Opowiadanie numer dwa/ Rozdział 38


W poniedziałek przygotowałam się na grad nienawistnych spojrzeń, na przytyki, na wytykanie i obgadywanie za plecami. Jednak zdziwiłam się, kiedy ani w poniedziałek, ani we wtorek nikt nawet nie śmiał do mnie podejść, żeby powiedzieć o tym, że wie o Gaarze i o mnie.
            Sakura była tym równie mocno zdziwiona co ja, ale uznała, że dziewczyny po prostu straciły zainteresowanie Gaarą i rozmawianie o tym, kiedy ani Sasuke, ani Gaara nie byli już uczniami naszego liceum jest bez sensu. Uznałam, że moja przyjaciółka ma rację i do końca tygodnia rozluźniłam się, oraz przestałam o tym myśleć.
            Skupiałam się z kolei na tym, że Gaara dużo więcej czasu spędzał na uczelni i pisaniu projektów, niż na przebywaniu w domu. Potrafił wychodzić o siódmej rano i wracać przed północą, kiedy ja dawno już spałam. Z jednej strony współczułam mu, ponieważ rozumiałam, że zaliczenie egzaminów i wszystkich prac pisemnych było cholernie ważne, z drugiej jednak strony Sakura (bardzo nieświadomie) uzmysłowiła mi, że w taki sposób spędza z Marii i resztą swoich przyjaciół z uczelni dużo więcej czasu, niż ze mną. To wywołało we mnie kolejny głupi płomyk zazdrości i sprawiło, że reagowałam na Gaare trochę elektrycznie. Podczas weekendu nie miałam ochoty spędzać z nim czasu, pomimo tego, że o to prosił, a atmosfera w święta rysowała się bardzo szarymi kolorami.
            W dniu Bożego Narodzenia zostaliśmy zaproszeni do domu Gaary na uroczystą kolację. Obiecaliśmy iść tam zaraz po posiłku u moich wujków, choć jak miałam być szczera moim jedynym marzeniem było żeby Gaara poszedł tam sam. Jednak świadomość, że były to nasze pierwsze wspólne święta jako małżeństwo, uznałam, że dam radę się przemęczyć i po prostu wrócimy do domu, a potem grzecznie położymy się spać.
-Wziąłeś prezenty dla Temari, Kankuro i wujka?- zapytałam, kiedy poszłam po obiedzie z wujkami do sypialni.
-Tak. Stoją przy drzwiach.- Gaara próbował zawiązać krawat, ale po trzeciej próbie warknął pod nosem. Westchnęłam i podeszłam do niego. Chwyciłam wiązania od krawata i zaczęłam wiązać.- Od kiedy umiesz wiązać krawaty?
-Martin mnie nauczył.- mruknęłam i przesunęłam materiał przez pętle. Kiedy zawiązałam i zaciągnęłam materiał Gaara złapał moje dłonie.
-Wszystko dobrze? Od jakiegoś czasu jesteś dziwnie milcząca.- zapytał i chwycił mój podbródek.
-Tak, wszystko dobrze...- skłamałam i oderwałam dłoń Gaary od mojej twarzy.
-Sara, przestań kłamać. Znam cię na tyle dobrze, że wiem, kiedy coś kręcisz. Co się znowu stało?- westchnęłam i oplotłam się ramionami.
-Boli mnie to, że ostatnio tak mało czasu spędzasz w domu.- powiedziałam i spojrzałam na niego.
            Ciężko westchnął.
-To teraz mam inne pytanie. Bardziej boli cię to, że spędzam tak mało czasu w domu, czy raczej to, że spędzam go z Naokim, Ryu, a przede wszystkim z Marie?- zapytał.
-Przede wszystkim z Marie.- powiedziałam, a Gaara się zaśmiał.
-Jak ja cię kocham za tą twoją zazdrość. Przynajmniej nie wspominasz o Rozwodzie Narity.
-Gaara, to nie jest śmieszne!!!- krzyknęłam i chciałam zrobić krok do tyłu, ale Gaara przyciągnął mnie do siebie za ramiona i namiętnie pocałował.
            Był to pierwszy raz od dwóch tygodni, kiedy w ogóle byliśmy tak blisko siebie. Serce w mojej piersi zaczęło galopować jak szalone.
            Gaara przesunął jedną dłoń w moje włosy i wplótł w nie palce, druga jego dłoń powędrowała na mój krzyż. Jęknęłam, kiedy wsunął język w moje usta i jeszcze pogłębił pocałunek. Dłoń z krzyża przesunęła się na mój pośladek, a ja dosłownie zaczęłam drżeć. Wspięłam się na palce, objęłam kark Gaary dłońmi i splotłam ze sobą palce.
-Cholera, kochanie, czas skończyć, bo za chwilę nie pójdziemy do mojego wujka wcale, lub bardzo się spóźnimy.- powiedział bardzo zachrypniętym głosem i odsunął się ode mnie na odległość kilku centymetrów. Spojrzałam na niego i skradłam ostatniego całusa.- Nie wiem, czy muszę to robić, ale zrobię. Uwierz, że wcale nie cieszę się z tego, że muszę siedzieć z ludźmi ze studiów nad projektami. Zdecydowanie wolałbym spędzać ten czas z tobą, ale szkoła jest dla mnie ważna. Przysięgam ci, że między mną, a Marii nigdy nie doszło do niczego innego niż rozmowy i nigdy nie dojdzie. Kocham ciebie. I za każdym razem kiedy wracam do domu tak późno wściekam się na siebie, że nie udało nam się skończyć wcześniej.
-Gaara, nie musisz mnie zapewniać, wierzę ci. Po prostu... Nie ufam Marii. Ona jakoś nie widzi obrączki na twoim palcu nawet jeśli oślepia ją z odległości kilometra.- mruknęłam niezadowolona. Gaara znów się zaśmiał.
-Spokojnie. Ja nawet nie muszę na tą obrączkę patrzeć żeby pamiętać o tym, gdzie moje miejsce.- powiedział i pocałował mnie w czoło.

            W domu rodziny Sabaku rozluźniłam się, śmiałam, żartowałam i zdecydowanie odzyskałam bardzo dobry humor. W dodatku obecność Shikamaru i jego rodziców jeszcze rozładowała atmosferę.
-Dobra, to teraz ja mam pytanie!- krzyknął wujek Gaary. Jego policzki były czerwone od alkoholu. Gaara też trzymał w ręku kieliszek.
-Słucham, wujku?- zapytał, a potem stuknął się z Gaarą i całą resztą pijących.
-Jak tam wam się żyje jako pan i pani Sabaku, co?- zapytał i wyszczerzył się do siostrzeńca.
-Normalnie. Jakoś nie widzę różnicy pomiędzy związkiem, a małżeństwem. Przynajmniej jeszcze nie teraz.- Gaara wzruszył ramionami
-Daj sobie około pięciu lat i zobaczysz, że zmienisz zdanie.- mruknął tata Shikamaru, a wtedy jego żona zaczęła ciskać w niego gromy.
-Co?! A powiedz mi co ty masz do naszego małżeństwa, że tak mówisz, co?!- krzyknęła, a my wszyscy zaśmialiśmy się.
-Ojciec właśnie otworzył puszkę Pandory.- mruknął mi na ucho Shikamaru, a ja zaczęłam się głośno śmiać.

            Wróciliśmy z Gaarą do domu grubo po drugiej w nocy. Ledwo widziałam na oczy i jedyne o czym marzyłam to sen. Gaara wcale nie wyglądał lepiej.
-Myślisz, że będziemy jak rodzice Shikamaru, kiedy będziemy mieli taki staż?- zapytał, kiedy rozpinał koszulę, żeby odwiesić ją na wieszak.
-Gaara, nie zastanawiam się nad tym. My mamy jeszcze etap wielkiego zakochania i szczęścia. I to na tym się skupiam.- powiedziałam i podeszłam do niego, żeby odpiąć mankiety koszuli.
-Masz rację. Etap rzucania nożami jeszcze przed nami.- powiedział i pocałował mnie w czasie, kiedy ja się śmiałam.
-Powiedziałeś, że mniejsze spory będziemy rozwiązywać w łóżku, a nie za pomocą noży.
-Wiem i dalej podtrzymuję swoje postanowienie. Jeśli tylko bardzo mocno mnie wkurzysz, obiecuję ci, że po prostu zaciągnę cię do sypialni, żeby to wyjaśnić.- powiedział i uśmiechnął się do mnie.
-A co ja będę miała zrobić? Nie mam tyle siły, żeby siłą cię tam zabrać.- zauważyłam.
-Sara, nie musisz mnie tam zaciągać. Uwierz, że wystarczy jedno twoje słowo, a pójdę tam z wielkim uśmiechem na ustach.
-Skarbie, jesteś niemożliwy.- znowu zaśmiałam się bardzo głośno i wspięłam się na palce żeby pocałować Gaare.

            Po Nowym Roku przyszedł czas, żeby wrócić do szkoły. Weszłam do sali wesoło gawędząc z Ino, Sakurą i Hinatą, kiedy nagle dziewczyny, które spotkałam z Gaarą w metrze zastąpiły nam drogę.
            Wtedy zauważyłam, że reszta dziewczyn w klasie wpatruje się w nas nienawistnym spojrzeniem.
-Iregiro, Yamanaka, Hyuuga, Haruno, mamy do was kilka bardzo ważnych pytań.- powiedziały, a my zamarłyśmy.
-Tak?- zapytałam, kiedy jako pierwsza odzyskałam głos.
-Wiemy, że wszystkie macie związek z chłopakami z grupy Uchiha i Sabaku. Widziałyśmy was wszystkich w domu Sasuke.
-Sterczałyście pod moim domem, żeby dowiedzieć się takich rzeczy? Niezłe z was desperatki, nie ma co.- rzuciłam jadowitym tonem.
-Owszem, i dzięki temu dowiedziałyśmy się, że Yamanaka spotyka się z Saiem, Hyuuga z Naruto, a Sakura jest dziewczyną Sasuke. Ty z kolei mieszkasz już nawet z Gaarą, lub przynajmniej on pomieszkuje u ciebie. Także wasz związek najwidoczniej jest dość poważny.- powiedziała, a ja mocno zacisnęłam szczękę. Do szkoły przestałam nosić obrączkę. Nawet tą symboliczną.
-To, co jest między nami a chłopakami to nie wasz zakichany interes.- warknęłam.
-Owszem, nasz. Ta ekipa była i nadal jest najbardziej pożądaną grupą kawalerów do wzięcia. My wszystkie idziemy na studia, gdzie mamy okazję znów ich spotkać, a przy okazji wykorzystać ponowną szansę na zdobycie ich uwagi.
-Skoro nie udało wam się przez 3 ostatnie lata nie uważasz, że warto zająć się raczej kimś bardziej dla was dostępnym? Oni wszyscy mają już dziewczyny. Nas. I nie sądzę, żeby na wasz rozkaz chcieli to zmienić.
-Iregiro, nie znasz naszych możliwości. Tak zatrujemy wam życie, że same będziecie chciały zrezygnować. W tej klasie są przynajmniej trzy inne dziewczyny, które kiedyś były z Gaarą w związku, oraz dwie, z którymi kręcił Sasuke. Chętnie opowiedzą wam jak wygląda relacja z którymś z nich. Oni się nie angażują. Nigdy nie usłyszycie od nich nic, co da wam jakąkolwiek gwarancję na szczęście.
-Zadziwię cię, ale Ino jest z Saiem od prawie dwóch lat, Hinata z Naruto od roku, Sakura z Sasuke spotyka się już ponad rok, a ja z Gaarą od 1,5 roku. rzeczywiście jakoś kiepska ta nasza gwarancja na szczęście.- miałam ochotę wydrapać tej lasce oczy za wścibstwo.
-To tylko liczby. Najwidoczniej musicie się dobrze bzykać. Takie laski miały u nich dłuższy karnet pobytu.- laska odrzuciła włosy na plecy.
-Sara, daj spokój. Te laski mają problem z tym, że nam się udało. Przestań się z nią kłócić. Prawda by je zabiła.- powiedziała Saki i położyła mi dłoń na ramieniu.
-Jaka prawda? Że chłopcy kopną was w tyłek jak tylko pójdziecie na studia?
-Taka prawda, że każdy z nich nas kocha. I tak, wredne suki, my to usłyszałyśmy, a wy nie. Dlatego nie możecie tego przeboleć. Wam się nie uda. Nigdy. A teraz wybaczcie, ale chcemy zając nasze miejsca. Czas najwyższy zacząć lekcję.- Sakura zdecydowanym ruchem odepchnęła dziewczynę na bok i jakby nigdy nic pomaszerowała do swojej ławki.

            Po powrocie do domu opowiedziałyśmy wszystko chłopakom, którzy wyglądali na nieźle zdenerwowanych.
-Zaraz, zaraz. Czy ja dobrze rozumiem, że one wystawały pod naszymi oknami i oglądały to, co robimy? Co za nieźle popieprzone psycholki!- powiedział Sasuke i wyjął ze spodni paczkę papierosów. Gaara też poczęstował się jednym.
-Ta sytuacja jest niebezpieczna dla całej waszej czwórki. Sasuke, myślę, że powinniśmy ingerować u Tsunade.- Gaara wyglądał na nieziemsko zdenerwowanego.
-Gaara, przestań. Ayo już poniosła odpowiedzialność za to, co zrobiła rok temu. Dziewczyny nie zrobią nic oprócz psychicznego gnębienia nas. Nic więcej. Mamy siebie. Damy radę z nimi walczyć. Poza tym mam świetny pomysł jak dopiec tym sukom. I będzie to najlepszy pomysł ze wszystkich.- powiedziałam i uśmiechnęłam się szeroko.
-Kochana żono, kiedy widzę u ciebie ten uśmiech mam dziwne wrażenie, że chcesz zejść do piekła poskromić samego diabła.- Gaara przyjrzał mi się z wielkim zdziwieniem.
-Nie, Gaara. Tym razem wejdę w jego skórę. I to dobitnie wejdę w jego skórę.- powiedziałam i dosłownie czułam jak na mojej twarzy pojawia się wyraz wielkiej zadziorności.

            Dwunastego stycznia siedziałam nad jakimś porąbanym zadaniem z matmy, którego nie rozumiałam tak bardzo, że w końcu zrezygnowałam z robienia go. Westchnęłam i wzięłam kalendarz do ręki. Przerzuciłam całą jedną stronę i zamarłam widząc datę 19 stycznia, oznaczoną wielkim czerwonym kółkiem i podpisem URODZINY GAARY.
-O nie...- szepnęłam pod nosem i zerwałam się na równe nogi. Zwaliłam z biurka teczkę Gaary, z której wysypały się wszystkie dokumenty i książki, a po pokoju poniósł się wielki huk.
-Sara, co ty robisz?- zapytał Gaara, który siedział właśnie w łazience.
-Nic. Niechcący strąciłam twoją teczkę. Już zbieram ją do kupy!
            Szlag! Zapomniałam o urodzinach własnego męża! I to o ważnych urodzinach, ponieważ Gaara miał obchodzić przysłowiowe oczko. Zebrałam naręcze dokumentów w dosłownie jeden wielki śmietnik i próbowałam wygospodarować miejsce na biurku, żeby gdzieś to położyć.
-Rzeczywiście zbierasz do kupy. To wygląda jak wielka kupa czegoś, co kiedyś było moimi notatkami.
            Gaara opierał się ramieniem o framugę w drzwiach łazienki i uśmiechał się do mnie. Miał na sobie jedynie ręcznik, co również skutecznie rozproszyło moją uwagę.
-Przestań być uszczypliwy. Daj mi chwilę to posegreguję ci to jak trzeba.- powiedziałam i bezceremonialnie rzuciłam wszystko na łóżko.
            Gaara miał jedną cudowną zaletę. Wszystkie notatki prowadził na kartkach z różnokolorowymi marginesami. Każdy kolor marginesu był przypisany do innego przedmiotu, dzięki temu posegregowanie papierów szło mi dość sprawnie. Gaara w tym czasie krzątał się po pokoju i zakładał na siebie bokserki oraz spodnie od dresu.
-Co się stało, że aż zwaliłaś moją teczkę? Chciałaś mieć pretekst żeby przeszukać jej zawartość i poszukać listu od kochanki oraz numeru telefonu do burdelu?- zapytał i pocałował mnie w ramię.
-A mogłabym się w niej spodziewać takich rzeczy?- odwróciłam się w jego stronę z bardzo sceptyczną miną.
-A chcesz wiedzieć, że mam cię wpisaną w telefonie jako seks na zawołanie?- zerwałam się na równe nogi czerwona po same czubki uszu.
-Gaara! Bo ja wpiszę cię w telefon jako bankomat z pieniędzmi!- zagroziłam, a Gaara zaśmiał się i mnie pocałował.
-Żartuję wredna jędzo. W życiu bym cię tak nie wpisał. Moi jakże inteligentni koledzy w życiu nie daliby mi żyć, gdyby to zobaczyli. Przy okazji bardzo ładnie co w tych spodniach. Nowe?- zapytał i przesunął dłonie na moje biodra.
            Kiedy nie odpowiedziałam pocałował mnie w policzek, potem w szczękę, a na koniec przesunął wargi na moją szyję.
-Kochanie, zmartwię cię, ale przez najbliższy tydzień, rejony, o które w tym momencie zabiegasz są niedostępne.- Gaara od razu sposępniał na moje słowa.
-Zawsze wiem, kiedy się nakręcić.- mruknął pod nosem, a ja się zaśmiałam.
-Kładź się spać. Jutro rano musisz wcześnie wstać. Ja idę na chwilę do Sakury. Muszę skonsultować z nią zadanie z matmy. Dobranoc i słodkich snów.- powiedziałam, dałam Gaarze buziaka, a potem wyszłam z pokoju i od razu skierowałam się do sypialni Sakury.
            Wcale się nie zdziwiłam, kiedy nie zastałam mojej przyjaciółki z swoim łóżku. Od dłuższego czasu Saki po prostu pomieszkiwała w pokoju Sasuke, a ja zaczęłam kodować sobie w głowie, że to tam powinnam rozpoczynać poszukiwania.
            Weszłam do sypialni Sasuke w momencie, kiedy i on i Sakura oglądali jakiś film. Leżeli przytuleni na łóżku.
-Mąż próbuje cię zamęczyć więc chcesz się do nas przyłączyć?- Zapytał Sasuke i zrobił mi miejsce obok siebie.
-Nie. Sasuke, Saki, pamiętaliście może o tym, że równo za tydzień są urodziny Gaary?- zapytałam, a wtedy Sasuke poderwał się z łóżka.
-Cholera, masz rację! Za tydzień jest dziewiętnasty!
-Wiem. Spojrzałam w kalendarz na rozpiskę rzeczy, które muszę zrobić i sama zareagowałam tak, jak ty. Wy to jeszcze pół biedy. Gdybym ja jako jego żona o tym zapomniała, chyba szybko zdobyłabym status najgorszej żony w Tokio.
-Chyba raczej w całej Japonii.- zauważyła Sakura.
-Zaplanowałaś już coś?- zapytał Sasuke.
-Kochany kuzynie, czy ty mnie nie przeceniasz? Przypomniałam sobie o tym dosłownie piętnaście minut temu! Przyszłam do was, ponieważ mam cichą nadzieję, że nasze trzy głowy wspólnie coś wykombinują.- przyznałam szczerze.
-Tancerka erotyczna.- od razu rzucił Sasuke.
-To chyba sam wcielisz się w tą rolę.- powiedziałam jadowicie.
-Co powiesz na wspólne wyjście na lodowisko?- zapytała Sakura, a ja przez chwilę rozważałam jej pomysł.
-Dalej podtrzymuję erotyczną tancerkę.- powiedział Sas, a ja przywaliłam mu poduszką.
-Zaufaj mi, że twój tyłek w stringach to ostatnia rzecz jaką Gaara chciałby oglądać!- krzyknęłam.
-Wypraszam sobie. Mam piękny tyłek. Idealnie okrągły i jędrny. Taki jak powinien być. Sądzę, że mój szwagier byłby zachwycony.- powiedział Sasuke, a ja wytrzeszczyłam na niego oczy.
-O tak. Wróżę, że na pewno zemdlałby z wrażenia.- powiedziała Saki.
-Ja z kolei zaczynam zastanawiać się czy Sasuke nie chce nam się teraz do czegoś przyznać...- zauważyłam, a moja przyjaciółka od razu ryknęła śmiechem.
-Zaufaj mi kochana przyjaciółko, że choćbym chciała, w życiu nie mogłabym powiedzieć o Sasuke, że jest gejem. Wiem co mówię.- tym razem to ja się zaśmiałam.- Wracając do urodzin Gaary. Proponuję lodowisko i może wyjście do klubu karaoke? Moglibyśmy iść na imprezę, ale niestety nie wpuszczą nas.
-Łyżwy i karaoke? Czemu nie. Pośmiejemy się z chłopaków.- razem z Saki przybiłyśmy sobie piątki.
-A może zamiast łyżew pójdziemy do jakiegoś parku wodnego? Po pierwsze każde z nas umie pływać. I mówię tu też o reszcie naszych znajomych. Po drugie będziemy mieli szansę skorzystać z jacuzzi, żeby się wygrzać. Potem możemy iść na to karaoke, albo lepiej, do jakiegoś pubu. Przy okazji, Saro, zapraszasz jego kumpli ze studiów?- zapytał Sasuke, a ja westchnęłam.
-Czy muszę podawać powody, dla których nie chcę, ale wiem, że powinnam ich zaprosić?- mruknęłam, a Sasuke uśmiechnął się.
-Rozumiem, że jeden powód nosi imię Marii, jest szczupłą wysoką brunetką z brązowymi oczami i ślini się na widok Gaary jak piesek, kiedy ktoś macha mu kością przed oczami?- zapytał, a ja kiwnęłam głową.
-Dokładnie Sasuke. Chcę zaprosić Naokiego i Ryu, ale absolutnie nie chcę zapraszać Marii. Jednak to ta trójka jest jego najbliższymi znajomymi na jego kierunku, więc po prostu wypada mi to zrobić.
-Wydaje mi się, że akurat to Gaara więcej się nawścieka, ponieważ nie raz mówił mi już jak to Naoki trochę za dużo o tobie mówi.
-Może zaproś tylko Ryu? Myślę, że to w takim momencie najlepsze wyjście.- zasugerowała Sakura.
-Rany, dlaczego pewne proste rzeczy muszą być takie popieprzone...- warknęłam pod nosem.- Dobra, jutro rano to ja zawiozę Sasuke i Gaare na uczelnię. Porozmawiam z Ryu sama, a on zadecyduje co robić dalej. I tak nie idę do szkoły, ponieważ czeka mnie wizyta w urzędzie z samego rana.
-W urzędzie? A z jakiej okazji?- zapytała Sakura, a ja westchnęłam.
-Dostałam list z informacją, że muszę coś podpisać w związku z wpisaniem mnie do rodziny Gaary. Także rozmowę z dziewczynami zostawiam tobie, Saki.
-Możesz na mnie liczyć! Na pewno ci pomogę!

            Z samego rana ubrałam się dość luźno i odstawiłam Sasuke oraz Gaare na uczelnię. Mój mąż zdziwił się, kiedy wysiadłam razem z nim i poszłam do jego klasy.
-O ile mi wiadomo kończysz dopiero liceum, więc nie uczestniczysz w moich zajęciach.- zaśmiał się.
-Mam sprawę do Ryu. To coś osobistego.- powiedziałam, a Gaara zmarszczył czoło.
-Osobistego? Od kiedy jesteś z nim w tak bliskich relacjach? Czyżbym przeoczył moment, kiedy to Ryu zrobił się większym rywalem niż Naoki.- przewróciłam oczami na słowa Gaary.
-Czy ty nie uderzyłeś się w głowę, kiedy rano wstawałeś? Powiedz mi, kiedy ja w ogóle dałam ci do zrozumienia, że ktoś podoba mi się bardziej niż ty?- zapytałam, a wtedy Gaara sięgnął po moją dłoń i pocałował jej wierzch.
-Nigdy. Choćby dlatego, że na pewno nie ma lepszego faceta dla ciebie, ode mnie.- wyszczerzył się do mnie, a ja myślałam, że przewrócę się z wrażenia.
-Mogę ci w pięć minut udowodnić jak bardzo się mylisz, chcesz?- zapytałam, a Gaara od razu spoważniał.
-Więc powiedz po co chcesz się spotkać z Ryu!
-Czy ty jesteś zazdrosny?- zapytałam, a Gaara zrobił się czerwony na policzkach.
-Wcale.- mruknął, a ja zaczęłam się śmiać.
-Tak. Jesteś zazdrosny.- szturchnęłam go, a potem bardzo szybko przelotnie musnęłam usta.- Nie masz o co. Mam do Ryu sprawę i tyle. To nic szemranego ani tym bardziej intymnego.
-A nie chcesz mi powiedzieć o co chodzi? Jaka sprawa może być na tyle... Istotnie nieistotna, że chcesz ją poruszyć z moim kumplem ze studiów, ale nie ze swoim ukochanym mężem?- zapytał głosem pełnym wyrzutu.
-Gaara, przestań się tak zachowywać. Dobrze wiesz, że Ryu ma inne preferencje.
-Nigdy się do tego nie przyznał. I skąd wiesz, że nie gustuje też w dziewczynach? Do tego też się nigdy nie przyznał tak naprawdę!
-Módl się, żeby Bóg dał mi do ciebie cierpliwość w tym momencie, bo jeśli da mi siłę, marny będzie twój los.- dźgnęłam go palcem w tors.
            Weszliśmy do jego klasy, a nasza wymiana zdań trwała. Zwróciło to uwagę niektórych osób z jego klasy.
-Sara? A co ty tu u licha robisz? Przyszłaś na wykład?- zapytał Naoki i niemal od razu przyszedł do nas.
-Nie. Za chwilę muszę uciekać pozałatwiać swoje sprawy. Chciałam porozmawiać z Ryu. Przyszedł już może?- zapytałam i rozejrzałam się po sali.
-Tak. Poszedł odnieść kurtkę do szatni. Poczekaj, za chwilę na pewno wróci.- powiedział Naoki, a ja podziękowałam mu uśmiechem.- Po co ci Ryu? Masz mnie.
-Chcę z nim o czymś porozmawiać. I przestańcie we dwóch wiercić mi dziurę w brzuchu, albo będziecie mieć u mnie przekichane!- warknęłam.
-Chyba się nie wyspałaś, co?- zapytał Naoki, kiedy zobaczył mój bojowy nastrój.
-Nie. Ma okres. Wtedy najlepiej omijać ją szerokim łukiem.- powiedział Gaara, a ja myślałam, że naprawdę za chwilę wyrzucę go przez okno.
-No to wszystko jasne... O Marii przyszła.- Naoki pomachał mojej "ulubionej" koleżance, ja z kolei miałam ochotę zupełnie ją zignorować. Niestety się nie udało.
-Cześć.- mruknęła, kiedy mnie zobaczyła. Najprawdopodobniej mój widok z samego rana popsuł jej humor na resztę dnia.
-Cześć.- odburknęłam i zaczęłam przestępować z nogi na nogę.
            Do sali wszedł wykładowca obładowany notatkami i laptopem. Był młody, przystojny i dobrze ubrany.
-Szkoda, że nie mogę przyśpieszyć czasu, żeby zacząć uczęszczać tu na wykłady.- powiedziałam z rozmarzonym wyrazem twarzy.
            Z kolei kiedy wykładowca zobaczył mnie zmarszczył czoło i podszedł do nas.
-Nowa studentka z wymiany? Nikt mi nic nie mówił.- powiedział, a ja zaśmiałam się.
-Nie. Nie jestem studentką z wymiany. Jeśli zaczyna pan zajęcia, to w takim razie już sobie idę.- powiedziałam.
-To w takim razie co pani robi na naszym uniwersytecie?- zapytał. Zdałam sobie sprawę z tego, że próbuje podtrzymać rozmowę.
            Ja z kolei postanowiłam od razu zagrać w otwarte karty.
-Przyjechałam porozmawiać z kolegą. I przy okazji odwiozłam męża na zajęcia.
-Męża? Chwila moment, słyszałem, że jeden ze studentów się niedawno ożenił. Więc pewnie przyszłaś do niego, tak?
-Nie... Gaara, pochwaliłeś się zmianą stanu?- zapytałam, a Gaara wyszczerzył się do mnie.
-A więc to jest pana żona, panie Sabaku? No, no. Musze pochwalić świetny gust.- powiedział wykładowca, a ja spłonęłam rumieńcem.
-Nie inaczej panie doktorze. Sara, Ryu właśnie przyszedł.- powiedział Gaara, a ja automatycznie spojrzałam w stronę drzwi. Chłopak zaczął iść w naszą stronę.
-Świetnie. W końcu się doczekałam. Miłego dnia, kochanie i do zobaczenia w domu.- powiedziałam, pocałowałam Gaare na pożegnanie, a potem szybkim krokiem skierowałam się w stronę Ryu.
-Sara-chan! Jak dobrze cię widzieć po takim... Ej! Co jest?!- zapytał, kiedy chwyciłam go za rękę i zaczęłam z powrotem ciągnąć w stronę wyjścia.

            Na korytarzu odciągnęłam go spory kawałek od drzwi, żeby przypadkiem Naoki i Gaara nie wpadli na pomysł podsłuchiwania nas.
-Ryu, mam do ciebie bardzo ważną sprawę. I od razu zaznaczam, że to póki co informacja tylko dla ciebie.
-Zaczynam się bać tego oficjalnego tonu.- powiedział.
-Słuchaj. Za sześć dni Gaara ma urodziny. Razem z moim kuzynem i przyjaciółką ustaliliśmy, że moglibyśmy grupowo wyjść do parku wodnego, a potem na karaoke. Chciałam zaprosić też was, ponieważ od prawie roku studiujecie razem i kumplujecie się. Jednak Gaara reaguje alergicznie na samo wspomnienie o Naokim i prywatnym wyjściu z nim, kiedy ja jestem obecna. Ja z kolei reaguję tak na Marii, co do której wiemy bardzo dobrze, że podkochuje się w moim mężu.
-Nie da się ukryć, że dziwny z was kwartet.
-Ryu! Słuchaj mnie dalej. Postanowiłam, że porozmawiam z tobą, ponieważ ty jako jedyny zachowujesz się zupełnie normalnie. Bardzo chciałabym żebyś przyszedł, ponieważ i ja i Gaara bardzo cię lubimy. I chciałabym, żebyś pomógł mi zadecydować czy Marii i Naoki też powinni przyjść.
-Rany. Stawiasz mnie w trochę ciężkiej sytuacji. Naoki i Marii to tak samo moi znajomi, jak Gaara. Chętnie przyjdę, ale co do Marii i Naokiego decyzję powinnaś podjąć raczej z Gaarą.
-Nie! Te urodziny to przyjęcie niespodzianka. Nie mogę powiedzieć o nim Gaarze. Chcę ich zaprosić, ale nie chciałabym żeby wyszły z tego potem chore sytuacje. Nie zaproszenie ich poskutkuje z kolei tym, że mogą się obrazić na Gaare, czego też nie chce.
-Dobra, Teraz ja mam plan. Jeśli postanowisz ich zaprosić, będę pilnował, żeby Marii nie zbliżyła się za bardzo do Gaary, a Naoki do ciebie. Opanowałem to do perfekcji od czasu, kiedy cię poznałem. Uważam, że ty i Gaara jesteście świetnym małżeństwem i nie chcę, żebyście kłócili się przez tą parę idiotów.
-Mam wrażenie, że ktoś mi powie, że jestem idiotką, skoro w ogóle chcę zrobić coś takiego.- wzruszyłam ramionami.
-Ja z kolei uważam, że zachowujesz się bardzo dojrzale. I to miłe z twojej strony, że wybierasz męża, zamiast swojego spokoju.
-Czy w takim razie mógłbyś zaprosić i Marii i Naokiego? I proszę cię daj Marii jasno do zrozumienia, że jeśli tylko postanowi specjalnie powiedzieć Gaarze o niespodziance, żeby naumyślnie ją zepsuć, będzie mieć ze mną do czynienia. I ja nie żartuję. To samo tyczy się Naokiego.
-Widzę, że przemyślałaś wszystko bardzo, bardzo dokładnie.
-Tak. Gaara kończy 21 lat. Chcę, żeby zapamiętał te urodziny.
-W takim razie podaj mi swój numer. Gdybyś potrzebowała pomocy dzwoń i nie bój się prosić o pomoc. Może i nie znam Gaary za długo, ale bardzo go lubię. Jest najbardziej normalny z całej naszej bandy i jeśli jego żona chce mu wyprawić najlepsze urodziny w życiu, to nie śmiem odmówić dołożenia do tego swojej pomocy.
-Ryu, jesteś najsłodszym facetem jakiego miałam okazję poznać.
-Wiem skarbie. Dlatego bardzo się cieszę, że to do mnie postanowiłaś zgłosić się po pomoc.- puścił mi oczko, a ja wybuchłam śmiechem.

            W ciągu tych kilku dni udało nam się powiadomić wszystkich naszych znajomych oraz ogarnąć najważniejsze rzeczy czyli miejsce w klubie karaoke oraz karnety do parku wodnego. Prezent, który postanowiłam zrobić dla Gaary bardzo spodobał się Sakurze.Jednak moim największym zwycięstwem było to, że Marii sama zrezygnowała z uczestnictwa w urodzinach Gaary, Naoki z kolei zapowiedział, że ma zamiar przyjść ze swoją koleżanką.

            Przez cały ten czas Gaara miał na głowie tyle obowiązków, że kiedy dziewiętnastego poprosiłam go, żebyśmy wyszli na miasto, powiedział, że on zostaje w domu i odpoczywa. Z wymiany zdań wywiązała się mała awantura, ale po wszystkim Gaara w końcu odpuścił i zgodził się wyjść ze mną.
            Kiedy wzięłam ze sobą plecak z naszymi strojami kąpielowymi Gaara zmarszczył czoło.
-Chcesz robić piknik? Jest minus dwadzieścia.- zauważył, kiedy spojrzał na termometr.
-Mam tam dla nas termos z herbatą i przekąski gdybyśmy zgłodnieli.- wyszczerzyłam się do Gaary, a on przewrócił oczami.
-Czy serio nie możemy zostać dzisiaj w domu? Jest zimno, wieje, nie ma słońca. Wolałbym poleżeć z tobą, pooglądać filmy i się poprzytulać.
-Ale ja chcę wyjść na miasto! Nie robiliśmy tego od grudnia!- ze złości aż tupnęłam nogą.
-Dobrze. W takim razie chodźmy.- Gaara wyglądał jak jakiś męczennik.

            Wysiedliśmy na umówionym przystanku, gdzie mieli czekać na nas nasi przyjaciele. Jednak peron był pusty, ja z kolei zaczęłam się obawiać, że przez pogodę postanowili schować się gdzieś. Zaczęłam rozglądać się jak szalona po peronie, co nie uszło uwadze Gaary.
-Czekasz na kogoś?- zapytał, a ja stanęłam do pionu.
-Co? Nie! Ja tylko... Ja tylko patrzę czy aby wysiedliśmy na dobrej stacji.
-Sara, co ty kręcisz? Przed wyjściem mówiłaś, że chcesz iść na spontaniczny spacer gdzieś na miasto i wysiądziemy na przypadkowej stacji. Teraz nagle zastanawiasz się, czy ta stacja jest dobrą stacją. Mam dziwne wrażenie, że coś przede mną ukrywasz i wcale mi się to nie podoba.- powiedział i obrócił mnie tak, że spoglądał w moje oczy.
            Nienawidziłam, kiedy tak robił, ponieważ czułam się jak podczas badania rentgenowskiego. Z tą jednak różnicą, że Gaara prześwietlał na wskroś wszystkie moje uczucia, które się we mnie kłębiły i jednocześnie czytał mi w myślach.
            Odwróciłam wzrok i przygryzłam dolną wargę. Gaara chwycił mój podbródek i zmusił mnie, żebym na niego spojrzała.
-Co przede mną ukrywasz?- zapytał.
-Powiem ci jeśli mnie pocałujesz.- powiedziałam, a Gaara się zaśmiał.
-O to nawet nie musisz prosić.- przyciągnął swoją twarz do mojej, a po chwili poczułam ciepłe wargi na swoich ustach.
            Poczułam przyjemny dreszcz rozchodzący się po plecach i szybko pogłębiłam pocałunek.
-Państwo Sabaku, spóźniamy się dosłownie pięć minut, a wy już migdalicie się ze sobą? Ludzie, chciałbym mieć takie zdrowie jak wy.- rozbawiony głos Sasuke sprawił, że niechętnie oderwaliśmy się od siebie i spojrzeliśmy na niego.
            Sas stał z całą grupą naszych przyjaciół, którzy również głupkowato się do nas uśmiechali.
-Co wy tu robicie?- zapytał Gaara zdziwiony obecnością wszystkich. Ja z kolei wyszczerzyłam się do niego.
            Wszyscy zaczęliśmy śpiewać Gaarze sto lat, a on bardzo zaskoczony zaczął się śmiać. Kiedy skończyliśmy mocno mnie do siebie przytulił.
-Byłem tak zajęty studiami, że zapomniałem o swoich własnych urodzinach. To miłe, że wy o nich pamiętaliście.- powiedział.
-To dopiero początek. Zapraszamy cię na dalszą część imprezy. Saro, wzięłaś to, co miałaś wziąć?- zapytała Sakura, a ja kiwnęłam głową.

            Kiedy zostałam trochę w tyle, Gaara przyszedł do mnie i skradł szybkiego całusa.
-Spacer w tak piękny dzień, powiadasz? Kiedy to zaplanowaliście?- zapytał.
-Tydzień temu. Z ręką na sercu muszę ci się przyznać, że też zupełnie zapomniałam, ale kiedy przeglądałam kalendarz przy biurku, odnalazłam tą datę zapisaną tłustym drukiem. Uznałam, że skoro to twoje dwudzieste pierwsze urodziny muszę się postarać.
-Ty w tym roku kończysz z dwójką z przodu, także co powiesz na wycieczkę na Hawaje w tej okazji?- zapytał, a ja zaczęłam się śmiać.
-Gaara, błagam cię. Nie mam czego świętować oprócz tego, że przestaję być nastolatką. Pamiętasz, co powiedziała moja ciocia w dniu moich dziewiętnastych urodzin? Że to ostatnie naste urodziny w moim życiu.
-I że to ostatnie urodziny jako panny. No i pierwsze jako studentki.
-I tego wyliczania już wystarczy. Chcę mieć zwykłe urodziny, w najbliższym gronie, na grzecznej zabawie. I to wszystko.
-Kochanie! Staniesz się oficjalnie pełnoletnia! To nie mogą być zwykłe urodziny! I na pewno nie mogą być grzeczne.
-Gaara, zaczynam się zastanawiać czy nie wyjechać na ten okres z Japonii, kiedy tak mówisz.- mruknęłam, a Gaara pochylił się nad moim uchem i musnął je wargami. Przystanęłam i zacisnęłam uda.
-Te urodziny nie mogą być zwykłe, ponieważ mam zamiar robić z tobą dwadzieścia nieprzyzwoitych rzeczy z okazji dwudziestych urodzin.- jego ciepły oddech załaskotał mnie w szyję.
-W tym momencie mam wrażenie, że następne pół roku będzie się ciągnąć w nieskończoność.- mruknęłam, a Gaara ryknął śmiechem.

            W parku wodnym chłopcy poszli do swojej szatni, dziewczyny do swojej. Szybko przebrałyśmy się w stroje kąpielowe, a kiedy wyszłam ze swojej kabiny moje koleżanki gwizdnęły zdziwione.
-Czy mi się wydaje, czy ty schudłaś?- zapytała Temari, która przewiesiła ręcznik przez ramię.
-Być może. Mamy teraz dużo prób przed zakończeniem roku szkolnego, a ja dużo się ruszam.
-Wyglądasz super! Nie, żebyś wcześniej nie wyglądała, ale nie widziałam cię w stroju od wakacji i widzę różnicę.- powiedziała moja szwagierka, a ja się zaśmiałam.
-Dzięki Temari. Potraktuję to jako komplement.- powiedziałam, a potem razem z dziewczynami wyszłam na halę z basenami.

            Chłopcy siedzieli już na leżakach i popijali chłodne koktajle, które z wielkimi uśmiechami nosiły im dziewczyny.
-Sara-chan! Powiem ci, że zaczynam zazdrościć twojemu mężowi takich widoków na co dzień.- powiedział Ryu, a ja zaczęłam się śmiać.- Z resztą patrząc na was wszystkie muszę przyznać, że jesteście najlepszymi partiami w Tokio.- tym razem to my wszystkie się zaśmiałyśmy.
-Właśnie. Ryu. Naoki zrezygnował z przyjścia tutaj?- zapytałam i położyłam swój ręcznik na leżaku Gaary.
-Napisał mi, że dołączy do nas ze swoją przyjaciółką w klubie karaoke, ponieważ muszą coś załatwić na mieście i się nie wyrobią. Możemy się go spodziewać dopiero wieczorem.- powiedział, a ja zmarszczyłam brwi.
-Czyżbyś się stęskniła?- zapytał Gaara i stanął za mną.
-Oczywiście. Po prostu nie mogę wyobrazić sobie, że Naokiego nie będzie z nami na zabawie w parku wodnym.- powiedziałam ironicznie
-Kim jest ten cały Naoki i dlaczego Gaara tak na niego reaguje?- zapytał Sai. Już nabierałam powietrza w płuca, żeby mu odpowiedzieć, ale Ryu mnie wyprzedził.
-Jego największym marzeniem jest, żeby przelecieć żonę swojego kumpla ze studiów. Czytaj Sarę.- na słowa Ryu poczułam jak na moje policzki wpływa wielki rumieniec.
-Dzięki, że mi o tym przypomniałeś kumplu. Kiedy tylko go zobaczę coś czuję, że od razu zacznę być opryskliwy.- warknął Gaara pod nosem, a ja jęknęłam.
-Idę do wody. Mam dość tego testosteronu unoszącego się w powietrzu.- sapnęłam, a potem szybkim krokiem skierowałam się do najgłębszego basenu na hali.

            Kiedy weszłam do przyjemnie chłodnej wody od razu odetchnęłam. Nabrałam powietrza w płuca i zanurkowałam, a potem zaczęłam płynąć. Wynurzyłam się dopiero, kiedy niechcący na kogoś wpłynęłam.
-Przepraszam!- wysapałam i zaczęłam odgarniać włosy z twarzy.
-Wściekasz się na mnie?- poczułam ulgę widząc Gaare.
-Raczej trochę się irytuję. Biłam się z myślami czy zaprosić Naokiego i Marii. Marii sama zrezygnowała z przyjścia, Naoki chce zabrać ze sobą swoją przyjaciółkę, więc nie wiem po co te głupie teksty o marzeniu przespania się ze mną. On dobrze wie, że nie ma na co liczyć w tej kwestii, także bez sensu w ogóle poruszać to przy naszych znajomych.- mruknęłam, a potem odwróciłam się plecami do Gaary i odbiłam się od dna, żeby popłynąć z powrotem do miejsca, w którym weszłam do basenu.
-Może dla ciebie bez sensu, ale ja się wściekam.- Gaara płynął obok mnie i nadawał jak katarynka.
-Nie masz o co. On to żadna konkurencja. Kolega i nikt więcej.- powiedziałam i zanurzyłam głowę pod wodę dając Gaarze znak, że nie mam zamiaru dalej ciągnąć tego bezsensownego tematu.
            Wtedy poczułam silne szarpnięcie w okolicach pasa i zanurzyłam się głębiej pod wodę. Krzyknęłam, a z moich ust wydobyły się bąbelki. Poczułam wlewającą się do ust wodę, a potem znajome usta Gaary na swoich. Przez krótką chwilę całowaliśmy się pod wodą, a potem się wynurzyliśmy.
-Głupek! Co by było gdybym zachłysnęła się wodą?- krzyknęłam i chlapnęłam Gaare.
-Zrobiłbym ci bardzo intensywne usta-usta i masaż serca. Jak już wiesz jestem w tym bardzo wprawiony.- wyszczerzył się do mnie, a ja chwyciłam go za głowę i wepchnęłam pod wodę.

            Po kilku wesołych godzinach spędzonych na zabawach w parku wodnym, poszliśmy do klubu karaoke. Naoki czekał na nas w sali, którą wynajęliśmy.
            Obok niego siedziała bardzo ładna dziewczyna. Wysoka, zgrabna szatynka o piwnych oczach i oślepiająco białym uśmiechu. Poczułam, że Gaara na jej widok cały się spiął. Ona również wyglądała na nieźle zaskoczoną.
-Sara! Gaara! Ryu! I wszyscy wasi przyjaciele! Miło mi w końcu poznać resztę waszych przyjaciół. Jestem Naoki, a to moja przyjaciółka Fumiko. Fumiko, poznaj proszę, oto nasz jubilat...
-Gaara Sabaku. Ile to już czasu minęło? Z cztery lata?- zapytała dziewczyna, a wtedy ja się spięłam. Naoki również wyglądał na zaskoczonego.
-Znacie się?- zapytał, a dziewczyna uśmiechnęła się jadowicie i spojrzała na Gaare.
-Jasne, że się znamy. Byliśmy parą w ostatniej klasie gimnazjum. Chodziliśmy ze sobą jakieś dwa czy trzy miesiące, a potem Gaara rzucił mnie z hukiem.- spojrzałam na Gaare. Usta miał zaciśnięte w wąską kreskę, jego oczy raziły gromem.
-To prawda. Stare dzieje. Jak tam chłopak, z którym spotykałaś się za moimi plecami? Jak on miał? Soh? Jego też robiłaś na boki?- to starło wesoły uśmieszek z ust laski.
-Masz rację. Stare dzieje. Nie warto do nich wracać. Przy okazji wszystkiego najlepszego z okazji urodzin. Życzę ci dużo nowych przygód w życiu. To lubiłeś najbardziej. Ta brunetka to nowa zdobycz?- zapytała i spojrzała na mnie.
            Nadymałam policzki ze złości i stanęłam przed szatynką.
-Ta brunetka ma na imię Sara Sabaku i jest żoną faceta, którego właśnie obrażasz.- powiedziałam ostro, a wtedy oczy laski zrobiły się wielkie jak spodki.
-Ożeniłeś się? Jej, to chyba ostatnia rzecz, której bym się po tobie spodziewała. Dobrze, w takim razie zacznijmy to całe karaoke. Przy okazji można tu zamówić jakieś drinki?- zapytała zupełnie mnie ignorując, co ja również uznałam za koniec poznawania się.

            Po kilku drinkach (oczywiście ni wliczając w to picie mnie) całe towarzystwo zrobiło się bardziej rozluźnione. Wszyscy żartowali, śmiali się, chętnie śpiewali. Ja z kolei byłam coraz bardziej poirytowana, kiedy Gaara, Naoki i Ryu dyskutowali sobie o prawie, a przyjaciółka Naokiego oraz jednocześnie była dziewczyna Gaary przysłuchiwała się temu i wybuchała śmiechem we właściwym momencie.
            Gaara z kolei jakby zapomniał o tym, jak "czule" przywitał się z tą dziewczyną i teraz żartował sobie z nią w najlepsze. Moja najlepsza przyjaciółka z kolei podeszła do mnie, żeby podminować mnie jeszcze bardziej.
-Twój mężulek ma bardzo płynne granice dogadywania się ze swoimi byłymi.
-Chcesz mnie jeszcze bardziej wkurzyć? Zdążyłam to zauważyć.
-Chodź zaśpiewać. To działa na ciebie najlepiej.- powiedziała i pociągnęła mnie do mikrofonów.

            Saki wybrała dla nas piosenkę Kelly Clarkson Gone. Stanęłyśmy przy mikrofonach do bitwy. Zaczyna Sakura, refren śpiewałyśmy już razem. Drugą zwrotkę musiałam zaśpiewać ja. Trzecią z kolei śpiewałyśmy obie. Byłam tak wściekła, że dosłownie czułam emocje płynące z tej piosenki. Udawało mi się nawet wyciągać tak wysokie tony o jakich nie miałam pojęcia.
            Kiedy skończyłyśmy po prostu przybiłyśmy sobie piątki i wróciłyśmy na miejsca. Ryu niemal natychmiast znalazł się przy mnie.
-Od kiedy tak śpiewasz? zapytał, a ja się zaśmiałam.
-Od dawien dawna. Uczyłam się w szkole w Waszyngtonie.
-Uczyłaś się w Washington School of Art?! O mamo!!! Mam przed sobą przyszłą gwiazdę! Jesteś cudowna! Przez cały twój występ miałem ciarki na całym ciele i nie mogłem oderwać od ciebie oczu. Sakura, ty również niesamowicie śpiewasz, ale Sara...
-Wiem o tym, Ryu. Sara jest w śpiewie perfekcyjna, więc porównanie mnie do niej to wielki komplement. Dzięki.- Saki puściła Ryu oczko.
-Szkoda tylko, że już jest mężatką.- powiedział Naoki.
-Naoki, mężów można mieć kilku. Zależy jak bardzo przeginają w zachowaniu.- powiedziałam ze słodkim uśmiechem i niemal od razu spojrzałam na Gaare, który siedział obok swojej byłej, pochylony w jej stronę. Na moje słowa od razu się wyprostował i spojrzał na mnie.- Prawda, kochanie.- ostatnie słowo było jak butla kwasu wylana na Gaare.- Ryu, możesz chcesz ze mną zaśpiewać?
-Skompromitowałbym się. Nie śmiem nawet stawać z tobą do pojedynku.
-Ryu! To ma być zabawa! Daj spokój!- powiedziałam i pociągnęłam go za sobą do podestu z mikrofonami.

            Do końca imprezy Gaara siedział sztywny jak kij i nie zamienił ze swoją byłą nawet słowa. Czułam satysfakcję, ale jednocześnie wielką wściekłość. Zaczęłam żałować, że zaprosiłam Naokiego. Zaczęłam żałować, że w ogóle zorganizowaliśmy to przyjęcie.

            Do domu wracałam w towarzystwie Sakury, Hinaty i Ino. Gaara, pomagał nieść upitego do nieprzytomności Kankuro.
-Czeka cię awantura w domu?- zapytała Sakura.
-Przekonamy się, czy Gaara ma jaja żeby w ogóle wyjść z inicjatywą rozmowy o tym, dlaczego pomimo tego cudownego przywitania z tą laską nie mógł przestać z nią rozmawiać.- powiedziałam.
-O czym teraz myślisz?- zapytała Ino.
-Że chyba prześpię się dzisiaj w łóżku Sakury, bo jeśli Gaara zacznie mnie dotykać to go rozniosę.- mruknęłam i zmęczona przetarłam oczy.

            Wróciliśmy do domu w kompletnej ciszy. Sakura poszła do sypialni z Sasuke, Itachi poszedł do swojej. Ja z kolei weszłam za Gaarą do naszej sypialni, a potem zaczęłam zbierać swoje rzeczy bez jakiegokolwiek patrzenia na Gaare.
-Sara, słuchaj. Jeśli chodzi o to w klubie to...- zaczął, a ja westchnęłam.
-Gaara. Nie poruszajmy dzisiaj tego tematu. Proszę. Chcę iść spać, jestem zmęczona tym dniem i tym co się stało.
-Kiedy my musimy porozmawiać o tym, co się stało!!!- krzyknął czerwony po same czubki uszu.
-Czyli o czym? O tym, że flirtowałeś ze swoją byłą na oczach swojej żony? O tym chcesz porozmawiać? W ogóle skąd u ciebie to zaangażowanie w rozmowę z tą dziewczyną? Przywitałeś ją przecież tak ciepło, że aż się nie spodziewałam, że w ogóle będziesz chciał przebywać blisko niej, a tu proszę, niespodzianka.- wycedziłam przez zaciśnięte zęby i podeszłam do szafki, a potem zaczęłam grzebać w niej w istnej furii.
-Sara, to nie tak. Wyjaśnialiśmy sobie to, co stało się, kiedy ze sobą zerwaliśmy. Skoro Naoki się z nią spotyka, dobrze byłoby mieć ze sobą jakieś przyjacielskie relacje, nie?
-Gaara, zamknij się już! Uwierz, że gdybym robiła to samo będąc z Martinem zrobiłbyś mi dziką awanturę już w tamtym klubie. Ja chciałam uniknąć wstydu przy naszych znajomych, a w tym momencie chcę uniknąć uduszenia cię, własnymi rękoma. Idę spać do sypialni Sakury, ponieważ spanie z tobą może być nieprzyjemne i dla mnie i dla ciebie. Dobranoc.- powiedziałam i nawet na niego nie spojrzałam. On z kolei chwycił mnie za ramię.
-Sara, daj mi się wytłumaczyć!
-Tu nie ma czego tłumaczyć! Olałeś mnie, Gaara! Przez ponad dwie godziny rozmawiałeś tylko z Ryu, Naokim i tą dziewczyną, przy czym głównie z tą dziewczyną. Ty nawet z nią nie rozmawiałeś! Ty z nią flirtowałeś! Zapomniałeś o mnie, o reszcie naszych przyjaciół, jakbyśmy w ogóle nie istnieli! Zareagowałeś dopiero, kiedy wspomniałam o tym, że mężów można mieć kilku.
-Poczułem aluzję do siebie samego.
-Brawo! Choć jedna mądra rzecz, którą powiedziałeś dzisiejszego dnia.- wyrwałam się.- Przy okazji. Wszystkiego najlepszego z okazji urodzin, gnoju! Liczę na to, że rzeczywiście ci się udały! To mój prezent, który specjalnie dla ciebie zrobiłam!- krzyknęłam, a potem rzuciłam w niego ciężką paczuszką, którą trzymałam na dnie swojej szafy z bielizną.
            Wyszłam z pokoju nawet się za siebie nie odwracając.

            Leżałam na łóżku Sakury skulona w kłębek i wyłam jak głupia. Tym razem nie była to nieuzasadniona zazdrość. Tym razem mój mąż posunął się zdecydowanie za daleko. Gdyby rozmawiał z tą swoją byłą dziewczyną nie miałabym do niego takiego żalu, jaki miałam. Jednak on perfidnie flirtował, reagował na jej słodkie uśmiechy i spojrzenia rzucane spod rzęs. Zapomniał o tym, że jestem z nim na jednej sali, że wszystko widzę, tak samo jak nasi znajomi, którzy dosłownie rzucali mi pełne litości spojrzenia.
            Zaczęłam myśleć o moim mężu jako niedojrzałym emocjonalnie flirciarzu, który nadal szukał aprobaty u innych kobiet i chciał się im podobać. Z kolei o sobie jako o nieodpowiedniej dla niego partnerce, kiedy nagle przypomniałam sobie Ayo i Fumiko. Obie były zgrabnymi i wysokimi szatynkami, a mężczyźni łamali sobie karki, kiedy się za nimi oglądali. Obie miały nogi do samego nieba i ciała modelek.
-Trzeba było nigdy nie zaczynać tego związku.- jęknęłam w poduszkę i mocno wpiłam w nią palce, jakby mogło mi to przynieść ulgę, której w tym momencie najbardziej ze wszystkiego na świecie potrzebowałam.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Opowiadanie numer dwa/ Rozdział 6

Opowiadanie numer dwa/ Rozdział 11

Opowiadanie numer dwa/ Rozdział 8