosy w lekkie fale oraz zrobiła mocny makijaż w stylu smoky eyes. Ubrałyśmy na siebie dopasowane ubrania. Ja zdecydowałam się na granatowe jeansy i mocno wydekoltowany top. Dobrałam to tego granatowe szpilki, a na ramiona narzuciłam czarną skórę.
-Faceci padną, kiedy cię zobaczą.-moja przyjaciółka z kolei zdecydowała się na dopasowane czarne rurki i zieloną jedwabną bluzkę, która pięknie podkreśliła jej oczy. Szpilki dobrała do koloru spodni.
-Padną, kiedy zobaczą nas obie.-uśmiechnęłam się i zaczęłam robić poprawki w kolorze paznokci. Zdecydowałam się na krwistą czerwień jako odstający od wszystkiego akcent. Wtedy zadzwoniła moja komórka. Odebrałam.
-Sasuke przyszedł i powiedział, że chce zobaczyć twoje zdolności wokalne. A raczej przesłuchać. Masz dość sporą publikę, więc lepiej nie każ im wszystkim czekać.-miał wesoły głos, który od razu mi się udzielił.
-Już idziemy. Daj nam pięć minut.-zaśmiałam się i rozłączyłam.-Cóż, czas na nas. Sasuke-dupek wrócił.
-Doskonale wiesz, że nie musisz mu nic udowadniać.
-Wiem, ale chcę. Nienawidzę tego, jak mnie traktował przez całe dzieciństwo i jak robi to teraz.-mruknęłam spoglądając w lustro i robiąc ostatnie poprawki w makijażu.
-Masz rację. Takim frajerom trzeba pokazywać, gdzie ich miejsce.-zaśmiała się i razem ze mną zeszła zebrała się do wyjścia.

            Weszłyśmy do garażu zwracając na siebie uwagę.
-Wow! Wyglądasz jak prawdziwa gwiazda rocka.-powiedział Deidara i puścił do mnie oczko. Zauważyłam, że w garażu spotkały się dwa zespoły: Itachiego i Sasuke oraz najprawdopodobniej ich bliscy znajomi, ponieważ były wśród nich osoby, których nie znałam z widzenia.
-To jej nie uratuje. Zapraszam Saro. Pokaż na co cię stać.-Sasuke wskazał mi miejsce, gdzie stał mikrofon.
-Jesteś pewien, że mam to zrobić?-zapytałam patrząc się na niego wyzywająco.
-Oczywiście, że tak. To będzie przyjemność słuchać cię.-powiedział to tak słodkim tonem, że myślałam iż się porzygam. Zdjęłam z siebie skórę i podałam ją Sakurze, która puściła do mnie oczko.
            Chłopcy z zespołu Itachiego zajęli swoje miejsca, a ja opuściłam mikrofon do odpowiedniej dla mnie wysokości odsuwając jednocześnie krzesełko, które przygotowali abym mogła usiąść.
-Gotowi?-zapytałam odwracając się do nich. Wszyscy kiwnęli głowami.
            Pain zaczął grać na klawiszach, a ja w tym czasie wydobyłam z siebie pierwsze słowa. Kiedy dołączyli się do niego pozostali zdjęłam mikrofon ze stojaka i pozwoliłam ponieść się muzyce. Podeszłam do Sasuke i widząc jego wściekłą minę uśmiechnęłam się i odwróciłam na pięcie wracając na miejsce. Śpiewając absolutnie nie przypominałam nieśmiałej zwykle wersji siebie. Na dodatek w pełni zrobiona czułam się po prostu seksowna. Itachi, który pomagał mi jako wokal wspomagający szeroko się do mnie uśmiechnął. Kiedy piosenka zamilkła wszyscy wpatrywali się we mnie z szeroko otwartymi oczami.
-Nauczyliście się Going under?-zapytała Sakura podchodząc do mnie i przybijając piątkę.
-Tak. Jeśli Sara chce możemy zagrać.
-Jasne. Sakura, wiesz dobrze, że śpiewasz to ze mną.-puściłam do niej oczko, a ona kiwnęła głową ustawiając się przy mnie, biorąc jednocześnie mikrofon od Itachiego.

            Ta piosenka zawsze lepiej wychodziła mi, kiedy byłam wściekła. Teraz byłam. Za to, jak traktował mnie Sasuke i jak bardzo cierpiałam przez jego przykre słowa. Przy śpiewaniu
So go on and scream
Scream at me I'm so far away
I won't be broken again
I've go to breathe I can't keep going under
            Podeszłam do Sasuke i hardo spojrzałam mu się w oczy. Zupełnie tak, jakbym chciała powiedzieć, że nie pozwolę więcej traktować się tak, jak do tej pory. Wróciłam do Sakury i dośpiewałyśmy do końca piosenkę.
-Widzę, że znalazłem nam nową wokalistkę.-zaśmiał się Itachi ściągając z siebie gitarę i podchodząc do mnie.
-Jak to?-zapytałam i zmarszczyłam brwi.
-Cóż, nie za bardzo lubię śpiewać. Wolę grać jak mam być szczery. Razem z Deidarą możemy być twoim wokalem wspomagającym, jeśli będziesz chciała. Rozmawiałem o tym z chłopakami po twoim wczorajszym wykonaniu Sober. Absolutnie nie mieli nic przeciwko.
-Zaraz ktoś wyskoczy zza drzwi i powie mi, że zostałam wkręcona, prawda?-zapytałam unosząc brwi.
-Nie ma o tym mowy. Chcemy abyś dołączyła do naszego zespołu. Jeśli tylko będzie ci to odpowiadać.-powiedział Deidara i szeroko się do mnie uśmiechnął.
-Jeśli weźmiesz ją do zespołu wkroczysz na wojenną ścieżkę. Dobrze wiesz, że za pół roku zaczyna się konkurs młodych talentów. Z tego, co wiem i mój zespół i twój biorą w nim udział.-powiedział Sasuke i podszedł do brata.
-Cóż, jeśli boisz się konkurencji ze strony naszej kuzynki, to chyba dobrze. Może w końcu uzmysłowisz sobie, że nie zawsze jesteś najważniejszy, a przystojna twarz nie pomoże ci w zwycięstwie. Biorę Sarę do zespołu, czy tobie się to podoba czy nie. Pytanie tylko, czy uzyskam od niej w końcu odpowiedź.
-Itachi, wiesz, że tobie nie mogę odmówić.-uśmiechnęłam się szeroko do mojego starszego kuzyna, który słysząc moją odpowiedź odwzajemnił uśmiech.
-Więc witamy w zespole. To będzie przyjemność pracować z tobą.-uścisnął mnie.
-Widzisz kochana, przyjechałaś do Japonii żeby robić karierę. W USA uznali, że jesteś już zdecydowanie za zdolna i dlatego musiałaś tu wrócić.-szturchnęła mnie Sakura, a ja zaśmiałam się głośno.
                Poczułam, że ktoś bacznie mi się przygląda. Przejechałam wzrokiem po zebranych, spodziewając się zobaczyć wściekłego Sasuke, jednak on wykłócał się o coś z blondynem poznanym dzień wcześniej. Rozglądałam się dalej, aż zobaczyłam schowanego w kącie chłopaka o intensywnie czerwonych włosach. Stał obok wysokiego szatyna i specyficznie ubranej blondynki. Kiedy nasze spojrzenia się spotkały uśmiechnął się do mnie lekko i kiwnął głową, jakby gratulując otrzymania nowej fuchy. Niedbale machnęłam głową i szybkim ruchem odwróciłam się z powrotem do mojego starszego kuzyna i przyjaciółki, którzy żywo dyskutowali o przyjęciu mnie do zespołu.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Opowiadanie numer dwa/ Rozdział 6

Opowiadanie numer dwa/ Rozdział 11

Opowiadanie numer dwa/ Rozdział 8