Opowiadanie numer dwa/ Rozdział 38
W poniedziałek
przygotowałam się na grad nienawistnych spojrzeń, na przytyki, na wytykanie i
obgadywanie za plecami. Jednak zdziwiłam się, kiedy ani w poniedziałek, ani we
wtorek nikt nawet nie śmiał do mnie podejść, żeby powiedzieć o tym, że wie o
Gaarze i o mnie.
Sakura była tym równie mocno
zdziwiona co ja, ale uznała, że dziewczyny po prostu straciły zainteresowanie
Gaarą i rozmawianie o tym, kiedy ani Sasuke, ani Gaara nie byli już uczniami
naszego liceum jest bez sensu. Uznałam, że moja przyjaciółka ma rację i do
końca tygodnia rozluźniłam się, oraz przestałam o tym myśleć.
Skupiałam się z kolei na tym, że
Gaara dużo więcej czasu spędzał na uczelni i pisaniu projektów, niż na
przebywaniu w domu. Potrafił wychodzić o siódmej rano i wracać przed północą,
kiedy ja dawno już spałam. Z jednej strony współczułam mu, ponieważ rozumiałam,
że zaliczenie egzaminów i wszystkich prac pisemnych było cholernie ważne, z
drugiej jednak strony Sakura (bardzo nieświadomie) uzmysłowiła mi, że w taki
sposób spędza z Marii i resztą swoich przyjaciół z uczelni dużo więcej czasu,
niż ze mną. To wywołało we mnie kolejny głupi płomyk zazdrości i sprawiło, że
reagowałam na Gaare trochę elektrycznie. Podczas weekendu nie miałam ochoty
spędzać z nim czasu, pomimo tego, że o to prosił, a atmosfera w święta rysowała
się bardzo szarymi kolorami.
W dniu Bożego Narodzenia zostaliśmy
zaproszeni do domu Gaary na uroczystą kolację. Obiecaliśmy iść tam zaraz po
posiłku u moich wujków, choć jak miałam być szczera moim jedynym marzeniem było
żeby Gaara poszedł tam sam. Jednak świadomość, że były to nasze pierwsze
wspólne święta jako małżeństwo, uznałam, że dam radę się przemęczyć i po prostu
wrócimy do domu, a potem grzecznie położymy się spać.
-Wziąłeś prezenty
dla Temari, Kankuro i wujka?- zapytałam, kiedy poszłam po obiedzie z wujkami do
sypialni.
-Tak. Stoją przy
drzwiach.- Gaara próbował zawiązać krawat, ale po trzeciej próbie warknął pod
nosem. Westchnęłam i podeszłam do niego. Chwyciłam wiązania od krawata i
zaczęłam wiązać.- Od kiedy umiesz wiązać krawaty?
-Martin mnie
nauczył.- mruknęłam i przesunęłam materiał przez pętle. Kiedy zawiązałam i
zaciągnęłam materiał Gaara złapał moje dłonie.
-Wszystko dobrze?
Od jakiegoś czasu jesteś dziwnie milcząca.- zapytał i chwycił mój podbródek.
-Tak, wszystko
dobrze...- skłamałam i oderwałam dłoń Gaary od mojej twarzy.
-Sara, przestań
kłamać. Znam cię na tyle dobrze, że wiem, kiedy coś kręcisz. Co się znowu
stało?- westchnęłam i oplotłam się ramionami.
-Boli mnie to, że
ostatnio tak mało czasu spędzasz w domu.- powiedziałam i spojrzałam na niego.
Ciężko westchnął.
-To teraz mam inne
pytanie. Bardziej boli cię to, że spędzam tak mało czasu w domu, czy raczej to,
że spędzam go z Naokim, Ryu, a przede wszystkim z Marie?- zapytał.
-Przede wszystkim z
Marie.- powiedziałam, a Gaara się zaśmiał.
-Jak ja cię kocham
za tą twoją zazdrość. Przynajmniej nie wspominasz o Rozwodzie Narity.
-Gaara, to nie jest
śmieszne!!!- krzyknęłam i chciałam zrobić krok do tyłu, ale Gaara przyciągnął
mnie do siebie za ramiona i namiętnie pocałował.
Był to pierwszy raz od dwóch
tygodni, kiedy w ogóle byliśmy tak blisko siebie. Serce w mojej piersi zaczęło
galopować jak szalone.
Gaara przesunął jedną dłoń w moje
włosy i wplótł w nie palce, druga jego dłoń powędrowała na mój krzyż. Jęknęłam,
kiedy wsunął język w moje usta i jeszcze pogłębił pocałunek. Dłoń z krzyża
przesunęła się na mój pośladek, a ja dosłownie zaczęłam drżeć. Wspięłam się na
palce, objęłam kark Gaary dłońmi i splotłam ze sobą palce.
-Cholera, kochanie,
czas skończyć, bo za chwilę nie pójdziemy do mojego wujka wcale, lub bardzo się
spóźnimy.- powiedział bardzo zachrypniętym głosem i odsunął się ode mnie na
odległość kilku centymetrów. Spojrzałam na niego i skradłam ostatniego całusa.-
Nie wiem, czy muszę to robić, ale zrobię. Uwierz, że wcale nie cieszę się z
tego, że muszę siedzieć z ludźmi ze studiów nad projektami. Zdecydowanie
wolałbym spędzać ten czas z tobą, ale szkoła jest dla mnie ważna. Przysięgam
ci, że między mną, a Marii nigdy nie doszło do niczego innego niż rozmowy i
nigdy nie dojdzie. Kocham ciebie. I za każdym razem kiedy wracam do domu tak
późno wściekam się na siebie, że nie udało nam się skończyć wcześniej.
-Gaara, nie musisz
mnie zapewniać, wierzę ci. Po prostu... Nie ufam Marii. Ona jakoś nie widzi
obrączki na twoim palcu nawet jeśli oślepia ją z odległości kilometra.-
mruknęłam niezadowolona. Gaara znów się zaśmiał.
-Spokojnie. Ja
nawet nie muszę na tą obrączkę patrzeć żeby pamiętać o tym, gdzie moje
miejsce.- powiedział i pocałował mnie w czoło.
W domu rodziny Sabaku rozluźniłam się,
śmiałam, żartowałam i zdecydowanie odzyskałam bardzo dobry humor. W dodatku
obecność Shikamaru i jego rodziców jeszcze rozładowała atmosferę.
-Dobra, to teraz ja
mam pytanie!- krzyknął wujek Gaary. Jego policzki były czerwone od alkoholu.
Gaara też trzymał w ręku kieliszek.
-Słucham, wujku?-
zapytał, a potem stuknął się z Gaarą i całą resztą pijących.
-Jak tam wam się
żyje jako pan i pani Sabaku, co?- zapytał i wyszczerzył się do siostrzeńca.
-Normalnie. Jakoś
nie widzę różnicy pomiędzy związkiem, a małżeństwem. Przynajmniej jeszcze nie
teraz.- Gaara wzruszył ramionami
-Daj sobie około
pięciu lat i zobaczysz, że zmienisz zdanie.- mruknął tata Shikamaru, a wtedy
jego żona zaczęła ciskać w niego gromy.
-Co?! A powiedz mi
co ty masz do naszego małżeństwa, że tak mówisz, co?!- krzyknęła, a my wszyscy
zaśmialiśmy się.
-Ojciec właśnie
otworzył puszkę Pandory.- mruknął mi na ucho Shikamaru, a ja zaczęłam się
głośno śmiać.
Wróciliśmy z Gaarą do domu grubo po
drugiej w nocy. Ledwo widziałam na oczy i jedyne o czym marzyłam to sen. Gaara
wcale nie wyglądał lepiej.
-Myślisz, że
będziemy jak rodzice Shikamaru, kiedy będziemy mieli taki staż?- zapytał, kiedy
rozpinał koszulę, żeby odwiesić ją na wieszak.
-Gaara, nie
zastanawiam się nad tym. My mamy jeszcze etap wielkiego zakochania i szczęścia.
I to na tym się skupiam.- powiedziałam i podeszłam do niego, żeby odpiąć
mankiety koszuli.
-Masz rację. Etap
rzucania nożami jeszcze przed nami.- powiedział i pocałował mnie w czasie,
kiedy ja się śmiałam.
-Powiedziałeś, że
mniejsze spory będziemy rozwiązywać w łóżku, a nie za pomocą noży.
-Wiem i dalej
podtrzymuję swoje postanowienie. Jeśli tylko bardzo mocno mnie wkurzysz,
obiecuję ci, że po prostu zaciągnę cię do sypialni, żeby to wyjaśnić.-
powiedział i uśmiechnął się do mnie.
-A co ja będę miała
zrobić? Nie mam tyle siły, żeby siłą cię tam zabrać.- zauważyłam.
-Sara, nie musisz
mnie tam zaciągać. Uwierz, że wystarczy jedno twoje słowo, a pójdę tam z
wielkim uśmiechem na ustach.
-Skarbie, jesteś
niemożliwy.- znowu zaśmiałam się bardzo głośno i wspięłam się na palce żeby
pocałować Gaare.
Po Nowym Roku przyszedł czas, żeby
wrócić do szkoły. Weszłam do sali wesoło gawędząc z Ino, Sakurą i Hinatą, kiedy
nagle dziewczyny, które spotkałam z Gaarą w metrze zastąpiły nam drogę.
Wtedy zauważyłam, że reszta
dziewczyn w klasie wpatruje się w nas nienawistnym spojrzeniem.
-Iregiro, Yamanaka,
Hyuuga, Haruno, mamy do was kilka bardzo ważnych pytań.- powiedziały, a my
zamarłyśmy.
-Tak?- zapytałam,
kiedy jako pierwsza odzyskałam głos.
-Wiemy, że
wszystkie macie związek z chłopakami z grupy Uchiha i Sabaku. Widziałyśmy was
wszystkich w domu Sasuke.
-Sterczałyście pod
moim domem, żeby dowiedzieć się takich rzeczy? Niezłe z was desperatki, nie ma
co.- rzuciłam jadowitym tonem.
-Owszem, i dzięki temu
dowiedziałyśmy się, że Yamanaka spotyka się z Saiem, Hyuuga z Naruto, a Sakura
jest dziewczyną Sasuke. Ty z kolei mieszkasz już nawet z Gaarą, lub
przynajmniej on pomieszkuje u ciebie. Także wasz związek najwidoczniej jest
dość poważny.- powiedziała, a ja mocno zacisnęłam szczękę. Do szkoły przestałam
nosić obrączkę. Nawet tą symboliczną.
-To, co jest między
nami a chłopakami to nie wasz zakichany interes.- warknęłam.
-Owszem, nasz. Ta
ekipa była i nadal jest najbardziej pożądaną grupą kawalerów do wzięcia. My
wszystkie idziemy na studia, gdzie mamy okazję znów ich spotkać, a przy okazji
wykorzystać ponowną szansę na zdobycie ich uwagi.
-Skoro nie udało
wam się przez 3 ostatnie lata nie uważasz, że warto zająć się raczej kimś
bardziej dla was dostępnym? Oni wszyscy mają już dziewczyny. Nas. I nie sądzę,
żeby na wasz rozkaz chcieli to zmienić.
-Iregiro, nie znasz
naszych możliwości. Tak zatrujemy wam życie, że same będziecie chciały
zrezygnować. W tej klasie są przynajmniej trzy inne dziewczyny, które kiedyś
były z Gaarą w związku, oraz dwie, z którymi kręcił Sasuke. Chętnie opowiedzą
wam jak wygląda relacja z którymś z nich. Oni się nie angażują. Nigdy nie
usłyszycie od nich nic, co da wam jakąkolwiek gwarancję na szczęście.
-Zadziwię cię, ale
Ino jest z Saiem od prawie dwóch lat, Hinata z Naruto od roku, Sakura z Sasuke
spotyka się już ponad rok, a ja z Gaarą od 1,5 roku. rzeczywiście jakoś kiepska
ta nasza gwarancja na szczęście.- miałam ochotę wydrapać tej lasce oczy za
wścibstwo.
-To tylko liczby.
Najwidoczniej musicie się dobrze bzykać. Takie laski miały u nich dłuższy
karnet pobytu.- laska odrzuciła włosy na plecy.
-Sara, daj spokój.
Te laski mają problem z tym, że nam się udało. Przestań się z nią kłócić.
Prawda by je zabiła.- powiedziała Saki i położyła mi dłoń na ramieniu.
-Jaka prawda? Że
chłopcy kopną was w tyłek jak tylko pójdziecie na studia?
-Taka prawda, że
każdy z nich nas kocha. I tak, wredne suki, my to usłyszałyśmy, a wy nie.
Dlatego nie możecie tego przeboleć. Wam się nie uda. Nigdy. A teraz wybaczcie,
ale chcemy zając nasze miejsca. Czas najwyższy zacząć lekcję.- Sakura
zdecydowanym ruchem odepchnęła dziewczynę na bok i jakby nigdy nic
pomaszerowała do swojej ławki.
Po powrocie do domu opowiedziałyśmy
wszystko chłopakom, którzy wyglądali na nieźle zdenerwowanych.
-Zaraz, zaraz. Czy
ja dobrze rozumiem, że one wystawały pod naszymi oknami i oglądały to, co
robimy? Co za nieźle popieprzone psycholki!- powiedział Sasuke i wyjął ze
spodni paczkę papierosów. Gaara też poczęstował się jednym.
-Ta sytuacja jest
niebezpieczna dla całej waszej czwórki. Sasuke, myślę, że powinniśmy ingerować
u Tsunade.- Gaara wyglądał na nieziemsko zdenerwowanego.
-Gaara, przestań.
Ayo już poniosła odpowiedzialność za to, co zrobiła rok temu. Dziewczyny nie
zrobią nic oprócz psychicznego gnębienia nas. Nic więcej. Mamy siebie. Damy
radę z nimi walczyć. Poza tym mam świetny pomysł jak dopiec tym sukom. I będzie
to najlepszy pomysł ze wszystkich.- powiedziałam i uśmiechnęłam się szeroko.
-Kochana żono,
kiedy widzę u ciebie ten uśmiech mam dziwne wrażenie, że chcesz zejść do piekła
poskromić samego diabła.- Gaara przyjrzał mi się z wielkim zdziwieniem.
-Nie, Gaara. Tym
razem wejdę w jego skórę. I to dobitnie wejdę w jego skórę.- powiedziałam i
dosłownie czułam jak na mojej twarzy pojawia się wyraz wielkiej zadziorności.
Dwunastego stycznia siedziałam nad
jakimś porąbanym zadaniem z matmy, którego nie rozumiałam tak bardzo, że w
końcu zrezygnowałam z robienia go. Westchnęłam i wzięłam kalendarz do ręki.
Przerzuciłam całą jedną stronę i zamarłam widząc datę 19 stycznia, oznaczoną
wielkim czerwonym kółkiem i podpisem URODZINY GAARY.
-O nie...-
szepnęłam pod nosem i zerwałam się na równe nogi. Zwaliłam z biurka teczkę
Gaary, z której wysypały się wszystkie dokumenty i książki, a po pokoju poniósł
się wielki huk.
-Sara, co ty
robisz?- zapytał Gaara, który siedział właśnie w łazience.
-Nic. Niechcący
strąciłam twoją teczkę. Już zbieram ją do kupy!
Szlag! Zapomniałam o urodzinach
własnego męża! I to o ważnych urodzinach, ponieważ Gaara miał obchodzić
przysłowiowe oczko. Zebrałam naręcze dokumentów w dosłownie jeden wielki
śmietnik i próbowałam wygospodarować miejsce na biurku, żeby gdzieś to położyć.
-Rzeczywiście
zbierasz do kupy. To wygląda jak wielka kupa czegoś, co kiedyś było moimi
notatkami.
Gaara opierał się ramieniem o
framugę w drzwiach łazienki i uśmiechał się do mnie. Miał na sobie jedynie
ręcznik, co również skutecznie rozproszyło moją uwagę.
-Przestań być
uszczypliwy. Daj mi chwilę to posegreguję ci to jak trzeba.- powiedziałam i
bezceremonialnie rzuciłam wszystko na łóżko.
Gaara miał jedną cudowną zaletę.
Wszystkie notatki prowadził na kartkach z różnokolorowymi marginesami. Każdy
kolor marginesu był przypisany do innego przedmiotu, dzięki temu posegregowanie
papierów szło mi dość sprawnie. Gaara w tym czasie krzątał się po pokoju i
zakładał na siebie bokserki oraz spodnie od dresu.
-Co się stało, że
aż zwaliłaś moją teczkę? Chciałaś mieć pretekst żeby przeszukać jej zawartość i
poszukać listu od kochanki oraz numeru telefonu do burdelu?- zapytał i
pocałował mnie w ramię.
-A mogłabym się w
niej spodziewać takich rzeczy?- odwróciłam się w jego stronę z bardzo
sceptyczną miną.
-A chcesz wiedzieć,
że mam cię wpisaną w telefonie jako seks na zawołanie?- zerwałam się na równe
nogi czerwona po same czubki uszu.
-Gaara! Bo ja
wpiszę cię w telefon jako bankomat z pieniędzmi!- zagroziłam, a Gaara zaśmiał
się i mnie pocałował.
-Żartuję wredna
jędzo. W życiu bym cię tak nie wpisał. Moi jakże inteligentni koledzy w życiu
nie daliby mi żyć, gdyby to zobaczyli. Przy okazji bardzo ładnie co w tych
spodniach. Nowe?- zapytał i przesunął dłonie na moje biodra.
Kiedy nie odpowiedziałam pocałował
mnie w policzek, potem w szczękę, a na koniec przesunął wargi na moją szyję.
-Kochanie, zmartwię
cię, ale przez najbliższy tydzień, rejony, o które w tym momencie zabiegasz są
niedostępne.- Gaara od razu sposępniał na moje słowa.
-Zawsze wiem, kiedy
się nakręcić.- mruknął pod nosem, a ja się zaśmiałam.
-Kładź się spać.
Jutro rano musisz wcześnie wstać. Ja idę na chwilę do Sakury. Muszę
skonsultować z nią zadanie z matmy. Dobranoc i słodkich snów.- powiedziałam,
dałam Gaarze buziaka, a potem wyszłam z pokoju i od razu skierowałam się do
sypialni Sakury.
Wcale się nie zdziwiłam, kiedy nie
zastałam mojej przyjaciółki z swoim łóżku. Od dłuższego czasu Saki po prostu
pomieszkiwała w pokoju Sasuke, a ja zaczęłam kodować sobie w głowie, że to tam
powinnam rozpoczynać poszukiwania.
Weszłam do sypialni Sasuke w
momencie, kiedy i on i Sakura oglądali jakiś film. Leżeli przytuleni na łóżku.
-Mąż próbuje cię
zamęczyć więc chcesz się do nas przyłączyć?- Zapytał Sasuke i zrobił mi miejsce
obok siebie.
-Nie. Sasuke, Saki,
pamiętaliście może o tym, że równo za tydzień są urodziny Gaary?- zapytałam, a
wtedy Sasuke poderwał się z łóżka.
-Cholera, masz
rację! Za tydzień jest dziewiętnasty!
-Wiem. Spojrzałam w
kalendarz na rozpiskę rzeczy, które muszę zrobić i sama zareagowałam tak, jak
ty. Wy to jeszcze pół biedy. Gdybym ja jako jego żona o tym zapomniała, chyba
szybko zdobyłabym status najgorszej żony w Tokio.
-Chyba raczej w
całej Japonii.- zauważyła Sakura.
-Zaplanowałaś już
coś?- zapytał Sasuke.
-Kochany kuzynie,
czy ty mnie nie przeceniasz? Przypomniałam sobie o tym dosłownie piętnaście
minut temu! Przyszłam do was, ponieważ mam cichą nadzieję, że nasze trzy głowy
wspólnie coś wykombinują.- przyznałam szczerze.
-Tancerka
erotyczna.- od razu rzucił Sasuke.
-To chyba sam
wcielisz się w tą rolę.- powiedziałam jadowicie.
-Co powiesz na
wspólne wyjście na lodowisko?- zapytała Sakura, a ja przez chwilę rozważałam
jej pomysł.
-Dalej podtrzymuję
erotyczną tancerkę.- powiedział Sas, a ja przywaliłam mu poduszką.
-Zaufaj mi, że twój
tyłek w stringach to ostatnia rzecz jaką Gaara chciałby oglądać!- krzyknęłam.
-Wypraszam sobie.
Mam piękny tyłek. Idealnie okrągły i jędrny. Taki jak powinien być. Sądzę, że
mój szwagier byłby zachwycony.- powiedział Sasuke, a ja wytrzeszczyłam na niego
oczy.
-O tak. Wróżę, że
na pewno zemdlałby z wrażenia.- powiedziała Saki.
-Ja z kolei
zaczynam zastanawiać się czy Sasuke nie chce nam się teraz do czegoś
przyznać...- zauważyłam, a moja przyjaciółka od razu ryknęła śmiechem.
-Zaufaj mi kochana
przyjaciółko, że choćbym chciała, w życiu nie mogłabym powiedzieć o Sasuke, że
jest gejem. Wiem co mówię.- tym razem to ja się zaśmiałam.- Wracając do urodzin
Gaary. Proponuję lodowisko i może wyjście do klubu karaoke? Moglibyśmy iść na
imprezę, ale niestety nie wpuszczą nas.
-Łyżwy i karaoke?
Czemu nie. Pośmiejemy się z chłopaków.- razem z Saki przybiłyśmy sobie piątki.
-A może zamiast
łyżew pójdziemy do jakiegoś parku wodnego? Po pierwsze każde z nas umie pływać.
I mówię tu też o reszcie naszych znajomych. Po drugie będziemy mieli szansę
skorzystać z jacuzzi, żeby się wygrzać. Potem możemy iść na to karaoke, albo lepiej,
do jakiegoś pubu. Przy okazji, Saro, zapraszasz jego kumpli ze studiów?-
zapytał Sasuke, a ja westchnęłam.
-Czy muszę podawać
powody, dla których nie chcę, ale wiem, że powinnam ich zaprosić?- mruknęłam, a
Sasuke uśmiechnął się.
-Rozumiem, że jeden
powód nosi imię Marii, jest szczupłą wysoką brunetką z brązowymi oczami i ślini
się na widok Gaary jak piesek, kiedy ktoś macha mu kością przed oczami?-
zapytał, a ja kiwnęłam głową.
-Dokładnie Sasuke.
Chcę zaprosić Naokiego i Ryu, ale absolutnie nie chcę zapraszać Marii. Jednak
to ta trójka jest jego najbliższymi znajomymi na jego kierunku, więc po prostu
wypada mi to zrobić.
-Wydaje mi się, że
akurat to Gaara więcej się nawścieka, ponieważ nie raz mówił mi już jak to
Naoki trochę za dużo o tobie mówi.
-Może zaproś tylko
Ryu? Myślę, że to w takim momencie najlepsze wyjście.- zasugerowała Sakura.
-Rany, dlaczego
pewne proste rzeczy muszą być takie popieprzone...- warknęłam pod nosem.-
Dobra, jutro rano to ja zawiozę Sasuke i Gaare na uczelnię. Porozmawiam z Ryu
sama, a on zadecyduje co robić dalej. I tak nie idę do szkoły, ponieważ czeka
mnie wizyta w urzędzie z samego rana.
-W urzędzie? A z
jakiej okazji?- zapytała Sakura, a ja westchnęłam.
-Dostałam list z
informacją, że muszę coś podpisać w związku z wpisaniem mnie do rodziny Gaary.
Także rozmowę z dziewczynami zostawiam tobie, Saki.
-Możesz na mnie
liczyć! Na pewno ci pomogę!
Z samego rana ubrałam się dość luźno
i odstawiłam Sasuke oraz Gaare na uczelnię. Mój mąż zdziwił się, kiedy
wysiadłam razem z nim i poszłam do jego klasy.
-O ile mi wiadomo
kończysz dopiero liceum, więc nie uczestniczysz w moich zajęciach.- zaśmiał
się.
-Mam sprawę do Ryu.
To coś osobistego.- powiedziałam, a Gaara zmarszczył czoło.
-Osobistego? Od
kiedy jesteś z nim w tak bliskich relacjach? Czyżbym przeoczył moment, kiedy to
Ryu zrobił się większym rywalem niż Naoki.- przewróciłam oczami na słowa Gaary.
-Czy ty nie
uderzyłeś się w głowę, kiedy rano wstawałeś? Powiedz mi, kiedy ja w ogóle dałam
ci do zrozumienia, że ktoś podoba mi się bardziej niż ty?- zapytałam, a wtedy
Gaara sięgnął po moją dłoń i pocałował jej wierzch.
-Nigdy. Choćby
dlatego, że na pewno nie ma lepszego faceta dla ciebie, ode mnie.- wyszczerzył
się do mnie, a ja myślałam, że przewrócę się z wrażenia.
-Mogę ci w pięć minut
udowodnić jak bardzo się mylisz, chcesz?- zapytałam, a Gaara od razu
spoważniał.
-Więc powiedz po co
chcesz się spotkać z Ryu!
-Czy ty jesteś
zazdrosny?- zapytałam, a Gaara zrobił się czerwony na policzkach.
-Wcale.- mruknął, a
ja zaczęłam się śmiać.
-Tak. Jesteś
zazdrosny.- szturchnęłam go, a potem bardzo szybko przelotnie musnęłam usta.-
Nie masz o co. Mam do Ryu sprawę i tyle. To nic szemranego ani tym bardziej
intymnego.
-A nie chcesz mi
powiedzieć o co chodzi? Jaka sprawa może być na tyle... Istotnie nieistotna, że
chcesz ją poruszyć z moim kumplem ze studiów, ale nie ze swoim ukochanym
mężem?- zapytał głosem pełnym wyrzutu.
-Gaara, przestań
się tak zachowywać. Dobrze wiesz, że Ryu ma inne preferencje.
-Nigdy się do tego
nie przyznał. I skąd wiesz, że nie gustuje też w dziewczynach? Do tego też się
nigdy nie przyznał tak naprawdę!
-Módl się, żeby Bóg
dał mi do ciebie cierpliwość w tym momencie, bo jeśli da mi siłę, marny będzie
twój los.- dźgnęłam go palcem w tors.
Weszliśmy do jego klasy, a nasza wymiana
zdań trwała. Zwróciło to uwagę niektórych osób z jego klasy.
-Sara? A co ty tu u
licha robisz? Przyszłaś na wykład?- zapytał Naoki i niemal od razu przyszedł do
nas.
-Nie. Za chwilę
muszę uciekać pozałatwiać swoje sprawy. Chciałam porozmawiać z Ryu. Przyszedł
już może?- zapytałam i rozejrzałam się po sali.
-Tak. Poszedł
odnieść kurtkę do szatni. Poczekaj, za chwilę na pewno wróci.- powiedział
Naoki, a ja podziękowałam mu uśmiechem.- Po co ci Ryu? Masz mnie.
-Chcę z nim o czymś
porozmawiać. I przestańcie we dwóch wiercić mi dziurę w brzuchu, albo będziecie
mieć u mnie przekichane!- warknęłam.
-Chyba się nie
wyspałaś, co?- zapytał Naoki, kiedy zobaczył mój bojowy nastrój.
-Nie. Ma okres.
Wtedy najlepiej omijać ją szerokim łukiem.- powiedział Gaara, a ja myślałam, że
naprawdę za chwilę wyrzucę go przez okno.
-No to wszystko
jasne... O Marii przyszła.- Naoki pomachał mojej "ulubionej"
koleżance, ja z kolei miałam ochotę zupełnie ją zignorować. Niestety się nie
udało.
-Cześć.- mruknęła,
kiedy mnie zobaczyła. Najprawdopodobniej mój widok z samego rana popsuł jej
humor na resztę dnia.
-Cześć.-
odburknęłam i zaczęłam przestępować z nogi na nogę.
Do sali wszedł wykładowca obładowany
notatkami i laptopem. Był młody, przystojny i dobrze ubrany.
-Szkoda, że nie mogę
przyśpieszyć czasu, żeby zacząć uczęszczać tu na wykłady.- powiedziałam z
rozmarzonym wyrazem twarzy.
Z kolei kiedy wykładowca zobaczył
mnie zmarszczył czoło i podszedł do nas.
-Nowa studentka z
wymiany? Nikt mi nic nie mówił.- powiedział, a ja zaśmiałam się.
-Nie. Nie jestem
studentką z wymiany. Jeśli zaczyna pan zajęcia, to w takim razie już sobie
idę.- powiedziałam.
-To w takim razie
co pani robi na naszym uniwersytecie?- zapytał. Zdałam sobie sprawę z tego, że
próbuje podtrzymać rozmowę.
Ja z kolei postanowiłam od razu
zagrać w otwarte karty.
-Przyjechałam
porozmawiać z kolegą. I przy okazji odwiozłam męża na zajęcia.
-Męża? Chwila
moment, słyszałem, że jeden ze studentów się niedawno ożenił. Więc pewnie
przyszłaś do niego, tak?
-Nie... Gaara,
pochwaliłeś się zmianą stanu?- zapytałam, a Gaara wyszczerzył się do mnie.
-A więc to jest
pana żona, panie Sabaku? No, no. Musze pochwalić świetny gust.- powiedział
wykładowca, a ja spłonęłam rumieńcem.
-Nie inaczej panie
doktorze. Sara, Ryu właśnie przyszedł.- powiedział Gaara, a ja automatycznie
spojrzałam w stronę drzwi. Chłopak zaczął iść w naszą stronę.
-Świetnie. W końcu
się doczekałam. Miłego dnia, kochanie i do zobaczenia w domu.- powiedziałam,
pocałowałam Gaare na pożegnanie, a potem szybkim krokiem skierowałam się w
stronę Ryu.
-Sara-chan! Jak
dobrze cię widzieć po takim... Ej! Co jest?!- zapytał, kiedy chwyciłam go za
rękę i zaczęłam z powrotem ciągnąć w stronę wyjścia.
Na korytarzu odciągnęłam go spory
kawałek od drzwi, żeby przypadkiem Naoki i Gaara nie wpadli na pomysł
podsłuchiwania nas.
-Ryu, mam do ciebie
bardzo ważną sprawę. I od razu zaznaczam, że to póki co informacja tylko dla
ciebie.
-Zaczynam się bać
tego oficjalnego tonu.- powiedział.
-Słuchaj. Za sześć
dni Gaara ma urodziny. Razem z moim kuzynem i przyjaciółką ustaliliśmy, że
moglibyśmy grupowo wyjść do parku wodnego, a potem na karaoke. Chciałam
zaprosić też was, ponieważ od prawie roku studiujecie razem i kumplujecie się.
Jednak Gaara reaguje alergicznie na samo wspomnienie o Naokim i prywatnym
wyjściu z nim, kiedy ja jestem obecna. Ja z kolei reaguję tak na Marii, co do
której wiemy bardzo dobrze, że podkochuje się w moim mężu.
-Nie da się ukryć,
że dziwny z was kwartet.
-Ryu! Słuchaj mnie
dalej. Postanowiłam, że porozmawiam z tobą, ponieważ ty jako jedyny zachowujesz
się zupełnie normalnie. Bardzo chciałabym żebyś przyszedł, ponieważ i ja i
Gaara bardzo cię lubimy. I chciałabym, żebyś pomógł mi zadecydować czy Marii i
Naoki też powinni przyjść.
-Rany. Stawiasz
mnie w trochę ciężkiej sytuacji. Naoki i Marii to tak samo moi znajomi, jak
Gaara. Chętnie przyjdę, ale co do Marii i Naokiego decyzję powinnaś podjąć
raczej z Gaarą.
-Nie! Te urodziny
to przyjęcie niespodzianka. Nie mogę powiedzieć o nim Gaarze. Chcę ich
zaprosić, ale nie chciałabym żeby wyszły z tego potem chore sytuacje. Nie
zaproszenie ich poskutkuje z kolei tym, że mogą się obrazić na Gaare, czego też
nie chce.
-Dobra, Teraz ja
mam plan. Jeśli postanowisz ich zaprosić, będę pilnował, żeby Marii nie
zbliżyła się za bardzo do Gaary, a Naoki do ciebie. Opanowałem to do perfekcji
od czasu, kiedy cię poznałem. Uważam, że ty i Gaara jesteście świetnym
małżeństwem i nie chcę, żebyście kłócili się przez tą parę idiotów.
-Mam wrażenie, że
ktoś mi powie, że jestem idiotką, skoro w ogóle chcę zrobić coś takiego.-
wzruszyłam ramionami.
-Ja z kolei uważam,
że zachowujesz się bardzo dojrzale. I to miłe z twojej strony, że wybierasz
męża, zamiast swojego spokoju.
-Czy w takim razie
mógłbyś zaprosić i Marii i Naokiego? I proszę cię daj Marii jasno do
zrozumienia, że jeśli tylko postanowi specjalnie powiedzieć Gaarze o
niespodziance, żeby naumyślnie ją zepsuć, będzie mieć ze mną do czynienia. I ja
nie żartuję. To samo tyczy się Naokiego.
-Widzę, że
przemyślałaś wszystko bardzo, bardzo dokładnie.
-Tak. Gaara kończy
21 lat. Chcę, żeby zapamiętał te urodziny.
-W takim razie
podaj mi swój numer. Gdybyś potrzebowała pomocy dzwoń i nie bój się prosić o
pomoc. Może i nie znam Gaary za długo, ale bardzo go lubię. Jest najbardziej
normalny z całej naszej bandy i jeśli jego żona chce mu wyprawić najlepsze
urodziny w życiu, to nie śmiem odmówić dołożenia do tego swojej pomocy.
-Ryu, jesteś
najsłodszym facetem jakiego miałam okazję poznać.
-Wiem skarbie.
Dlatego bardzo się cieszę, że to do mnie postanowiłaś zgłosić się po pomoc.-
puścił mi oczko, a ja wybuchłam śmiechem.
W ciągu tych kilku dni udało nam się
powiadomić wszystkich naszych znajomych oraz ogarnąć najważniejsze rzeczy czyli
miejsce w klubie karaoke oraz karnety do parku wodnego. Prezent, który postanowiłam
zrobić dla Gaary bardzo spodobał się Sakurze.Jednak moim największym
zwycięstwem było to, że Marii sama zrezygnowała z uczestnictwa w urodzinach
Gaary, Naoki z kolei zapowiedział, że ma zamiar przyjść ze swoją koleżanką.
Przez cały ten czas Gaara miał na
głowie tyle obowiązków, że kiedy dziewiętnastego poprosiłam go, żebyśmy wyszli
na miasto, powiedział, że on zostaje w domu i odpoczywa. Z wymiany zdań
wywiązała się mała awantura, ale po wszystkim Gaara w końcu odpuścił i zgodził
się wyjść ze mną.
Kiedy wzięłam ze sobą plecak z
naszymi strojami kąpielowymi Gaara zmarszczył czoło.
-Chcesz robić
piknik? Jest minus dwadzieścia.- zauważył, kiedy spojrzał na termometr.
-Mam tam dla nas
termos z herbatą i przekąski gdybyśmy zgłodnieli.- wyszczerzyłam się do Gaary,
a on przewrócił oczami.
-Czy serio nie
możemy zostać dzisiaj w domu? Jest zimno, wieje, nie ma słońca. Wolałbym
poleżeć z tobą, pooglądać filmy i się poprzytulać.
-Ale ja chcę wyjść
na miasto! Nie robiliśmy tego od grudnia!- ze złości aż tupnęłam nogą.
-Dobrze. W takim
razie chodźmy.- Gaara wyglądał jak jakiś męczennik.
Wysiedliśmy na umówionym przystanku,
gdzie mieli czekać na nas nasi przyjaciele. Jednak peron był pusty, ja z kolei
zaczęłam się obawiać, że przez pogodę postanowili schować się gdzieś. Zaczęłam
rozglądać się jak szalona po peronie, co nie uszło uwadze Gaary.
-Czekasz na kogoś?-
zapytał, a ja stanęłam do pionu.
-Co? Nie! Ja
tylko... Ja tylko patrzę czy aby wysiedliśmy na dobrej stacji.
-Sara, co ty
kręcisz? Przed wyjściem mówiłaś, że chcesz iść na spontaniczny spacer gdzieś na
miasto i wysiądziemy na przypadkowej stacji. Teraz nagle zastanawiasz się, czy
ta stacja jest dobrą stacją. Mam dziwne wrażenie, że coś przede mną ukrywasz i
wcale mi się to nie podoba.- powiedział i obrócił mnie tak, że spoglądał w moje
oczy.
Nienawidziłam, kiedy tak robił,
ponieważ czułam się jak podczas badania rentgenowskiego. Z tą jednak różnicą,
że Gaara prześwietlał na wskroś wszystkie moje uczucia, które się we mnie
kłębiły i jednocześnie czytał mi w myślach.
Odwróciłam wzrok i przygryzłam dolną
wargę. Gaara chwycił mój podbródek i zmusił mnie, żebym na niego spojrzała.
-Co przede mną
ukrywasz?- zapytał.
-Powiem ci jeśli
mnie pocałujesz.- powiedziałam, a Gaara się zaśmiał.
-O to nawet nie
musisz prosić.- przyciągnął swoją twarz do mojej, a po chwili poczułam ciepłe
wargi na swoich ustach.
Poczułam przyjemny dreszcz
rozchodzący się po plecach i szybko pogłębiłam pocałunek.
-Państwo Sabaku,
spóźniamy się dosłownie pięć minut, a wy już migdalicie się ze sobą? Ludzie,
chciałbym mieć takie zdrowie jak wy.- rozbawiony głos Sasuke sprawił, że
niechętnie oderwaliśmy się od siebie i spojrzeliśmy na niego.
Sas stał z całą grupą naszych
przyjaciół, którzy również głupkowato się do nas uśmiechali.
-Co wy tu robicie?-
zapytał Gaara zdziwiony obecnością wszystkich. Ja z kolei wyszczerzyłam się do
niego.
Wszyscy zaczęliśmy śpiewać Gaarze
sto lat, a on bardzo zaskoczony zaczął się śmiać. Kiedy skończyliśmy mocno mnie
do siebie przytulił.
-Byłem tak zajęty
studiami, że zapomniałem o swoich własnych urodzinach. To miłe, że wy o nich
pamiętaliście.- powiedział.
-To dopiero
początek. Zapraszamy cię na dalszą część imprezy. Saro, wzięłaś to, co miałaś
wziąć?- zapytała Sakura, a ja kiwnęłam głową.
Kiedy zostałam trochę w tyle, Gaara
przyszedł do mnie i skradł szybkiego całusa.
-Spacer w tak
piękny dzień, powiadasz? Kiedy to zaplanowaliście?- zapytał.
-Tydzień temu. Z
ręką na sercu muszę ci się przyznać, że też zupełnie zapomniałam, ale kiedy
przeglądałam kalendarz przy biurku, odnalazłam tą datę zapisaną tłustym
drukiem. Uznałam, że skoro to twoje dwudzieste pierwsze urodziny muszę się
postarać.
-Ty w tym roku
kończysz z dwójką z przodu, także co powiesz na wycieczkę na Hawaje w tej
okazji?- zapytał, a ja zaczęłam się śmiać.
-Gaara, błagam cię.
Nie mam czego świętować oprócz tego, że przestaję być nastolatką. Pamiętasz, co
powiedziała moja ciocia w dniu moich dziewiętnastych urodzin? Że to ostatnie
naste urodziny w moim życiu.
-I że to ostatnie
urodziny jako panny. No i pierwsze jako studentki.
-I tego wyliczania
już wystarczy. Chcę mieć zwykłe urodziny, w najbliższym gronie, na grzecznej
zabawie. I to wszystko.
-Kochanie! Staniesz
się oficjalnie pełnoletnia! To nie mogą być zwykłe urodziny! I na pewno nie
mogą być grzeczne.
-Gaara, zaczynam
się zastanawiać czy nie wyjechać na ten okres z Japonii, kiedy tak mówisz.-
mruknęłam, a Gaara pochylił się nad moim uchem i musnął je wargami.
Przystanęłam i zacisnęłam uda.
-Te urodziny nie
mogą być zwykłe, ponieważ mam zamiar robić z tobą dwadzieścia nieprzyzwoitych
rzeczy z okazji dwudziestych urodzin.- jego ciepły oddech załaskotał mnie w
szyję.
-W tym momencie mam
wrażenie, że następne pół roku będzie się ciągnąć w nieskończoność.- mruknęłam,
a Gaara ryknął śmiechem.
W parku wodnym chłopcy poszli do
swojej szatni, dziewczyny do swojej. Szybko przebrałyśmy się w stroje
kąpielowe, a kiedy wyszłam ze swojej kabiny moje koleżanki gwizdnęły zdziwione.
-Czy mi się wydaje,
czy ty schudłaś?- zapytała Temari, która przewiesiła ręcznik przez ramię.
-Być może. Mamy
teraz dużo prób przed zakończeniem roku szkolnego, a ja dużo się ruszam.
-Wyglądasz super!
Nie, żebyś wcześniej nie wyglądała, ale nie widziałam cię w stroju od wakacji i
widzę różnicę.- powiedziała moja szwagierka, a ja się zaśmiałam.
-Dzięki Temari.
Potraktuję to jako komplement.- powiedziałam, a potem razem z dziewczynami
wyszłam na halę z basenami.
Chłopcy siedzieli już na leżakach i
popijali chłodne koktajle, które z wielkimi uśmiechami nosiły im dziewczyny.
-Sara-chan! Powiem
ci, że zaczynam zazdrościć twojemu mężowi takich widoków na co dzień.-
powiedział Ryu, a ja zaczęłam się śmiać.- Z resztą patrząc na was wszystkie
muszę przyznać, że jesteście najlepszymi partiami w Tokio.- tym razem to my
wszystkie się zaśmiałyśmy.
-Właśnie. Ryu.
Naoki zrezygnował z przyjścia tutaj?- zapytałam i położyłam swój ręcznik na
leżaku Gaary.
-Napisał mi, że
dołączy do nas ze swoją przyjaciółką w klubie karaoke, ponieważ muszą coś
załatwić na mieście i się nie wyrobią. Możemy się go spodziewać dopiero wieczorem.-
powiedział, a ja zmarszczyłam brwi.
-Czyżbyś się
stęskniła?- zapytał Gaara i stanął za mną.
-Oczywiście. Po
prostu nie mogę wyobrazić sobie, że Naokiego nie będzie z nami na zabawie w
parku wodnym.- powiedziałam ironicznie
-Kim jest ten cały
Naoki i dlaczego Gaara tak na niego reaguje?- zapytał Sai. Już nabierałam
powietrza w płuca, żeby mu odpowiedzieć, ale Ryu mnie wyprzedził.
-Jego największym
marzeniem jest, żeby przelecieć żonę swojego kumpla ze studiów. Czytaj Sarę.-
na słowa Ryu poczułam jak na moje policzki wpływa wielki rumieniec.
-Dzięki, że mi o
tym przypomniałeś kumplu. Kiedy tylko go zobaczę coś czuję, że od razu zacznę
być opryskliwy.- warknął Gaara pod nosem, a ja jęknęłam.
-Idę do wody. Mam
dość tego testosteronu unoszącego się w powietrzu.- sapnęłam, a potem szybkim
krokiem skierowałam się do najgłębszego basenu na hali.
Kiedy weszłam do przyjemnie chłodnej
wody od razu odetchnęłam. Nabrałam powietrza w płuca i zanurkowałam, a potem
zaczęłam płynąć. Wynurzyłam się dopiero, kiedy niechcący na kogoś wpłynęłam.
-Przepraszam!-
wysapałam i zaczęłam odgarniać włosy z twarzy.
-Wściekasz się na
mnie?- poczułam ulgę widząc Gaare.
-Raczej trochę się
irytuję. Biłam się z myślami czy zaprosić Naokiego i Marii. Marii sama
zrezygnowała z przyjścia, Naoki chce zabrać ze sobą swoją przyjaciółkę, więc
nie wiem po co te głupie teksty o marzeniu przespania się ze mną. On dobrze
wie, że nie ma na co liczyć w tej kwestii, także bez sensu w ogóle poruszać to
przy naszych znajomych.- mruknęłam, a potem odwróciłam się plecami do Gaary i
odbiłam się od dna, żeby popłynąć z powrotem do miejsca, w którym weszłam do
basenu.
-Może dla ciebie
bez sensu, ale ja się wściekam.- Gaara płynął obok mnie i nadawał jak
katarynka.
-Nie masz o co. On
to żadna konkurencja. Kolega i nikt więcej.- powiedziałam i zanurzyłam głowę
pod wodę dając Gaarze znak, że nie mam zamiaru dalej ciągnąć tego bezsensownego
tematu.
Wtedy poczułam silne szarpnięcie w
okolicach pasa i zanurzyłam się głębiej pod wodę. Krzyknęłam, a z moich ust wydobyły
się bąbelki. Poczułam wlewającą się do ust wodę, a potem znajome usta Gaary na
swoich. Przez krótką chwilę całowaliśmy się pod wodą, a potem się wynurzyliśmy.
-Głupek! Co by było
gdybym zachłysnęła się wodą?- krzyknęłam i chlapnęłam Gaare.
-Zrobiłbym ci
bardzo intensywne usta-usta i masaż serca. Jak już wiesz jestem w tym bardzo
wprawiony.- wyszczerzył się do mnie, a ja chwyciłam go za głowę i wepchnęłam
pod wodę.
Po kilku wesołych godzinach
spędzonych na zabawach w parku wodnym, poszliśmy do klubu karaoke. Naoki czekał
na nas w sali, którą wynajęliśmy.
Obok niego siedziała bardzo ładna
dziewczyna. Wysoka, zgrabna szatynka o piwnych oczach i oślepiająco białym
uśmiechu. Poczułam, że Gaara na jej widok cały się spiął. Ona również wyglądała
na nieźle zaskoczoną.
-Sara! Gaara! Ryu!
I wszyscy wasi przyjaciele! Miło mi w końcu poznać resztę waszych przyjaciół.
Jestem Naoki, a to moja przyjaciółka Fumiko. Fumiko, poznaj proszę, oto nasz
jubilat...
-Gaara Sabaku. Ile
to już czasu minęło? Z cztery lata?- zapytała dziewczyna, a wtedy ja się
spięłam. Naoki również wyglądał na zaskoczonego.
-Znacie się?-
zapytał, a dziewczyna uśmiechnęła się jadowicie i spojrzała na Gaare.
-Jasne, że się
znamy. Byliśmy parą w ostatniej klasie gimnazjum. Chodziliśmy ze sobą jakieś
dwa czy trzy miesiące, a potem Gaara rzucił mnie z hukiem.- spojrzałam na
Gaare. Usta miał zaciśnięte w wąską kreskę, jego oczy raziły gromem.
-To prawda. Stare
dzieje. Jak tam chłopak, z którym spotykałaś się za moimi plecami? Jak on miał?
Soh? Jego też robiłaś na boki?- to starło wesoły uśmieszek z ust laski.
-Masz rację. Stare
dzieje. Nie warto do nich wracać. Przy okazji wszystkiego najlepszego z okazji
urodzin. Życzę ci dużo nowych przygód w życiu. To lubiłeś najbardziej. Ta
brunetka to nowa zdobycz?- zapytała i spojrzała na mnie.
Nadymałam policzki ze złości i
stanęłam przed szatynką.
-Ta brunetka ma na
imię Sara Sabaku i jest żoną faceta, którego właśnie obrażasz.- powiedziałam
ostro, a wtedy oczy laski zrobiły się wielkie jak spodki.
-Ożeniłeś się? Jej,
to chyba ostatnia rzecz, której bym się po tobie spodziewała. Dobrze, w takim
razie zacznijmy to całe karaoke. Przy okazji można tu zamówić jakieś drinki?-
zapytała zupełnie mnie ignorując, co ja również uznałam za koniec poznawania
się.
Po kilku drinkach (oczywiście ni
wliczając w to picie mnie) całe towarzystwo zrobiło się bardziej rozluźnione.
Wszyscy żartowali, śmiali się, chętnie śpiewali. Ja z kolei byłam coraz
bardziej poirytowana, kiedy Gaara, Naoki i Ryu dyskutowali sobie o prawie, a przyjaciółka
Naokiego oraz jednocześnie była dziewczyna Gaary przysłuchiwała się temu i
wybuchała śmiechem we właściwym momencie.
Gaara z kolei jakby zapomniał o tym,
jak "czule" przywitał się z tą dziewczyną i teraz żartował sobie z
nią w najlepsze. Moja najlepsza przyjaciółka z kolei podeszła do mnie, żeby
podminować mnie jeszcze bardziej.
-Twój mężulek ma
bardzo płynne granice dogadywania się ze swoimi byłymi.
-Chcesz mnie
jeszcze bardziej wkurzyć? Zdążyłam to zauważyć.
-Chodź zaśpiewać.
To działa na ciebie najlepiej.- powiedziała i pociągnęła mnie do mikrofonów.
Saki wybrała dla nas piosenkę Kelly
Clarkson Gone. Stanęłyśmy przy mikrofonach do bitwy. Zaczyna
Sakura, refren śpiewałyśmy już razem. Drugą zwrotkę musiałam zaśpiewać ja.
Trzecią z kolei śpiewałyśmy obie. Byłam tak wściekła, że dosłownie czułam
emocje płynące z tej piosenki. Udawało mi się nawet wyciągać tak wysokie tony o
jakich nie miałam pojęcia.
Kiedy skończyłyśmy po prostu
przybiłyśmy sobie piątki i wróciłyśmy na miejsca. Ryu niemal natychmiast
znalazł się przy mnie.
-Od kiedy tak
śpiewasz? zapytał, a ja się zaśmiałam.
-Od dawien dawna.
Uczyłam się w szkole w Waszyngtonie.
-Uczyłaś się w
Washington School of Art?! O mamo!!! Mam przed sobą przyszłą gwiazdę! Jesteś
cudowna! Przez cały twój występ miałem ciarki na całym ciele i nie mogłem
oderwać od ciebie oczu. Sakura, ty również niesamowicie śpiewasz, ale Sara...
-Wiem o tym, Ryu.
Sara jest w śpiewie perfekcyjna, więc porównanie mnie do niej to wielki
komplement. Dzięki.- Saki puściła Ryu oczko.
-Szkoda tylko, że
już jest mężatką.- powiedział Naoki.
-Naoki, mężów można
mieć kilku. Zależy jak bardzo przeginają w zachowaniu.- powiedziałam ze słodkim
uśmiechem i niemal od razu spojrzałam na Gaare, który siedział obok swojej
byłej, pochylony w jej stronę. Na moje słowa od razu się wyprostował i spojrzał
na mnie.- Prawda, kochanie.- ostatnie słowo było jak butla kwasu wylana na
Gaare.- Ryu, możesz chcesz ze mną zaśpiewać?
-Skompromitowałbym
się. Nie śmiem nawet stawać z tobą do pojedynku.
-Ryu! To ma być
zabawa! Daj spokój!- powiedziałam i pociągnęłam go za sobą do podestu z
mikrofonami.
Do końca imprezy Gaara siedział
sztywny jak kij i nie zamienił ze swoją byłą nawet słowa. Czułam satysfakcję,
ale jednocześnie wielką wściekłość. Zaczęłam żałować, że zaprosiłam Naokiego.
Zaczęłam żałować, że w ogóle zorganizowaliśmy to przyjęcie.
Do domu wracałam w towarzystwie
Sakury, Hinaty i Ino. Gaara, pomagał nieść upitego do nieprzytomności Kankuro.
-Czeka cię awantura
w domu?- zapytała Sakura.
-Przekonamy się,
czy Gaara ma jaja żeby w ogóle wyjść z inicjatywą rozmowy o tym, dlaczego
pomimo tego cudownego przywitania z tą laską nie mógł przestać z nią
rozmawiać.- powiedziałam.
-O czym teraz
myślisz?- zapytała Ino.
-Że chyba prześpię
się dzisiaj w łóżku Sakury, bo jeśli Gaara zacznie mnie dotykać to go
rozniosę.- mruknęłam i zmęczona przetarłam oczy.
Wróciliśmy do domu w kompletnej
ciszy. Sakura poszła do sypialni z Sasuke, Itachi poszedł do swojej. Ja z kolei
weszłam za Gaarą do naszej sypialni, a potem zaczęłam zbierać swoje rzeczy bez
jakiegokolwiek patrzenia na Gaare.
-Sara, słuchaj.
Jeśli chodzi o to w klubie to...- zaczął, a ja westchnęłam.
-Gaara. Nie
poruszajmy dzisiaj tego tematu. Proszę. Chcę iść spać, jestem zmęczona tym
dniem i tym co się stało.
-Kiedy my musimy
porozmawiać o tym, co się stało!!!- krzyknął czerwony po same czubki uszu.
-Czyli o czym? O
tym, że flirtowałeś ze swoją byłą na oczach swojej żony? O tym chcesz
porozmawiać? W ogóle skąd u ciebie to zaangażowanie w rozmowę z tą dziewczyną?
Przywitałeś ją przecież tak ciepło, że aż się nie spodziewałam, że w ogóle
będziesz chciał przebywać blisko niej, a tu proszę, niespodzianka.- wycedziłam
przez zaciśnięte zęby i podeszłam do szafki, a potem zaczęłam grzebać w niej w
istnej furii.
-Sara, to nie tak.
Wyjaśnialiśmy sobie to, co stało się, kiedy ze sobą zerwaliśmy. Skoro Naoki się
z nią spotyka, dobrze byłoby mieć ze sobą jakieś przyjacielskie relacje, nie?
-Gaara, zamknij się
już! Uwierz, że gdybym robiła to samo będąc z Martinem zrobiłbyś mi dziką
awanturę już w tamtym klubie. Ja chciałam uniknąć wstydu przy naszych
znajomych, a w tym momencie chcę uniknąć uduszenia cię, własnymi rękoma. Idę
spać do sypialni Sakury, ponieważ spanie z tobą może być nieprzyjemne i dla
mnie i dla ciebie. Dobranoc.- powiedziałam i nawet na niego nie spojrzałam. On
z kolei chwycił mnie za ramię.
-Sara, daj mi się
wytłumaczyć!
-Tu nie ma czego
tłumaczyć! Olałeś mnie, Gaara! Przez ponad dwie godziny rozmawiałeś tylko z
Ryu, Naokim i tą dziewczyną, przy czym głównie z tą dziewczyną. Ty nawet z nią
nie rozmawiałeś! Ty z nią flirtowałeś! Zapomniałeś o mnie, o reszcie naszych
przyjaciół, jakbyśmy w ogóle nie istnieli! Zareagowałeś dopiero, kiedy
wspomniałam o tym, że mężów można mieć kilku.
-Poczułem aluzję do
siebie samego.
-Brawo! Choć jedna
mądra rzecz, którą powiedziałeś dzisiejszego dnia.- wyrwałam się.- Przy okazji.
Wszystkiego najlepszego z okazji urodzin, gnoju! Liczę na to, że rzeczywiście
ci się udały! To mój prezent, który specjalnie dla ciebie zrobiłam!- krzyknęłam,
a potem rzuciłam w niego ciężką paczuszką, którą trzymałam na dnie swojej szafy
z bielizną.
Wyszłam z pokoju nawet się za siebie
nie odwracając.
Leżałam na łóżku Sakury skulona w
kłębek i wyłam jak głupia. Tym razem nie była to nieuzasadniona zazdrość. Tym
razem mój mąż posunął się zdecydowanie za daleko. Gdyby rozmawiał z tą swoją
byłą dziewczyną nie miałabym do niego takiego żalu, jaki miałam. Jednak on
perfidnie flirtował, reagował na jej słodkie uśmiechy i spojrzenia rzucane spod
rzęs. Zapomniał o tym, że jestem z nim na jednej sali, że wszystko widzę, tak
samo jak nasi znajomi, którzy dosłownie rzucali mi pełne litości spojrzenia.
Zaczęłam myśleć o moim mężu jako
niedojrzałym emocjonalnie flirciarzu, który nadal szukał aprobaty u innych
kobiet i chciał się im podobać. Z kolei o sobie jako o nieodpowiedniej dla
niego partnerce, kiedy nagle przypomniałam sobie Ayo i Fumiko. Obie były
zgrabnymi i wysokimi szatynkami, a mężczyźni łamali sobie karki, kiedy się za
nimi oglądali. Obie miały nogi do samego nieba i ciała modelek.
-Trzeba było nigdy
nie zaczynać tego związku.- jęknęłam w poduszkę i mocno wpiłam w nią palce,
jakby mogło mi to przynieść ulgę, której w tym momencie najbardziej ze
wszystkiego na świecie potrzebowałam.
Komentarze
Prześlij komentarz